Taksókarz to nie był film mainstremowy... musiał bym ci tłumaczy przemiany praw autorskich w stanach(wcześniej kina należały do wytwórni wielkich i one wybierały co leci-cenzura) i to w jaki sposób to pokolenie doszło do głosu w filmie (kilkanascie ładnych lat po europie).Tam wcześniej nie było wcale wolności słowa, przez ''polownie na czarownice''.komisje Howera (czy jak mu tam) sprawie Kazana itd.Wszystko co społeczne(jeślni nie było westernem bo do westernów przemycano te tresci) było komunistyczne...
Teraz jest podobnie... Tyle że jest Sandance Instytut(przez forda zrobiony).Ale to średnio się przebija do odbiorców...
Taksókaż to nie był Mainstream.
Thabel napisał/a:
Poza tym nie pisałem ani o Ironmanie ani o Hellboyu...
No ja mówię to przykłądowo .Pisałem o Iron manie i Hellboyu zanim swoje podsumowanie dałeś(i akurat trafiłem blisko).
Thabel napisał/a:
Chyba dolar zlamał kolejny bastion nonkomformizmu.
Pewnie sa komiksy i ''komiksy'' tak samo jak w kinie...Srednio znam amerykanski underground komiksowy oprócz jakis ikon typu Crumb.
Edit: O,! tu jest reckja Taxi Drivera z kontekstem historycznym ---> link
Zamiast narzekać na mnie, moglbyś na przykład pojechać po filmach zeszłorocznych, że są beznadziejne i dlaczego.
Eee sram na te filmy.Zaczytuje zato znowu Idziaka który mówił na temat technik cyfrowych efektu etc:
Cytat:
'' ustrajamy drzewko i z pozoru jest ładniejsze ale zapominamy o tym że pod tymi wszystkimi ozdobami odbywa się dramat- dramat umierającego drzewa''
Ale mam nadzieje że historia się powtórzy.Jak narazie były parabole,miejmy nadzieje że i tym razem będzie podobnie i przyszłę 10ciolecie zmieni.Chodź pewnie juz nie w stanach... Nie wiadomo nawet czy ten kraj nie piźnie na dniach .
Wiek: 30 Dołączył: 17 Lis 2008 Posty: 5240 Skąd: Warszawa
Wysłany: 2009-01-13, 17:35
Moje podsumowanie 2008 (filmy, które widziałem i które uważam za w mniejszym lub większym stopniu warte uwagi, na te zupełnie badziewne nie chce mi się tracić czasu):
Mroczny Rycerz
WALL.E
Angielska robota
Iron Man
John Rambo
Felon
Kochanice króla
Die Welle
Vicky Cristina Barcelona
Adulthood
Zapaśnik
MR 73
Sons of Anarchy
Dante 01
Póki co, tak na szybko więcej grzechów nie pamiętam, jak sobie coś jeszcze przypomnę, obejrzę to dopiszę.
Wiek: 30 Dołączył: 18 Lis 2008 Posty: 4088 Skąd: Z fali
Wysłany: 2009-01-14, 07:38
Najlepszym filmem nowym, jaki widziałem w 2008 był There Will Be Blood ale film wyprodukowano w 2007 i dla mnie data premiery polskiej nie ma tu znaczenia. Natomiast filmy z 2008 jeszcze nadrabiam więc się na razie nie wypowiem.
_________________ 36. Many have arisen, being wise. They have said "Seek out the glittering Image in the place ever golden, and unite yourselves with It."
37. Many have arisen, being foolish. They have said, "Stoop down unto the darkly splendid world, and be wedded to that Blind Creature of the Slime."
38. I who am beyond Wisdom and Folly, arise and say unto you: achieve both weddings! Unite yourselves with both!
41. But since one is naturally attracted to the Angel, another to the Demon, let the first strengthen the lower link, the last attach more firmly to the higher.- Aleister Crowley, Liber Tzaddi
"Conscious faith is freedom. Emotional faith is slavery. Mechanical faith is foolishness."G.I.Gurdjieff
"Gdy rządzi się prosto i spokojnie, ludzie stają się prostoduszni i lojalni. Gdy rządzi się przez nakazy i zakazy, ludzie stają się sprytni i podstępni."
" Im więcej zakazów i nakazów tym ludziom żyje się marniej."
"Im więcej praw i zasad się ustanawia, tym więcej będzie złodziei i rozbojów"
-Księga Dao i De
Też wyróżniłabym Batmana - choćby dlatego, że ze względu na tragiczne okoliczności ten film stał się legendą w zasadzie już w momencie wchodzenia na ekrany.
Szkoda tylko, że nie mam zupełnie pomysłu na to, który z polskich filmów mogłabym wyróżnić. "Mała Moskwa" mi się nie podobała, "Boisko Bezdomnych" też raczej znudziło niż wzruszyło, innych pomysłów brak...
Eden Lake - niby wtórny i odtwórczy survival, ale potrafi ruszyć widzem, a do tego świetnie się ogląda.
Let the Right One In - bardzo dobrze sfilmowana, kameralna historia, w której horror jest tylko pretekstem do ukazania dramatu.
Martyrs - nowa fala francuskiego gore w natarciu. Ultrarealistyczny, brutalny i porządnie zrealizowany. Mimo, iż druga połowa filmu nieco nudzi to i tak jest świetnie.
Prócz tego godne wyróżnienia:
Doomsday - niezły pastisz nawiązujący do klasyków kina postapokaliptycznego, dobra rozrywka niewymagająca używania szarych komórek. Rzetelne wykonanie no Mcdowell w jednej z ról.
Red - thriller, a nie horror, za to trzymający w napięciu i potrafiący wzbudzić jakieś uczucia, sprzeciw wobec bezsilności. Znakomita kreacja Briana Coxa.
A reszta raczej mniej godna obejrzenia:
Rovdyr - prosty, dobrze nakręcony, ale wtórny survival. Dobrze się ogląda, ale po seansie zaraz się zapomina, o czym był, bądź czy czymś się wyróżniał w gatunku.
Cloverfield - w sam raz na raz. Bardzo przereklamowany. Ani grzeje, ani ziębi.
The Cottage - początek obiecujący, niestety zamiast horroru zrobili z tego nieśmieszną komedię. Mogło być dobrze, a wyszedł średniak.
Gutterballs - wtórność w nieciekawym wykonaniu, jeden ze słabszych filmów 2008
The Midnight Meat Train - gdyby nie rola Vinniego Jonesa ciężko byłoby na ten koszmarek patrzeć.
The Ruins - całkiem przyzwoite, kameralne patrzydło, ale gaci nie zrywa.
The Strangers - łojezu, kał i nic więcej.
Saw V - widziałem, ale nawet nie wiem o czym było, więc tragedia jak reszta części licząc od części 3.
Carver - słaby, półamatorski filmik, do tego bardzo wtórny. Jedynie gore stało na jakimś poziomie.
Day of the Dead - powinno się wieszać za takie zbezczeszczenie klasyki. Mimo, iż (oryginał) Day of the Daad jest najsłabszą częścią trylogii Romero to i tak wg mnie jest to co najmniej dobry film (a gore w wykonaniu Saviniego wręcz genialne!). A tutaj, co dostajemy? Zombie chodzące po ścianach jak spidermany. Żal dupę ściska.
Pora mroku - jestem chyba jedynym człowiekiem na ziemi, któremu ten film się podobał. Jak na polskie warunki bardzo przyzwoicie. Niektórzy przed seansem już się nastawiają, że polska produkcja to musi być syf i kiła. Ja podszedłem ze świeżym umysłem i mi się spodobało. Ci, co uważają, że Pora Mroku to gówno niech zobaczą Legendę partacza Pujszo i dopiero wyrokują o polskim horrorze.
Dying God - to jakieś nieporozumienie. Wyszedłem z kina na piwo na 20 minut przed końcem seansu. Zdecydowanie największy chłam 2008.
Mirrors - porządnie zrealizowany remake i tyle.
Quarantine - nie mam pojęcia, czemu powstał ten film. Zabijcie mnie, ale nie wiem. Przecież Rec był idealny. Tutaj po prostu odtworzono go scena w scenę, ale robiąc to gorzej (i to sporo!). Zdecydowanie najmniej potrzebny film 2008.
Outpost - był potencjał, ale nie do końca wykorzystany. Mi się podobał, bo lubię taką tematykę (naziści i ich paranormalne akcje), ale wiem, że to średniak.
Zombie Strippers! - mi się nie podobał, ale jest taki jaki miał być, czyli infantylne sceny, durnowaci bohaterowie i gołe cycki.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach