Tracey jest prymuską. Chce być we wszystkim najlepsza nie tylko w nauce. Dlatego też zakłada kluby uczniowskie, organizuje kółka zainteresowań i staje do wyborów przewodniczącego rady uczniowskiej. Ma duże szanse na wygraną, gdyż jest...jedyną kandydatką.
Ale do czasu. Nauczyciel niedorajda i pechowiec, Jim McAllister, zrobi wszystko, by pokrzyżowac plany ambitnej Tracey. Namawia Paula, gwiazdę szkolnej drużyny futbolowej i najbardziej lubianego chłopaka do zgłoszenia swej kandydatury. Nie wie jeszcze jakie piekło się nad nim rozpęta z powodu nieszczęsnych wyborów....
Bardzo fajny i zabawny film dla ludzi o lekko porytym poczuciu humoru. Ekran zaludniają postaci płaskie i bez polotu, hipokryci, którzy co innego mówią, a co innego robią, ludzie podstępni i o chorych ambicjach, pełni wad. Ciekawy i dowcipny scenariusz, kąśliwy styl Alexandra Payne'a i dobre kreacje aktorskie. Świetnie w roli zdrowo walniętej prymuski wypadła Reese Witherspoon, niezgorszy Matthew Broderick wcielił się w nauczyciela, który stara się świecić przykładem, ale jeśli się zastanowić, to jest chyba ostatnią osobą na to stanowisko. Nadspodziewanie dobrze wypadł gogusiowaty Chris Klein - może nie pokazał wielkiego aktorstwa, ale w roli przygłupiego futbolisty o złotym sercu był przekomiczny.
Film jest bardzo niepozorny, ale naprawdę wart uwagi. Zdobył szereg nominacji i nagród, w tym nominowany był do Ocscara za najlepszy scenariusz. POLECAM.
_________________ Ja to najbardziej lubię filmy jak ojciec ma syna
Ostatnio zmieniony przez BM 2009-06-25, 18:37, w całości zmieniany 2 razy
Ciężko wyczuć, bo nie wiem co masz na myśli. Rzuć może jakimiś tytułami, to ci napiszę. Jesli chodzi o coś pokroju, nie wiem, "American Pie", "Supersamiec", "Beverly Hills 90210", to "Wybory" są zupełnie innym filem, choć rozgrywającym się w "podobnych okolicznościach przyrody". Dlatego napisałem - "niepozorny", bo na pozór ta historia nie różni się od innych tego rodzaju. Nic bardziej mylnego, gdyż diabeł tkwi w szczegółach. Dla mnie ten film jest wprost prześmieszny i wcale nie grzeczny; może nie aż tak niegrzeczny, jak filmy Todda Solondza, ale wystarczająco niegrzeczny.
Zerknij sobie może na filmweb: bardzo często w komentarzach pojawia się określenie "inteligentna komedia". Potwierdzam, taka jest (przynajmniej na swoim własnym poziomie intelektualnym tak ją odbieram).
_________________ Ja to najbardziej lubię filmy jak ojciec ma syna
Wiek: 26 Dołączyła: 17 Lis 2008 Posty: 2103 Skąd: Warszawa
Wysłany: 2009-06-26, 14:10
Miałam na myśli coś pomiędzy "Legalną Blondynką", "American Pie" i tym, co by zostało ze "Zmierzchu" po odjęciu wątków wampirycznych. Nie pamiętam innych tytułów, bo choć widziałam takich filmów co najmniej kilka(naście) to ich tytuły mają dziwną tendencję do wylatywania mi z pamięci 5 minut po skończonym seansie.
No to mieliśmy na mysli mniej więcej to samo i odpowiedź na Twoje pytanie dałem już powyżej. Rzeczywiście na pierwszy rzut oka (gatunek komedii highschoolowej, czy nawet sam plakat i obecność na nim Witherspoon) wygląda na to samo i sam bym na ten tytuł nie wpadł, gdyby nie nazwisko scenarzysty - reżysera. Zapodałem ten film podczas seansu ze znajomymi i może nikt nie stwierdził, że ten film jest jakiś wybitny czy coś, ale na pewno "zdrowo powalony" (tak można kolokwialnie określić odczucia, jakie towarzyszą seansowi) i miło się oglądało . Zachęcam i czekam aż sobie obejrzycie, bo chciałbym poznać Wasze opinie na jego temat.
_________________ Ja to najbardziej lubię filmy jak ojciec ma syna
Na innym forum, film dostał ciekawy i trafny komentarz, pozwolę sobie więc:
A więc użytkownik ''Koles'' na forum, którego nazwy nie wymieniamy bo nie reklamujemy na FF innych for filmowych napisał/a:
Znakomity, sarkastyczny, prześmiewczy, ironiczny film. Garść amerykańskich stereotypów jest tutaj odbita w wyjątkowo krzywym zwierciadle. Jest też tu trochę z ... "Blue Velvet", gdzie pod fasadą doskonałości i spokoju, kryją się może nie perwersje i mroczne sekrety, ale po prostu patologie, fobie i idiotyzm. Szkolna prymuska to chora na ambicję wredna suka. Gwiazda szkolnego futbolu to skończony debil ("Lubie też banany" - piękne). Nauczyciel roku to zdradzający żonę nieudacznik, który z osobistych powódek wypacza wynik szkolnych wyborów. Najlepsze w tym wszystkim jest to, że jest to miasteczko jedno z miliona takich rozsianych po całych Stanach i jednocześnie amerykański odpowiednik Pcima Dolnego, którego losy reszta świata ma generalnie w głębokim poważaniu. Skoro tak uniwersalna społeczność (bo jednak można ją traktować jako model i pewien obraz) we własnym gronie nie potrafi się dogadać, to co tu myśleć o całym narodzie. No i wybory demokratyczne też dostały po dupie Smile . Znakomita satyra.
Oprócz tego jest to chyba jedyny film z Reese Witherspoon w jakim jestem w stanie ją oglądać, bez zgrzytania zębami. Głównie dlatego, że bohaterka, którą odgrywa chyba powinna budzić takie emocje Smile .
No i rzecz jasna polecam!
Pick Flick, Metzler - Betzler, do k... nędzy oglądać!
_________________ Ja to najbardziej lubię filmy jak ojciec ma syna
Ostatnio zmieniony przez BM 2009-07-20, 02:45, w całości zmieniany 3 razy
Oprócz tego jest to chyba jedyny film z Reese Witherspoon w jakim jestem w stanie ją oglądać, bez zgrzytania zębami. Głównie dlatego, że bohaterka, którą odgrywa chyba powinna budzić takie emocje Smile .
Freeway tez bylo calkiem ok.
_________________ "Nie słucham tylko łomotu, a dobre brzmienie zawsze docenię."
Miałam na myśli coś pomiędzy "Legalną Blondynką", "American Pie"
Nie widzę tu zbyt wielu podobieństw do tych filmów. "Wybory" to bardzo dobra komedia, niby młodzieżowa, ale też nie do końca. Nie jest to jakiś kolejny głupkowaty film. Postacie zajebiste - zakompleksiony nauczyciel, ambitna uczennica, lesbijka i jej brat, grany przez typa z American Pie, który tutaj znowu gra takiego poczciwego głupka i dobrze mu to wychodzi. Nic specjalnie ambitnego, ale zabawne, można śmiało oglądnąć.
Wiek: 30 Dołączył: 28 Cze 2010 Posty: 3682 Skąd: z Polski
Wysłany: 2010-12-30, 20:21
Cytat:
Znakomity, sarkastyczny, prześmiewczy, ironiczny film. Garść amerykańskich stereotypów jest tutaj odbita w wyjątkowo krzywym zwierciadle. Jest też tu trochę z ... "Blue Velvet", gdzie pod fasadą doskonałości i spokoju, kryją się może nie perwersje i mroczne sekrety, ale po prostu patologie, fobie i idiotyzm. Szkolna prymuska to chora na ambicję wredna suka. Gwiazda szkolnego futbolu to skończony debil ("Lubie też banany" - piękne). Nauczyciel roku to zdradzający żonę nieudacznik, który z osobistych powódek wypacza wynik szkolnych wyborów. Najlepsze w tym wszystkim jest to, że jest to miasteczko jedno z miliona takich rozsianych po całych Stanach i jednocześnie amerykański odpowiednik Pcima Dolnego, którego losy reszta świata ma generalnie w głębokim poważaniu. Skoro tak uniwersalna społeczność (bo jednak można ją traktować jako model i pewien obraz) we własnym gronie nie potrafi się dogadać, to co tu myśleć o całym narodzie. No i wybory demokratyczne też dostały po dupie Smile . Znakomita satyra.
Świetny komentarz!
Co tu dodać... Przypadek podobny trochę do "Tajne przez poufne" - również czarny humor i również stado, tym razem drobnomiasteczkowych, głupków.
Polecam. Świetne kino. Spójrzcie sobie na ilość nominacji i nagród, jakie zdobył ten film.
Mam do niego wielką słabość, a więc 10/10.
Taki AntyAmericanPie. Niby komedia młodzieżowa, ale z inteligentnym (czasem czarnym) humorem i bez idiotycznego (W KOŃCU!) wątku miłosnego.
"Wybory" pokazują przekrój amerykańskiej szkoły średniej. Prymuska dążąca do sukcesu za wszelką cenę, nauczyciel, który wmawia sobie, że ucząc spełnia swoje największe marzenie, gwiazda futbolu i jego nielubiana siostra z problemami wieku dojrzewania to główni bohaterowi filmu i w okół ich "przygód" toczy się akcja.
PanSardela napisał/a:
Ekran zaludniają postaci płaskie i bez polotu, hipokryci, którzy co innego mówią, a co innego robią, ludzie podstępni i o chorych ambicjach, pełni wad.
Płaskie, bez polotu - tak. Ale z reszta się nie zgodzę. Paul to dzieciak o złotym sercu, który każdemu pomoże nawet jeśli sam będzie musiał za to zapłacić, Tammy też hipokrytką nie jest, po prostu nie może się odnaleźć w życiu i kombinuje. Bezpośrednio nie chce nikomu zrobić krzywdy, a udział w wyborach brała tylko z początkowej chęci zemsty. Ten opis pasuje tylko do Jima i Tracy, oboje za wszelką cenę chcą dopiąć swego, oboje są egoistami, tyle że Tracy jest jeszcze dzieckiem spaczonym wygórowanymi ideami mamusi, więc jej wady, które ujawniają się przy okazji wyborów, można wybaczyć, a McAllister to nieudacznik, który wmawia sobie, że osiągnął szczyt szczęścia i po kryjomu nie może przeboleć, że obok niego wyrasta Tracy, która osiągnie nieunikniony sukces.
"Wybory" mi się podobały, jednak jeśli chodzi o filmy Payne'a to ten jest moim najmniej ulubionym. Może dlatego, że nie da się tu polublić żadnej postaci, a może przez Brodericka, na którego patrzeć nie mogę. Nie wiem. Ode mnie 7/10
_________________ "Thing. Motherfucker looks just like The Thing." - Freddy "This snakeskin jacket is a symbol of my individuality and my belief in personal freedom." - Sailor
Wiek: 30 Dołączył: 28 Cze 2010 Posty: 3682 Skąd: z Polski
Wysłany: 2011-05-02, 16:15
mr Orange napisał/a:
Paul to dzieciak o złotym sercu, który każdemu pomoże nawet jeśli sam będzie musiał za to zapłacić
No niby tak, ale wg mnie to on przede wszystkim miał mało masy szarej w mózgu. Te jego teksty: "Lubię też banany!" (jak łapał wykład ). Wiele wskazywało na to, że czegoś chłopakowi brakuje... ale miał przynajmniej dużego członka (jak mówili koledzy z szatni).
mr Orange napisał/a:
Tracy jest jeszcze dzieckiem spaczonym wygórowanymi ideami mamusi, więc jej wady, które ujawniają się przy okazji wyborów, można wybaczyć
Każdy jest jakoś przez coś spaczony... Czy dlatego wszystkim należy wszystko wybaczyć?
mr Orange napisał/a:
Może dlatego, że nie da się tu polublić żadnej postaci, a może przez Brodericka, na którego patrzeć nie mogę. Nie wiem.
No weź. Broderick jest zajebisty, a w tym filmie to już w ogóle.
7/10 mało trochę. Myślałem, że bardziej podejdzie Ci ta lekko zgryźliwa komedia, tym bardziej, że o dobrą i naprawdę śmieszną komedię trochę trudno. Może rzeczywiście "Bezdroża" są ciut lepsze i mądrzejsze, lecz "Wybory" zalatują taką fajną, mądrą głupawką... Nie mogę ich nie lubić po prostu. Jedyny film w swoim rodzaju (trochę przypomina Solondza, ale to i tak nie to samo) i jako taki wyceniam na dyszkę. Ale nic tam! Ważne że się w ogóle podobał.
Obejrzałem wczoraj w nocy. Bardzo duże pozytywne zaskoczenie. Zupełnie jakbym oglądał jakiś film Coenów i wydaje mi się że temu filmowi dużo bliżej do "Tajne przez poufne" niż do "Blue Velvet". Inteligentna, gorzka komedia o małych ludzikach z ich małymi sprawkami, którym wydaje się że coś znaczą. Dobrze pojechane po amerykańskiej małomiasteczkowości, ale w zasadzie przekaz filmu jest uniwersalny. Z doświadczenia, nie tyle w liceum ile na studiach spotkałem się z identycznymi osobnikami jak główna bohaterka, więc potwierdzam że istnieją. Hipokryzja, głupota, "wielkie ambicje" to wszystko można znaleźć w tym filmie, podane lekko ale w bardzo mądry sposób.
Spoiler:
Główny bohater mnie rozwalił. Nauczyciel etyki (!!!), posuwający żonę najlepszego kolegi, który z szanowanego (przynajmniej w jego mniemaniu) nauczyciela z "misją", traci wszystko zostając mieszkającym w jakiejś norze, żyjącym na skraju ubóstwa, przewodnikiem. Świetne, ale do tego trzeba dodać masę niuansów, sytuacji takich jak rozmowa Tracey z McAllister'em po zerwaniu plakatów w szkole (no jak dla mnie scena zasługująca co najmniej na jakąś nagrodę, zmiotła mnie) i masę innych szczegółów. To wszystko sprawia, że ten film ogląda się wybornie.
To w zasadzie taka "antykomedia". Jest śmiesznie ale nie jest to wesoły śmiech, to taki rodzaj humoru który pozostawia gorzki posmak po sobie.
Świetne. Ode mnie 10/10
Tak poza tematem. Co to są te "Bezdroża"? To też tego gościa od "Wyborów"?
_________________ "Don't be so dark." Juggernaut Onan Gupta
Wiek: 30 Dołączył: 28 Cze 2010 Posty: 3682 Skąd: z Polski
Wysłany: 2011-05-21, 16:45
Jeah! Super, że się spodobało!
Aske napisał/a:
Spoiler:
Nauczyciel etyki (!!!), posuwający żonę najlepszego kolegi, który z szanowanego (przynajmniej w jego mniemaniu) nauczyciela z "misją", traci wszystko zostając mieszkającym w jakiejś norze, żyjącym na skraju ubóstwa, przewodnikiem.
Spoiler:
No, rozpieprzająca postać. W filmie, jak zauważyłeś pewnie, w ogóle brakuje pozytywnego bohatera. Ta scena o przeprowadzce do NY, jak wiele rzeczy w tym filmie, została pokazana bardzo ciekawie, z przekąsem, ironicznie, sarkastycznie itd.
Co dzieje się z mężczyzną, który wszystko traci?
Wszystko, co wypracował, wszystko, w co wierzył.
Wyrzucony z własnego domu. Wyłączony ze społeczności.
W jaki sposób przetrwa? Gdzie się podzieje?
[A w tle taki neandertalczyk! ]
Tędy, proszę.
Nowy Jork...
W wielu scenach to, co mówi narrator raczej średnio pasuje do tego, co widać na ekranie. Prosty zabieg, ale jaki zabawny.
Aske napisał/a:
Co to są te "Bezdroża"? To też tego gościa od "Wyborów"?
Tak jest. Tego samego. I prawdopodobnie jeszcze lepszy, niż "Wybory" (Jarod i mr. Orange sie pewnie z tym zgodzą), choć ja lubię oba mniej więcej na równi. Bo to trochę inne filmy są.
Wiek: 30 Dołączył: 28 Cze 2010 Posty: 3682 Skąd: z Polski
Wysłany: 2011-05-21, 16:59
Jarod napisał/a:
Ja ciągle jeszcze nie widziałem (nie bij...)
Aha, no to coś pokićkałem. Ale ogólnie, tak patrząc na FW chociażby "Bezdroża" cieszą się większą popularnością i lepszymi ocenami, zgarnęły też dużo więcej nominacji i nagród...
Dołączyła: 27 Lis 2009 Posty: 1652 Skąd: stąd i zowąd
Wysłany: 2011-12-15, 21:38
jazu napisał/a:
ale miał przynajmniej dużego członka (jak mówili koledzy z szatni).
Za którego nie zapominał co wieczór podziękować Bogu.
jazu napisał/a:
No weź. Broderick jest zajebisty, a w tym filmie to już w ogó
Zgadzam się!
Wreszcie zobaczyłam te sławne "Wybory" i jestem zadowolona. Podobają mi się wszystkie powyższe komentarze, oprócz tego na temat Brodericka, zgadzam się z nimi, także z tym na temat Reese Whiterspoon, tak jak za nią nie przepadam tak tu wypada świetnie - może ta rola jest stworzona dla niej? Nie mam właściwie wiele do dodania, mnóstwo fajnych sytuacji, szczególnie obnażających to jak strasznie faceci są żałośni w pewnych "samczych" sytuacjach (wątek motelowy oraz to jak Broderick broni się przed pożądaniem małoletniej uczennicy i inne). Fajny film, fatycznie ma cos z Solondza i Coenów ("Tajne przez poufne"). Nie ma sympatycznych postaci, nawet te bidne żony siedzące w domu z dzieciakami są jakieś takie dziwne, brzydkie, aż dziw, że ten Broderick poleciał na tę żonę przyjaciela. Musiał być mocno znudzony swym życiem najlepszego belfra szkole. Świetny był początek, gdy Reese w myślach mu współczuje jaki to on jest przegrany, a przed nią świetlana przyszłość. Chyba Paynowi mocno dopiekło, że zrobił taki gorzki film. Później już mu sie trochę poprawiło, a może na siłę zmienił okulary?
W każdym razie jestem jazowi wdzięczna, że tak marudził, aż wreszcie zobaczyłam. Fajne było.
_________________ "Ludzie biorą mnie za intelektualistę. Chyba dlatego, że noszę okulary" /Woody Allen/
http://babkafilmowa.blogspot.com/
Wiek: 30 Dołączył: 28 Cze 2010 Posty: 3682 Skąd: z Polski
Wysłany: 2011-12-15, 21:45
UUUUUUU , DA w końcu obejrzała!
DA napisał/a:
są jakieś takie dziwne, brzydkie, aż dziw,
Dziwne, brzydkie? A nie zastanawiałaś się na przykład nad motywami postępowania "przyjaciółki" (płci żeńskiej) Brodericka? Na pewno zastanawiałaś się, więc czemu ograniczasz się do takich tylko wniosków, tym bardziej że akurat w tym filmie Payne'a nie ma żadnych sympatycznych postaci.
DA napisał/a:
Chyba Paynowi mocno dopiekło, że zrobił taki gorzki film. Później już mu sie trochę poprawiło, a może na siłę zmienił okulary?
Mam nadzieję, że nic mu się nie zmieniło, wszak na dniach jego nowy film "Spadkobiercy" z Clooneyem. Liczę na podobną dawkę chamówy.
Wiek: 30 Dołączył: 28 Cze 2010 Posty: 3682 Skąd: z Polski
Wysłany: 2011-12-15, 21:53
Simpson napisał/a:
Są. Ten koleś co gral w American Pie i jego siostra-lesbijka.
No oni byli sympatyczni, ale przynajmniej z tym kolesiem bym 5 minut nie wytrzymał ze śmiechu. No fakt, ta lesbijka jest jedyną w miarę pozytywną, choć eksperymenty ze szparagami mnie trochę do niej zraziły.
Dołączyła: 27 Lis 2009 Posty: 1652 Skąd: stąd i zowąd
Wysłany: 2011-12-15, 21:55
jazu napisał/a:
A nie zastanawiałaś się na przykład nad motywami postępowania "przyjaciółki" (płci żeńskiej) Brodericka?
Tej żony przyjaciela? Wykiwała, bo co, chciała udowodnić, żonie Brodericka, że jej mąż (Broderick) nie jest wcale lepszy od jej męża (który został wylany za romans z Reese? Acha, jakie fajne były sceny gdy ten mąz nauczyciel płakał przed dyrektorem z miłości do gówniary! Ech, no świetny to jest film, jak sobie tak teraz przypominam, he, he
Ale musisz przyznać, że "Bezdrożami" pieknie odreagował. No to i ja też czekam na ten jego nowy film. Nawet nie wiedziałam... jak to dobrze, że jest forum.
_________________ "Ludzie biorą mnie za intelektualistę. Chyba dlatego, że noszę okulary" /Woody Allen/
http://babkafilmowa.blogspot.com/
No oni byli sympatyczni, ale przynajmniej z tym kolesiem bym 5 minut nie wytrzymał ze śmiechu.
Bo to głupek, ale własnie taki najbardziej poczciwy ze wszystkich bohaterów tego filmu. Wszystkich lubi, wszyscy lubią jego, dla każdego jest mily i nikomu w żaden sposób nie wadzi. Zdecydowanie najsympatyczniejsza postać w "Wyborach". Wolę miłych głupków niż zarozumiałych yntelygentów.
Wiek: 30 Dołączył: 28 Cze 2010 Posty: 3682 Skąd: z Polski
Wysłany: 2011-12-15, 22:00
DA napisał/a:
Ale musisz przyznać, że "Bezdrożami" pieknie odreagował.
Niby odreagował, ale cały czas czuć tego Payne'a choćby w osobie Jacka, a poza tym jest kilka takich bliskich życiu scen. Dla mnie ten reżyser jest w miarę konsekwentny i wyrazisty. Za to go lubię, że nie kręci jakichś filmów na zamówienie tylko co... kino autorskie? Patrząc na takie nazwiska jak Antonioni czy Bergman - zdecydowanie za dużo powiedziane.
DA napisał/a:
Nawet nie wiedziałam... jak to dobrze, że jest forum.
Wiek: 30 Dołączył: 28 Cze 2010 Posty: 3682 Skąd: z Polski
Wysłany: 2011-12-15, 22:03
Simpson napisał/a:
Zdecydowanie najsympatyczniejsza postać w "Wyborach". Wolę miłych głupków niż zarozumiałych yntelygentów.
No tak. To już może nawet nie chodzi o jego samego (choć też), ale na przykład - "było fajnie, zrobiłem imprezę w cementowni (+wizuale)". Mnie rozpierdala taki humor, nic na to nie poradzę.
Wiek: 31 Dołączył: 18 Lis 2008 Posty: 4333 Skąd: Z fali
Wysłany: 2011-12-15, 22:43
Tak zachwalacie, że aż obadam. Jak się zawiodę, to będę rzucał warnami bez ostrzeżenia. Ciężko znosze rozczarowania
_________________ 36. Many have arisen, being wise. They have said "Seek out the glittering Image in the place ever golden, and unite yourselves with It."
37. Many have arisen, being foolish. They have said, "Stoop down unto the darkly splendid world, and be wedded to that Blind Creature of the Slime."
38. I who am beyond Wisdom and Folly, arise and say unto you: achieve both weddings! Unite yourselves with both!
41. But since one is naturally attracted to the Angel, another to the Demon, let the first strengthen the lower link, the last attach more firmly to the higher.- Aleister Crowley, Liber Tzaddi
"Conscious faith is freedom. Emotional faith is slavery. Mechanical faith is foolishness."G.I.Gurdjieff
"Gdy rządzi się prosto i spokojnie, ludzie stają się prostoduszni i lojalni. Gdy rządzi się przez nakazy i zakazy, ludzie stają się sprytni i podstępni."
" Im więcej zakazów i nakazów tym ludziom żyje się marniej."
"Im więcej praw i zasad się ustanawia, tym więcej będzie złodziei i rozbojów"
-Księga Dao i De
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach