Jeszcze nie skończyłem, ale coś mnie trafiło i boję się, że zapomnę. W związku z opiniami jak to świetnie ten film ukazuje średniowiecze, nie wydaje się wam, że ostatnio panuje jakaś taka fama, że im brudniejszy, brutalniejszy i pokazujący chrześcijaństwo ze złej strony film tym bardziej wszyscy krzyczą jak to wiernie i pięknie oddaje KLIMAT i obraz średniowiecza? Nie mówię, że tak nie było, ale podążanie takim tokiem rozumowania też chyba najmądrzejsze nie jest.
_________________ "Thing. Motherfucker looks just like The Thing." - Freddy "This snakeskin jacket is a symbol of my individuality and my belief in personal freedom." - Sailor
W związku z opiniami jak to świetnie ten film ukazuje średniowiecze, nie wydaje się wam, że ostatnio panuje jakaś taka fama, że im brudniejszy, brutalniejszy i pokazujący chrześcijaństwo ze złej strony film tym bardziej wszyscy krzyczą jak to wiernie i pięknie oddaje KLIMAT i obraz średniowiecza? Nie mówię, że tak nie było, ale podążanie takim tokiem rozumowania też chyba najmądrzejsze nie jest.
Otóż to! Zresztą w moich postach takich opinii chyba nie znalazłeś. Najlepsze jest to, że najwięcej mędrkują ci, którzy swój obraz średniowiecza zbudowali na tendencyjnych podręcznikach do liceum, Imieniu róży i Braveheart. Nóż się w kieszeni otwiera niekiedy.
_________________ "Barbarism is the natural state of mankind. Civilization is unnatural. It is a whim of circumstance. And barbarism must always ultimately triumph." Robert E. Howard
Zresztą w moich postach takich opinii chyba nie znalazłeś.
Nie znalazłem bo nawet tematu nie czytałem, tylko pierwszego posta, żeby się nie sugerować przed oglądaniem, ale przypomniała mi się dyskusja na ten temat bodajże przy Solomonie Kanie i widziałem kilka tytułów tematów na filmwebie.
Jeżeli chodzi o film to taka średniawka. Przyjemnie się ogląda, ale ciekawy film zaczyna się jakieś 15 minut przed końcem. Jeżeli chodzi o te klimaty to zdecydowanie bardziej podobał mi się wspomniany wcześniej Solomon Kane. Tam się nie puszyli na żadne przesłanie tylko zarzucili akcyjniaka z potworami i wyszła perełka. A swoja drogą teraz jak pomyślałem o Solomonie to mi się Van Helsing przypomniał Ależ to było gówno
A dla Black Death 6/10
_________________ "Thing. Motherfucker looks just like The Thing." - Freddy "This snakeskin jacket is a symbol of my individuality and my belief in personal freedom." - Sailor
Prawdę mówiąc to nie ta kategoria co Imię Róży.
Po pierwsze brak jakiegokolwiek wątku kryminalnego, od razu wiadomo who is who.
Po drugie brak etycznych rozmkin, za to bardziej wyeksponowano wątek dramatyczny.
Aczkolwiek spodziewałem się przyjemnej, do szpiku romantycznej bajki w klimacie Króla Artura albo słabej fantastyki w klimacie tego filmu o czarownicach z Cagem. A dostałem coś znacznie lepszego. Jako fan kina rozrywkowego jestem za.
PS. w temacie naturalistycznego ukazywania średniowiecza, to zgadzam się z wami, aczkolwiek nie obarczałbym winą tendencyjnych podręczników, bo o ile pamiętam od zawsze szkolne książki koncentrują się na historii politycznej, a o życiu codziennym co najwyżej wspominały na marginesie.
Kiedyś w sieci znalazłem ciekawą wypowiedź na temat tego filmu:
Cytat:
Uprzedzam od razu ze jest dla wyrobionych kinomanów.
Operatorka w stylu Mastroianniego, operowanie barwa światła dla oddania nastroju średniowiecza, wyjątkowo długie jak na XXI ujęcia, konserwatywny montaż, brak efektów specjalnych.
Nastrój budowany jest często wydarzeniami w 3 planie.
Napięcie rośnie wedle Hitchcockowskiej zasady.
Do tego film nie jest jednoznaczny i można go odebrać na różne sposoby i na kilku płaszczyznach, zupelnie odwrotnie niż Incepcje, gdzie każda zawiłość scenarzyści młotkują widzowi po 7 razy.
Dla mnie to jest film o psychozie, portret społeczeństwa w czasach zarazy.
Przewyższa przy tym film Imię Róży bowiem tamten miał narracje z punktu widzenia współczesnych wartości i światopoglądu, a ten stara się opowiedzieć historie średniowiecznymi toposami.
Oficjalnie jest to horror ale nie spodziewajcie się kiczu, keczupu i dramatycznej muzyki budzonej przed istotnymi scenami. To opowieść o duszach ludzkich, nie o obcych potworach.
Polecam wszystkim których jak mnie we współczesnych superprodukcjach brakuje artyzmu, a możliwości techniczne zastępują narracje i budowanie napięcia.
Od siebie dodam, że jest to jeden z najlepszych filmów o dawnych czasach, jaki kiedykolwiek widziałem. Nie czuje się znawcą średniowiecza ale właśnie tak tą epokę sobie wyobrażam.
Jakby kiedyś powstał wątek o najlepszych scenach walki, to ta przy jaskini byłaby u mnie w TOP 3.
Mnie rozwalił tekst:
"Take a candle and burn it close to the tooth. The worms that are gnawing the tooth will fall out into a cup of water held by the mouth."
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach