Wiek: 25 Dołączył: 09 Mar 2009 Posty: 419 Skąd: P-ń
Wysłany: 2011-04-20, 15:11
Dzisiaj pojawiła się "druga pięćdziesiątka" z setki filmów wybranych przez onet.pl, które (według nich) trzeba zobaczyć. Przejrzyjcie bo generalnie całkiem przyjazna ta lista i z tego co wyczytałem nie ma filmów "made in Hollywood" oraz produkcji polskich. Komplet:
Nie jest zła na początek, ale nic poza tym. Raczej filmy, które spodobają się każdemu, ale na plus kilka mało znanych perełek. Rzecz jasna bolą mnie braki w klasyce a nacisk na nowe kino, ale na to poradzić nic nie mogę.
CO TAM KURWA ROBI CZASEM SŁOŃCE, CZASEM DESZCZ? To chyba będę miał bezsenną noc żeby to rozszyfrować.
Dużo filmów z lat 90 i XXI wieku, których nie znam, ale na razie nie mam czasu na ich poznawanie, gdy Marcel Carne czy Jean Vigo czekają.
Respekt za Komediantów w zestawieniu! No i właśnie, obok takich filmów jakieś pierdoły "obejrzyj-zabaw się-zapomnij".
Nie no, nie kumam tej listy. Z jednej strony ma ambicje "przeglądową", bo jest Pies andaluzyjski, trochę ekspresjonizmu niemieckiego, a z drugiej Persepolis. Lista musi być nastawiona albo na "przedstawienie historii kina" albo "spektakularne dzieła". Tutaj jest trochę tak-trochę tak. A że to tylko setka, to zupełnie bez sensu. Skłania się raczej ku ambitniejszym filmom. Bardzo autorska lista.
Wiek: 25 Dołączył: 09 Mar 2009 Posty: 419 Skąd: P-ń
Wysłany: 2011-04-26, 14:38
trzeci człowiek napisał/a:
Bardzo autorska lista.
Zapewne dwóch czy trzech gości stoi za tą "setką" dlatego widzimy chyba niezłą burzę mózgów. Jest tam "parę" dziwacznie dobranych filmów ale skłonie się jednak do przychylnego zdania na jej temat. Chciałbym żeby ludzie widzieli choć 50% tej listy zamiast pozycji z kinowych molochów.
W setce powinny być spektakularne obrazy, a nie bardzo "kameralne" filmy. W tysiącu można się bawić w kino irańskie, ale nie w setce wg mnie. Tam był w ogóle Fellini? Kobayashi?
W setce powinny być spektakularne obrazy, a nie bardzo "kameralne" filmy. W tysiącu można się bawić w kino irańskie, ale nie w setce wg mnie. Tam był w ogóle Fellini? Kobayashi?
Nie bardzo rozumiem, czym różnią się filmy "spektakularne" od "kameralnych"? Np. "Moderato cantabile" czy "12 gniewnych ludzi" to filmy niewątpliwie kameralne, a oba - z bardzo różnych zresztą powodów - są też spektakularne (jeśli będzie trzeba, mogę to wytłumaczyć). Jeśli nawet tylko drugi zasługuje na "setkę", to i tak ja w tej setce umieściłbym sporo kameralnych: jak pominąć pogodne komedie typu "Wujaszka Hulot"?, psychologiczne jak "Nóż w wodzie" ?, obyczajowe typu "Papierowy księżyc"?
Cieszyłbym się, gdyby zamiast "spektakularne" było "znaczące"[bo to moim zdaniem jest wyznacznik, że film jest ważny, że mówi nam coś nowego, odkrywczego - czy to w warstwie znaczeniowej (przekazu, komunikatu), czy choćby formalnej (języka filmowego)] a zamiast "kameralne" może po prostu... "nudne"?
Generalnie wyczuwam tu kłopoty (moje też!) z podziałem filmów na rozrywkowe i artystyczne; czy się mylę? Jeśli nie, to nie martwmy się za bardzo - z tym rozróżnieniem mają kłopoty najwięksi teoretycy sztuki filmowej*.
*współcześni! - dawniej (jeszcze jakieś 30 lat temu), nie było z tym problemu: sami realizatorzy filmów wiedzieli, co zamierzają nakręcić.
JK
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach