Zacznę niniejszy wątek od pewnej tezy. Tezy, która być może wywoła oburzenie, być może kpiące uśmiechy, a może nawet wytoczy pianę na kilku bogobojnych twarzach. A teza ta brzmi: w XXI wieku, kiedy w kinie (i nie tylko) pokazano już wszystko na sto różnych sposobów, kiedy wszelkie tabu przestały obowiązywać, na poważnym forum filmowym nie może zabraknąć tematu na temat gałęzi sztuki (tak, to również jest sztuka) jaką jest pornografia. Zapraszam do dyskusji. Zacznę od siebie idąc tropem tego, co napisałem w topliście: po pierwsze - "The Devil in Miss Jones" - za autentycznie dziką pasję w każdym ujęciu. Po drugie - "Throat Gaggers" - za kreatywność. Po trzecie - seria "Emanuelle", chociaż to nie porno w najczystszej postaci - o jej klimacie chyba rozpisywać się nie muszę, gdyż jest to cykl powszechnie znany.
Ostatnio zmieniony przez BM 2010-01-13, 12:11, w całości zmieniany 4 razy
A ja np. nie znam i mógłbyś go przybliżyć. Poza tym, zdefiniuj czym dla ciebie jest sztuka, jeśli wpisujesz w nią pornografie, bo jeśli dodajesz ją tylko dlatego, że to też pewien 'gatunek' filmowy (a film-> sztuka filmowa) to moim zdaniem jest to duże uproszczenie.
Dołączyła: 18 Lis 2008 Posty: 38 Skąd: Sala kinowa
Wysłany: 2008-11-18, 22:21
Niewątpliwie to jest sztuka i nikt mi nie wmówi , że to zwykłe ruchanko nagrane kamerą, bo dlaczego jedne mnie kręcą a inne nie? Nie chcę wymeniac tytułów ale najbardziej lubię Tereskę Orlowski, Sybille Rauch czy Jenny Wet. Czyli starsze pokolenie pąń ale z jedną cechą wspólną, zaleta - prawie nigdy nie bzykają się na golasa co jest walorem niewątpliwie estetycznym, nagość jest aseksualna. Zawsze są pończochy , według mnie element niezbędny w filmie tego typu, i buty - nie ma nic gorszego jak patrzeć na brązowo-żółte pięty , tudzież powykręcane palce i zrogowaciały naskórek na pięcie. Poza tym zawsze są umyte i wydepilowane, nie ma nic gorszego jak patrzenie na wysportowanego faceta ruchająceo zarośniętego mutanta a spod pachy wystają mu gałęzie.
Nie każdy przedmiot estetyczny jest dziełem sztuki, ale każde dzieło sztuki jest przedmiotem estetycznym. Mogłabyś sie jakoś odnieść do tego zdania, skoro piszesz:
deus ex napisał/a:
Niewątpliwie to jest sztuka i nikt mi nie wmówi , że to zwykłe ruchanko nagrane kamerą, bo dlaczego jedne mnie kręcą a inne nie?
1. Gdzie widzisz tu/a raczej jakie funkcje estetyczne pornoli?
2. Może to, że jedne Cie kreca a inne nie zalezy od twojego gustu? Mnie kręcą ładne kobiety, ale nie powiedziałbym, że są dziełami sztuki, a właśnie za element sztuki wpisano tu pornografie.
Nie mówię, że nią nie jest - musiałbym się nad tym zastanowić, ale jak narazie chciałbym wiedzieć, dlaczego właściwie już dwie osoby włączyły ją w sztukę?
Według mnie Erotyka i Pornografia sytuują sie na dwóch krańcach skali. Łączy je bardzo niewiele, a dzieli na tyle dużo, by porno i erotyka nie były synonimami.
Świetny temat.Będę obserwował.
A nawet napiszę kilka zdań.Bardzo lubię takie kino.Ostatnio oglądałem "Pirates" z bardzo ciekawie nakręconymi scenami zbliżeń.Krótkie ,żwawe sceny,z dużą ilością pozycji partnerów,kręcone bodajże z pięciu kamer.Myliłby się ten ,kto przypuszcza ,że to jakiś łagodny XXX.Nie!!!!Są sceny penetracji gardła,fisting analny i seks grupowy.Poza tym nie ma studyjnego montażu dżwięku,także funkcja tak zwanego "klockowego" nie ma miejsca, jak w 95% produkcji włoskich ,a przede wszystkim hiszpańskich.Świetne aktorki,miłe głosy....słowem polecam!!!
_________________ Co to było??
Człowiek!!!
Może dostał??
Może.
Myliłby się ten ,kto przypuszcza ,że to jakiś łagodny XXX.Nie!!!!Są sceny penetracji gardła,fisting analny i seks grupowy.
Sądze, że okres łagodnego XXX wogóle odchodzi powoli w zapomnienie, a to co wymieniłeś to jedne z licznych elementów, stających się chyba pewną normą by zainteresować znudzonych odbiorców tego gatunku.
Z drugiej strony: Znacie jakieś filmy tego typu z "dobrą" fabułą? (oczywiście nie przenośmy tego na porównanie do np. filmów fabularnych - dobrą czyli w miarę przyzwoitą jak na ten gatunek)
Wiek: 25 Dołączyła: 17 Lis 2008 Posty: 2093 Skąd: Warszawa
Wysłany: 2008-11-21, 00:40
Porno jest dla mnie płytkie i służy głównie osiągnięciu orgazmu. Erotyka to co innego, klasycznym dla mnie przykładem jest "Dziewięć i pół tygodnia", które kiedyś widziałam i podobało mi się. Przede wszystkim nie było wulgarne.
Dla mnie pornografia nigdy nie była, nie jest i nie będzie sztuką. Erotyka, owszem, może być formą sztuki, ale pornografia nigdy. Faktem jest jednak, że te dwie formy oddziela dość wąska granica.
a ja mam pytanie, co ma do powiedzenia autor filmu porno (w swoim filmie)jako artysta? ja bym chętnie obejrzała jakiś film porno, który będzie zawierał środki artystycznego przekazu. tylko, ze obawiam się, że to już nie będzie film porno, a erotyka.
zawsze mi się wydawało, że porno to zwykłe sceny seksu, jako kilku nic nie znaczących ruchów.
Dołączyła: 18 Lis 2008 Posty: 38 Skąd: Sala kinowa
Wysłany: 2008-11-24, 11:13
Eva napisał/a:
Porno jest dla mnie płytkie i służy głównie osiągnięciu orgazmu.
Możesz uściślić? W jakis sposób porno wywołuje u Ciebie orgazm? Oglądasz porno i masz orgazm od razu? Ergo: orgazm to coś płytkiegio?
madonna napisał/a:
a ja mam pytanie, co ma do powiedzenia autor filmu porno (w swoim filmie)jako artysta? ja bym chętnie obejrzała jakiś film porno, który będzie zawierał środki artystycznego przekazu.
Jest taki stary niemiecki pornol Das Herrn Und Die Madchen. Inspektor Fluck (czarnuch dodajmy) prowadzi śledztwo w sprawie mafii narkotykowej. I właśnie porno pozwoliło na pokazanie przesłuchania: nie bił jej , nie torturował psychicznie tylko chlastał ją motorycznie swoją wielka knagą po twarzy a na koniec wepchnął aż po same czarne kule w gardło. Zrezygnowana kobieta zaczęła od razu sypać wszystkich kumpli z szajki. Podejrzewam, że normalne przesluchanie nie dało by tego efektu. To był właśnie środek artystycznego przekazu.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach