Wysłany: 2009-03-02, 18:41 Ambitne kino dla dziesięciolatka?
Pytanie jak w temacie.
Chcialbym jakos rozwinąć filmowo dziecko
uwazam sie za kinomana i preferuję kino azjatyckie (glownie perskie)
maly jest inteligentny uwielbia kino i wyczuwam ze warto byloby go "popchnąc" w strone czegos innego niz piraci z karaibow
ale kiarostami to chyba dla niego jeszcze za duzo
Chcialbym go nauczyc samemu poszukiwac wlasnych smaczkow w kinie
jak go zachęcic ale tak by nie zniechęcic...?
Od czego zacząć?
A moze uwazacie ze to jeszcze za wczesnie?
Any ideas?
Wiek: 30 Dołączył: 17 Lis 2008 Posty: 5335 Skąd: Warszawa
Wysłany: 2009-03-02, 19:19
MaxStirner napisał/a:
i wyczuwam ze warto byloby go "popchnąc" w strone czegos innego niz piraci z karaibow
A po co robić dziecku taką krzywdę?
Piraci z Karaibów, Władca pierścieni, Indiana Jones, Gwiezdne Wojny to są świetne filmy dla dziesięciolatka. Popychanie go w tzw. ambitniejszą stronę to pomyłka, do czego ma dojść w swoim kinowym rozwoju i tak ostatecznie dojdzie więc po co zabierać małemu radość z dzieciństwa. Filmy ambitne to najczęściej filmy dla dorosłych. Puść mu zwykłą komercyjną szmirę z której będzie miał ogromną radochę, a po seansie poświęć pół godzinki czy godzinę na rozmowę z małym o tym dlaczego film mu się podobał (i ta dyskusja jak sądzę da więcej niż cały seans).
MaxStirner napisał/a:
Chcialbym go nauczyc samemu poszukiwac wlasnych smaczkow w kinie jak go zachęcic ale tak by nie zniechęcic...?
Przede wszystkim niczego nie uczyć. Wrażliwość wyuczona to wrażliwość groteskowa i często wypierana. Po kilkunastu latach zda sobie sprawę, że to wcale nie jego własny gust tylko ojca i przejedzie stalowym walcem całą mozolnie tkaną przez Ciebie filmową kolekcję odcinając się zupełnie od świata ambitnego kina lub (w lepszym wypadku) kończąc jako niepoprawny fan niskobudżetowych horrorów i slasherów klasy D, oglądając je hurtowo przy skrzynce browca ku rozpaczy zdruzgotanych rodziców roniących łzy wzruszenia nad Pasolinim czy innym Kieślowskim.
Najlepiej to niech w miare mozliwosci oglada rozne filmy, z roznych epok, gatunkow, krajow. Wtedy sam bedzie wiedzial co lubi a czego nie. Kino komercyjne moze byc, ale lepiej starsze filmy. Lata 80/90.
_________________ "Nie słucham tylko łomotu, a dobre brzmienie zawsze docenię."
Wiek: 30 Dołączyła: 17 Sty 2009 Posty: 218 Skąd: Toronto
Wysłany: 2009-03-02, 21:03
Stawiam na dwie pierwsze części Batmana Burton generalnie w sumie też. 10 lat to trochę wcześnie, niech sam wybiera, wtedy będzie mu to sprawiać przyjemność. I jak najbardziej rozmawiać po seansie, z biegiem czasu zacznie rozumieć na co zwracać uwagę.
Zgadzam sie z bm ale czasem pojawia sie taka mysl ze jak nie pokaze palcem mu no to sam nie zajrzy... Ze niby rodzic ma ksztaltowac, pomagac wybierac pokazywac nowe drogi ze w tym by byla jakas rola moja....
i sam juz nie wiem...
Ale pewnie BM masz racje on jeszcze za maly na to jest
Niech ma swoj swiat - moze pozniej jak podrosnie troszku..
ha no zobaczymy...
Ale przeciez jedno nie wyklucza drugiego. Możesz mu pokazywać i podpowiadać- a on może skorzystać lub nie. Może oglądac kino ambitniejsze i popcornowe.
Niech się sam nauczy dokonywac wyborów.
_________________ Are we living just for pleasure, or for reasons yet unknown?
Wiek: 30 Dołączyła: 17 Sty 2009 Posty: 218 Skąd: Toronto
Wysłany: 2009-03-03, 11:23
Ale dlaczego masz mu proponować? Niech sam wybiera, szybko zacznie odróżniać dobry film od złego. Jeśli będzie chciał sobie zobaczyć jakiś noir, to co? Zabronisz mu, bo nieodpowiedni dla 10-latka?
W necie pełno jest list arcydzieł, może niech zobaczy co go już teraz może zainteresować. Ale jeśli na razie jego zainteresowania oscylują wokół kina popcornowego, to zabranianie tego będzie błędem. Tak jak nie można zmusić kogoś, żeby polubił czytać książki, tak nie da się nauczyć kogoś kochać najambitniejsze kino. Zresztą, wydaje mi się, że dzieci uczą się przez przykład (w tym wieku). Jak widzi, że Ty pierwszego lepszego shitu nie oglądasz, to może chcieć Cię naśladować.
A jeżeli chodzi o nazwiska to jeszcze Gilliama bym podkreśliła
Eh spokojnie przeciez nie przywiazuje dziecka do fotela kaząc cos tam ogladac
Lubi siedziec przy mnie i ogladac
Jest maly obejrzy co wlaczę...
Dlatego zastanawiam sie co by tu jeszcze dolozyc do takiego np harrego potera czy wladcy pierscieni tak by to go rozwinelo a nie zaklocilo jakos specjalnie
Gdybym wlaczyl mu film noir tez by pewnie obejrzal no ale to chyba bez sensu i mija sie z celem
Natomiast nad Gilliamem sie zastanawiam to chyba dobry pomysl nie pomyslalem o tym
Filmy animowane z dobrym, niebanalnym przesłaniem, pokroju Wall-e
Baśnie filmowe, barwne kino japońskie (Przyczajony Tygrys...), kino fantasy, ale te z górnej półki. Pamiętam, że wielkie wrażenie na mnie, gdy byłem w wieku Twojego syna, zrobiła na mnie Niekończąca Się Opowieść. Ten zestaw pobudzi nieco wrażliwość, zarówno estetyczną jak i emocjonalną syna, jednocześnie pobudzając największy, aczkolwiek najbardziej niedoceniany skarb dziecka - wyobraźnię. Wydaje mi się że np. taki Władca Pierścieni może być zbyt nudny, Harry Potter zbyt infantylny, a Burton trochę za mroczny.
_________________ There are two kinds of people in this world: Those with loaded guns and those who dig. So dig
Wiek: 26 Dołączyła: 17 Lis 2008 Posty: 2103 Skąd: Warszawa
Wysłany: 2009-03-03, 21:48
Gdybym ja miała 10-letniego synka to bym mu podsuwała filmy z pasjonującymi historiami, dużą przestrzenią i polem popisu dla wyobraźni. "1492 Conquest of paradise", "Pan i władca: na końcu świata", właśnie "Niekończąca się opowieść" czy "Ostatni samuraj". Na pewno nie proponowałabym dziecku kina zbyt trudnego, zbyt minimalistycznego ani zbyt wielopoziomowego.
To byl jeden z najgorszych filmow mojego dziecinstwa jakie ogladalem. Koncowka byla dla mnie autentycznie zenujaca. Jasne, ze jako dziecko ogladalem kupe chlamu, ktory mi sie wowczas nawet podobal, ale najgorzej wspominam wlasnie filmy robione niby dla dzieci.
_________________ "Nie słucham tylko łomotu, a dobre brzmienie zawsze docenię."
Ostatnio chodzą mi po glowie takie tytuły jak np wielka podróż ferroukhiego
albo np Pan ibrahim i kwiaty koranu (pewnie ze wazgledu na moje uwielbienie dla kina bliskiego wschodu i wszystkiego co z tym tematem w kinie sie laczy)
W sumie to piekne filmy o przyjaźni czy poszukiwaniu swojego miejsca w życiu przez ludzi mlodych..
Ale w obu wypadkach to historie starszych chlopcow wiec byc moze zbyt ciezkostrawne
Poza tym w panu ibrahimie sa sceny jak ten maly intensywnie poszukuje sposobu na swoj pierwszy raz no i trafia do prostytutki co chyba lekko zostalo zgloryfikowane tam...
Ale film mi sie poza tym podoba zwlaszcza w kontekscie sposobu w jaki pokazano dialog miedzy pokoleniami (relacja mlody - stary ich przyjazn i to ze obydwaj nawzajem wiele sie od siebie ucza)
mimo to tak jak mowie nie wiem czy nie sa zbyt ciezkostrawne
jesli ktos moze niech napisze co mysli
a np dzieci niebios majidiego?
prosze tez o inne tytuly w tym klimacie jesli ktos uwaza ze bylyby ok dla dziecka
To byl jeden z najgorszych filmow mojego dziecinstwa jakie ogladalem. Koncowka byla dla mnie autentycznie zenujaca. Jasne, ze jako dziecko ogladalem kupe chlamu, ktory mi sie wowczas nawet podobal, ale najgorzej wspominam wlasnie filmy robione niby dla dzieci.
Ja go oglądałem jak miałem z 9-10 lat, więc łykłem jak dzisiejsze dzieciaki Power Rangers, bo to zrealizowana z niezłym rozmachem, wciągająca baśń, dla przedziału 7-12 i mam.
_________________ There are two kinds of people in this world: Those with loaded guns and those who dig. So dig
mimo to tak jak mowie nie wiem czy nie sa zbyt ciezkostrawne
Nie sa, mozesz smialo mu je wlaczyc. Powinienes jednak zwracac uwage na zroznicowanie repertuaru. Chlopak musi lyknac jak najwiecej roznego rodzaju filmow. Zarowno glupkowatych, komercyjnych, dla dzieci, jak i bardziej ambitnych. Najgorsze co mozesz zrobic, to meczyc go jednym gatunkiem. Pokaz mu kino, naucz go myslec.
Thabel napisał/a:
Ja go oglądałem jak miałem z 9-10 lat
No ja tez i mnie zwyczajnie zmeczyl. Podobal mi sie do momentu jak chlopak zaczal czytac ksiazke, potem tragedia. Jezeli chodzi o basnie, to wtedy bardziej podobal mi sie Edward Nozycoreki.
_________________ "Nie słucham tylko łomotu, a dobre brzmienie zawsze docenię."
Wydaje mi się, że jako rodzić sam najlepiej dogadasz się z dzieckiem i wyczujesz, co mu się podoba a co nie. Nie wydaje mi się, żeby korzystanie z jakichkolwiek sprawdzonych schematów było dobrą drogą na zaszczepieniu w dziecku miłości do kina. Po prostu podsuwaj mu rozmaite propozycje i pozwalaj samemu wybierać to, co najbardziej go interesuje i jest zgodne z jego zainteresowaniami.
Założyciel tematu już pewnie wybył, ale "Niedźwiadek" Annauda, to może być to. Ogladałem z siostrzenicą, która ma około 10 lat i bardzo się jej podobało. Mnie również.
_________________ Ja to najbardziej lubię filmy jak ojciec ma syna
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach