Excalibur (aka Wieki Ciemne)
reż. John Boorman (Wielka Brytania, USA 1981)
Nastrojowa i przesycona erotyzmem opowieść o legendarnym królu Arturze i Rycerzach Okrągłego Stołu. Uważana za jeden z najlepszych filmów w historii kinematografii. [filmweb.pl]
Powyższy cytat z filmweb.pl to właściwie w najkrótszych słowach to, co sam mógłbym o tym filmie napisać/powiedzieć. Najlepsza adaptacja legend arturiańskich w historii kina (no, lubię też Monty Pythona, ale to trochę inna bajka), bo taki euhemeryzujący "Król Artur" jest moim zdaniem kiepski, a "Mgły Avalonu" niezłe, ale tylko niezłe. Natomiast "Excalibur" (co za idiota to przełożył na "Wieki Ciemne"?) tchnie wręcz klimatem rodem z eposów arturiańskich. Kto czytał Chretiena de Troyes, Wolframa von Eschenbach czy Tomasza Mallory, ten wie, o co chodzi. Twórcy filmu bazowali zresztą przede wszystkim na tej ostatniej wersji legendy (za to wyeksponował bardziej postać Parsifala, która u Tomasza schodzi nieco na boczny tor). Wszelkie zarzuty, że uzbrojenie jest nie z epoki (król Artur miał żyć w V-VI wieku, ale najwcześniejsze przekazy na ten temat zachowały się dopiero z IX wieku) automatycznie odrzucam, bowiem film nie sili się na historyzm, jest wizją legendarną, epicką i mistyczną. Zresztą, w późnym średniowieczu właśnie tak sobie wyobrażano czasy o 1000 lat wcześniejsze, co znajduje odzwierciedlenie w materiale ikonograficznym. W filmie jest wiele scen batalistycznych, bardzo brutalnych, jak na tamte czasy. Wszystko okraszone wspaniała muzyką Ryszarda Wagnera, niejednokrotnie reżyser zrobił z niej lepszy użytek, niż sam Wagner, haha.
Spoiler:
chociażby GENIALNA scena, gdy Parsifal wrzuca miecz do Jeziora
.
A pewien motyw muzyczny jest regularnie "cytowany" przez muzyków metalowych, np. Nargaroth czy Lord Wind. Podobała mi się też postać Merlina - taki mocno niezrównoważony gość. Cała ta mistyka Smoka i przeciwstawiona jej mistyka Graala też była interesująca. W ogóle wszystko mi się podobało, film uważam za absolutnie genialny.
_________________ "Barbarism is the natural state of mankind. Civilization is unnatural. It is a whim of circumstance. And barbarism must always ultimately triumph." Robert E. Howard
Najlepsza adaptacja legend arturiańskich (w tonie poważnym - bo MP to klasa sama w sobie). Świetnie przedstawione realia historyczne (walki rycerskie ) i genialna muzyka.
_________________
We travel not for trafficking alone;
By hotter winds our fiery hearts are fanned:
For lust of knowing what should not be known
We make the Golden Journey to Samarkand.
Wiek: 26 Dołączyła: 17 Lis 2008 Posty: 2103 Skąd: Warszawa
Wysłany: 2010-03-06, 21:28
Mówicie, że dla mnie (ostatnio uświadomiłam sobie, że lubię kino historyczne i kostiumowe) to jest pozycja z gatunku "must see"? No dobrze, dobrze, idę oglądać, jak wrócę to coś skrobnę.
Wiek: 26 Dołączyła: 17 Lis 2008 Posty: 2103 Skąd: Warszawa
Wysłany: 2010-03-14, 23:28
Faktycznie film zdecydowanie godny polecenia wszystkim, którzy lubią klimaty arturiańskie. Świetna muzyka, świetne aktorstwo (Merlin!), genialny klimat. Drażniła mnie właściwie tylko strona historyczno-batalistyczna (rycerze zakuci po uszy w zbroje biegający, machający mieczami... nie znam się co prawda na średniowiecznym stylu walki, ale to tutaj wydawało mi się przynajmniej nieco naciągane). Chociaż pewnie rację ma Arcyznawca, że przecież to nie jest obraz historyczny, prędzej baśniowo-legendarny, a poza tym nie trzeba winić twórców legend o królu Arturze za brak wyczucia jeśli chodzi o realia historyczne sprzed kilku wieków. Jakbym chciała obejrzeć Artura nieco bardziej dostosowanego do realiów to bym sobie zobaczyła tą hollywoodzką wersję z Keirą, chociaż myślę, że traci ona straszliwie w porównaniu z jakąkolwiek solidną ekranizacją legend.
Jakby nie było wychodzi na to, że ciężko jest ubrać w obrazy historię, której każdy zainteresowany ma własną wersję w głowie opartą na źródłach literackich. Tutaj akurat twórcom filmu udało się to w dużym stopniu. Jest magia, jest wojna, jest mistycyzm, honor, miłość, wierność, jest wszystko, czego potrzeba legendom arturiańskim. Cieszę się, że to obejrzałam.
Drażniła mnie właściwie tylko strona historyczno-batalistyczna (rycerze zakuci po uszy w zbroje biegający, machający mieczami... nie znam się co prawda na średniowiecznym stylu walki, ale to tutaj wydawało mi się przynajmniej nieco naciągane).
Rycerze w filmie noszą pełne zbroje płytowe tzw. białe (czyli nieprzykryte jaką - tuniką herbową), które były bardzo modne w XV wieku. Warto przy okazji zwrócić uwagę na symbolikę związaną ze zbrojami. Rycerze od momentu zjednoczenia królestwa i powołania bractwa Okrągłego Stołu, mają bardzo wypolerowane, wręcz białe zbroje - tak, jak Lancelot. Z czasem, wraz z postępującą degeneracją, gdy rycerze przeczesują świat w poszukiwaniu Graala, zbroje są zniszczone, brudne itd., ale gdy wyruszają na ostatnią bitwę, znowu lśnią dawnym blaskiem, podobnie jak odradza się kraj - vide genialna scena, gdy rycerze jadą przez kwitnący sad w takt "Carmina Burana".
Co do scen walki, to są one faktycznie trochę naciągane. Takiej zbroi nie dało się rozrąbać mieczem (używano do tego młotów i nadziaków), więc przechodziły one ewolucję, stając się coraz węższe i ostrzejsze, by można było zadawać celne pchnięcia w szpary między płytami zbroi. W ten sposób powstał rapier. Zresztą, pod koniec średniowiecza rola miecza stała się już tylko symboliczna (choć jeszcze w XIV wieku zapamiętale okładano się nimi po głowach).
Problem w tym, że realia średniowiecznej bitwy byłoby bardzo trudno odwzorować.
_________________ "Barbarism is the natural state of mankind. Civilization is unnatural. It is a whim of circumstance. And barbarism must always ultimately triumph." Robert E. Howard
Wiek: 26 Dołączyła: 17 Lis 2008 Posty: 2103 Skąd: Warszawa
Wysłany: 2010-03-15, 10:24
Arcyznawca napisał/a:
Rycerze od momentu zjednoczenia królestwa i powołania bractwa Okrągłego Stołu, mają bardzo wypolerowane, wręcz białe zbroje - tak, jak Lancelot. Z czasem, wraz z postępującą degeneracją, gdy rycerze przeczesują świat w poszukiwaniu Graala, zbroje są zniszczone, brudne itd., ale gdy wyruszają na ostatnią bitwę, znowu lśnią dawnym blaskiem, podobnie jak odradza się kraj
A tak, zauważyłam to - bardzo dobry pomysł. W ogóle zbroja Lancelota na początku była olśniewająca (dosłownie). Wtedy jeszcze zbroje pozostałych były zwykłe i tylko on się wyróżniał.
Arcyznawca napisał/a:
genialna scena, gdy rycerze jadą przez kwitnący sad w takt "Carmina Burana"
Oj, tak, świetnie to pokazali. Jedna tylko scena mnie zawiodła w tym momencie, kiedy wyruszali na wojnę i kraj odradzał się razem z nimi - był taki moment jak jechali, że liście na pierwszym planie z brązowych zmieniły się na zielone. Ale to wyglądało strasznie, z jednego przekoloryzowania w drugie, nagle, bez żadnej płynności. Auć. Potem już było ok.
Arcyznawca napisał/a:
Takiej zbroi nie dało się rozrąbać mieczem
Zresztą, czy w ogóle rycerstwo w takich płytowych zbrojach biegało?? Myślałam, że rycerz ciężkozbrojny to tylko na koniu siedział, bo żelastwo ważyło ze 20 kg i generalnie ciężko się było w tym poruszyć. Że taki rycerz sadzany był na konia z pomocą giermków i potem już za bardzo nic nie robił, poza mocnym dzierżeniem lancy. A oni tutaj uwijają się jak pszczoły w ulu w tych blachach.
Inna sprawa - Uter i Igerna (czy jak tam się jej imię pisało) - o ile dobrze pamiętam, on uprawiał z nią seks w pełnej zbroi... JAK???
W każdym razie z tymi zbrojami to było ostro naciągane. Ale przynajmniej robiło klimat.
Zresztą, czy w ogóle rycerstwo w takich płytowych zbrojach biegało?? Myślałam, że rycerz ciężkozbrojny to tylko na koniu siedział, bo żelastwo ważyło ze 20 kg i generalnie ciężko się było w tym poruszyć. Że taki rycerz sadzany był na konia z pomocą giermków i potem już za bardzo nic nie robił, poza mocnym dzierżeniem lancy. A oni tutaj uwijają się jak pszczoły w ulu w tych blachach.
Jest to stereotyp rozpowszechniony w kulturze masowej. Zbroja ważyła ok 25 kg, ale uzbrojenie i oporządzenie piechura na początku II wojny światowej to ponad 30 kg. Są jakieś tam opisy kronikarskie, że rycerze popisywali się chodząc w pełnej zbroi na rękach, wskakując na konia w biegu itd. To jest zresztą możliwe, bo i dzisiaj są te wszystkie bractwa rycerskie, które odtwarzają uzbrojenie z epoki, organizują inscenizacje bitew (np. Grunwald - walka jest piesza i prowadzona w pełnym uzbrojeniu, a jednak biegają).
Natomiast inną sprawą jest uzbrojenie turniejowe. Tutaj faktycznie płatnerze wykonywali zbroje z o wiele grubszych płyt, które były łączone śrubami itd., a więc ogólnie o wiele wiele cięższe. Rycerz w takiej zbroi był windowany na konia przy pomocy specjalnego dźwigu, a po ewentualnym upadku nie mógłby sam się podnieść. Faktycznie mógł jedynie siedzieć w siodle i trzymać kopię - a właśnie o to chodziło w późnośredniowiecznych i wczesnonowożytnych turniejach. Nie wolno jednak tych realiów automatycznie przenosić na pola bitew. Dlatego to było w Excaliburze pokazane bardzo dobrze. Tyle, że średniowieczne bitwy to potyczki armii konnych, z których ok. 2/3 stanowili konni kusznicy. To już by było ciężej odtworzyć - no ale cały film nie ma charakteru dokumentalnego czy w ogóle historycznego, jest to film o legendzie. Może więc nawet i lepiej, że w filmie pokazano je właśnie tak, jak pokazano - jest bardziej archaicznie i epicko.
Jak kogoś to naprawdę interesuje, to mogę zapodać odpowiednią literaturę fachową
_________________ "Barbarism is the natural state of mankind. Civilization is unnatural. It is a whim of circumstance. And barbarism must always ultimately triumph." Robert E. Howard
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach