Film opowiada o Rosji czasów tzw. Wielkiej Smuty na początku XVII wieku, a konkretnie o epizodzie wojny polsko rosyjskiej 1609 - 1618, dotyczącym zajęcia przez Polaków Moskwy w 1610 roku i następnie walce o ich wypędzenie - co nastąpiło w roku 1612. Przeciwko polskiej obecności na Kremlu i narzucaniu Państwu Moskiewskiemu osób carów (Dymitr Samozwaniec I i II - prawowity wówczas władca Borys Szujski przebywał w niewoli w Polsce, gdzie wkrótce zmarł) wystąpiły pierwszy raz zgodnie wszystkie rosyjskie stany - zarówno szlachta pod wodzą księcia Pożarskiego, jak też lud prowadzony przez kupca Kuźmę Minina.
Nieco wbrew prawdzie historycznej, która była bardziej skomplikowana, film przedstawia Polaków jako groźnych i bezwzględnych najeźdźców. Dzień kapitulacji polskiej załogi Kremla 4 listopada (1612) jest dziś w Rosji świętem państwowym, zaś na Placu Czerwonym w Moskwie stoi pomnik Minina i Pożarskiego. Współproducentem filmu jest blisko związany z Kremlem słynny reżyser Nikita Michałkow.
Ostatnio zmieniony przez BM 2009-04-01, 18:02, w całości zmieniany 9 razy
Wiek: 30 Dołączył: 17 Lis 2008 Posty: 5212 Skąd: Warszawa
Wysłany: 2008-11-18, 11:11
Film jest obiektywnie rzecz biorąc strasznym gniotem. Ruskie fantasy o jednorożcach i innych rusałko-zbawicielach. Osobiście nie dotrwałem do końca. Jedyna warta uwagi rzecz to nietypowe przedstawienie Polaków jako agresorów i lud, który budzi postrach (po wszelakich Katyniach, itp. miła odmiana). Mimo wszystko nie polecam.
Film mitologizujący Wielką Rosję i Rosjan, stworzony głównie dla nich jako element konsolidujący - ja tak odbieram ten film. Dla zachodnioeuropejskiego widza z niewielkimi (a nawet przeciętnymi) "kompetencjami filmowymi" zupełnie niestrawny, inaczej rzecz się może mieć z europą środkową/wschodnią - pewne motywy (archetypy to jednak za duże słowo) mogą wydać się znajome, ale rzeczywiście nie ratuje to filmu jako całości, który jest przegadany i co tu dużo kryć - nudny. Wiadomo nie od dziś, że robiony na zamówienie Putina, dlatego nie dziwi rozmach, promocja i obecnice z nim związane. Dla mnie ciekawostka - raczej mało strawna..
Porażką tego filmu było wprowadzenie motywów baśniowych. Gdyby nie to, to byłby to nawet zjadliwy obraz. W zasadzie to podoba mi się jedynie kreacja gościa który zagrał hiszpańskiego konkwistadora i to by było wsio
Wiek: 25 Dołączyła: 17 Lis 2008 Posty: 2093 Skąd: Warszawa
Wysłany: 2008-11-21, 00:07
No wiesz, byłam przekonana, że umieszczenie w tytule daty, która w dodatku wiąże się z faktem historycznym, do którego odniesienia znajdujemy w fabule filmu, może wskazywać na "historyczność" filmu.
Ogniem i mieczem też jest uważany za film historyczny, chociaż prawdziwej historii nie jest tam zbyt wiele (może inaczej - stanowi tło).
Chyba etykietka "historyczny" w przypadku 1612 miała podziałać na rosjan (do których film jest głównie adresowany) pobudzająco i przyciągająco. Putin chciał jeszcze bardziej rozbudzić ducha patriotyzmu w sercach rodaków, dlatego zamówił "wielki film dla wielkiego narodu".
Wiek: 25 Dołączyła: 17 Lis 2008 Posty: 2093 Skąd: Warszawa
Wysłany: 2008-11-21, 01:24
Maq napisał/a:
Ogniem i mieczem też jest uważany za film historyczny, chociaż prawdziwej historii nie jest tam zbyt wiele (może inaczej - stanowi tło).
Tak? A ja myślałam, że to film przygodowy bazujący na powieści, która z kolei opierała się gdzieś w piątym stopniu pokrewieństwa o fakty historyczne. Ja tam "Ogniem i mieczem" nie oglądałam jak filmu historycznego.
No, na kilku portalach (i nie tylko) definiowany jest jako historyczy (raz spotkałem się z przygodowy, historyczny) z czym podobnie jak Ty się nie zgadzam.
Wiek: 30 Dołączył: 17 Lis 2008 Posty: 5212 Skąd: Warszawa
Wysłany: 2008-11-21, 14:15
Maq napisał/a:
Film mitologizujący Wielką Rosję i Rosjan, stworzony głównie dla nich jako element konsolidujący - ja tak odbieram ten film. Dla zachodnioeuropejskiego widza z niewielkimi (a nawet przeciętnymi) "kompetencjami filmowymi" zupełnie niestrawny, inaczej rzecz się może mieć z europą środkową/wschodnią - pewne motywy (archetypy to jednak za duże słowo) mogą wydać się znajome, ale rzeczywiście nie ratuje to filmu jako całości, który jest przegadany i co tu dużo kryć - nudny. Wiadomo nie od dziś, że robiony na zamówienie Putina, dlatego nie dziwi rozmach, promocja i obecnice z nim związane. Dla mnie ciekawostka - raczej mało strawna..
Tu taka mała ciekawostka - mimo całego rządowego błogosławieństwa, rozmachu i promocji, w Rosji film także okazał się lekką klapą i przez widzów został przyjęty raczej bez zachwytu (o czym dobitnie świadczyły świecące pustkami sale kinowe).
Świetne studium psychologii i propagandy rosyjskiej XXI wieku. Film bardzo mi się podobał. Rosjanie to jednak ofermy, nic strasznego sobą nie prezentują
_________________ Potwierdzam, iż u nas w Bergen-Belsen nie było nigdy komór gazowych.
Obejrzałem. Moim zdaniem absolutnie nie odbiega od wspaniałej polskiej superprodukcji jaką było Ogniem i mieczem. Zarówno poziom plastiku jak i kretynizmu w obydwu był podobny. W sumie nie dziwi mnie że ten film nie odniósł sukcesu za naszą wschodnią granicą, jest zwyczajnie nudny i skierowany nie wiadomo do kogo tak naprawdę. To ma wzbudzać zapał i patriotyzm? Mój boże chyba tylko w Polakach jeśli wziąć przedstawienie nas jakim to straszliwym najeźdźcą byliśmy Ale odbiegając od tego, patrzyłem na ten obrazek jak na kopię,marną bo marną, Królestwa niebieskiego, przecież ten koleś nawet starał się wyglądać jak Bloom, do tego te żenujące sceny z obroną miasta...
Rozczarowała mnie jeszcze jedna rzecz, mianowicie to że Rosjanie mając do dyspozycji tak wdzięczny temat i cały potencjał swojego kina, tak straszliwie to spieprzyli, szkoda, naprawdę szkoda.
_________________ "Don't be so dark." Juggernaut Onan Gupta
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach