Wiek: 30 Dołączył: 17 Lis 2008 Posty: 5335 Skąd: Warszawa
Wysłany: 2010-01-24, 15:18 Sherlock Holmes
Sherlock Holmes
reż. Guy Ritchie (USA, UK, Australia 2009)
Sherlock Holmes i jego wierny przyjaciel dr Watson zostają poddani kolejnej próbie. Tym razem sławny detektyw, wykorzystując swoje nieprzeciętne umiejętności oraz legendarny intelekt, stanie do walki, podczas której zdemaskuje śmiertelny spisek mogący zniszczyć kraj. Jak ukarze jego twórców? Robert Downey Jr. odtwarza w filmie postać legendarnego detektywa w niespotykany dotąd sposób. Jude Law wciela się w zaufanego przyjaciela Holmesa, Watsona, lekarza i weterana wojennego, bardzo oddanego detektywowi. Rachel McAdams gra Irene Adler, jedyną kobietę w życiu Holmesa, którą łączy z nim burzliwy związek. [opis dystrybutora]
Nastawiałem się na jakiś wydmuszkowy shit, a tu proszę - bardzo pozytywne zaskoczenie. Rewelacyjne, przygodowe kino, ze świetnie zarysowanymi postaciami i fabułą. Zacznę może od tego co najważniejsze - czyli duetu Holmes i Watson. Robert Downey Jr i jego Holmes to ktoś na kształt dr House'a - ekscentryczny, nieprzepadający za ludźmi, popadający w samoizolację, skupiony głównie na sprawie, którą bada, a przy tym diabelnie inteligentny i intrygujący osobnik. Między sprawami, którymi żyje bez reszty, można go zastać zaszytego w ciemnym, zakurzonym pokoju, w którym popada w kompletną samoizaolację. Za zasłoniętymi zasłonami prowadzi różne dziwne eksperymenty, podtruwa pociesznego buldoga i studiuje wszelakie teorie, popadając w dalsze zdziwaczenie i psychiczną ruinę. Dalej Watson - w tej roli rewelacyjny Jude Law. Elegancki, szykowny ale jak trzeba potrafi być brutalny. Zdarza się też, że sprowadza Holmes'a na ziemię. W ogóle dla mnie to przygodowy duet roku. Główny czarny charakter jest zarysowany nieźle ale raczej klasycznie. Demoniczny Lord Blackwood jednak jak najbardziej daje radę. Mamy też dwie urocze panie - czyli nikczemną (aczkolwiek pozytywną) Irene Adler oraz szykowną i dystyngowaną Marry Morstan. Ta pierwsza romansuje z Holmes'em, a druga to już nawet oficjalna narzeczona Watsona. Na pierwszym planie jest jednak przyjaźń dwójki głównych bohaterów. Widać nawet czasem, że Holmes jest zazdrosny, a może po prostu boi się utraty przyjaciela na rzecz kobiety.
Co do samej fabuły, to także jest poprowadzona bardzo sprawnie. Nie zauważyłem abym w którymkolwiek miejscu się nudził. Intryga jest ciekawa, a akcja toczy się wartko. I jeszcze jedno (może i najważniejsze) - Londyn. Niesamowicie pokazana stolica świata końca XIX wieku u szczytu swej wiktoriańskiej chwały. Potęga przemysłu, potęga rozumu, zasnuta węglowym dymem znad doków i fabryk, skrywająca w swych okowach siedziby tajemniczych okultystycznych stowarzyszeń i sekt. Słowem klimat jest i to miażdżący. A żeby nie było tak słodko, to na koniec do tego garnuszka miodu mała łyżka dziegciu - czyli wykreowana za pomocą efektów specjalnych konstrukcja Tower Bridge. No tutaj to CGI niestety raczej rzuca się w oczy.
Tak czy siak nowy Holmes w swojej klasie w pełni zasłużył na 9/10. Naprawdę brawurowe odkurzenie książkowego klasyka. Zdecydowanie polecam.
_________________ tell me what you don't like about yourself
Wiek: 26 Dołączyła: 17 Lis 2008 Posty: 2103 Skąd: Warszawa
Wysłany: 2010-01-24, 16:29
Film bardzo na plus. Dobrze wyważona solidna porcja przygody, akcji, humoru i intrygi. Holmes naprawdę ciekawie przedstawiony, diabelsko inteligentny, ale jednocześnie aspołeczny i w gruncie rzeczy mocno pokrzywiony, naprawdę wielowarstwowa, złożona postać - super! To samo z Watsonem zresztą (tutaj brawa dla Jude'a Law'a - nie spodziewałam się po nim dobrego aktorstwa, a tu proszę, taka niespodzianka) - nie wiadomo w zasadzie, czy jest on wiernym, nieco zbyt uległym przyjacielem, czy może wolałby się uwolnić od wariackiego trybu życia, w jaki wpędza go Holmes, czy też może zwyczajnie konkuruje z Holmes'em (czasami miałam wrażenie, że traktuje go z lekkim pobłażaniem). Irene Adler - już nieco gorzej niż pierwszoplanowy świetny duet, ale też bardzo dobrze przedstawiona postać. No i jej dziwny związek z Holmes'em. Lord Blackwood - niezbyt skomplikowany bohater, ale budował dobry klimat. Odpowiednio dobrany wygląd, głos, strój - naprawdę przyzwoity jak na główny czarny charakter. W zasadzie najbardziej mdłą postacią z pierwszego (nazwijmy go jeszcze pierwszym) planu była Mary. Ale w niej też było coś, co mnie urzekło. Tak bardzo nie pasowała do reszty towarzystwa. Była z tak bardzo innego świata. Reprezentowała to wszystko, o czym musiał skrycie marzyć Watson. Z drugiego planu zwrócił moją uwagę ten francuski przerośnięty osiłek ("Tu m'a manque?"). Ten to był dopiero przerażający.
Ogólnie świetna galeria postaci, doskonała scenografia (to o czym pisał BM, czyli industrialny Londyn, skojarzył mi się ze "Sweeney Todd'em", ale raczej z tą starszą wersją, bo wersja Burton'a była nieco sztuczna w swoim przekoloryzowaniu), przyzwoita fabuła (proporcjonalnie wymieszane światy okultystycznych tajnych stowarzyszeń i szalonych eksperymentów naukowych, czyli dość precyzyjny obraz Europy Zachodniej końca XIX wieku) - jak dla mnie wszystko, czego potrzeba, żeby nazwać film świetnym. Wiedziałam, że będę chciała go obejrzeć i nie żałuję, wręcz przeciwnie.
Co ciekawe - zaskoczyło mnie to, jak bardzo różni się Holmes znany nam wszystkim z różnych dotychczasowych interpretacji pierwowzoru (czapeczka Scotland Yard'u, fajeczka, "drogi Watsonie", dedukcja, etc.) od tego dziwaka, którego wspólnie wykreowali Guy Ritchie i Robert Downey (który zresztą ma ponoć więcej wspólnego z oryginalnym pomysłem Artura Conan Doyle'a niż dotychczasowe odsłony). Ja np. dotychczas wyobrażałam sobie Holmes'a raczej tak:
Ja aż tak nie będę się zachwycać, ale to bardzo dobry film. Jeśli ktoś idzie do kina na dobrą rozrywkę - to ją dostanie. Szybka akcja, do tego świetnie dobrana muzyka, i rewelacyjne kreacje aktorskie. Jude Law po prostu genialnie zagrał Watsona
Robert Downey Jr też świetnie.
BM napisał/a:
Robert Downey Jr i jego Holmes to ktoś na kształt dr House'a - ekscentryczny, nieprzepadający za ludźmi, popadający w samoizolację, skupiony głównie na sprawie, którą bada, a przy tym diabelnie inteligentny i intrygujący osobnik
Czytałam gdzieś że wzorowano się na Dr House ale ja szczególnego podobieństwa nie widzę. Wiem że obaj są ekscentryczni ale Holmes prezentuję inny rodzaj ekscentryczności. House ocieka sarkazmem, dołuję ludzi praktycznie na każdym kroku, Holmes taki nie jest.
Oczywiście jest wiele rzeczy,które łącżą obie postacie, np adres zamieszkania, to że obaj chodzą o lasce i są genialni w swoim fachu itp.
Nie wiem jak Was ale mnie Hugh Laurie jako dr House bardziej przekonuję.
Jest jeszcze coś czego brakowało mi w tym filmie- zagadki. Wszystkie wątki prowadziły w jednym kierunku, nie było zbyt wiele momentów zaskoczenia. Niestety scenariusz jest jednym ze słabszych elementów tego filmu
_________________ If you were me could you defend
The given rights to all the men
Lets fuck the world with all its trend
They say its all about to end
They say its all about to end
They say they say
Wiek: 31 Dołączył: 18 Lis 2008 Posty: 4333 Skąd: Z fali
Wysłany: 2010-01-25, 12:59
Jest jeden poważny minus tego filmu. Kategoria PG-13. To przez to nie można było pokazać, jak Holmes raczy się kokainą i morfiną jak to miał w zwyczaju, a pewnie Ritchie by to bardzo chętnie w filmie umieścił. Szkoda. Może by to skłoniło niektórych do zainteresowania się tematem legalności używek w dawnych czasach
Oczywiście, można się też przyczepić do kilku (może nawet więcej) rzeczy, ale film przerósł znacznie moje bardzo niskie oczekiwania. Niektórym w odbiorze może przeszkadzać odejście od utrwalonego wizerunku, ale ten był w dużej mierze inwencją twórców scenicznych i filmowych. Można się jeszcze zastanawiać co takiego zmieniono/dodano podczas dokrętek i czy czegoś nie usunięto.
_________________ 36. Many have arisen, being wise. They have said "Seek out the glittering Image in the place ever golden, and unite yourselves with It."
37. Many have arisen, being foolish. They have said, "Stoop down unto the darkly splendid world, and be wedded to that Blind Creature of the Slime."
38. I who am beyond Wisdom and Folly, arise and say unto you: achieve both weddings! Unite yourselves with both!
41. But since one is naturally attracted to the Angel, another to the Demon, let the first strengthen the lower link, the last attach more firmly to the higher.- Aleister Crowley, Liber Tzaddi
"Conscious faith is freedom. Emotional faith is slavery. Mechanical faith is foolishness."G.I.Gurdjieff
"Gdy rządzi się prosto i spokojnie, ludzie stają się prostoduszni i lojalni. Gdy rządzi się przez nakazy i zakazy, ludzie stają się sprytni i podstępni."
" Im więcej zakazów i nakazów tym ludziom żyje się marniej."
"Im więcej praw i zasad się ustanawia, tym więcej będzie złodziei i rozbojów"
-Księga Dao i De
Podobno to przez bardzo, bardzo narkotykową przeszłość Roberta D. Jr nie ruszano w filmie tematu używek. Nie powiem, żebym szczególnie zwróciła na to uwagę.
Troszkę się zawiodłam, to już trochę film dla mas, a wiadomo, że fajnie jest lubić filmy, które ceni węższe grono
Przyjemne kino rozrywkowe, trochę za dużo mambo dżambo z tymi czarami, no i klasycznie wszystko wyjaśnia się w długiej przemowie pod sam koniec. Trochę za mało brytyjski Holmes : (
Ale Robercik zawsze bardzo na plus u mnie, Jude Law chwilami wyglądał jak Ewan McGregor, więc plus za charakteryzację, bo jego twarz przeważnie wygląda jak model z wosku. Fantastyczne zdjęcia; te bazary, cyganie, brud na ulicach, mgła... British style. No i laska pierwsza klasa, od dłuższego czasu pzyjemnie mi się ją ogląda na dużym ekranie, umiejętności równe urodzie, więc po bożemu.
Humor mało Guy'owy, raczej miałam przebłyski a'la Indiana Jones.
Spokojnie 8,5/10 w swojej kategorii. (komedia kryminalna?)
Wiek: 30 Dołączył: 17 Lis 2008 Posty: 5335 Skąd: Warszawa
Wysłany: 2010-02-14, 23:35
Ostatni Surfer napisał/a:
Jest jeden poważny minus tego filmu. Kategoria PG-13. To przez to nie można było pokazać, jak Holmes raczy się kokainą i morfiną jak to miał w zwyczaju, a pewnie Ritchie by to bardzo chętnie w filmie umieścił. Szkoda. Może by to skłoniło niektórych do zainteresowania się tematem legalności używek w dawnych czasach
Chyba nie ma co liczyć na takie hard wydanie przygód Holmesa. Nie zmienia to jednak faktu, że film ogląda się rewelacyjnie. Swoją drogą to jest PG-13? Nie wiedziałem nawet.
Halucynka napisał/a:
Podobno to przez bardzo, bardzo narkotykową przeszłość Roberta D. Jr nie ruszano w filmie tematu używek.
E tam, nie chce mi się wierzyć żeby powód był tak trywialny. Raczej chodziło kasę. Narkotyki = film bardziej na cenzurowanym = mniej rodzinek w kinach = mniejszy zysk.
Halucynka napisał/a:
No i laska pierwsza klasa
Jak dla mnie laska była co najwyżej średnia.
_________________ tell me what you don't like about yourself
Ja strasznie długo czekałam na ten film i muszę przyznać że naprawdę było warto. Zakochałam się w nim. Świetny klimat, gra aktorska, dialogi, no może do fabuły bym się trochę przyczepiła, ale całość wypadła bardzo dobrze więc tego nie zrobię.
Teraz czekam na usunięte sceny które (mam nadzieję) dodadzą do wydania DVD.
Obsada dobrana bardzo udanie - aż przyjemnie popatrzeć (Law dobry jak mało kiedy). Scenografia, kostiumy - brawo.
Akcja miejscami przekombinowana, ale ogólnie całość trzyma klimat i dobrze oddaje atmosferę książek.
Wreszcie prawdziwy Holmes.
Wreszcie dwie dobre i ciekawe role kobiece.
_________________
We travel not for trafficking alone;
By hotter winds our fiery hearts are fanned:
For lust of knowing what should not be known
We make the Golden Journey to Samarkand.
Ostatnio zmieniony przez BM 2010-03-20, 01:38, w całości zmieniany 1 raz
Tu bym nie przesadzał. Tej drugiej to nawet sobie przypomnieć nie mogłem w pierwszej chwili. Brakowało mi klimatu filmów Ritchiego w tym, ale reszta na całkiem wysokim poziomie
_________________ "Thing. Motherfucker looks just like The Thing." - Freddy "This snakeskin jacket is a symbol of my individuality and my belief in personal freedom." - Sailor
A ja się zawiodłam. Długo czekałam na ten film, a po obejrzeniu miałam taki jakiś niedosyt. Końcówka skonstruowana tak jakby za chwilę miał lecieć ciąg dalszy. Z taką fajną obsadą czekałam na większe fajerwerki
_________________ Zbyt mało wiem by być niekompetentnym.
W.Allen
Cały film świetny, ale intryga końcowa, zbytnio naciągana... Przełamanie schematu angielskiego dżentelmena wyszło filmowi na dobre. Świetny duet Robert Downey Jr-Jude Law + wiele humoru i pomysłowych scen. Guy Ritchie po rozstaniu z Madonną wrócił do form! Nareszcie
Wiek: 26 Dołączyła: 17 Lis 2008 Posty: 2103 Skąd: Warszawa
Wysłany: 2010-04-10, 20:09
To też jest zawsze kwestia nastawienia. Im więcej oczekujesz po filmie, tym łatwiej jest się na nim zawieść. Ja tam czekałam na przygodówkę w klimatach XIX-wiecznego, przemysłowego Londynu i to właśnie dostałam. I spoko.
Wiek: 31 Dołączył: 18 Lis 2008 Posty: 4333 Skąd: Z fali
Wysłany: 2010-06-01, 15:57
Privsand napisał/a:
Guy Ritchie po rozstaniu z Madonną wrócił do form! Nareszcie
Rocknrolla, czy jak to tam sie zwało, złe nie było
_________________ 36. Many have arisen, being wise. They have said "Seek out the glittering Image in the place ever golden, and unite yourselves with It."
37. Many have arisen, being foolish. They have said, "Stoop down unto the darkly splendid world, and be wedded to that Blind Creature of the Slime."
38. I who am beyond Wisdom and Folly, arise and say unto you: achieve both weddings! Unite yourselves with both!
41. But since one is naturally attracted to the Angel, another to the Demon, let the first strengthen the lower link, the last attach more firmly to the higher.- Aleister Crowley, Liber Tzaddi
"Conscious faith is freedom. Emotional faith is slavery. Mechanical faith is foolishness."G.I.Gurdjieff
"Gdy rządzi się prosto i spokojnie, ludzie stają się prostoduszni i lojalni. Gdy rządzi się przez nakazy i zakazy, ludzie stają się sprytni i podstępni."
" Im więcej zakazów i nakazów tym ludziom żyje się marniej."
"Im więcej praw i zasad się ustanawia, tym więcej będzie złodziei i rozbojów"
-Księga Dao i De
Mnie się film nie podobał. Spodziewałem się dużo więcej, zważając na Wasze pozytywne opinie. Piszę to jako niegdysiejszy fan Conan Doyla i jego opowiadań o detektywie z Baker Street. W sumie nie jest to jakaś wybitna lektura, raczej dla ludzi młodszych, gdy ostatnio próbowałem do tego wrócić, to bardzo szybko rzuciłem, ale nie zaprzeczę, że dawniej umilałem sobie tym czas. Znam ok. połowę ze wszystkich opowiadań o Holmesie. Widziałem też wiele prób przeniesienia na ekran tych historii.
Film ma plusy. Przede wszystkim bardzo mroczny klimat Londynu, który jako żywo przypomina miasto, które opisywał chociażby Conrad. Odrapane budynki, dymy, kominy, tłumy, syf w ubogich dzielnicach. Podobał mi się montaż i zdjęcia. W ogóle wykonanie bardzo haraszo. Dobre było także aktorstwo, tu nie ma się czego czepiać. Obaj odtwórcy głównych ról wypadli pozytywnie, Downey Jr wcale nie ustępuje Jeremiaszowi Brettowi, który do tej pory uchodził za najlepszą kreację Holmesa.
Co mi się nie podobało, to niestety mocne spłycenie fabuły. Nijak się to ma do opowiadań, które były raczej mrocznymi kryminałami i ja się czegoś takiego spodziewałem, a otrzymałem typowy, głupawy mocno film akcji, oczywiście z odpowiednią dawką humoru (dryblas z młotem zatapiający statek ) i tajnych organizacyj knujących spiski celem obalenia demokracji. A że fabuła jest dla mnie ważnym elementem filmu, to ten akurat wysokiej noty u mnie zebrać nie mógł. Postać Blackwooda jest do bólu zerżnięta z Draculi, tak wygląda i się zachowuje. No i to niby naukowe wyjaśnienie wszystkiego na koniec nie no, kiepskie kino pokroju Van Helsinga itd., a liczyłem, że będzie coś jak From Hell. Niestety, przeliczyłem się. A jeszcze na 99% będzie druga część
Spoiler:
czyli pojedynek Holmesa z jego największym wrogiem, Profesorem Moriartym, który już tu się pojawił, na razie tylko matacząc za kulisami
Aha — czytając dyskusję powyżej od razu wyłapałem, że nie oglądaliście kilku seriali i filmów z lat 80. i 90. z J. Brettem, no i że nie czytaliście opowiadań (jeśli kogoś skrzywdziłem tą opinią, to przepraszam ). Mianowicie, w książkach Holmes ostro trenował sztuki walki, m.in. boks i nieistniejące baritsu, z których często robił użytek. Podobnie również eksperymentował z narkotykami, co w serialu z Brettem zostało pokazane. Dzielny detektyw bez żenady daje w żyłę, a chyba jeszcze koko się pojawiło.
Warto jeszcze tu notyfikować, iż był jeszcze inny serial, z 1979–1982 r., koprodukcja amerykańsko-brytyjsko-polska, z udziałem polskich aktorów, kręcony w Polsce. Dawno widziałem go w telepudle. A tu czołówka zeń: zwróćcie uwagę na b. ładną i nostalgiczną muzykę.
Było tego sporo - gdzieś mam jeszcze starą kompilację wszystkich ekranizacji (zarówno filmowych jak i serialowych) z opisami - widziałam jakieś 2/3, bo są tam takie rarogi, że ze świecą by szukać.
Nie jest to idealny Sherlock - zakończenie i finał intrygi wielce głupawe - acz trzeba przyznać, że podejście dosyć fajne i w dobre ręce powierzono poszczególne role.
Nie przesadzałabym z tym ćpaniem w banie - wiadomo że brał ale w tamtych czasach nie budziło to żadnych kontrowersji - opium, morfinę i inne zagraniczne chemikalia wklepywali w siebie ludziska bez oporów, połowa była uznawana za środki lecznicze Szczęsny czas.
_________________
We travel not for trafficking alone;
By hotter winds our fiery hearts are fanned:
For lust of knowing what should not be known
We make the Golden Journey to Samarkand.
Duży plus. Mimo że totalna komercha, t musze przyznać, dobre i ciekawe kino. Klimat utrzymany znakomicie, muzyka pod film super, do samego słuchania - taka sobie. Zazwyczaj nie byłem fanem Sherlocka, ale tuatj nastąpiły pewne zmiany. Bardzo chętnię oglądnę drugą część.
Niektórym w odbiorze może przeszkadzać odejście od utrwalonego wizerunku, ale ten był w dużej mierze inwencją twórców scenicznych i filmowych.
No nie bardzo, bo Conan Doyle stworzył taki wizerunek w sposób dosyć dokładny, a interpretacja w tym filmie jest delikatnie mówiąc "swobodna".
Mimo to nie narzekam na film, bo za odważny pomysł należą się oklaski tyle, że to typowy film XXI-wieczny. BUM-TURUM-BACH i szczypta specyficznego humoru.
To trochę jak w tym kiepskim filmie Superprodukcja, nadali filmiwi, który tworzą tytuł Latarnik, żeby przyciągnąć dzieciaki ze szkół na "ekranizację" lektury. Tutaj wzięcie za bohatera Sherlocka jest po prostu chwytem, chwytem zwracającym uwagę na ten film.
Komercha, ale z tych lepszych. za 10 lat nikt o tym filmie nie będzie pamiętał. Niemniej udanie spędzone dwie godzinki, ale na dwójkę nie pójdę, chyba że trafi się darmowy seansik czy sytuacja towarzyska zmusi.
Ot, taki casus Piratów z Karaibów czy Iron Mana - średniacki współczesny blockbuster, który o oczko wyżej podciągają postaci. Gdyby nie chemia między Downeyem a Lawem wyszedłbym z kina mocno wkurzony. Karate co 5 minut, fabuła mocno durna, laska wrzucona na odczepnego (w blockbusterach ZAWSZE musi być jakaś). Ciekawa jest za to sprawa z muzą Zimmera - do filmu ni w cholerę mi nie pasuje, zaś w oderwaniu od niego słucha mi się jej świetnie.
Pamiętam, że przez pół godziny siedziałem wkurzony ze skrzyżowanymi ramionami burcząc "miało być zabawnie. Bawcie mnie, do cholery." Dowcipy płaskie, oczywiste chwyty, no nic nie banglało. Po akcji w stoczni zaczęło wreszcie zaskakiwać, pojawiła się chemia miedzy postaciami, jakieś zabawne dialogi a muzyka ładnie to wszystko uzupełniała. Do tego pomysłowe sceny (eksplozja!) i montaż, Guy Ritchie się postarał. Trochę niepotrzebnie spodziewałem się czegoś w rodzaju Iron Mana - filmu, który od razu mnie rozbroił i od pierwszych minut nastawił bardzo pozytywnie.
O dziwo, Law lepszy od Downeya, który cały czas próbował jechać Tonym Starkiem, ale materiał scenariuszowy mu nie pozwalał. Może podciągną to w drugiej części którą obejrzę z wielką ochotą.
Dołączyła: 27 Lis 2009 Posty: 1652 Skąd: stąd i zowąd
Wysłany: 2011-07-19, 14:11
Ja się zawiodłam. Na początku byłam zachwycona dwoma panami - Law i Downeyem jr. Jak by nie było są w czołowce moich najprzystojniejszych. Ale, tak jak to i w życiu bywa i na ekranie okazało się, że uroda, ciało to nie wszystko. Zamiast intelektualnych potyczek oglądałam co rusz jakiś wielki łomot. No i te jakieś sekciarsko-magiczne wątki! Duet Holmes i Watson znaleźli się zupełnie nie w tym świecie jakiego oczekiwałam. Nie potrafiłam się skupić na ich przygodach, nudziłam się prawdę mówiąc i po jakimś czasie (ale dość długim jednak, by wyrobić sobie opinię o filmie) wyłączyłam się, dziękując Panu, że nie wybrałam się na to kiedyś do kina.
_________________ "Ludzie biorą mnie za intelektualistę. Chyba dlatego, że noszę okulary" /Woody Allen/
http://babkafilmowa.blogspot.com/
Wiek: 25 Dołączył: 09 Mar 2009 Posty: 419 Skąd: P-ń
Wysłany: 2011-07-19, 21:41
DA napisał/a:
dziękując Panu, że nie wybrałam się na to kiedyś do kina.
Ja niestety kiedyś ten błąd popełniłem i zamiast fajnego w miarę inteligentnego kina otrzymałem tzw. napierdalankę. Kompletnie mnie to zniesmaczyło, zaskoczyło, a sam film mnie przez to mocno nudził. Nie tego spodziewałem się po przygodach Holmesa... Ta nowa wizja rozbroiła mnie całkowicie, a jego kick-boxerskich umiejętności pozazdrościć może chyba sam Neo z "Matrixa". Swego czasu oceniłem na 5/10 i zdania nie zmienię.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach