Wysłany: 2010-05-16, 16:47 Indiana Jones (trylogia)
Indiana Jones: Poszukiwacze zaginionej Arki
Indiana Jones and the Raiders of the Lost Ark
reż. Steven Spielberg (USA 1981)
Dr Indiana Jones (Harrison Ford) jest archeologiem, który łączy wykłady uniwersyteckie z ekspedycjami badawczymi. Właśnie powrócił z ostatniej, w trakcie której odniósł porażkę w rywalizacji z naukowcem pracującym dla nazistów. Nie dane jest mu zająć się nauczaniem. Otrzymuje bowiem tajne zadanie od służb specjalnych. Wyrusza do Egiptu, gdzie prawdopodobnie odkryto miejsce przechowywania Arki Przymierza. Nie może dopuścić, by święte trofeum znalazło się w rękach Niemców. Pomoże mu w tym jego dawna dziewczyna, Marion (Karen Allen).
Szaleństwo, przygoda, beztroska, niebezpieczeństwo, węże i Egipt (który tak naprawdę Egiptem nie był). Kino "nowej przygody", z bezkompromisowym, zadziornym głównym bohaterem; brawurową akcją, świetnymi plenerami i dopełniającą całość muzyką , autorstwa Johna Williams'a. Ukłon Spielberga i Lucasa (producent wykonawczy) w stronę tradycyjnych powieści awanturniczych, którymi każdy z nas karmił się jako dziecko.
Nad całością unosi się lekko podpity i lekko niepoważny duch przygody, oraz tęsknota za czasami, kiedy to świat miał jeszcze do zaofiarowania jakieś tajemnice .
Koncertowa rola Harrisona Forda (Indiana), w duecie z niezapomnianą Karen Allen (zadziorna Marion Ravenwood, obdarzona twardą głową i mocną pięścią); do tego "weteran" wielu wartych wspomnienia produkcji - John Rhys-Davies (Sallah); oraz grupka złych facetów, godnie reprezentująca siły zła i ciemności - w roli opozycji .
Indiana Jones i Świątynia Zagłady
Indiana Jones and the Temple of Doom
reż. Steven Spielberg (USA 1984)
Kolejna przygoda Indiany Jonesa (Harrison Ford). Po brawurowej ucieczce z nocnego klubu w Szanghaju, Indy ląduje w indyjskiej głuszy, gdzie wpada na trop niegodziwej sekty, która zmusza dzieci do niewolniczej pracy w kopalni przypominającej fortecę. Indy musi ocalić dzieci i jednocześnie samemu uniknąć pułapek zastawianych przez zbrodniczych wyznawców bogini Kali. Wraz z nim swój udział w spontanicznej misji mają nieduży wspólnik Indy’ego - Short Round (Ke Huy Quan) oraz szansonistka z nocnego klubu Willie Scott (Kate Capshaw).
Najmroczniejszy i najsłabszy z "Jonesów", głównie za sprawą mocno przerysowanej postaci "Willie" Scott - towarzyszącej Indianie tancerce i piosenkarce rewiowej. Za dużo wrzasków i średnio udanego humoru sytuacyjnego. Film krytykowano za epatowanie przemocą (o słodkie czasy niewinności XD!); w tym za scenę "realistycznego" zabiegu z pogranicza kardiochirurgii i szamańskich "bezkrwawych operacji" .
Odejście od typowego lekkiego i przyjemnego kina familijnego było zamysłem Lucasa, który idąc tropem zabiegu fabularnego znanego z "Gwiezdnych wojen", sprowadzającego się do słów "musi być gorzej, zanim będzie lepiej" - postanowił środkowego (choć akcja toczy się przed wydarzeniami z poszukiwaczy zaginionej arki) z Jonesów uczynić filmem "bardziej serio". Rezultat ? Umiarkowanie udany - film został źle przyjęty przez krytykę, średnio przyjęty przez publikę - mimo to (szczególnie na tle współczesnego kina przygodowego) trzyma poziom i wraca się do niego zaskakująco przyjemnie.
Indiana Jones i ostatnia krucjata
Indiana Jones and the Last Crusade
reż. Steven Spielberg (USA 1989)
Rok 1938. Walter Donovan (Julian Glover), zamożny kolekcjoner dzieł sztuki, proponuje archeologowi Indianie Jonesowi (Harrison Ford) udział w wyprawie, która ma na celu odnalezienie świętego Graala. Pokazuje badaczowi fragment kamiennej płyty, gdzie wyryto informację, jak trafić w miejsce ukrycia relikwii. Niestety, brakuje jednej części. Na niej właśnie jest umieszczona nazwa miasta, w pobliżu którego ukryto kielich. Donovan mówi, że jeden z uczestników poprzedniej ekspedycji został porwany przez nazistów. Okazuje się, że zaginionym mężczyzną jest ojciec Indiany, Henry (Sean Connery). Archeolog wraz z dr Marcusem Brodym wyrusza do Wenecji, gdzie znajduje się grobowiec średniowiecznego rycerza, który kiedyś dotarł do cudownego naczynia.
Powrót w wielkim stylu. Z całą pewnością można dziś stwierdzić, że biadolenie Lucasa, niezadowolonego z obsadzenia Connery'ego w roli ojca Indiany, było równie nieuzasadnione, co jego biadolenie w stosunku do Forda, któremu po udziale w "Gwiezdnych wojnach" powierzono główną rolę w planowanym cyklu :D
Okazało się, że aktorzy doskonale się uzupełniają; a postawienie na relacje ojcowsko-synowskie, jako źródło humoru i główny trzon akcji było strzałem w dziesiątkę.
Zdecydowanie najlepsza część - świetnie skontrastowane postacie ojca i syna, wspaniale plenery, błyskotliwe dialogi, sporo humoru i wartka akcja. Na dokładkę postać dr Elsy Schneider - lodowatej blond piękności, romansującej zarówno ze starszym, jak i młodszym z Jonesów; oraz naprawdę dobre zakończenie w stylu złotych lat Hollywood.
Ostatnio zmieniony przez Eva 2010-08-04, 23:28, w całości zmieniany 5 razy
Mi najbardziej podoba się jedynka, zaś dwójkę i trójkę stawiam na równi. Trójka to już totalna komedia przygodowa, podczas gdy jedynka stara się być "na poważnie" i choć jest to komiczne, to lepiej do mnie trafia. Do dwójki mam sentyment, w sumie nie wiem czemu, chyba ten dzieciak mi się spodobał i ten ciężki klimacik. Ogólnie świetna seria przygodowa, chociaż wolę Skarb Sierra Madre z tego gatunku.
Jako dziecko bardzo się podniecałem wszystkimi częściami, ale jakiś czas temu oglądałem w telewizji "Ostatnią krucjatę" i stwierdzam, że jak dla mnie to się mocno zestarzało i już nie czaję kultu. Próbowałem potem odświeżyć jeszcze poprzednie części, ale nie dałem rady. Może spróbuję kiedyś do tego powrócić. Ongiś bardzo - chyba najbardziej - podobała mi się dwójka, bo była odmienna od pozostałych (nie było nazistów). Za to bardzo cenny jest tekst prof. Jonesa, który naucza studentów, iż ponad 80 % odkryć archeologicznych dokonuje się w bibliotekach. Święte słowa. Oczywiście film jest o tych pozostałych 20
_________________ "Barbarism is the natural state of mankind. Civilization is unnatural. It is a whim of circumstance. And barbarism must always ultimately triumph." Robert E. Howard
Mam tak samo jak Smerf. W dzieciństwie to kult, ale oglądając teraz wydawało mi się zbyt infantylne i w sumie ciężko mi było którąkolwiek część obejrzeć w całości. Zdecydowanie kino nie dla poważnych, statecznych ludzi takich jak ja.
_________________ stoję ponad tym wszystkim z aroganckim uśmiechem na twarzy!
Wiek: 30 Dołączył: 18 Lis 2008 Posty: 4081 Skąd: Z fali
Wysłany: 2010-07-24, 14:41
Oglądałem nie tak znowu dawno. Nadal trzyma poziom i mi się podoba, choć oczywiście ciężko porównywać dzisiejszy odbiór z dawniejszym. Z dwóch kultowych w czasach dzieciństwa trylogii nieco chyba wyżej stawiam jednak Star Wars. Jak zwykle improwizacje, przypadki, z udziałem Forda wpłynęły korzystnie na obraz. Chodzi mi szczególnie o pewną scenę napinki gościa z bronią białą.
Co do ocen poszczególnych części to oczywiście najlepsza jest I i bardzo blisko III, II-ke kiedyś bardziej lubiłem.
_________________ 36. Many have arisen, being wise. They have said "Seek out the glittering Image in the place ever golden, and unite yourselves with It."
37. Many have arisen, being foolish. They have said, "Stoop down unto the darkly splendid world, and be wedded to that Blind Creature of the Slime."
38. I who am beyond Wisdom and Folly, arise and say unto you: achieve both weddings! Unite yourselves with both!
41. But since one is naturally attracted to the Angel, another to the Demon, let the first strengthen the lower link, the last attach more firmly to the higher.- Aleister Crowley, Liber Tzaddi
"Conscious faith is freedom. Emotional faith is slavery. Mechanical faith is foolishness."G.I.Gurdjieff
"Gdy rządzi się prosto i spokojnie, ludzie stają się prostoduszni i lojalni. Gdy rządzi się przez nakazy i zakazy, ludzie stają się sprytni i podstępni."
" Im więcej zakazów i nakazów tym ludziom żyje się marniej."
"Im więcej praw i zasad się ustanawia, tym więcej będzie złodziei i rozbojów"
-Księga Dao i De
Ta trylogia to dla mnie kult i chyba najulubieńsze filmy z okresu złotych lat 70' i 80' (plus może początku 90') rozrywkowego holiłud.
Charyzmatyczne, dobrze zagrane postaci po obydwu stronach barykady, ciekawe historie, zero nudy i wbrew pozorom całkiem fajny i udany humor. Niczego więcej mi nie trzeba. Nawet nie narzekam, jak większość fanów, na Świątynię Zagłady, choć minimalnie preferuję Ostatnią Krucjatę.
Czwórka to z kolei jeden z nielicznych znanych mi przykładów, gdy film mnie autentycznie zdenerwował i miałem chęć zrobić krzywdę twórcom.
Krótko mówiąc - idealne kino rozrywkowe, czyli to, w czym Spielberg jest mistrzem. Dla mnie Ford od zawsze jest Indianą Jonesem i pewnie to się już nie zmieni. Świetne kino, do obejrzenia jako przerywnik między czymś ambitniejszym. A wszystko to okraszone niezapomnianym motywem muzycznym Williamsa.
_________________ Fenicjanin Flebas martwy od dwu niedziel
Zapomniał krzyku mew i morza przypływów.
Zysków i strat. Głębinowy prąd. Obgryzał jego kości szepcząc.
Moja ulubiona seria filmów z dzieciństwa, do której wracam z sentymentu. Nadal mi się podoba. Jednak myślę, że gdybym obejrzała teraz po raz pierwszy tą trylogię nie zrobiła by na mnie takiego wrażenia.
Na czwartą część wybrałam się z ciekawości, choć czułam że będzie porażką. Nie myślałam, że aż taką. Kompletne nieporozumienie.
Pierwszy film bardzo dobry, choć niestety z dość słabą końcówką w której
Spoiler:
nasz bohater nie ma nic do roboty...
. Drugi dużo słabszy, nieco przynudza, po prostu czegoś mu brakuje i nigdy za nim nie przepadałem, nawet w dzieciństwie - w sumie ratują go tylko efektowne sceny akcji pod koniec. Trzeci film z kolei to wzorcowo zrealizowane kino przygodowe, któremu nie mam nic do zarzucenia i jak dla mnie jest to najlepsza część.
Dołączył: 18 Lis 2008 Posty: 1026 Skąd: Korova Milky Bar
Wysłany: 2011-01-24, 23:47
Kilka miesięcy temu obejrzałem ponownie wszystkie 3 i zajebiście się bawiłem. Trójka chyba najlepsza. Scena, w której Indiana dostaje autograf od pewnego austriackiego malarza niszczy obiekty
_________________ "Then that Cobain pussy had to come around and ruin it all."
Scena, w której Indiana dostaje autograf od pewnego austriackiego malarza niszczy obiekty
Nie da się ukryć
_________________ "Barbarism is the natural state of mankind. Civilization is unnatural. It is a whim of circumstance. And barbarism must always ultimately triumph." Robert E. Howard
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach