Wiek: 25 Dołączył: 09 Mar 2009 Posty: 419 Skąd: Piła
Wysłany: 2010-03-18, 14:13 Parnassus
Parnassus / The Imaginarium of Doctor Parnassus
reż. Terry Gilliam (Francja , Kanada , W. Brytania 2009)
Doktor Parnassus zawarł pakt z diabłem. Otrzymał nieśmiertelność, a w zamian musi oddać mu swoje pierworodne dziecko: 16-letnią córkę Valentinę. Parnassus ma jednak zamiar przechytrzyć Mefisto... [opis dystrybutora]
Choć pod względem estetycznym, wizualnym film wygląda naprawdę przyzwoicie to jednak ten teatr wyobraźni Gilliama mnie do siebie nie przekonał. Film wypada naprawdę przeciętnie, a na uwagę zasługuje tu jedynie gra H. Ledgera oraz T. Waitsa (zwłaszcza). Obaj panowie świetnie sprawdzili się we własnych rolach. Jest w tym filmie sporo miejsca do własnej interpretacji zdarzeń ale mimo wszystko czuję wielki niedosyt. Imaginarium najzwyczajniej nie sprostało moim oczekiwaniom.
_________________ lubię dobre
Ostatnio zmieniony przez Eva 2010-05-25, 21:51, w całości zmieniany 4 razy
Wiek: 30 Dołączył: 18 Lis 2008 Posty: 4081 Skąd: Z fali
Wysłany: 2010-03-18, 19:27
Film też mnie rozczarował, choć nie przeczę, iż być może przy kolejnych projekcjach, jak wiele filmów Gilliama, zyskuje. W sumie od Gilliama który nakręcił "Parnassusa", "Przygody Barona Munhausena" czy mocno przerobiony, ale jednak w podobnym nurcie jego twórczości, "Brothers Grimm", wolę Gilliama bardziej "przyziemnego" od "Twelve Monkeys" , "Fisher King" czy"Fear and Loathing in Las Vegas". Albo pośrednie jak "Tideland" czy "Brazil".
_________________ 36. Many have arisen, being wise. They have said "Seek out the glittering Image in the place ever golden, and unite yourselves with It."
37. Many have arisen, being foolish. They have said, "Stoop down unto the darkly splendid world, and be wedded to that Blind Creature of the Slime."
38. I who am beyond Wisdom and Folly, arise and say unto you: achieve both weddings! Unite yourselves with both!
41. But since one is naturally attracted to the Angel, another to the Demon, let the first strengthen the lower link, the last attach more firmly to the higher.- Aleister Crowley, Liber Tzaddi
"Conscious faith is freedom. Emotional faith is slavery. Mechanical faith is foolishness."G.I.Gurdjieff
"Gdy rządzi się prosto i spokojnie, ludzie stają się prostoduszni i lojalni. Gdy rządzi się przez nakazy i zakazy, ludzie stają się sprytni i podstępni."
" Im więcej zakazów i nakazów tym ludziom żyje się marniej."
"Im więcej praw i zasad się ustanawia, tym więcej będzie złodziei i rozbojów"
-Księga Dao i De
Przyznam, że nieco pogubiłam się w trakcie, i już nie wiedziałam czy wmawiam sobie że nadążam czy naprawdę ogarniam. Historia jest chwilami nieskładna i sporo wątków jest bardzo niejasnych, nie wspominając już o tych, które najwyraźniej wielkiego związku z osią fabuły nie miały, bo zostały porzucone po drodze.
Ogromną zaletą filmu jest jego oprawa wizualna, nie tylko efekty imaginarium, ale także cały ten cygański klimat wozu i jego wnętrza, kostiumów i występów. Sporo przyzwoitego humoru i dobrego aktorstwa, dużo do kminienia, a i tak może być różnie, tu polecam klasykę, czyli komentarze Filmwebu.
Chyba najlepiej wypadł tu Farrell, Ledger, o dziwo-Rudy Tapir i oczywiście Waits.
Zagadką filmu pozostanie jakim cudem Lily Cole (wspomniany wyżej tapir) wygląda tak hot.
Myślę, że 7,5-8/10 to uczciwa ocena, zabiorę się do niego za jakiś czas raz jeszcze, bo parę rzeczy wciąż mnie intruguje.
Wyczekiwałem go od BARDZO dawna, a tu zaczynam oglądać i okazało się że nie miałem zielonego pojęcia o czym ten film ma być. Spodziewałem się 90% akcji w Imaginarium a i
Spoiler:
czasy mnie zaskoczyły. Byłem pewien, że będzie się to działo "kiedyś" w przeszłości.
Na plus zdecydowanie: efekty wizualne, świetnie rozwiązany problem "niedyspozycji" Ledgera (chociaż w tym wypadku wydaje mi się, że na początku jakby brakowało kilku scen, akcja jakoś tak chwilami bez sensu przeskakuje), świetne aktorstwo. Z zastępców Heatha najlepiej wypadł chyba Depp. No i zakończenie, które mi się bardzo podobało.
Na minus: pierwsza połowa filmu jest nudna... Akcja przeskakuje za szybko. Trochę za dużo tu chodzenia skrótami, nawet jeśli jakieś uzasadnienia skutkowałyby lekkimi dłużyznami to dobrze by zrobiło całości. l mimo, że ze zrozumieniem fabuły problemu nie miałem to poczucie jakiegoś niedosytu pomiędzy zdarzeniami zauważyłem u siebie. Zdecydowanie za mało Toma Waitsa!!! Ale tego na minus nie ma co liczyć, po prostu uwielbiam tego człowieka i strawiłbym go w każdej ilości
Ogólnie mimo, że spodziewałem się czegoś zupełnie innego to podobało mi się i z czystym sumieniem 8/10 byłbym skłonny dać
_________________ "Thing. Motherfucker looks just like The Thing." - Freddy "This snakeskin jacket is a symbol of my individuality and my belief in personal freedom." - Sailor
Wiek: 25 Dołączyła: 17 Lis 2008 Posty: 2093 Skąd: Warszawa
Wysłany: 2010-04-03, 20:55
Od premiery nastawiałam się na to, że będę chciała "Parnassusa" obejrzeć. Terry'ego Gilliama bardzo cenię jako reżysera i w zasadzie mogłabym chyba obejrzeć cokolwiek sygnowanego jego nazwiskiem.
"Parnassus" mnie na tym polu nie zawiódł. Film jest mocno pokręcony, dziwny, całe to imaginarium, te kostiumy, scenografia, sam schemat przedstawienia
Spoiler:
(Podjeżdża dziwaczny, pseudo-cyrkowy wóz, rozkłada swoją dziwaczną, pseudo-cyrkową scenę, na którą wjeżdżają zalany w trupa stary mędrzec wizjoner, nieletnia ślicznotka o buzi porcelanowej lalki, piskliwy karzełek przebrany za diablika i pokrzykujący chłopaczek-konferansjer w stroju Merkurego, wyczarowywujący bukiety papierowych kwatów z rękawa - no czyż to nie jest co najmniej nienormalne? )
już dają widzowi znać, że ma tutaj do czynienia z historią trochę śmieszną, trochę straszną, a na pewno bardzo schizową.
Do tego świetnie rozpisana i opowiedziana historia odwiecznej gry pomiędzy mędrcem a diabłem (brawa dla Christophera Plummera i Toma Waitsa za te dwie role), w której nikt nigdy nie będzie mógł wygrać - człowiek nie, bo diabeł jest zwyczajnie cwańszy, ale diabeł też nie, bo zawsze na minutę przed zwycięstwem nachodzi go ta niepohamowana chęć dania człowiekowi jeszcze jednej szansy, jeszcze kęsa nadziei, jeszcze jednego szczebla do pokonania.
Co do Heatha Ledgera, kwestii jego nagłej śmierci w trakcie zdjęć i rozwiązania problemu przez 3 kolejne wcielenia.... no nie wiem, jakoś nie jestem przekonana. Ledger generalnie jest dla mnie cały czas aktorem jednej roli (a widziałam cztery filmy z jego udziałem), tą rolą oczywiście jest Joker w "Mrocznym Rycerzu" i jakoś specjalnie nie ujął mnie swoim "normalnym" wizerunkiem, który miałam przyjemność poznać w takich filmach jak "Candy" na przykład. Dobry aktor, no, dobry, ale jakoś niekoniecznie wybitny. Bardzo zaskoczyło mnie natomiast, kiedy w pewnym momencie "Parnassusa" dostrzegłam w Ledgerze (w jego grze aktorskiej, jego mimice, akcencie, sposobie poruszania się, charakterystycznym uśmiechu) Jokera. Kropka w kropkę. Podobieństwo mnie aż uderzyło.
Spoiler:
(Mniej więcej 55-ta minuta, Tony rozmawiający z Parnassusem o modernizacji Imaginarium)
Pomysł z trzema zastępcami całkiem niezły jak na krytyczną sytuację, w której znaleźli się twórcy filmu... tylko dlaczego - kurczę - musieli wybrać ich aż trzech? Dlaczego znaleźli się tam (jeszcze jak cię mogę dopasowany) Jude Law i (zupełnie ni z gruchy ni z pietruchy) Colin Farrel? Nie mogli zostawić tylko Deppa? Byłoby bardziej spójnie, sensownie i na pewno lepiej pod względem estetycznym (Colin Farell jest po prostu brzydki ). No, ale najgorzej nie wyszło. Ciekawe, czy w ogóle cały pomysł zmieniania się ludzi w Imaginarium był już na początku, czy pojawił się u Gilliama dopiero w związku ze śmiercią jednego z głównych aktorów?
Trochę uwiera mnie to, że dobra opinia o Parnassusie opiera się w dużej mierze na okolicznościach towarzyszących. Mam szczerą nadzieję, że film i tak obroniłby się bez problemu, nawet gdyby Ledger żył i nie byłoby tego całego zamieszania. Ale jakby to wyglądało - tego się niestety już nie dowiem.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach