FF - Forum Filmowe

Poprzedni temat «» Następny temat
Dracula i Frankenstein
Autor Wiadomość
Medea 
bywalec



Wiek: 22
Dołączyła: 18 Gru 2008
Posty: 143
Skąd: Sosnowiec
Wysłany: 2009-12-09, 09:45   Dracula i Frankenstein

Wampiry, monstra, mumie, wilkołaki, gotyckie zamczyska, laboratoria szalonych naukowców - hollywoodzkie kino stworzyło w latach 30tych zamknięty, sztuczny świat mrocznych fascynacji z dzieciństwa.

I. DRACULA

1.Trochę historii.
W roku 1897 ukazała się książka, która przyćmiła wszystkie dotychczasowe wydania - "Dracula" Brama Stokera. Autor, związany był z teatrem, pracował jako impresario. Umieścił w tytule swojej powieści nazwisko słynnego hospodara wołoskiego z XV wieku - Vlada IV Draculi, znanego też jako Tepes ("palownik"). Był to romans o wampirze przenoszącym się z zamku w Transylwanii do współczesnego Londynu. Sam Dracula jest wysoki, przerażająco blady, gęste wąsy przysłaniają usta. W ujęciu Stokera jest wcieleniem metafizycznego zła, potrzebuje krwi młodych kobiet dla przedłużenia swojego istnienia. Groza wynika też z faktu, że kobiety przemieniają się na oczach przerażonych mężów w wampirzyce, szukające nowych ofiar. U Stokera występuje też postać doktora i pogromcy - Van Helsinga, często wykorzystana w późniejszych filmach, opuszczona jednak w pierwszych adaptacjach.

Wspomnieć należy, że w 1921 roku niemiecki reżyser Friedrich Wilhelm Murnau stworzył film "Nosferatu" ( w Polsce "Nosferatu - symfonia grozy"), oparty na powieści Stokera. Autor scenariusza (Henrik Galeen) powtarza fabułę powieści, ale pomija kilka postaci i podaje inne imiona, ze względu na prawa autorskie. Film ten jest nastrojowy i wizyjny. Kolejne będą już zupełnie inne. Ciekawostką jest to, że Max Schrecka nie znaleziono w rejestrze aktorów berlińskich, a nazwisko Schreck, znaczy "strach".

2."Dracula" właściwy.
W sezonie 1928 - 29 królowały na Brodwayu groza i makabra "gotyckiej" tradycji angielskiego romantyzmu. Sceniczna przeróbka "Draculi" Brama Stokera napisana w 1927r weszła na Brodway z Belą Lugosi w roli głównej. Problem tkwił jednak w wizerunku wampira. Kobiece role zwykle opierane były na wizerunku wampa, wykreowanego przez Thedę Barę, a męska rola nie posiadała jeszcze odniesienia. Wzorem mógł być Nosferatu, ale wystąpiły kłopoty z prawami autorskimi. W rezultacie Dracula otrzymał zielony, trupi makijaż i czarną pelerynę, podbitą atłasem. Wizerunek ten pozostanie już przy kreacjach wampira. Zachowanie było indywidualną kreacją Lugosiego. Twórcy sztuki zaskoczyli widzów, gdyż do tej pory wszelkie monstra w finale odzyskiwały ludzką twarz. Po sukcesie Draculą zainteresowali się filmowcy, a mianowicie Carl Laemmle Jr, syn założyciela Universal. Pojawiły się jednak problem, gdy przedstawiono go pracownikowi wytwórni, ten stwierdził, że zawiera ona wszystko to, co "u przeciętnego człowieka może wzbudzić uczucie odrazy, lub sprawić, że zacznie on szukać odpowiedniego, stalowego pręta." Scenariusz finalnie został jednak napisany przez Johna Balderstona i Hamiltona Deane'a. Wampira grać miał Lon Chaney, gwarantował sukces finansowy. Zmarł jednak przed rozpoczęciem zdjęć, wybrano więc Bele Lugosi, choć uważano go za miernego aktora. Wykorzystano wizerunek znanej postaci i charakterystycznego aktora.
Film Browninga mocno odbiega od tego, co zaproponował w swojej książce Stoker. Postać głównego bohatera została spłaszczona, zredukowana, a akcenty przesunięto, by nie był obrazoburczy. Ważny w powieści wątek Antychrysta został pominięty, sprowadzono go do dramatycznych gestów wobec przedmiotów kultu. Film został mocno okrojony w stosunku do pierwotnego scenariusza. Chodziło mianowicie o wątki erotyczne, szczególnie te, sugerujące homoseksualne skłonności Draculi. Film i tak został źle oceniony przez moralistów - uznano go za szkodliwy wytwór dziwacznego umysłu, nacechowany erotycznie. Spotkania hrabiego z dziewczętami, ich omdlenia w kontakcie z nim, zawsze w scenerii sypialni, kobiety w negliżu, a straszliwe "pocałunki" uznawane były za wyraźny substytut aktu seksualnego. Była to metafora miłości zmysłowej i zakazanej. Ciekawostką jest, że taki obraz upiora, "martwego" od pasa w dół, wiązano z kompleksem kastracyjnym, z pracy Zygmunta Freuda.
Choć film zapowiadano jako historię miłosną, reklamowaną przez Universal jako "najdziwniejszą historię miłosną ze wszystkich znanych". Browning opowiedział jednak nie tyle historię romansową, czy erotyczną, ale kryminalną z erotycznym podtekstem. Recenzenci porównali wersję Browninga do realizacji "w stylu Walta Disneya", co nie było komplementem. Byli oni cały czas pod urokiem mrocznej wizji Murnaua. Ekonomiczna depresja wywołała napływ z kas kinowych, ale wytwórnie musiały walczyć o widownię. Historie kina chętnie zwracają uwagę na związek filmu grozy ze stanem psychicznym odbiorców. Ludzie zagrożeni strachem o jutro przeżywali odprężenie w odczuciu strachu "bezpiecznego" w sali kinowej. Zapowiedzią sukcesu horrorów stało się niespodziewane powodzenie wampirycznego filmu "Dracula" [w Polsce "Książę Dracula"]. Browning wykorzystał swoje doświadczenie z wcześniejszych filmów grozy. Piękne zdjęcia, akcja niekiedy tak powolna, że staje się hipnotyzująca, ponura atmosfera, wszystko to składało się na nastrój grozy, budowało napięcie. Subtelność dźwięku miała tutaj bardzo duży wkład w nastrojowość. Reżyser uważał, że jest to świetny środek ekspresji, ale nadmiar może zepsuć wrażenie. Oszczędne stosowano dźwięk, starannie dobierano co widzowie powinni usłyszeć, dzięki temu uzyskano efekt ciągłego, długo nieokreślonego zagrożenia. Muzyki nie ma w filmie prawie wcale, są tylko krótkie wstawki z "Jeziora Łabędziego" Czajkowskiego w tle. Browning oparł film na naturalnych odgłosach - skrzypi wieko trumny, słychać kroki czy zwierzęta, wszystko to mocno odcina się od wszechobecnej ciszy, powodując wzrost napięcia. Same sekwencje odznaczają się też siłą wyobraźni. Puste komnaty i sienie na wpół zrujnowanego zamczyska, olbrzymie pajęczyny przesłaniające obraz tworzą oprawę dla pojawienia się samego wampira. Kreacja Beli Lugosi okazała się cechą najważniejszą filmu. Jako wampir ma wygląd człowieka, zupełnie nieucharakteryzowany uśmiecha się łagodnie, ale w jego sylwetce jest coś złowieszczego, jak twierdzi Kołodyński. Zupełnie wyzuty z ludzkich uczuć, o demonicznym spojrzeniu i powolnych ruchach, określonych przez krytykę jako anemiczne. Był cyniczny, chłodny, zdystansowany w stosunku do ludzi, których uznawał za przekąskę i którymi sterował jak marionetkami. Lugosi jawi się więc tutaj jako potwór w ludzkiej skórze. Zdaje się on być świadomy swej natury i w pełni z nią pogodzony. Wrażenie potęgowało brzmienie głosu aktora. Mówił powoli, z obcym akcentem, przeciągając słowa, głos miał dostojny i namaszczony. Lugosi nigdy nie opanował poprawnie języka angielskiego i tekstu uczył się fonetycznie na pamięć, przez co artykulacja była zwolniona. Miał zwyczaj wpatrywać się intensywnie przed siebie, w pustą przestrzeń, nie patrząc na rozmówcę. Dużo wyniósł także z doświadczenia teatralnego. Ten Dracula miał więc dwie osobowości - arystokraty i potwora, drapieżcy bez skrupułów. Był on mocno stylizowany też na demonicznego i uwodzicielskiego lorda Ruthwena z powieści Polidoriego, przyjaciela Byrona.
Ten Dracula nie ma więc nic wspólnego z Nosferatu, jest ekscentrycznym arystokratą, gentelmanem, dandysem, poruszającym się w pełnym konwenansów świecie - członek europejskiego societe. Im bardziej był ludzki, tym bardziej był niebezpieczny. Ta kreacja hrabiego Draculi weszła do kanonu i została wzorem dla większości późniejszych filmów o wampirach, wszedł do naszej kultury wysmakowany wizerunek Draculi - arystokraty, w którym się lubujemy. W ogóle lubimy, kiedy te największe potwory mają twarze gentelmenów, arystokratów, wtedy wydają nam się intrygujący, nie zwracamy tak dużej uwagi na jego zło, często jest to wykorzystywane obecnie.

3.Bela Lugosi.
Bela Lugosi był węgierskim emigrantem i naprawdę nazywał się Arisztid Olt, wyjechał z Budapesztu po rewolucji w 1918 roku. Patetyczny finał przyniósł życiorys samego Beli. Nie zdołał uwolnić się od roli wampira, choć grywał różne monstra, nawet Frankensteina. Lugosi powtórzył rolę wampira cztery lata po "Draculi" w "Znaku wampira" - nowej wersji niemieckiego filmu "Londyn po północy”. Identyfikacja z Draculą przybrała z czasem cechy maniakalne - mieszkał w odosobnionym domu, gdzie panował półmrok, ukazywał się gościom w czarnej pelerynie, w której zresztą został pochowany na własne życzenie. Te dodatki, dość malownicze, tylko pogłębiały narkomanię i chorobę umysłową Węgra.

4.Inne dzieła.
W 1932 roku powstał również bardzo istotny film gatunku, o którym warto wspomnieć - "Wampir" w reżyserii Carla Dreyera. Niesamowita fabuła filmu jest oryginalnym dziełem reżysera, ewokacją jego własnych problemów, obsesji i wrażliwości. Rzeczywistość tego świata ma kształt oniryczny, obrazy toną w widmowej jasności, która zaciera szczegóły. Dreyerowska opowieść o zamku nawiedzonym plagą wampiryzmu jest wariacją tematu: walka dobra ze złem, życia ze śmiercią; śmierć kojarzona jest tutaj ze starością - nietolerancyjną i zaborczą. "Wampir" Dreyera to arcydzieło indywidualnego stylu reżysera, konsekwentnie ewokującego "stimmung" - atmosferę, daną już w pierwszych kadrach filmu, zło obezwładnia. Od wizerunku z "Draculi" z 1931 odszedł dopiero F.Ford Coppola w 1992r w filmie "Dracula Brama Stokera".

II. FRANKENSTEIN

1.Troche historii.
"Frankenstein", tak jak i "Dracula", był najpierw powieścią, stworzoną przez Mary Shelleyw roku 1818, pod tytułem "Frankenstein, czyli nowożytny Prometeusz". Pierwowzorem postaci Wiktora Frankensteina był podobno Johann Konrad Dippel, alchemik i wynalazca, mieszkający w zamku o nazwie Frankenstein. Teorii jest jednak wiele. Tak samo, jak niedomówień, które potem zostały uzupełnione, wraz z rozwojem wersji romantycznej historii, m.in.Shelley nie wskazała sposobu ożywienia ciała, ani nie nazwała wykreowanego w swojej powieści monstrum. Monstrum to, pozbawione duszy, jednak szukało miłości, a gdy nie znalazło zrozumienia u ludzi, zaczęło się mścić. Ukazała go jako efekt eksperymentów szalonego naukowca, miało być to wyrażenie obaw tamtego okresu, wywołanych gwałtownymi postępami w nauce. Ciągłe dążenie naukowców do przekraczania dotąd nienaruszalnych granic, było realnym zagrożeniem. A tajemniczość naukowców, którzy nie życzyli sobie kontroli nad tym, co robią i dzielenia się swoją wiedzą robili ze swych badań wielki sekret. Niezbyt się, dla niewtajemniczonych, odróżniała więc magia od nauki.

2."Frankenstein".
Film "Frankenstein" powstał w 1931 roku w reżyserii Jamesa Whale'a. Wytwórnia Universal zapowiadała realizację go już 10 lat wcześniej, najpierw z Lonem Chaneyem, potem z Belą Lugosim. Carl Laemmle junior, który objął Universal, nie zgodził się jednak. Scenariusz oddano Whale'owi, ten brytyjski reżyser teatralny traktował temat Frankensteina z dystansem. Rolę monstrum otrzymał przypadkowo wybrany aktor, grywający pod pseudonimem Boris Karloff. Scenariusz powstał na kanwie powieści Shelley, Whale korzystał ze wskazówek rozsianych po całym utworze. Jednak czerpano z wielu źródeł, głównie ze sztuki Peggy Webling, zatytułowanej "Frankenstein: an experiment in the macabre"; ale także z chwytów wykorzystywanych w "Golemie" czy "Gabinecie doktora Caligari". Pomysły Peggy Webling, okrzykniętej mianem "autorki złej sztuki", ugruntowały znaną współcześnie opowieść o monstrum. Utrwaliła wieloletnią praktykę nazywania monstrum nazwiskiem jego kreatora i jako pierwsza jawnie nazwała potwora. Nadanie imienia pozwoliło jej na fabularne wzmocnienie motywu sobowtóra - monstrum miałoby być sobowtórem, czy alter ego swego stwórcy, dodatkowym elementem było też ubranie monstrum i doktora w takie same stroje przez autorkę. Monstrum, zarówno w filmie, jak i w sztuce Webling, zjednywało sympatie widzów jako istota powołana do życia bez swej woli i opuszczona przez stwórcę. Karloff wykreował monstrum wzmacniając zamysł Webling - potwór jest ohydny, obdarzony destrukcyjną siłą, czyni zło, ale bardziej ohydny, obłudny i zły jest człowiek, który go stworzył. Frankenstein potwór, u którego przeważyły bodźce wizualne, zaczął być uznawany za ucieleśnienie zła i synonim czyhających na człowieka zagrożeń. Stylistyka filmu, którego początkowe ujęcia są jakby wyjęte z filmów ekspresjonistycznych, nadała im specyficznego kształtu, który pozwolił widzom lat 30 odnaleźć istotne dla nich sceny w tak starej opowieści. Monstrualność doktora Frankensteina jest tu dobrze ukryta, nikt nie podejrzewa, że zdolny student może być potworem, podejrzewają go raczej o zdradę swej narzeczonej. Kiedy poznają prawdę, dochodzimy do wniosku, że potwora można zabić, ale jeśli jego twórca pozostanie przy życiu, może spróbować ponownie. Doktor Frankenstein był więc idealną postacią negatywną tamtych czasów, skupiał wszystkie lęki dotyczące nauki i jej "kapłanów" [Anna Gemra], odizolowanych w laboratoriach. Ich poczynania powinny być kontrolowane lub zakazywane, zdaniem ogółu, laboratoria przypominały im sale tortur, zwłaszcza, gdy przechowywano tam części ciała, lub przynoszono żyjący jeszcze mózg. Shelley pokazała Frankensteina jako człowieka pracującego nad swym dziełem samotnie, a Whale, w swym filmie ma pomocników, którzy czynnie wspierają go w jego dziele: jest asystent- garbaty karzeł Fritz i mentor, dawny profesor - Waldman. Trzy pokolenia naukowców ukazują ciągłość przekazywanej wiedzy, która rozumiana jest jako czynnik trwałego zagrożenia. "Zwykli ludzie", narzeczona [grana przez Mae Clark] i przyjaciel, nie mogą tutaj nic zdziałać, są biernymi obserwatorami. Brak sprzeciwu oznacza rozmycie się odpowiedzialności za czyn, zaaferowany Frankenstein po mózg wysyła Fritza, zamiast iść samemu, przez co to asystenta obarczamy winą, za poczynania potwora, który dostał omyłkowo mózg przestępcy. Fankenstein, gdy nie mógł poradzić sobie już z monstrum, przykuł je w lochu i zapomniał o nim, uważając, że doktor Waldman zabije go. Stworzył problem, którego nie próbował nawet rozwiązać, wolał przeczekać. Miało to ukazywać niedojrzałość ludzi igrających z naturą, brak spojrzenia w przyszłość, a ta może być przygnębiająca, potwór w końcu uwalnia się i dokonuje wielu zbrodni, zanim został zniszczony. Dzieła człowieka mogą więc obrócić się przeciw niemu. Atmosfera stworzona przez Whale'a w filmie, ulokowanie akcji w niemieckiej wiosce, wszystko to oddziaływało na publiczność, która pamiętała IWŚ. Nie przedstawiano tu wojny wprost, ale odnosił się do śladów, jakie ta zostawiła w psychice ludzi. Carl Laemmle określił go zresztą mianem filmu wojennego. O wojnie przypominała postać zadufanego w sobie Frankensteina, który uważał, że może dać życie martwemu ciału, ale też postać Monstrum, określonego przez Dawida Skala mianem człowieka-patchworka, pozszywanego z różnych kawałków. Był to zresztą częsty widok w latach 30, które pełne były wojennych kalek, o potwornym wyglądzie, poruszających się jak lalki. Osoby ułomne zmuszone były do życia na marginesie. Była to metafora fizycznego, kulturowego, ale i duchowego spustoszenia dokonanego przez wojnę.
Potwór Frankensteina pozbawiony był także możliwości normalnych narodzin, było to swego rodzaju "dziecko z probówki". Andrzej Kołodyński określa to mianem spektaklu ożywienia monstrum. Skurcz przywiązanej do stołu dłoni monstrum sugeruje, że życie zostało obudzone, upiorna twarz, ukazująca się w serii ostro ciętych planów mocno oddziaływała w czasach niewinności kina. Była to próba realizacji marzeń o potomstwie otrzymanym bez udziału kobiety. Było to chłodne, intelektualne przyzwolenie na stworzenie nowej istoty, dalekie od zwierzęcych instynktów przedłużenia gatunku. Kobieta wprowadzała pierwiastek chaosu, zależności od natury, który chciano wyeliminować.
O powstawaniu nowego życia decyduje kalkulacja i świadoma decyzja mężczyzny, dzieło czystego rozumu. Wkrada się jednak w ten idealny plan element przypadkowości, charakterystyczny dla horroru. Pozszywane przez Henrego ciało dostaje niecelowo mózg przestępcy - demiurg, chcący mieć nad wszystkim kontrolę, przez jedną pomyłkę ponosi klęskę. Nie uwzględnił możliwości pomyłki, przecenił swe umiejętności. Nie uznaje jednak, że stworzył prawdziwe życie, krzyczy "TO żyje" - nie człowiek, a bezimienne stworzenie.
Film Whale'a ukazujący naukowca trudzącego się w laboratorium nad stworzeniem "człowieka", jest ogniwem w dyskursie na temat perspektyw ludzkości w świecie poddanym terrorowi nauki [A.Gemra]. Film ten ujawnił niejako tajemnicę jak zostało zrobione i ożywione monstrum. Kontynuacją tego wątku jest powieść "nowy wspaniały świat" Huxleya. Ofiary samozwańczego boga przypominały bardziej automaty, niż rzeczywistych ludzi. Ówczesna widownia porównywała te stworzenia do maszyn, a nie do ludzi. Jacek Piece, specjalista od charakteryzacji i efektów specjalnych, wykorzystał estetykę ery maszyn, która zdominowała ówczesną sztukę stosowaną. Określenie groteskowy manekin, było jak najbardziej na miejscu w stosunku do Monstrum.
Oryginalne kopie zabarwiono na zielono, reklama głosiła, że jest to kolor strachu. Narracja, oparta na sugestii i niedomówieniach, nie na epatowaniu gwałtem, wzmacniała wyobraźnię widzów. Wyświetlanie tego filmu zaprowadziło do interwencji cenzury, w Anglii wprowadzono nową kategorię H - horrific, obejmującą filmy z potworami, których oglądanie było dozwolone od 16 lat. By nie przerazić widzów, Carl Leammle senior zażądał dokręcenia prologu, w którym Edward Van Sloan, który wygłaszał epilog do Draculi, ostrzega widzów o słabych nerwach. Dokręcono też po pierwszych pokazach szczęśliwy koniec, gdzie baron Frankenstein zostaje uratowany z płonącego młyna, a potem wznoszony jest toast za nowonarodzonego dziedzica rodu.
Film Whale'a pozwala przetrwać powieści Shelley, adaptując ją do nowego medium. Tworzą swoisty kanon wypowiedzi artystycznej na temat śmierci, buntu wobec Boga, ingerencji w prawa natury, zbytnia wiara w naukę, prowadząca do obłędu. Film stał się także wzorcem postaci określanej mianem szalonego naukowca - często eksploatowanej ikony grozy. Whale został okrzyknięty "mistrzem grozy", i nieco później, "specjalistą od szalonych naukowców", popełnił samobójstwo w 1957r - legenda o fatalnym końcu ludzi uprawiających kino niesamowite.

3.Boris Karloff.
Karloff, a właściwie William Henry Pratt, pseudonim wymyślił sobie w Kanadzie, gdzie pracował przy kopaniu nasypów kolejowych i grywał w prowincjonalnym teatrze. Pochodził z rodziny brytyjskich dyplomatów i miał w chwili angażu 44 lata. Marzył o sławie, grywając drugorzędne epizody, więc bez słowa poddawał się długim próbom charakteryzacji dokonywanych przez geniusza w tej dziedzinie - Jacka Pierce'a. Po trzech tygodniach przygotowań sukces był murowany, sylwetka zadziwiała "fantastycznym naturalizmem" wyglądu. Jack Pierce: "po studiach starożytnych i współczesnych obrzędów pogrzebowych, elektrodynamiki przyjąłem, że doktor Frankenstein nie miał praktyki chirurgicznej, odciął szczyt czaszki, jak pokrywę garnka, umieścił mózg i zamknął ją na nowo. Dlatego właśnie głowa monstrum jest spłaszczona, a na czole widoczne są blizny i metalowe szwy. Dwie elektrody wystające z szyi służą podłączeniu do aparatury - monstrum to rodzaj elektrycznego gadżetu. W Egipcie wiązano przestępcom dłonie i stopy przed zakopaniem ich żywcem, kiedy krew po śmierci wysychała, członki wydłużały się nienormalnie, uznałem, że to cecha charakterystyczna wyglądu monstrum, które złożone zostało z ciał straconych kryminalistów. Ciężkie, metalowe buty przydają sztywności każdemu ruchowi." "O efekcie braku człowieczeństwa zadecydowało spojrzenie - problem: aby oczy monstrum nie wyrażały inteligencji. Użycie sztucznych powiek przesłaniających oczy do połowy - Karloff." K. z postacią Frankensteina pożegnał się w 1939, w filmie "Syn Frankensteina". Sam aktor był współtwórcą i aktywnym działaczem Gildii Artystów Filmowych.

4.Inne dzieła.
Obraz Whale'a rozpoczął "erę Frankensteina" w kinie. Po premierze pojawiały się coraz to nowe filmy w podobnej stylistyce: "Wyspa doktora Moreau", "Kruk". Universal Pictures, odwołując się do schematu, który bardzo dobrze się sprzedał, chciało powtórzyć finansowy sukces filmu Whale'a. We wszystkich tych filmach wykorzystano "schemat Frankensteina": atmosfera grozy, wokół eksperymentów naukowych, straszy się widza nie tym co widać, lecz tym czego nie widać. Np. człowiekiem, którego postać wyłania się z pustki dopiero, gdy ciało okręci się bandażami. Trzymając się jednak samego Frankensteina, powstała seria głośnych i pamiętanych obrazów: w 1935r weszła na ekrany "Narzeczona Frankensteina" Whale'a [w Polsce "Powrót Frankensteina"] - kontynuacja pracy szalonego naukowca; parodia kobiecości z burzą włosów i nienaturalnie dużymi oczami, "dawczyni życia" zszyta z kawałków martwych istot. Groteskowa wersja motywu "pięknej i bestii". Powieściowy potwór umarł, ale wraca w kulturze, ciągle skutecznie strasząc odbiorców. We współczesności na uwagę zasługuje film "Victor Frankenstein" Calvina Floyda z 1977r, uznawany za najlepszą ekranizację powieści Shelley, oraz film Kennetha Brangha pt. "Frankenstein Mary Shelley" z 1994 roku. Większość tych utworów sytuuje się na pograniczu science-fiction i horroru [science horror]. Zmiany dotyczą głównie sztafażu metod i rodzaju obiektów poddawanych eksperymentom przez szalonych naukowców.
Z czasem pozszywany człowiek ustąpił miejsca mutantom [jak w remaku Wyspy doktora Moreau z 1977] i klonom.


Podsumowanie.
Z czasem zabawa w makabrę zastąpiła poetycką alegorię zagrożenia śmiercią czy walki dobra ze złem - w wydaniu hollywoodzkim wampiryczny temat uległ spłaszczeniu. Ekranowe monstra nie były nowe - na ogół wszystkie zostały opisane w powieściach gotyckich, albo występowały w filmach ekspresjonistycznych. Nadawano im angielskie określenie "bizarre" - dziwaczność, z akcentem na niezwykłość i zaskoczenie. Film grozy uznać trzeba za obszar, na którym rysuje się kwestia granic tego, co w sztuce dopuszczalne. Dla współczesnej nam kultury charakterystyczna jest tendencja przesuwania granic dopuszczalności. Efekty, które wywołały protesty w latach 30,dla nas są zabawne. Niektóre gazety amerykańskie odmawiały zamieszczania reklam z twarzą Monstrum Frankensteina jako "Zbyt szokującej", już rok później nie było jednak tych problemów z reklamą "Mumii", z Borisem Karloffem. Okres rozkwitu horroru urwał się w 1936 roku, wytwórnia Universal zawiesiła produkcję filmów gatunku ze względu na cenzurę europejską, przede wszystkim angielską. W 1939 wznowiono obydwa filmy, a wpływy były wyższe niż przed laty. Kin wyspecjalizowanych w horrorach nie wypełniała publiczność błyskotliwa i wymagająca, nie przeszkadzał więc niezmienny schemat fabuły, przewidujący kulminacje w postaci niszczycielskiego pochodu niesamowitego stworzenia. Cena za uleganie szaleństwu przez naukowca. Kino grozy zyskało nową perspektywę dopiero, gdy rozwinęła się fantastyka naukowa.

To wrzuciłem ja, Arbuz. Sorry BM, że nie w tematach, ale nie chciałem ciąć nie mojej pracy.
Ostatnio zmieniony przez BM 2009-12-09, 16:08, w całości zmieniany 4 razy  
 
 
 
BM 
hurtowy filmożerca



Wiek: 30
Dołączył: 17 Lis 2008
Posty: 5238
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2009-12-09, 16:09   

Całkiem spoko artykuł. :fingerok:
_________________
tell me what you don't like about yourself
 
 
Simpson 
filmożerca



Wiek: 28
Dołączył: 01 Kwi 2009
Posty: 2008
Skąd: Kielce
Wysłany: 2009-12-09, 16:11   

Warto tu też wspomnieć o kilku filmach z kultowej wytwórni Hammer, z takimi zajebistymi aktorami jak Vincent Price, Christopher Lee czy Peter Cushing.

Dracula:

* The Brides of Dracula (1960)
* Dracula: Prince of Darkness (1966)
* Dracula Has Risen from the Grave (1968)
* Taste the Blood of Dracula (1969)
* Scars of Dracula (1970)
* Dracula AD 1972 (1972)
* The Satanic Rites of Dracula (1973)
* The Legend of the 7 Golden Vampires (1974)

Frankenstein:

* The Revenge of Frankenstein (1959)
* The Evil of Frankenstein (1964)
* Frankenstein Created Woman (1967)
* Frankenstein Must Be Destroyed (1969)
* The Horror of Frankenstein (1970)
* Frankenstein and the Monster from Hell (1974)
_________________
stoję ponad tym wszystkim z aroganckim uśmiechem na twarzy!
 
 
 
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group SiteMap
Template NoseBleed2 v 0.2 modified by Nasedo & BM, downloaded from theme4u website

forum filmowe FORUM FILMOWE forum filmowe

e-mail: admin@forum-filmowe.pl
[ kontakt, współpraca, wymiana bannerów, zapytania, uwagi, reklama ]

Page Ranking Tool stat4u