Wiek: 30 Dołączył: 17 Lis 2008 Posty: 5335 Skąd: Warszawa
Wysłany: 2008-11-18, 11:20 Re: Do ilu razy sztuka?
Eva napisał/a:
Zdarza Wam się oglądać filmy po kilka razy? Zdarza Wam się wracać do wybranych filmów po jakimś czasie?
Raczej rzadko (chyba, że po upływie dłuższego czasu).
Lubię też oglądać wersję reżyserską tego samego filmu wydaną często po jakimś czasie (no ale to już jakby inny film zawsze). Z drugiej strony takie np. Pulp Fiction mogę oglądać niemal zawsze (ten filmik nie poddaje się żadnym regułom).
Dołączył: 18 Lis 2008 Posty: 9 Skąd: 21°10 E 49°40 N
Wysłany: 2008-11-18, 11:21
To zalezy od filmu, czasami lubie zrobić sobie powtórke ale w bardziej ambitnym kinie bo np. jeśli chodzi o horrory czy filmy akcji to mija się z celem.
Dołączył: 18 Lis 2008 Posty: 1026 Skąd: Korova Milky Bar
Wysłany: 2008-11-18, 14:09
Zdecydowanie tak. Mam sporo ulubionych filmów, które widziałem już po kilka(naście) razy i wciąż oglądam je z zainteresowaniem. Oczywiście już nie z ciekawości co będzie dalej, ale dla samej atmosfery, gry aktorskiej czy z pobudek czysto audio-wizualnych. "Milczenie Owiec", "Crash" czy "Chłopców z ferajny" oglądałem kilkanaście razy i za każdym razem mam ciary przy niektórych scenach. To samo tyczy się obu części "Terminatora" czy "Obcego", choć z zupełnie innych powodów.
Hell's Angel napisał/a:
Tak.
Do zeszłego roku co jakiś czas oglądałam sobie Dirty Dancing.
Wstyd sie przyznać, ale jak gdzieś leci to przeważnie też nie wyłączam
Zdarza Wam się oglądać filmy po kilka razy? Zdarza Wam się wracać do wybranych filmów po jakimś czasie?
Naturalnie. Zawsze wracam do filmów, które mi się podobają. Mimo, że znam je na pamięć. To tak jak ze słuchaniem płyt. Czasem coś umknie przy pierwszej projekcji, np. jakiś z pozoru niesitotny, ale nadający kolorytu szczegół.
Zdarza Wam się oglądać filmy po kilka razy? Zdarza Wam się wracać do wybranych filmów po jakimś czasie?
Oczywiście - z dobrym (niech będzie subiektywnym mniemaniu) filmem jest jak z dobrą (jw) książką - powrót po do niego po x czasu może być zupełnie nowym doświadczeniem albo świetną konfrontacją z odczuciami z przeszłości. Jest tyle rozmaitych czynników wpływających na poglądy i kształt człowieka, że moim zdaniem powrót do szczególnie mi bliskiego filmu (lub innego dzieła sztuki) jest wręcz pewnym obowiązkiem, a jednoczeście ciekawym eksperymentem - czasami reakcja będzie zupełnie inna niż poprzednio.
Dołączyła: 18 Lis 2008 Posty: 38 Skąd: Sala kinowa
Wysłany: 2008-11-18, 20:39 Re: Do ilu razy sztuka?
Eva napisał/a:
Zdarza Wam się oglądać filmy po kilka razy? Zdarza Wam się wracać do wybranych filmów po jakimś czasie?
To normalne, niektóre filmy są trudne do zrozumienia, np Lost Highway czy House of 1000 Corpses, trzeba się wgłębić, skupić i postarac zrozumieć. Z kolei filmy pornograficzne są to filmy z natury repetatywne o ogromnej relookability, przecież nikt przy zdowych zmysłach nie odłoży pornola na półkę po jednokrotnym obejrzeniu go.
[\\
\
Wiek: 31 Dołączył: 18 Lis 2008 Posty: 4333 Skąd: Z fali
Wysłany: 2008-11-18, 20:41
You napisał/a:
Często takie powroty mogą okazać się rozczarowaniem gdy wybrane tytuły po latach nie są już tak nęcące jak za młodu.
Fakt, ale czasem jest na odwrót. Nie ma reguły.
Eva napisał/a:
Zdarza Wam się oglądać filmy po kilka razy? Zdarza Wam się wracać do wybranych filmów po jakimś czasie?
Kilka razy w krótkim odstępie czasu rzadko. Ostatnio mi się to zdarzyło z Dust Devil, ale pierwszy raz go oglądałem nieprzytomny. Ostatnio zacząłem odgrzebywać sporo filmów z przeszłości, lepsze to niż oglądanie kolejnego plastikowego hitu który wygląda tak samo jak 96% filmów z tego samego roku.
Jest też kilka filmów które oglądam raz do roku, raz na dwa-trzy lata.:
"Fight Club"
"12 małp"
"Fisher King"
"Mechaniczna pomarańcza"
"Monty Python i święty Grail"
" Żywot Briana"
"Sens życia w/g Monty Pythona"
"Lost Highway"
I pewnie jeszcze kilka innych które mi w tej chwili nie przychodzą do głowy.
EDIT:
deus ex napisał/a:
przecież nikt przy zdowych zmysłach nie odłoży pornola na półkę po jednokrotnym obejrzeniu go.
Chyba, że jest tak nędzny (nudny, szpetne baby itd itp), że nie sposób go obejrzeć więcej niż raz, a czasem nawet ten jeden. Natomiast warto dodać, że kiedyś fikoły były lepsze niż teraz.
Tak, Epoka Lodowcowa. A reszte raczej nie odkad zrezygnowalem z tv, poniewaz na nim zdazalo mi sie ogladac "powtorki". A dobrych na tyle filmow zeby ogladac po kilka razy po prostu nie ma, no moze ogladnelo sie poniewaz ktos nie widzial a ze nie mialo sie nic do roboty to puszczalem film ktory inni nie ogladali.
O przypomnialo mi sie ze pare razy ogladalem od siebie Siedem
Wiek: 26 Dołączyła: 17 Lis 2008 Posty: 2103 Skąd: Warszawa
Wysłany: 2008-11-18, 21:50
Znam takich, co surowo przestrzegają zasady "każdy film tylko raz", ale mi osobiście oglądanie filmu po raz drugi nie przeszkadza. Jeśli tylko nie był to jakiś totalny gniot.
Czyli wg. Ciebie tylko to, że znasz zakończenie powieści, sprawia, że już nigdy do tej książki nie sięgniesz?
Jeśli tak to nie uważasz, że to trochę... ograniczanie samej siebie? W końcu za x lat, mogłabyś powiedzieć o bohaterze, którego już kiedyś 'poznałaś', że zaskoczył Cię tym a tym, czego się nie spodziewałaś, bo w końcu 'znasz zakończenie' (co jest spowodowane innym bagażem doświadczeń i np. patrzysz na postawę bohatera zupełnie inaczej, a co za tym idzie za zakończenie, do które przeżywasz emocjonalnie inaczej).
Podobnie ma się rzecz z filmem. Tak mi się wydaje.
Przy filmie sprawa jest jak dla mnie bardziej wielowymiarowa, bo przecież film oddziałuje i na wyobraźnię i na zmysły
To zabawne, ale powiedziałbym zupełnie na odwót. Tzn, zgadzam się, że film oddziałuje na zmysły, a nie zmysł (wzroku) jak to robi książka, ale czy dobra powieść nie oddziałuje na wyobraźnię? Wydaje mi się, że oczywiście-tak! tyle, że w inny sposób, za pomocą odmiennych narzędzi przekazu. Powiedziałbym nawet, że film, jakkolwiek wielowymiarowy w swojej wymowie, jest jednak ograniczony ramami wizualnymi - bohater wygląda tak, a tak, jego zachowanie jest zawsze tak samo umotywowane. W książce, w końcu też nic się nie zmienia, strony pozostają bez zmian, ale naddatek doświadczenia z Twojej strony powoduje, że motywacją czynów bohatera literackiego może być odmienna niż podczas poprzedniej lektury. A to za sprawą większej ilości miejsc niedookreślonych w powieści, którą czytelnik może swobodnie wypełnić 'swoją' treścią.
Wiek: 26 Dołączyła: 17 Lis 2008 Posty: 2103 Skąd: Warszawa
Wysłany: 2008-11-18, 22:39
W sumie jakby się bliżej zastanowić to pewnie masz rację z tym, że książka daje większe pole do interpretacji w zależności od własnego bagażu doświadczeń czytelnika. Może po prostu chodzi o to, że szkoda mi cennego czasu na czytanie czegoś, co już czytałam. Obejrzenie filmu trwa tylko kilka godzin.
Ja tam lubię wracać do filmów, jeżeli oczywiście nie jest to kino stricte rozrywkowe.Oglądanie np. horroru po raz drugi jest już kiepskawym pomysłem.Raz czy dwa mi się to zdarzyło, nudziłem się niemiłosiernie
A mam takie 2 filmy...nie zliczę ile razy już przeze mnie obejrzane
300 - ekhmmm głównie na walory estetyczne
No country for old men - bo ma to 'coś' po prostu, dobre dialogi i genialna rola Bardema
Wysłany: 2008-11-20, 20:03 Re: Do ilu razy sztuka?
deus ex napisał/a:
przecież nikt przy zdowych zmysłach nie odłoży pornola na półkę po jednokrotnym obejrzeniu go.
[\\
\
Nie jestem przy zdrowych zmysłach.
Ale jest taki erotyczny film 9 songs, można oglądać kilka razy, ciekawy artystycznie, poetycki, ładne zdjęcia, fajny scenariusz.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach