Wysłany: 2012-01-08, 10:51 Największe filmy w historii, które... wam się nie spodobały!
Witam. Chciałbym otworzyć taki oto temat. Piszcie tutaj tytuły filmów - tych największych, uważanych powszechnie przez krytyków i zwykłych ludzi za wielkie arcydzieła, które... w ogóle nie przypadły wam do gustu! Napiszcie też krótko dlaczego. Ten temat nie ma na celu krytykowania swoich gustów, a jedynie pokazanie, że sam fakt uznania przez większość ludzi filmu za arcydzieło nie oznacza, że mamy ślepo podążać za tym tropem i posłusznie przytakiwać.
Ja zacznę pierwszy...
- Dawno temu w Ameryce, reżyseria Sergio Leone.
Kiedy siadałem do tego filmu byłem niemal pewien, że mi się spodoba. Lubię tematykę gangsterską, uwielbiam taki filmy jak Ojciec chrzestny, Chłopcy z ferajny, Kasyno itp. Poza tym wyreżyserował go Leone - którego niezwykle cenię, a jego Dobry, zły i brzydki to jeden z moich ulubionych filmów! Mało tego - główną rolę gra tutaj De Niro - również jeden z ulubionych przeze mnie aktorów. To jeszcze nic! - muzyka od Marricone! Czy może być coś lepszego? No nie może. Jednak byłem w szoku. Film najzwyczajniej w świecie mi się nie spodobał. Sama historia nie wciągnęła mnie ani trochę, film dłużył mi się i dzisiaj szczerze mówiąc niewiele już z niego pamiętam. Obejrzałem go nawet drugi raz ale efekt podobny. Nie uważam tego filmu za film zły - technicznie jest bardzo dobry. Jednak sama historia nie wciągnęła mnie ani trochę Osobiście mam taką teorię, że aby film mi się spodobał muszę sympatyzować co najmniej z jednym z głównych bohaterów aby przejmowały mnie jego losy. Tutaj tego nie było i może to jest ta przyczyna?
Fajny pomysł, ale zaraz się zacznie wzajemne obrzucanie pomidorami
"Lśnienie" Kubricka mi w ogóle nie podeszło. Jack świetny i nawet mnie ta babka nie wkurzała aż tak jak wszystkich dookoła, niby klimat tam jakiś siedzi i w ogóle, ale ja go nie kumam. Powodów doszukuję się w tym jak bardzo podobała mi się książka (nie moja ulubiona, ale obiektywnie rzecz biorąc jestem gotowy stwierdzić, że to najlepsze dokonanie Stefana), nie podobało mi się że Kubrick poszedł w innym kierunku, takie książki powinno się ekranizować inaczej, z większym szacunkiem. Kiedyś jeszcze na pewno spróbuję, ale jak na razie to mój nr 1 kultów, które mi nie podeszły. Więcej grzechów na razie nie pamiętam.
_________________ "Thing. Motherfucker looks just like The Thing." - Freddy "This snakeskin jacket is a symbol of my individuality and my belief in personal freedom." - Sailor
Buntownik bez powodu - udalo mi się skończyć to "arcydzieło" jedynie dlatego, że jarają mnie klimaty lat'50. Poza tym nie potrafię się dopatrzeć w tym filmie żadnej zalety. Przestarzała ramotka, dennie napisana i koszmarnie zagrana. Nie przeczę że mógł ten film być krokiem milowym w rozwoju popkultury, że ustanowił pewien trend - ale dla mnie rozpatrywany "osobno", bez żadnych konotacji i powiązań, kompletnie się nie broni.
CDN
"Milczenie" Bergmana i "Zwierciadło" Tarkowskiego. Totalnie nie dla mnie, na obu wynudziłem się jak mops (na "Milczeniu" trochę mniej). Może kiedyś wrócę do Tarkowskiego, by rozkminić jego sposób kręcenia filmów, ale na razie sobie daruję.
"Powiększenie" i "Przygoda" Antonioniego - fenomenu "Powiększenia" kompletnie nie czaję. Gdybym był w Cannes w 1960 roku na pokazie "Przygody", też bym gwizdał. Z tym że poczytałem sobie trochę, co poeta miał na myśli i już chyba rozumiem, dlaczego kręcił filmy tak, a nie inaczej. W porządku, ale do mnie nie trafia.
"Niebo nad Berlinem" - to jest po prostu pretensjonalność w stanie czystym. Gorsza narracja (?) z offu była tylko w kinowej wersji "Blade Runnera". Pytajnik nieprzypadkowy, bo ja nie wiem, czy to była narracja, czy tylko jakiś bełkot bez narracyjnej funkcji.
(Przypomniało mi się)
"Pętla" W. J. Hasa - świetne zdjęcia, super scenografia i to wszystko psu w budę, bo bohater jest żałosnym dupkiem, otoczonym przez innych dupków (pomijając jego dziewczynę) i w ogóle nie mogłem się na nim zaczepić, żałować go czy coś. W dodatku film jest koszmarnie nudny.
Po co dublować tematy -"Najgorsze filmy" - nikt przecież nie zabrania podawać tam i takich tytułów
_________________
We travel not for trafficking alone;
By hotter winds our fiery hearts are fanned:
For lust of knowing what should not be known
We make the Golden Journey to Samarkand.
Po co dublować tematy -"Najgorsze filmy" - nikt przecież nie zabrania podawać tam i takich tytułów
Nie jetem pewien, czy zestawienie "Ballistic" z "Pętlą" (mającą przecież trochę zalet) ma jakiś sens. "Ballistic" jest złe na wszystkich poziomach, "Pętla" wykłada się na jednym, za to dla mnie najważniejszym.
Ale co to ma do rzeczy - każdy ma prawo do własnego zdania. Po co dwa razy pisać to samo?
Lukas napisał/a:
tytuły filmów - tych największych, uważanych powszechnie przez krytyków i zwykłych ludzi za wielkie arcydzieła
Przecież samo to opiera się już na subiektywnej ocenie.
_________________
We travel not for trafficking alone;
By hotter winds our fiery hearts are fanned:
For lust of knowing what should not be known
We make the Golden Journey to Samarkand.
Nie wiem jak inni, ale ja tu wymieniam zupełnie inne tytuły, niż w temacie o najgorszych filmach.
Nuz napisał/a:
Przecież samo to opiera się już na subiektywnej ocenie.
Mogę dojść do wniosku, że "Obywatel Kane" nic nie wniósł do światowej kinematografii i to będzie moja subiektywna ocena, która jednak nic nie będzie warta.
Gwiezdne Wojny - nie czaję, nie podoba mi się, nie łapię tego klimatu. Podchodziłem kilka razy i za każdym razem wydawało mi się to zbyt infantylne i nieciekawe. Natomiast parodie Gwiezdnych Wojen w Family Guy niszczą suty!
Nuz napisał/a:
Po co dublować tematy -"Najgorsze filmy" - nikt przecież nie zabrania podawać tam i takich tytułów
To nie jest dublowanie tamtego tematu, przecież tu chodzi o coś trochę innego. Nie uważam Gwiezdnych Wojen za film chujowy i najgorszy jaki widziałem, po prostu nie czaje tego kultu.
Nie uważam że ten temat jest pokrewny z "Najgorsze filmy". Tutaj piszemy o filmach uznawanych za arcydzieła, które jednak nam się nie podobają. Filmy te w ogromnej wiekszości są niezwykle dobrze zrobione od strony technicznej i już za to nie sposób uzać ich za "najgorsze". Uważam, że najgorszy film to taki, który kuleje w każdym możliwym aspekcie. A nie da się tego powiedzieć o tytułach które narazie tutaj padły. Zatem zachęcam do kolejnych wpisów zgodnych z tematem Pozdrawiam
Nie uważam że ten temat jest pokrewny z "Najgorsze filmy". Tutaj piszemy o filmach uznawanych za arcydzieła, które jednak nam się nie podobają. Filmy te w ogromnej wiekszości są niezwykle dobrze zrobione od strony technicznej i już za to nie sposób uzać ich za "najgorsze". Uważam, że najgorszy film to taki, który kuleje w każdym możliwym aspekcie. A nie da się tego powiedzieć o tytułach które narazie tutaj padły. Zatem zachęcam do kolejnych wpisów zgodnych z tematem Pozdrawiam
Zgadzam się. Nie przystoi stawiać Antonioniego obok Boll'a.
_________________ "Thing. Motherfucker looks just like The Thing." - Freddy "This snakeskin jacket is a symbol of my individuality and my belief in personal freedom." - Sailor
Wiek: 30 Dołączył: 17 Lis 2008 Posty: 5335 Skąd: Warszawa
Wysłany: 2012-01-09, 23:53
Fajny wątek.
Dystrykt 9 - nie wiem czy można go nazwać wielkim filmem (moim zdaniem nie) ale zachwyt, graniczący z histerią jaki on swego czasu wywołał w tzw. środowisku jest dla mnie jako fana sci-fi absolutnie niezrozumiały.
Las Vegas Parano - jak dla mnie typowy film dla ćpunów. Nie kumam kultu, nigdy mnie nie porwał, ogólnie zawracanie głowy i strata czasu.
Star Wars - typowe komercyjne sci-fi dla jamochłonów zza oceanu i rpgowych napierdalaczy z brzuszkiem, którzy raz na jakiś czas mają święto i wskakują w obcisły strój, którejś z postaci świata Gwiezdnych Wojen, wyglądając przy tym jeszcze bardziej komicznie niż na co dzień... Podobno filmowy świat fantastyki naukowej dzieli się na fanów Star Wars i Odysei Kosmicznej. No więc ja nigdy za "kultową" trylogią Lucasa nie przepadałem.
mr Orange napisał/a:
ale zaraz się zacznie wzajemne obrzucanie pomidorami
I niestety wykrakałeś gdyż pojawiły się tu wpisy, które ewidentnie na pomidora zasługują!
Lukas napisał/a:
Dawno temu w Ameryce, reżyseria Sergio Leone.
DA napisał/a:
ale nie "Pulp Fiction"! nie rozumiem geniuszu, jaki się przypisuje temu filmowi.
_________________ tell me what you don't like about yourself
Racja, że to jednak trochę inny temat, niż Najgorszy film.
Moje typy na szybko:
Obywatel Kane
Casablanca i inne nekrokulty z Bogartem
Pulp fiction i w ogóle "Tarantini" wyjąwszy Wściekłe Psy
Lot nad kukułczym gniazdem
Leon zawodowiec
Pluton
Ojciec chrzestny
Funny Games
Krótki film o zabijaniu
Dracula (Coppoli)
Pachnidło
Władca pierścieni
Piraci z Karaibów
nie chce mi się zbytnio uzasadniać. Bo i co napisać? "Jakoś mi nie podeszło" etc.? To chyba się rozumie samo przez się. Zresztą większość z tytułów ma tu tematy, gdzie się obszernie wypowiadałem.
_________________ "Barbarism is the natural state of mankind. Civilization is unnatural. It is a whim of circumstance. And barbarism must always ultimately triumph." Robert E. Howard
Las Vegas Parano - jak dla mnie typowy film dla ćpunów. Nie kumam kultu, nigdy mnie nie porwał, ogólnie zawracanie głowy i strata czasu.
Nie, jaja sobie robię, faktycznie można gardzić tym filmem, jeśli nie łapie sie tego ćpuńskiego klimatu. Na nikim trzeźwym w moim otoczeniu nigdy nie zrobił wrażenia.
A co do Dystrykt 9, to się zgadzam. Dla mnie film zdecydowanie poniżej przeciętnej (mówiąc łagodnie) i jak czytalem te komentarze, że to najlepsze sf ostatnich kilkunastu lat, to łapałem się za głowę, a moja pogarda wobec ludzi wzrosła
Wiek: 30 Dołączył: 17 Lis 2008 Posty: 5335 Skąd: Warszawa
Wysłany: 2012-01-10, 00:21
Dirty Dancing - zupełnie nie kumam kultu. Jak widzę te wszystkie kobitki po raz milion-kurna-piąty oglądające to to w TV i wzruszające się tak samo jak za pierwszym razem to ogarnia mnie niepomierne zdziwienie... Być może by pojąć powyższy fenomen musiałbym sobie amputować penisa i przejść kilkuletnią terapię estrogenową. Hmm... chyba raczej nie zaryzykuję.
Arcyznawca napisał/a:
Pulp fiction
Lot nad kukułczym gniazdem
Leon zawodowiec
Krótki film o zabijaniu
Dracula (Coppoli)
_________________ tell me what you don't like about yourself
Dystrykt 9 - nie wiem czy można go nazwać wielkim filmem (moim zdaniem nie) ale zachwyt, graniczący z histerią jaki on swego czasu wywołał w tzw. środowisku jest dla mnie jako fana sci-fi absolutnie niezrozumiały.
Popieram.
BM napisał/a:
Star Wars i Odysei Kosmicznej
A nie SW i Star Trek?
BM napisał/a:
I niestety wykrakałeś gdyż pojawiły się tu wpisy, które ewidentnie na pomidora zasługują!
To i Ty masz za GW i Las Vegas Parano
Arcyznawca napisał/a:
Dracula (Coppoli)
Pachnidło
Władca pierścieni
Piraci z Karaibów
No i pod tym też się podpiszę.
BM napisał/a:
Dirty Dancing
To nie kult.
_________________ "Thing. Motherfucker looks just like The Thing." - Freddy "This snakeskin jacket is a symbol of my individuality and my belief in personal freedom." - Sailor
Podpinam się pod Star Warsy - próbowałam obejrzeć dwie części, zdaje się, że obie z tych nowszych, ale nie podeszło mi, w ogóle nie moja bajka. Okej, trzeba wiedzieć, kto to R2D2 i Darth Vader, żeby nie wyjść na popkulturowego nieuka, ale żeby się zachwycać... Nie kumam.
_________________ "We want the finest wines available to humanity, we want them here and we want them now!"
stare Stare Warsy jeszcze dawały radę (wychowałem się na tym), choć wiadomo, że to kicz i komedia, ale te nowe (epizodyw 1-3) to jest dopiero tragedia.
_________________ "Barbarism is the natural state of mankind. Civilization is unnatural. It is a whim of circumstance. And barbarism must always ultimately triumph." Robert E. Howard
Wiek: 30 Dołączył: 28 Cze 2010 Posty: 3683 Skąd: z Polski
Wysłany: 2012-01-10, 20:15
Simpson napisał/a:
Gwiezdne Wojny
Zgodność. Nie czaję wielkiego kultu zupełnie.
Arcyznawca napisał/a:
Obywatel Kane
Zgodność. To jest film, który zrewolucjonizował narracje filmową i w którym po raz pierwszy zastosowano różne ujęcia np. perspektywę żabią, ale co tu dużo mówić - dzisiaj film nieco obsysa.
Od siebie dorzucę
Cinema Paradiso - nijakie sentymentalne coś z humorem a'la koleś spadł z krzesła. W ogóle jak dla mnie Tornatore obsysa jeszcze innym filmem 1900: Człowiek legenda - może to źle oceniać książkę po okładce, ale robiłem ze trzy podejścia i za każdym razem, gdy widziałem ten przepych i zamaszyste jazdy kamery z początku, musiałem wyłączyć. Najdłużej wytrzymałem 10 min.
Ciesze się że mój temat się rozwinął Z gwiezdnymi wojnami zgadzam się w zupełności. Nic specjalnego. Dorzuciłbym do tego jeszcze władce pierścieni. (w końcu na 15 miejscu na imdb więc chyba arcydzieło niby?). To zdecydowanie nie moje klimaty.
_________________ "Barbarism is the natural state of mankind. Civilization is unnatural. It is a whim of circumstance. And barbarism must always ultimately triumph." Robert E. Howard
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach