"Zbliża się dzień ślubu Małgorzaty de Valois z Henrykiem z Nawarry. Ich małżeństwo ma położyć kres wojnie religijnej pomiędzy katolikami a protestantami. Tak naprawdę jednak ma ono służyć królowej Katarzynie Medycejskiej i jej synowi, królowi Francji, Karolowi IX, do rozprawy z protestantami. W rezultacie w dniu Św. Bartłomieja dochodzi do prawdziwej masakry. Margot ratuje męża od pewnej śmierci."
Świetnie wyreżyserowana, zagrana i niezwykle widowiskowa adaptacja książki Dumas'a. Krwisty dramat historyczny, z doskonale nakreślonym postaciami (zarówno pierwszo-, jak i drugoplanowe - klasa) - a wszystko to w imponujących sceneriach przygotowanych z wielką dbałością o szczegóły.
Po części - historia nieszczęśliwej kobiety o dosyć skompilowanym życiu erotyczno - rodzinnym, po części - studium zdrady każdego możliwego kalibru.
Dodatkowo - możliwość podziwiania przepięknej I. Adjani i nie mniej atrakcyjnego V. Pereza w akcji.
Ostatnio zmieniony przez Eva 2010-01-31, 22:20, w całości zmieniany 1 raz
Dołączyła: 27 Lis 2009 Posty: 1609 Skąd: stąd i zowąd
Wysłany: 2010-01-31, 20:18
Cóz można jeszcze o takim filmie napisać, oprócz samych pochwał? Same doskonałości, na czele z muzyką Gorana Bregovica. Świetny początek, i równie dobry koniec, film utrzymuje wysoki poziom przez cały czas trwania fabuły. A na koniec westchnienie ulgi, jakie dobywa się z naszych piersi : "jakie to szczęście, że nie mieliśmy przyejmności urodzić się kilka wieków wcześniej w królewskiej rodzinie". Film odważny, zarówno w kwestii erotyki, jak i okrucieństwa, bez owijania w bawełnę widzimy, jak bezkompromisowo załatwiano potrzeby w tym względzie. V. Perez atrakcyjny, owszem, choć nie do końca
_________________ "Ludzie biorą mnie za intelektualistę. Chyba dlatego, że noszę okulary" /Woody Allen/
http://babkafilmowa.blogspot.com/
Wiek: 25 Dołączyła: 17 Lis 2008 Posty: 2093 Skąd: Warszawa
Wysłany: 2010-02-28, 11:27
Super, super, super. Wczoraj obejrzałam i jeszcze się nie mogę nadziwić, dlaczego wcześniej mi to nie wpadło w ręce. Soczysty, barwny, dopracowany obraz, świetni aktorzy w nielimitowanych ilościach, oczywiście na czele z Adjani (Margot), Perezem (de la Mole) i Auteuil'em (Henryk Nawarski), ale nie należy zapominać o bardzo dobrych rolach Anglade'a (Karol IX), Virny Lisi (Katarzyna Medycejska), czy Dominique Blanc (Henrietta). Dosadnie i realistycznie pokazany świat dworskich intryg, sięgających miejscami iście szekspirowskich wyżyn... Zła królowa, piękna księżniczka, miłość, wojna, zdrada, intryga, krew - no po prostu idealny przepis na świetną historię. A do tego jeszcze doskonale zrealizowany, z piękną scenografią i dobrą muzyką. Perełka.
hehe, no tak, przecież to niemłoda już kobieta. Przypominam, że odgrywała ona rolę Lucy w filmie Herzoga "Nosferatu, Phantom der Nacht", a to jest film z 1979 roku
_________________ "Barbarism is the natural state of mankind. Civilization is unnatural. It is a whim of circumstance. And barbarism must always ultimately triumph." Robert E. Howard
Aż sobie odświeżyłem ten film. Jest to faktycznie godne polecenia widowisko, ale kiedyś jednak bardziej czułem klimat i trochę się wynudziłem. Chyba zbyt melodramatyczne to było, jak dla mnie. Jest to mocno okrojona adaptacja książki Dumasa, a już sama książka luźno opiera się na wydarzeniach historycznych. Także to wszystko trochę inaczej było,
Spoiler:
np. Karol IX umarł na gruźlicę, a nie od trucizny - i tak dalej.
Dumas dowolnie potraktował historię, podobnie jak później Maurice Druon w "Królach przeklętych". Tu dostajemy raczej klasyczną, XIX-wieczną opowieść płaszcza i szpady, jest dużo krwi, przemocy i erotyki (głowa ściętego kochanka zabrana na pamiątkę ).
Spoiler:
Zresztą, szkoda że kończy się intronizacją Henryka III (czyli naszego Henryka Walezego ), gdyż dalsze losy Henryka de Bourbon i Margot - ostatniej z rodu de Valois - również były ciekawe. Problem w tym, że aby stworzyć pełną biografię Królowej, należałoby nakręcić raczej miniserial.
Tak się najarałem tymi waszymi opiniami, obejrzałem dzisiaj... I jednak jestem zawiedziony. Jak dla mnie zmarnowana szansa na wielki film - głównie przez scenariusz (nie mylić z samą historią) oraz reżyserię. W pierwszym przypadku niejednokrotnie odnosiłem wrażenie, że w montażowni powycinali od cholery scen - film "skacze " od punktu do punktu, motywacje czy zachowania postaci były częstokroć dla mnie kompletnie niezrozumiałe (nie znam książki). Na filmwebie zauważyłem kilka opinii, jakoby w tym filmie "zbyt mało się działo" - otóż moim zdaniem dzieje się zbyt dużo, nawet jak na całkiem spory metraż filmu. Częsta bolączka ekranizacji wszelakich, zwłaszcza cegieł od 500 stron wzwyż.
A co do reżyserii - kurde, kompletnie nijaka i przezroczysta była. Nie mam nic przeciwko reżyserskiej prostocie, ale tutaj znowu - mnóstwo scen miało niesamowity potencjał czy to wizualny, czy dramaturgiczny - ale reżyser nie wykorzystał ich, ba, nawet nie próbował. Scenografia ustawiona? Ustawiona. Aktorzy na miejscach? Tak. Ok, kręcimy.
A na dobicie montaż - beznadziejny, zwłaszcza w sekwencji masakry - znowu: jest potencjał na niezapomnianą scenę, otrzymujemy chaotyczna bieganinę. Chociaż nie zaprzeczę, że trupy ułożone malowniczo.
Żeby nie było, że marudzę jedynie - robi wrażenie prezentacja świata przedstawionego, przedstawienie wyuzdanej XVI - wiecznej Francji; takich motywów jak w tym filmie próżno w hollywoodzkim kinie szukać. Score Bregovica to istny przejaw geniuszu, nie mogę przestać słuchać. Sam film zaś - cóż, jak dla mnie średni i niespecjalnie angażujący, ale życzyłbym polskiej kinematografii chociaż jednej produkcji na takim poziomie.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach