Gorzkie rozliczenie z socjalizmem, tak można ująć fabułę obrazu jednego z twórców polskiej szkoły filmowej, Andrzeja Munka. Inspiracją do filmu, było opowiadanie Jerzego Stefana Stawińskiego pt. "Tajemnica maszynisty Orzechowskiego". Historia doświadczonego, rzetelnego pracownika usuniętego z pracy pod fikcyjnym zarzutem sabotowania nowych metod pracy. Twórcy rewidują charakterystyczny dla początku lat pięćdziesiątych schematyczny stosunek do racjonalizatorstwa i współzawodnictwa pracy.
Nie znam się na polskim kinie tego okresu, ale filmy Munka to nasza rodzima klasyka. Zagrany bardzo przyzwoicie film i chociaż odczuwa się na nim mocno upływ lat, to jednak historia sama broni się świetnie i tak samo świetnie jest przedstawiona z wykorzystaniem retrospekcji, co wydało mi się nawet nowoczesnym rozwiązaniem jak na taki wiekowy już film. Im dalej brniemy w fabułę, tym ciekawiej się ogląda i mocniej wciąga, no i na deser otrzymujemy kapitalne zakończenie. Warto znać, bo to kawał porządnego kina zupełnie nieodbiegającego od światowych produkcji tamtej epoki. Reżyser miał bardzo duży potencjał i tym bardziej szkoda, że tak wcześnie dokonał swego żywota. Bardzo mocno polecam.
_________________ Bez bólu nie ma satysfakcji.
Wszystkie te chwile przepadną w czasie niczym łzy w deszczu... Pora umierać.
Ostatnio zmieniony przez Eva 2011-07-25, 22:14, w całości zmieniany 1 raz
Wspaniały film, chyba mój ulubiony z polskiej szkoły filmowej. No może Popiół i diament niedościgniony, ale obraz Munka mocno się trzyma! Smoke napisał co trzeba i się pod tym podpisuję.
Jak się spodobało, to atakujcie Bazę ludzi umarłych, klimatem zbliżone.
Dołączyła: 27 Lis 2009 Posty: 1652 Skąd: stąd i zowąd
Wysłany: 2011-08-02, 16:32
To i ja dołączę do entuzjastów filmu. Świetna opowieść, doskonale zrealizowana, nie wspominając o aktorstwie. Stara dobra polska szkoła sie kłania z Kazimierzem Opalińskim na czele.
Maszynista Orzechowski jako relikt Polski przedwojennej, nie chciany i nie mogący sobie znaleźć miejsca w nowych PRL-owskich realiach, tu dokładnie w czasach socjalistycznego współzawodnictwa. Ale jednocześnie duży szacunek dla klasy robotniczej. Wszystkie postaci są przedstawienie ze swoimi zaletami i wadami. Po prostu - szacunek dla człowieka szlachetnego i uczciwego, skądkolwiek by sie wywodził.
Wspaniałe kreacje, wspomnianego już Opalińskiego, ale i Zygmunta Zintela i Zygmunta Maciejewskiego i młodziutkiego Romana Kłosowskiego.
Jestem bardzo zadowolona, że zobaczyłam ten film, serce mi urosło z dumy, nie z siebie, ale z dorobku tzw. Polskiej Szkoły Filmowej!
_________________ "Ludzie biorą mnie za intelektualistę. Chyba dlatego, że noszę okulary" /Woody Allen/
http://babkafilmowa.blogspot.com/
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach