Pierwsza część jest bardzo dobra, nie mam zastrzeżeń, solidne 8/10. Druga to właściwie remake, tyle że słaby. Niby nie ma wstydu, są zabawne dialogi (niekiedy), dobry stunt (autko fajnie skacze), odkrywcze to za cholerę nie jest, ale nie miało być. Któryś recenzent napisał, że powtórka kawału już tak nie śmieszy i miał w tym przypadku rację. Nie aż tak zabawne, co więcej, Galifiankis bardziej denerwuje, niż bawi, całe szczęście nie dostał kolejnej "ambarasującej"przemowy, bo ten chwyt stawał się cholernie męczący. Obejrzeć, jak już nie ma czego, lepiej po raz drugi zobaczyć The Hangover.
Przed chwila zakończyłem oglądać pierwszą część do której przymierzałem się sporo czasu ale wrażenia jak najbardziej pozytywne. Z w/w recenzji aż boję się zasiąść do drugiej części która może zatrzeć moje dobre wrażenie....
Po obejrzeniu drugiej części zdziwiłem się bo nawet się trochę pośmiałem a czytając wcześniejsze posty nastawiałem się na totalną klapę. Film w skali od1-10 oceniam na 6.5
W drugiej części to fajna była małpka w katanie, poza tym jakoś mnie zupełnie nie ruszyło. Z resztą "Kac Vegas" to ja mam prawie co tydzień i też jest ciekawie
Nie rozumiem zachwytu tym filmem szczerze mówiąc, dla mnie to kolejna kiepska, amerykańska komedia z gatunku "spuścił się i wszyscy się śmieją". Film oglądałam jakiś czas temu i nawet ze wspomożeniem alkoholu, ale jakoś nie byłam w stanie się zaśmiać przy tak wyborowych scenach jak choćby pan udający, że posuwa tygrysa.
Film oglądałam jakiś czas temu i nawet ze wspomożeniem alkoholu, ale jakoś nie byłam w stanie się zaśmiać przy tak wyborowych scenach jak choćby pan udający, że posuwa tygrysa.
Mnie się i na trzeźwo podobało. Ta konkretna scena bawi, bo przecież nikt zdrowy na umyśle czegoś podobnego by nie zasymulował. Ale panowie są na kompletnej bani i już nie myślą jak ludzie.
Bardzo podobała mi się zarówno pierwsza jak i druga część Kac Vegas. Bardzo lubię komedie z takim humorem. Fajna lekki film, który można sobie obejrzeć, bez większego wysiłku intelektualnego np. po ciężkim dniu. A tak na marginesie to gratuluję naszym tłumaczom "idealnego" przetłumaczenia angielskiego tytułu - Kac Vegas w Bangkoku po prostu miażdży
Film oglądałam jakiś czas temu i nawet ze wspomożeniem alkoholu, ale jakoś nie byłam w stanie się zaśmiać przy tak wyborowych scenach jak choćby pan udający, że posuwa tygrysa.
Mnie się i na trzeźwo podobało. Ta konkretna scena bawi, bo przecież nikt zdrowy na umyśle czegoś podobnego by nie zasymulował. Ale panowie są na kompletnej bani i już nie myślą jak ludzie.
Człowiek zdrowy na umyśle nie zjadłby też czyjejś kupy, ale to nie oznacza jeszcze, że to jest zabawne. To że coś jest tak głupie, że trzeba być albo półmózgiem albo kimś nawalonym i naćpanym, żeby to zrobić, nie gwarantuje jeszcze śmieszności. Żule robią rzeczy, których normalny człowiek by nie zrobił i nie widzę w tym nic zabawnego.
Człowiek zdrowy na umyśle nie zjadłby też czyjejś kupy, ale to nie oznacza jeszcze, że to jest zabawne. To że coś jest tak głupie, że trzeba być albo półmózgiem albo kimś nawalonym i naćpanym, żeby to zrobić, nie gwarantuje jeszcze śmieszności. Żule robią rzeczy, których normalny człowiek by nie zrobił i nie widzę w tym nic zabawnego.
Ale to najwidoczniej nas śmieszy więc nie widzę celu dalszej debaty.
_________________ "Thing. Motherfucker looks just like The Thing." - Freddy "This snakeskin jacket is a symbol of my individuality and my belief in personal freedom." - Sailor
Ale to najwidoczniej nas śmieszy więc nie widzę celu dalszej debaty.
Dla sportu.
Wielka Pani napisał/a:
Człowiek zdrowy na umyśle nie zjadłby też czyjejś kupy, ale to nie oznacza jeszcze, że to jest zabawne.
Nie jedzenie kupy rzeczywiście nie jest zabawne, natomiast jedzenie kupy może być. Zależy od okoliczności tego posiłku - czy chodzi o osiągniecie jakiegoś celu (np. zakład o kasę potrzebną do czegoś bohaterowi), a może zwykłą gastronomiczną pomyłkę (z winy kelnera, restauratora, lub żarłocznego pana, który nie mógł się doczekać właściwego posiłku i zaczął się raczyć kupą, przypadkiem w pobliżu zostawioną). Możliwości jest wiele.
Wielka Pani napisał/a:
To że coś jest tak głupie, że trzeba być albo półmózgiem albo kimś nawalonym i naćpanym, żeby to zrobić, nie gwarantuje jeszcze śmieszności. Żule robią rzeczy, których normalny człowiek by nie zrobił i nie widzę w tym nic zabawnego.
A skąd nam tu się wzięli żule? Przecież wspomniana scena (i wiele innych w tym filmie) jest zabawna właśnie dlatego, że te wszystkie rzeczy robią Pan Nauczyciel wespół z Panem Doktorem, na co dzień zapewne szanowani członkowie lokalnej społeczności.
Żule byli dla przykładu, bo często bywają nawaleni i nieświadomi, w jakoś nieśmieszni. Kim są bohaterowie też jakoś mnie nie rusza, po prostu nie widzę komizmu. Gdyby rzecz działa się naprawdę, a tygrys zachodzącego go od tyły pana by zjadł i całą sprawę uhonorowano by nagrodą Darwina to może wtedy rzeczywiście uznałabym to za śmieszne.
Poczucie humoru to ciekawa sprawa, sama nie mam jakiegoś szczególnie wysokiego, ostatnio pękałam ze śmiechu oglądając "Iron Sky", ale za nic nie mogę zrozumieć, co może być śmiesznego w głupotach które ludzie robią po pijaku albo dlaczego wszyscy się śmieją, gdy ktoś się przewróci.
Nigdy nie uważałem Kac Vegas za jakąś wybitnie zabawną komedię i żal mi jest tych, którzy wychwalają ten film (a właściwie filmy) pod niebiosa, ale nie oszukujmy się - ten film jest śmieszny i trzeba mieć jakieś smętne, wysublimowane i czerstwe poczucie humoru, żeby nie zaśmiać się choćby kilka razy. A może to tylko ja taki jestem, że śmieszy mnie wiele rzeczy, które dla innych są niesmaczne i głupie. Cóż, pewnie jestem prostakiem z płytkim poczuciem humoru. Ale jakoś nie ubolewam z tego powodu
jazu teraz to nie tylko mnie się dostało, ale Tobie też. Jesteśmy czerstwi.
Tak, ale co poradzić Nie no, trochę mnie dziwią tak skrajnie negatywne opinie, bo Kac Vegas nie jest ani specjalnie obrzydliwy, ani wybitnie głupi, ani przesadnie prostacki. Komedia jakich wiele.
To chyba mechanizm psychologiczny, jak ktoś kwestionuje twoją wypowiedź to się radykalizujesz w swoim poglądzie. Im dłużej o tym rozmawiam, tym bardziej jestem przekonana, że film w ogóle nie jest śmieszny.
Wiek: 30 Dołączył: 28 Cze 2010 Posty: 3683 Skąd: z Polski
Wysłany: 2012-05-23, 22:15
Wielka Pani napisał/a:
jazu teraz to nie tylko mnie się dostało, ale Tobie też. Jesteśmy czerstwi.
Simpson jest czerstwy i dlatego mu się tak wydaje. Główne pytanie, jakie mi chodziło po głowie po seansie "Kac Vegas" to czy Mike Tyson (z tygrysem lub bez) jest sam w sobie (lub sam w sobie z tygrysem) śmieszny.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach