Wiek: 30 Dołączył: 17 Lis 2008 Posty: 5212 Skąd: Warszawa
Wysłany: 2009-04-28, 11:41 Lektor, dubbing czy napisy?
Jaką formę tłumaczenia preferujecie (celowo pomijam w swoim pytaniu sytuacje, w której oglądamy coś w oryginale bo nie o tym jest dyskusja)? Osobiście najbardziej lubię napisy. Z drugiej strony dobry lektor też potrafi zrobić fajny klimat. W starych westernach był taki zawodowy lektor, który brzmiał jakby wypalił milion wagonów paczek mallboro i to nawet budowało pewną niepowtarzalną atmosferę, której bez lektora byśmy nie uświadczyli. Dubbing natomiast jest dla mnie całkowitą pomyłką. Tak, ja wiem - Shrek, itd. Tylko, że po pierwsze są to raczej wyjątki od reguły, a po drugie animacje. Niemiecka, włoska czy czeska mania dubbingowania wszystkiego to dla mnie zjawisko nieco groteskowe. Ponoć ze swoimi lektorami jesteśmy w skansenie Europy bo wszędzie dominuje albo dubbing albo napisy. Nie wiem jak wam ale mi to zupełnie nie przeszkadza. Sam czasem odpalam sobie film z lektorem (szczególnie późno w nocy, gdy oczy zmęczone po całym dniu siedzenia przed laptopem i obejrzenia kilku odcinków ulubionego serialu nie mają już siły "biegać" po napisach).
Napisy są dobre, w filmie języku angielskim bo można skonfrontować to co w podpisie z tym co mówią a czasem wręcz je ignorować tylko zerkać jak czegoś nie łapię. Innych języków nie rozumiem więc skupiam się na napisach, trudniej je zignorować
Lektor wiadomo, od małego jestem przyzwyczajona, słychać co sie dzieje w tle, nie trzeba czytać
Dubbingu nie akceptuję, męczy mnie i odbiera radość z oglądania filmu.
Zdecydowanie napisy, wybitnie mnie denerwuje "jeden głos dla wszystkich" (lektor) - zwłaszcza że w 101% przypadków nie przekazuje emocji zawartych w głosie. Dubbing też zdecydowanie na nie (poza animacjami) - brak koordynacji z wargami jest niesamowicie wkurwiający.
Dlatego, nawet jak film jest w języku, którego kompletnie nie znam, napisy, napisy i jeszcze raz napisy.
_________________ Don't know what Dutch Rudder is?
Wiek: 30 Dołączył: 18 Lis 2008 Posty: 4064 Skąd: Z fali
Wysłany: 2009-04-28, 11:53
W sumie oglądam w oryginale, no chyba,że film jest w języku którego nie znam. Zdecydowanie wolę napisy. Nienawidzę dubbingu.
_________________ 36. Many have arisen, being wise. They have said "Seek out the glittering Image in the place ever golden, and unite yourselves with It."
37. Many have arisen, being foolish. They have said, "Stoop down unto the darkly splendid world, and be wedded to that Blind Creature of the Slime."
38. I who am beyond Wisdom and Folly, arise and say unto you: achieve both weddings! Unite yourselves with both!
41. But since one is naturally attracted to the Angel, another to the Demon, let the first strengthen the lower link, the last attach more firmly to the higher.- Aleister Crowley, Liber Tzaddi
"Conscious faith is freedom. Emotional faith is slavery. Mechanical faith is foolishness."G.I.Gurdjieff
"Gdy rządzi się prosto i spokojnie, ludzie stają się prostoduszni i lojalni. Gdy rządzi się przez nakazy i zakazy, ludzie stają się sprytni i podstępni."
" Im więcej zakazów i nakazów tym ludziom żyje się marniej."
"Im więcej praw i zasad się ustanawia, tym więcej będzie złodziei i rozbojów"
-Księga Dao i De
Dubbing odpada, może sprawdza się w kreskówkach typu Shrek czy Epoka Lodowcowa, ale rzadko coś takiego oglądam. Lektor potrafi irytować tłumaczeniem i głosem, ale mimo to wole własnie takie rozwiązanie niż napisy.
_________________ stoję ponad tym wszystkim z aroganckim uśmiechem na twarzy!
Najbardziej lubię napisy, ale tak jak pisał BM, czasami łatwiej jest z lektorem. Ale musi być dobry, a pojawia się ostatnio w necie mnóstwo filmów z lektorem, którego nie da się słuchać. Dubbing to jak dla mnie całkowita głupota, w każdym przypadku.
Czasem lubię lektora, bo nie muszę czytać i mogę się bardziej skoncentrować na obrazie. Są jednak filmy, których oglądanie z lektorem jest grzechem (Fargo, Pulp Fiction...). Dubbing lubię, gdy jest dobry. Niestety te dowcipy w bajkach kierowane pod starszego widza się nudne robić zaczęły. Tekściarze mają niełatwy kawałek chleba.
_________________ Ja to najbardziej lubię filmy jak ojciec ma syna
Wiek: 28 Dołączyła: 18 Sty 2009 Posty: 188 Skąd: z domu
Wysłany: 2009-04-28, 14:26
Jeżeli oglądam film w języku, którego się uczę, to zdecydowanie napisy. Zresztą większość filmów, które oglądam, to filmy anglojęzyczne i staram się je oglądać w oryginalnej wersji, żeby szkolić tzw. słuch fonematyczny, a napisy (w języku oryginalnym lub po polsku) włączam dlatego, że przeważnie 100% nigdy mi się nie udaje zrozumieć i to mnie wkurza. Jeżeli film jest w języku, którego się nie uczę, to zdecydowanie lektor - opcja dla leniwych. Zresztą złapałam się na tym, że ja zazwyczaj nie OGLĄDAM filmów, tylko ich SŁUCHAM, bo przeważnie w trakcie oglądania wykonuję jeszcze inne czynności.
Dubbingu patologicznie nie trawię, chyba że w kreskówkach (zauważyliście, ze w Polsce filmy dla dorosłego odbiorcy przeważnie są z lektorem, a kreskówki z reguły się dubbinguje?) Jak widać kwestia przyzwyczajenia.
Wiek: 30 Dołączył: 17 Lis 2008 Posty: 5212 Skąd: Warszawa
Wysłany: 2009-04-28, 15:29
Myślę, że brak akceptacji dla dubbingu w Polsce wiąże się z tym, że (poza animacjami) stoi on na dosyć niskim poziomie. Nikt pewnie nie chce ryzykować sporej kasy dla dobrych "podkładaczy głosu" skoro to rozwiązanie nie jest w kraju zbyt popularne. Więc albo robi się to dla bajek albo dla niskobudżetowych seriali komediowych lub młodzieżowych (ale w tym drugim przypadku poziom przeważnie jest bardzo kiepski). Ponoć są kraje, w których sztukę zwaną dubbingiem doprowadzono do formy sztuki. Są całe gałęzie kinematografii, które się tym zajmują, profesjonalne kadry, wyspecjalizowani lektorzy, itd. Może wówczas faktycznie nie wypada to aż tak tragicznie i da się to znieść na poziomie naszego swojskiego lektora? Poniżej krótki artykuł na temat historii dubbingu w Polsce.
stopklatka.pl napisał/a:
Historia polskiego dubbingu
Pierwszym filmem w Polsce, który został zdubbingowany była nieśmiertelna "Królewna Śnieżka". Zadania tego podjął się w 1938 roku Seweryn Nowicki. Bohaterka filmu Walta Disneya mówi głosem Jadwigi Smosarskiej.
W 1949 roku w Łódzkiej Wytwórni Filmów Fabularnych powstał Wydział Dubbingu, który w 1955 roku przeniesiono do Warszawy i przekształcono w Studio Opracowań Dialogowych. W 1965 roku rozpoczęto opracowywanie filmów dla telewizji. Nad pracami czuwali najlepsi polscy reżyserzy dubbingów. Wielkie kreacje stworzyli Aleksandra Śląska, Danuta Szaflarska, Hanna Skarżanka, Mieczysław Pawlikowski, Mariusz Dmochowski, Tadeusz Łomnicki, Władysław Hańcza i wielu innych. To w tamtych czasach powstała "polska szkoła dubbingu", uważana za jedną z najlepszych w Europie. Największe zasługi dla tak wspaniałej opinii miała legendarna Zofia Dybowska-Aleksandrowicz, która pracowała przy tak znanych filmach jak: "Pogoda dla bogaczy", "Elżbieta - królowa Anglii", "Między nami jaskiniowcami", "Rodzina Straussów", "Na wschód od Edenu". Pod jej skrzydłami wyrosła cała rzesza znakomitych reżyserów dubbingu, którzy dzisiaj czuwają nad utrzymaniem bardzo wysokiego poziomu polskiego dubbingu.
Dubbing przeżył poważny kryzys w latach 80., kiedy Polska stała na krawędzi bankructwa ekonomicznego. Nie było pieniędzy na utrzymanie kosztownej strony technicznej, co spowodowało niemal całkowite wstrzymanie prac na dubbingami. Na początku lat 90. do naszego kraju zaczęli napływać zachodni inwestorzy, a wraz z nimi pojawiły się zachodnie telewizje. Zapotrzebowanie na filmy dubbingowane zaczęło rosnąć, rozwijała się dystrybucja filmów wideo. W ten sposób powstało kilka prywatnych firm, które zajmowały się opracowywaniem filmów animowanych. Wejście do Polski Canal+ w 1995 roku pozwoliło rozpocząć pracę nad dubbingiem seriali. Dziś niemal każda stacja telewizyjna pracuje nad polską wersją językową swoich produkcji. Dubbing zdobywa w Polsce coraz większą rzeszę miłośników, którzy potrafią dostrzec zalety takiej formy prezentacji filmów i seriali.
Dubbing to zjawisko chore. Filmy zagraniczne jedynie z napisami. Lektor - nie mam zdania może dla tego, że stanowi to znikomy procent filmów jakie oglądam.
_________________ "Don't be so dark." Juggernaut Onan Gupta
Wiek: 30 Dołączyła: 17 Sty 2009 Posty: 218 Skąd: Toronto
Wysłany: 2009-04-28, 18:57
Napisy, jak nie ma to bez napisów (filmy anglojęzyczne). Dubbing w animacjach, ale już ich w sumie nie oglądam. Lektor...nie zaopatruję się w filmy z lektorem, choć ostatnio wyjątek zrobiłam dla pewnego serialu (z lenistwa, jest tyle wersji, że nie chciałoby mi się jeszcze dopasowywać napisów).
Przypomniało mi się. Jak ogólnie filmy z lektorem są ok, tak nie trawię lektora u monty pythona i w czarnej żmiji. Często napieprzają dialogami a lektor się gubi albo nie nadąża.
Niemiecki dubbing w filmach w tv też jest mizerny, nienaturalny, głosy niedopasowane itp.
Dla mnie to jest jakis absurd. Żaden lektor nie odda głosu np Eddiego Murphy'ego, jego śmiechu, itd. Oglądałem kilka filmów z niemieckim dubbingiem i naprawdę brzmi to żenująco. Podobnie wkurza mnie angielski dubbing w filmach japońskich. Lubię słuchać japońskiego, jego brzmienia, więc dubbing czy zagłuszający dialogi lektor w tym przypadku jest mi zbędny.
_________________ stoję ponad tym wszystkim z aroganckim uśmiechem na twarzy!
Lektora szczerze nienawidzę. Jeden głos, "zasłania" dźwięki w filmie, cenzuruje teksty, nie mówi wszystkich dialogów, zazwyczaj zupełnie bezpłciowy. Lektor nadaje się tylko i wyłącznie do jednego - do filmów dokumentalno-przyrodniczych. Napisy, napisy i jeszcze raz dubbing do animacji.
Wiek: 25 Dołączyła: 17 Lis 2008 Posty: 2093 Skąd: Warszawa
Wysłany: 2009-04-30, 00:22
tockar napisał/a:
Lektor nadaje się tylko i wyłącznie do jednego - do filmów dokumentalno-przyrodniczych.
Krystyna Czubówna! "Asterix i Obeliks. Misja Kleopatra" i jej "wbrew obiegowej opinii langusta żywi się wyłącznie owocami morza. Choć, gdyby mogła, jadłaby dżem."
Misja Kleopatra jak i RRRrrrr!!! Alaina Chabata rządzą.
....................
Poszedł głos na lektora, bo jestem wygodny. Pewnie też przyzwyczajony, ale to najlepsza opcja. Dubbing w bajkach jest świetny (to co zrobił Boberek w Madagaskarze to już prawdziwe mistrzostwo), ale w filmach przeważnie rani.
M. napisał/a:
wybitnie mnie denerwuje "jeden głos dla wszystkich" (lektor) - zwłaszcza że w 101% przypadków nie przekazuje emocji zawartych w głosie.
Mi tam nie przeszkadza takie "klepanie tekstu", zwłaszcza, że lektor nie zasłania głosów aktorów. Natomiast zdarza się, że w niektórych filmach stara się być bardziej ambitny z tym przekazywaniem emocji i efekt jest żałosny.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach