Wiek: 30 Dołączył: 17 Lis 2008 Posty: 5238 Skąd: Warszawa
Wysłany: 2009-11-01, 01:05 Mean Girls
Mean Girls / Wredne dziewczyny
reż. Mark Waters (USA, Kanada 2004)
Szesnastoletnia Cady Heron przez całe swoje dotychczasowe życie mieszkała w Afryce, gdzie wszystkiego uczyła ją mama. Niestety musi przeprowadzić się do małego miasteczka w Illinois i... zaczyna chodzić do normalnego liceum. Cady, która dotychczas myslała, że wie wszystko o prawach zwierząt, musi się przekonać, że w szkole średniej też wszystkim rządzi prawo: przetrwa najsilniejszy. Cady, wraz z nową koleżanką, Janis, postanawia utrzeć nosa zarozumiałym dziewczynom z liceum i niespodziewanie zamienia się w jedną z nich. A na najgorsze, zakochuje się w Aaronie, byłym chłopaku najbardziej zawistnej dziewczyny w szkole - Reginy George. [opis filmweb]
Zawsze się zastanawiałem któż to jest Lindsay Lohan oraz dlaczego tak znaczna część treści plotkarskich portali jest poświęcona właśnie tej osobie? Otóż okazało się, że kariera owej gwiazdki zaczęła się na dobre od tego właśnie filmu. I trzeba przyznać, że w przeciwieństwie do "gwiazd", które są znane z tego, że są znane ta panna potrafi grać (a przynajmniej potrafiła bo innych filmów z nią w obsadzie nie miałem przyjemności oglądać). Sam film jest naprawdę zabawny. Jest sporo dobrych dowcipów i całkiem zgrabnie poprowadzona fabuła. W swojej kategorii wagowej naprawdę wyróżnia się na plus. Jak ktoś ma ochotę na głupawą szkolną komedyjkę to jest to jak najbardziej słuszna propozycja. Kilka tekstów realnie mnie rozśmieszyło (np. grupka szczerbatych dzieciaków z amerykańskiego południa na tle tarcz strzelniczych, wykładająca swoje kredo o strzelaniu do dinozaurów i homoseksualistów). Obejrzałem, pośmiałem się i żyję. Dla ciekawych.
_________________ tell me what you don't like about yourself
Widziałem to kilka dni temu i byłem bardzo zadowolony z seansu. Oczekiwałem durnej teensowej komedyjki, otrzymałem fajną teensową komedyjkę, która w kilku momentach miała aspiracje do bycia "czymś więcej". Kilka scen mną pozamiatało: gag z wycinanką na t-shircie, podkręcenie (teoretycznie wyświechtanego na wszelkie możliwe sposoby) motywu "nagle przejechał mnie autobus", zabawa polifonicznym montażem podczas rozmowy telefonicznej... Muszę wygrzebać skąś Freaky Friday, pierwszy wspólny projekt Watersa i Lohan. Jeśli ktoś ma ochotę po prostu na dobrą komedię - jarod poleca.
Wiek: 30 Dołączył: 17 Lis 2008 Posty: 5238 Skąd: Warszawa
Wysłany: 2009-11-02, 01:08
gentleman napisał/a:
Widzieliśmy chyba inny film
Tzn.?
Ja wiem, że to tylko głupawa, niezobowiązująca komedyjka ale w swojej klasie naprawdę daje radę. Całkiem dobra propozycja na lekki, komediowy seans i nie wiem po co szukać dziury w całym? Przecież to właśnie taka konwencja (z jednej strony rozbawiająco - odmóżdżająca ale z drugiej bardzo zgrabnie zrobiona).
_________________ tell me what you don't like about yourself
No w porównaniu do innych komedii skierowanych (podobno) do nastolatków ta ma u mnie duży plus. Niby nic specjalnego, ale wszystko jest ładnie wyważone no i postacie oraz aktorzy są super, szczególnie McAdamas jako Regina :D
Niby nic specjalnego, ale wszystko jest ładnie wyważone no i postacie oraz aktorzy są super, szczególnie McAdamas jako Regina
Nie w moim typie, ale jej postać jest dobra, jej koleżanki też Zresztą te poboczne postacie typu dyrektor, nauczycielka, raper-matematyk i kilka innych też były zajebiste, zrobione z pomysłem i jajem. Już to jednak oglądałem kiedyś na youtube, więc niby niepotrzebnie ściągałem, ale za drugim razem też fajnie się oglądało. Na pewno jedna z tych mądrzejszych i zabawniejszych tego typu komedii
_________________ stoję ponad tym wszystkim z aroganckim uśmiechem na twarzy!
Wiek: 30 Dołączył: 17 Lis 2008 Posty: 5238 Skąd: Warszawa
Wysłany: 2009-11-03, 23:33
I co, uważasz, że panna nie potrafi grać? Można jej nie lubić ale trzeba przyznać, że w Mean Girls aktorsko daje radę. Porównaj ją do przeciętnej polskiej aktorki filmowej młodego pokolenia. Widać, różnicę? Jak dla mnie widać i to sporą.
_________________ tell me what you don't like about yourself
Wiek: 25 Dołączyła: 17 Lis 2008 Posty: 2093 Skąd: Warszawa
Wysłany: 2009-11-04, 00:30
BM napisał/a:
Porównaj ją do przeciętnej polskiej aktorki filmowej młodego pokolenia.
Nie widziałam tego filmu (ale za to widziałam Freaky Friday - liczy się??), ale i tak uważam, że tego typu porównania to zauważalne naginanie oceny rzeczywistości. Porównywać to sobie możemy, ale może nie z polskim aktorstwem młodego pokolenia, co? Bo - jak rozumiem - miałeś na myśli "aktorki" pokroju Ani Bosak?
Lohan w tym filmie jest fajna gdy przez pół filmu gra zagubiona nastolatkę, która nie ubiera się modnie i jest lubiana przez nielicznych. Potem to plastik.
_________________ stoję ponad tym wszystkim z aroganckim uśmiechem na twarzy!
Lohan w tym filmie jest fajna gdy przez pół filmu gra zagubiona nastolatkę, która nie ubiera się modnie i jest lubiana przez nielicznych. Potem to plastik.
To ja już wolę to "potem". Wtedy jej drętwota jest chociaż jakoś uzasadniona
Po prostu jej nie znosisz, a nie tu piszesz o aktorstwie
Poza tym to komedia, a nie melodramat czy jakaś tragedia grecka.
Jak na film młodzieżowy, to ta produkcja jest raczej godna polecenia.. I nie przypominam sobie nic innego wartego obejrzenia przeznaczonego dla młodego targetu (Juno nie widziałam, więc nie wiem, ale wydaje mi się że jest to ciut inny rodzaj).
W porównaniu z takim Superbadem jest znacznie lepsze..
Widzisz, ja jestem osobą pogodną i z natury lubię wszystkich ludzi. (: To już naprawdę trzeba się porządnie postarać, żebym kogoś nie lubiła. A doprowadzić mnie do stanu nieznoszenia kogoś to już dopiero wyczyn. Jeżeli mnie pamięć nie myli, to Lindsay nie ukradła mi zabawek z piaskownicy ani nie zawiniła niczym innym , nie mam zatem powodu, co by jej nie znosić. (: A że drętwota to niemalże jej status ontologiczny - inna sprawa.
diana6echo napisał/a:
Poza tym to komedia, a nie melodramat czy jakaś tragedia grecka.
To konwencja komedii w jakikolwiek sposób zwalnia z obowiązku dobrego grania?
Jest przeciwnie - myślę, że czasami nawet łatwiej jest odegrać jakieś życiowo przetyrane, uciemiężone postaci i skrajne emocje - więcej wtedy można konkretnie uzasadnić i wybaczyć - nawet pewne przerysowanie charakteru nie razi szczególnie, jeżeli dopiszemy sobie do tego odpowiedni background traum i cierpień. Myślę, że te z pozoru najprostsze role stanowią prawdziwy sprawdzian z umiejętności aktorzenia. To naprawdę trzeba dużo wyczucia, doświadczenia i wrażliwości - żeby być naturalnym - bez stosowania wysoce dramatycznych schematów - a jednocześnie prawdziwie bawić. Dlatego bardzo często trudniej mi jest uwierzyć w postaci z komedii niż ciężkich dramatów. No i tyle.
diana6echo napisał/a:
W porównaniu z takim Superbadem jest znacznie lepsze..
Superbad jest jednym z najlepszych filmów w tej kategorii, jakie powstały w ostatnim dziesięcioleciu.
To znaczy, że nie bardzo widzę, co wyróżnia ten film na tle innych tego typu niezobowiązujących komedyjek. Oprócz tego, że nie jest jakoś specjalnie śmieszna, oczywiście.
Mia Wallace - i tu mamy inne zdanie, bo dla mnie Superbad to przaśne i żenujące przedstawienie.. A jakoś oglądając Mean Girls nie zasłaniałam ręką oczu z powodu ciągłego zażenowania tekstami i scenkami, które leciały w Superbad, który jest tak przekombinowanym filmem że aż nie śmiesznym..
Wiek: 28 Dołączyła: 18 Sty 2009 Posty: 188 Skąd: z domu
Wysłany: 2009-11-06, 00:29
Oglądałam to kilka lat temu i powiem jedno - jeżeli w tym filmie jest choć ziarno prawdy i rzeczywiście tak wygląda codzienność w amerykańskich szkołach średnich (te wszystkie kliki, koterie itd.), to ja już chyba wiem, skąd wziął się fenomen tak popularnych za oceanem szkolnych masakr.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach