Wiek: 30 Dołączył: 17 Lis 2008 Posty: 5233 Skąd: Warszawa
Wysłany: 2008-11-28, 14:37 1492: Wyprawa do raju
1492: Wyprawa do raju / 1492: Conquest of Paradise
reż. Ridley Scott (Francja, Hiszpania, USA, UK 1992)
Jeden z najsłynniejszych filmów Ridleya Scotta, nakręcony dla upamiętnienia 500 rocznicy odkrycia Ameryki przez Krzysztofa Kolumba. "1492: Wyprawa do raju" to zrealizowane z ogromnym rozmachem widowisko opowiadające zarówno o samej wyprawie Kolumba do Ameryki, jak i jej bezpośrednich konsekwencjach dla Nowego i Starego Świata - a także dla samego odkrywcy. Niewątpliwymi atutami filmu są jego doborowa obsada i wspaniała muzyka skomponowana przez Vangelisa.
Moim zdaniem jeden z najlepszych obrazów pokazujących wyprawę Kolumba. Ciekawie zarysowane postacie, wciągająca fabuła. Zdecydowanie polecam.
Kiedy zobaczyłem tytuł na podglądzie pomyślałem sobie, że był kiedyś taki dobry film z Depardieu. No i okazało się, że to ten. Rzeczywiście, bardzo przyjemnie się oglądało
BM napisał/a:
Moim zdaniem jeden z najlepszych obrazów pokazujących wyprawę Kolumba.
Wiek: 30 Dołączył: 17 Lis 2008 Posty: 5233 Skąd: Warszawa
Wysłany: 2008-11-30, 01:00
Maq napisał/a:
A są jakieś inne warte uwagi?
Nie pamiętam tytułów ale jak pogrzebię w wolnej chwili to wrzucę w tym temacie. Wiem, że było ich min. kilka. Na TVP nawet kiedyś puszczali jeden taki niezły filmik lub miniserial (w nim było znowu pokazane całe zaplecze tej wyprawy, jak Kolumb do niej dojrzewał, jak przekonywał odp. ludzi, itd.). A co do "1492..." to jest jeszcze jedna rzecz warta uwagi, o której zapomniałem wspomnieć wcześniej - niesamowita ścieżka muzyczna. Vangelis naprawdę działa na wyobraźnie (i moim zdaniem idealnie pasuje do tego obrazu).
Wiek: 25 Dołączyła: 17 Lis 2008 Posty: 2093 Skąd: Warszawa
Wysłany: 2008-11-30, 19:11
Fajne, fajne, dzisiaj obejrzałam (żeby się upewnić, że raczej tego nie widziałam wcześniej) i bardzo mi się podobało. Sceny majestatyczne przeplatają się z rozpaczą, rozgoryczeniem, generalnie cała mozaika emocji - wg mnie super.
Dobry film. Muzyka doskonała. Zapadały mi w pamięć zwłaszcza sceny palenia heretyków na stosie, potem wypłynięcie statków Kolumba i moment, gdy pierwszy raz zobaczyli ląd u wybrzeży Nowego Świata. Potem film się nieco rozłazi, ale cóż zrobić, skoro mniej więcej tak właśnie było.
_________________ "Barbarism is the natural state of mankind. Civilization is unnatural. It is a whim of circumstance. And barbarism must always ultimately triumph." Robert E. Howard
Jeden z tych filmów z których po latach zostają niejasne wspomnienia i pozytywne emocje. Ścieżka dźwiękowa Vangelisa, z Conquest of Paradise na czele, baardzo się temu obrazowi przysłużyła.
Rola Depardieu naprawdę wybitna - adonisem nigdy nie był, a ta jego kartoflowata powierzchowność świetnie kontrastuje z formatem odgrywanej postaci.
Kimże trzeba było być, by zostawić wszystko i "na czuja" ruszać w świat nie mając żadnych gwarancji sukcesu (ani przeżycia). Kimże trzeba było być, by za takim człowiekiem pójść.
Wszyscy potopili się w drodze do Nowego Świata. (poza jednym )
Przecież to wasza — tzn. kobiet — wina. Preferujecie z reguły wymuskane i zniewieściałe cioty, a prawdziwi mężczyźni są przez to na wymarciu. Dostosowują się albo giną marnie, nie pozostawiwszy potomstwa. Co jakiś czas, oglądając takiego Depardieu czy Day-Lewisa w rozchełstanych koszulinach i z potarganymi kudłami, odzywa się w was zew natury i tęsknota za samcem alfa. Nie zmienia to faktu, że gdyby taki kudłaty, zarośnięty i śmierdzący gorzałą traper czy żeglarz w dziurawym kaftanie i zabłoconych buciorach zaproponowałby wam wyskoczenie na piwo, to uciekłybyście z wrzaskiem i zadzwoniły po policję. Takie czasy
Dołączyła: 27 Lis 2009 Posty: 1609 Skąd: stąd i zowąd
Wysłany: 2010-08-04, 21:08
Bardzo lubię ten film. Oglądałam kilka razy, bo jest na co patrzeć, i czego posłuchać. Świetna rola Michaela Wincotta (Moxica) jeden z moich ulubionych filmowych czarnych charakterów.
Gdzie ci mężczyźni prawdziwi tacy? A gdzie mają być, skoro już wszystko odkryto? A jeśli jeszcze coś odkrywają, to z kontrolą satelitarną i kamerą telewizyjną. Niestety, czasy pionierów się skończyły. teraz możemy sobie tylko ich oglądać na filmach, na przykład niedawny przebój "Aż poleje się krew".
_________________ "Ludzie biorą mnie za intelektualistę. Chyba dlatego, że noszę okulary" /Woody Allen/
http://babkafilmowa.blogspot.com/
Wiek: 25 Dołączyła: 17 Lis 2008 Posty: 2093 Skąd: Warszawa
Wysłany: 2010-08-04, 22:19
Arcyznawca napisał/a:
gdyby taki kudłaty, zarośnięty i śmierdzący gorzałą traper czy żeglarz w dziurawym kaftanie i zabłoconych buciorach zaproponowałby wam wyskoczenie na piwo, to
ja bym się nawet dała zaprosić, gdyby nie to, że już mam swojego samca alfa.
To jeden z powodów, dla których szczerze lubię kino kostiumowe i przygodowe - bo ci wszyscy bohaterowie żyją życiem ekscytującym i prawdziwym, nie to co obecna - za przeproszeniem - emo wymuskana młodzież, której fascynujące życie ogranicza się do nowych modeli iphone'a i nowych czadowych formułek z gatunku "talk to the hand".
Później jeszcze było kilku takich męskich wizjonerów. Np. ten.
Nadrabianie niespełnionych wizji własnego awansu w świecie sztuki darciem pyska nie nazwałabym wizjonerstwem tylko histerią z początkami uczciwej schizofrenii. Artyści to rzeczy niebezpieczne jak świadczy historia i "Cywil w Berlinie", a ludzie to owce.
Poza tym - mam lepszy gust
Arcyznawca napisał/a:
Preferujecie z reguły wymuskane i zniewieściałe cioty, a prawdziwi mężczyźni są przez to na wymarciu.
nie wiem li - to czy nazwać to wytłumaczeniem sprytnym, czy pobożnym życzeniem raczej y wam karleje a ego rośnie ...
I wychodzi albo Ja Tarzan, Ty Jane albo inspektor gadżet
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach