Bardzo dobre przygodowe kino akcji. Właściwie spodziewałam się takiej formy i nie zawiodłam się. Podoba mi się wizja takiego Sherlocka i dr Watsona. Trochę cała intryga przesadzona, za mało rozwinięty wątek Irene Adler - którą niepotrzebnie ,,ugrzeczniono" na końcu, mimo że była intrygująco nieprzewidywalna. Ogółem cały film bardzo dobry w swoim gatunku.Wartka akcja, konkretnie z dozą dystansu i humoru. To lubię
_________________ ** człowiek człowiekowi wilkiem,a kiwi kiwi kiwi **
Strasznie głupi film. Na przemian nawalanka, jakiś bełkot, nawalanka. Zrobili z Sherlocka Holmsa jakąś bijatykę dla nastolatków (nastoletnich wielbicieli 2 głównych bohaterów). Porażka.
No właśnie, nawalanka, bijatyka, nawalanka, bijatyka, za dużo tego. Inaczej wyobrażałam sobie Holmesa, innego klimatu się spodziewałam, tak więc trochę zawiodłam się na filmie.
...kolejny film który nie wytrzymał próby czasu przy ponownym seansie. Za jedyny plus uznaję rolę Jude'a - naprawdę solidny, z krwi i kości Watson.
_________________
We travel not for trafficking alone;
By hotter winds our fiery hearts are fanned:
For lust of knowing what should not be known
We make the Golden Journey to Samarkand.
Ci, którym nie podszedł poprzedni film przy sequelu będą rytmicznie stukać głową o ścianę. Kompletnie absurdalna, przegięta bzdura z żenującym momentami humorem - i nawet Downey zlewa rolę (podobnie jak w Iron Manie 2 zresztą) i po prostu się wydurnia. W teorii miewam czasami nutkę sympatii do takich głupawych filmików, ale bezczelne podpinanie się pod legendę Holmesa i marnotrawienie talentu zdolnych ludzi zatrudnionych przy tym projekcie to jakiś skandal. Obejrzałem do końca jedynie ze względu na kilka, przyznaję, interesujących pomysłów reżyserskich i montażowych oraz Frya w roli Mycrofta (ale nawet on zalicza denną scenę). Nie polecam.
A ja wręcz przeciwnie - na dwójce bawiłam się całkiem komfortowo. Jedynka ssała na wszelkie możliwe sposoby, natomiast dwójka ssie jakby mniej, a momentami bywa nawet zabawnie. Rozpierduchę jestem w stanie zaakceptować, SH zmagającego się z hokus-pokus - nie.
Jude i Fry świetni.
_________________
We travel not for trafficking alone;
By hotter winds our fiery hearts are fanned:
For lust of knowing what should not be known
We make the Golden Journey to Samarkand.
Rozpierducha jeszcze OK, ale motywy w rodzaju klonowania, parkour-kozaka, już nie mówiąc o tych przebierankach Downeya w pociągu czy Freyu łążącym na golasa?
Ja nie mam nic przeciwko zabawie konwencją czy wariacjom na temat (lubię wszak Piramidę Strachu czy BBC Sherlocka), ale nienawidzę, kiedy twórcy marnują potencjał fajnego pomysłu i równają w dół w kierunku najmniej wymagającego odbiorcy. Koncepcja SH z pierwszego filmu jest OK, taka trochę Liga Niezwykłych Dżentelmenów (odwołuję się tu do znakomitego komiksu, a nie do jego dennej ekranizacji) w wersji light, trochę poprawić fabułę, zrobić z tego film minimalnie bardziej na serio - i byłoby dla mnie zajebiście. Gdyby utrzymano poziom jedynki, też bym specjalnie nie marudził. Tutaj sam pomysł na fabułę jest lepszy od części pierwszej, jest kilka fajnych motywów, ale całość jest tak przegięta, że przewracając oczami w niektórych momentach byłem w stanie zobaczyć własny mózg.
A, zapomniałem dopisać - świetny, charyzmatyczny Morant, facet bije na głowę mdłego Moriarty'ego. Fajnie, że wróci w 3 części.
Sebastian Moran Mówiłam, że fajny i to pod kilkoma względami
Jarod napisał/a:
nienawidzę, kiedy twórcy marnują potencjał fajnego pomysłu i równają w dół w kierunku najmniej wymagającego odbiorcy
Po jedynce oczekiwania miałam jak najgorsze; do kina mnie po prostu zawleczono, więc siedziałam tam sobie jak naburchana Wielka Pani, która została zmuszona do obcowania z rozrywką dla plebsu - a potem mi się spodobało Nie urosłam we własnych oczach, ale nie ma sensu kłamać - moim zdaniem 2 jest lepsza od 1.
_________________
We travel not for trafficking alone;
By hotter winds our fiery hearts are fanned:
For lust of knowing what should not be known
We make the Golden Journey to Samarkand.
Druga część rozdrażniła mnie potraktowaniem Irene Adler, która zasłużyła moim zdaniem na coś lepszego. Poza tym na kolana nie powaliła, ale oglądało się znośnie. Na plus scenki typu "strzelmy do człowieka z armaty", muzyka i kilka fajnych patentów montażowo - reżyserskich. Rozbawiła mnie parodia scenariusza, czyniąca Holmesa odpowiedzialnym za nazistów, Hitlera, II wojnę światową i Holocaust:
To mój pierwszy post więc witam;)
A co do filmu...jak dla mnie nie był zły.Ciężko mi go porównać do części pierwszej bo mimo iż ją widziałem, to był to film z gatunku który jedną półkulą wpadł a drugą natychmiast wypadł.Jedyne co pamiętam że dało się go spokojnie oglądnąć.
Podobnie jest z dwójką - że często przegięty czy absurdalny - to tak ma być - mi osobiście bardziej pasuje Sherlock , niż ponoć kultowy Indiana Jones
Historia jest ciekawa, dobrze nakręcona, humor oczywiście niewysokich lotów, ale od czasu do czasu można się uśmiechnąć
Generalnie może być - inna sprawa, to to czy w ogóle ta seria nie jest profanacją jeśli chodzi o Holmesa...ale przemilczę to.
Indiana i Sherlock to rożne pary kaloszy - Sherlock przeżyje nas wszystkich - Indie jest dużo młodszy...
_________________
We travel not for trafficking alone;
By hotter winds our fiery hearts are fanned:
For lust of knowing what should not be known
We make the Golden Journey to Samarkand.
Wiek: 31 Dołączył: 18 Lis 2008 Posty: 4333 Skąd: Z fali
Wysłany: 2012-04-21, 23:14
Nuz napisał/a:
Indie jest dużo młodszy...
Młodszy, żywotniejszy, obali Starych Bogów.
_________________ 36. Many have arisen, being wise. They have said "Seek out the glittering Image in the place ever golden, and unite yourselves with It."
37. Many have arisen, being foolish. They have said, "Stoop down unto the darkly splendid world, and be wedded to that Blind Creature of the Slime."
38. I who am beyond Wisdom and Folly, arise and say unto you: achieve both weddings! Unite yourselves with both!
41. But since one is naturally attracted to the Angel, another to the Demon, let the first strengthen the lower link, the last attach more firmly to the higher.- Aleister Crowley, Liber Tzaddi
"Conscious faith is freedom. Emotional faith is slavery. Mechanical faith is foolishness."G.I.Gurdjieff
"Gdy rządzi się prosto i spokojnie, ludzie stają się prostoduszni i lojalni. Gdy rządzi się przez nakazy i zakazy, ludzie stają się sprytni i podstępni."
" Im więcej zakazów i nakazów tym ludziom żyje się marniej."
"Im więcej praw i zasad się ustanawia, tym więcej będzie złodziei i rozbojów"
-Księga Dao i De
Dupa tam obali. Jak może obalić ćpającego geniusza? Nie może. Holmes jest wiecznie młody.
_________________
We travel not for trafficking alone;
By hotter winds our fiery hearts are fanned:
For lust of knowing what should not be known
We make the Golden Journey to Samarkand.
_________________
We travel not for trafficking alone;
By hotter winds our fiery hearts are fanned:
For lust of knowing what should not be known
We make the Golden Journey to Samarkand.
Tylko jeśli operujesz gwarą Drażnią mnie takie klamoty językowe
Oj tam - gdybym faktycznie jechał jakąś gwarą - śląską, góralską, kaszubską - generalnie ciężką do zrozumienia to ok , ale tu to jednak widzę lekką złośliwość;)
Swoją drogą, to jak żyje 33 lata więc tak ze 20 to już jakoś mówić/pisać w miarę gramatycznie potrafię , to właśnie Ty uświadomiłeś mnie że 'oglądnąć' to tylko małopolska.'Na pole' - jasna sprawa - możesz mnie poprawiać za każdym razem ale nie jestem w stanie mówić/pisać - 'na dwór', bo to po prostu zupełnie nienaturalne dla mnie , ale oglądnąć...nikt mnie w życiu nie poprawił i nie miałem pojęcia że to regionalny odpowiednik słowa obejrzeć, które zresztą też pewnie stosuje ale rzadziej.
Oj tam Wcale nie robię tego ze złośliwości - po prostu to słowo mnie niepomiernie drażni.
shpongled napisał/a:
na dwór
nie stosuję gwary i regionalizmów we "wspólnym" i po problemie - poza tym to określenie nieczęsto się odnosi do tematu filmy i kino; no i nie oznacza ono "na pole" - najczęściej chodzi o wyjście przed dom, na podwórko itd.
_________________
We travel not for trafficking alone;
By hotter winds our fiery hearts are fanned:
For lust of knowing what should not be known
We make the Golden Journey to Samarkand.
Według mnie bardzo udany film. Świetne połączenie kina przygodowego z kryminałem. Ponadto połączenie nowatorskich zdjęć z klimatem dawnej Anglii. Druga część już słabsza, choć nieznacznie.
Z jakim klimatem? Film jest z niego kompletnie wyprany - całość wygląda raczej na zaplecze jakiegoś studia filmowego (na pierwszy, drugi i reszt rzutów oka).
_________________
We travel not for trafficking alone;
By hotter winds our fiery hearts are fanned:
For lust of knowing what should not be known
We make the Golden Journey to Samarkand.
Cóż, ja taki klimat tam zauważam. Jeśli Ty nie, to Twoje zdanie. Dostrzegam kontrast realizacji z omawianymi w filmie czasami, o to mi dokładnie chodziło.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach