Noc i miasto / Night and the City
reżyseria Jules Dassin (Wielka Brytania 1950)
Harry Fabian to nieudacznik to drobny naciągacz.Zarabia na życie jako naganiacz klientów w londyńskim nocnym klubie. Pewnego wieczoru spotyka podstarzałego zapaśnika Wielkiego Gregoriusa który jest zwaśniony ze swoim synem, grubą rybą od walk zapaśniczych. Szybko wietrzy w tym interes, bo mając za plecami Tate monopolisty jest właściwie nietykalny. Planuję więc przejąc ''Kontrolę nad wrestlingiem w całym Londynie''. Potrzebuje jednak gotówki którą z wielkim trudem i w dośc nietypowych okolicznościach w końcu zdobywa i...
Film gościa od Rififi. I o ile Rififi było niemal genialne to ten film jest genialny w każdym calu. Wychodzi na to że mimo że zrobił go Francuz to to jak najbardziej brytyjskie kino gangsterskie w każdym calu. I jeden z największych bodźców tego co się tam działo w tym temacie... Mimo swojego wieku film trzyma w napięciu, est pełen zwrotów akcji i zajebiscie wyrazistych charakterów. Wielkiego Gregoriusa gra niejaki Zbyszko Cyganiewicz . Nie wiem czy to nie najlepszy Brytyjski film gangsterski jaki widziałem, na pewno najlepsze noir. Nie robie se jaj ale mam poczucie że 10/10 to było by za mało dla tego filmu... Najśmieszniejsze jest to że film ma 8 głosów na filmwebie, nie ma opisu a napisy są(!!!) u Mesje Szklarskiego .
Musicie ten film zobaczyc bo inaczej mi nie uwierzycie...
Ostatnio zmieniony przez BM 2011-04-30, 02:45, w całości zmieniany 5 razy
Ojjj przepraszam że francuza z reżysera zrobiłem. To je Żyd .
Cytat:
Amerykański reżyser, scenarzysta i producent. Syn żydowskich emigrantów z Rosji.Po studiach teatralnych w Europie(1934-1936) występował do 1940 na nowojorskiej scenie jidisz. Pisał też dla radia i wyreżyserował sztukę na Broadwayu. Później był asystentem w RKO. Po roku przeniósł się do MGM, gdzie kręcił filmy krótkometrażowe - głównie portrety znanych muzyków. Jako reżyser filmów fabularnych zadebiutował w 1942. Po niezbyt oryginalnych początkach, zrealizował serię filmów o mrocznej tonacji, paradokumentalnym stylu i zaangażowaniu społecznym. Ponieważ Komisja do Badania Działalności Antyamerykańskiej uznała go za rzecznika komunizmu wyjechał na stałe do Europy, by kręcić kolejne filmy we Francji i Grecji. Od połowy lat 60 ponownie w USA, jednak te realizacje były już mniej udane.
Ostatnio zmieniony przez BM 2011-04-30, 02:49, w całości zmieniany 7 razy
Odtwórca roli Wielkiego Gregoriusa, Zbyszko Cyganewicz okazuje się ciekawą postacią... Zainspirował Bajona do zajebistego polskiego filmu ''Aria dla Atlety'', który mocno nawiązuje do twórczości Herzoga i nie tylko bo i cytaty zWilka Stepowego w nim odnajdywałem Wikipedia ---> link
Ostatnio zmieniony przez BM 2011-04-30, 02:53, w całości zmieniany 5 razy
Wiek: 30 Dołączyła: 17 Sty 2009 Posty: 218 Skąd: Toronto
Wysłany: 2009-01-19, 18:30
Polecono mi i choć fabuła nie zachęcała (średnio mnie interesują opowiastki o płotkach światka przestępczego), to z wielką przyjemnością obejrzałam. Świetne charaktery, z krwi i kości, brak oczywistych schematów, opowieść co i rusz skręca w stronę, której nie brałam pod uwagę. A Kristo stał się jednym z moich ulubionych bohaterów ever. Pacino chyba widział ten film przed nakręceniem "Ojca chrzestnego II" (te oczy!!!).
Wiek: 30 Dołączył: 28 Cze 2010 Posty: 3682 Skąd: z Polski
Wysłany: 2010-08-18, 23:01
Film jest świetny, ale do ganialnego arcydzieła (jak tu czytam) jednak trochę brakuje. Wizualnie jest to film wprost kapitalny, ale aktorsko już pozostawia trochę do życzenia. Na postać Wielkiego Gregoriusa (bo to był ten stary zapaśnik, prawda?) nie mogłem po prostu patrzeć bez uśmiechu na ustach - tak klepał zupełnie nieaktorsko te linijki tekstu. Do tego jeszcze parę "myszek" w prowadzeniu aktorów, jak np. uciekający przed zbirami Richard Windmark, zamiast zachowywać się naprawdę jak człowiek autentycznie przerażony tulił się do ściany i rozglądał jakby był na wakacjach. Innymi słowy, da się wychwycić parę filmowych archaizmów, ale poza tym jest kapitalnie. Aż dziwne, że nie jest szerzej znany.
Oglądałem niedawno i byłem zachwycony. Mocny film, bardzo wyrazisty, może aż do przesady, ale mi to odpowiadało. Polecam z całych sił dla fanów porządnych noir, tych brudniejszych a la dotyk zła.
Wiek: 26 Dołączyła: 17 Lis 2008 Posty: 2103 Skąd: Warszawa
Wysłany: 2011-05-01, 22:16
Nie oglądam zbyt wiele starych filmów, raczej sięgam najdalej do lat 80tych, ale muszę przyznać, że "Noc i miasto" oglądałam z prawdziwą przyjemnością. Mam nieodparte wrażenie, że film ten nakręcono w czasach, kiedy do każdemu dziełu kinowemu poświęcano dużo więcej uwagi niż dzisiaj. Tak jakby był bardziej dopracowany. Precyzyjny, dopieszczony. Świetna muzyka, bardzo dobre zdjęcia i fabuła pokręcona dużo bardziej niż spora część współczesnych kryminałów. Może nawet zacznę się przekonywać do tytułów z czasów dzieciństwa moich rodziców? O ile znajdzie się wśród nich jeszcze kilka takich perełek.
Jeżeli spodobał ci się ten klimat Nocy i miasta, to chwytaj za inne filmy noir tamtych lat. Równie brudny: Dotyk zła Wellesa. Mniej brudne: Podwójne ubezpieczenie, Stracony weekend, Bulwar zachodzącego słońca (te dwa mają klimat noirowy, ale nie są czystymi kryminałami), Sokół maltański, Głęboki sen, High Sierra, Biała gorączka, Rebeka mistrza Hitcha i maestro Lang: Kobieta w oknie na przykład.
Bulwar to coś więcej niż film rozrywkowy, jeden z najwspanialszych dramatów/psychologicznych wszech czasów.
No i nie muszę chyba wspominać o Trzecim człowieku?
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach