Wysłany: 2009-04-27, 17:01 Jeszcze dalej niż północ
Jeszcze dalej niż Północ / Bienvenue chez les Ch'tis
reż. Dany Boon (Francja 2008)
Ciepła i wywołująca salwy śmiechu historia pewnego urzędnika pocztowego, który, wbrew oczekiwaniom, zamiast na francuską Rivierę "zesłany" zostaje na daleką i zimną północ, gdzieś pod Belgijską granicę. Zaprzyjaźniając się z mieszkańcami miasteczka ma możliwość skonfrontować swoje uprzedzenia z rzeczywistością i przekonać się, że były one całkowicie bezpodstawne. Film opowiada przede wszystkim o tolerancji i nie uleganiu uprzedzeniom. [opis dystrybutora]
Film był jednym z największych sukcesów kasowych w historii francuskiego kina. Zarabiając 39,7 milionów dolarów w ciągu pirwszego tygodnia, pobił "Titanica". Duzo się spodziewałem, a niewiele dostałem. Film nie jest śmieszny, a co najwyżej swojsko zabawny, jak na przykład "Złotopolscy". Żart zasadza się tu głównie na tym, że ludzie z płn Francji mówią ze śmiesznym akcentem i taki południowiec ich w ogóle nie rozumie. Jeśli na dodatek wie, że na północy zimniej niż na południu, to w obliczu faktu, że ma spędzić tam kolejne 2 lata może się zacząć nieźle obawiać. Ubiera więc swoją czapkę uchatkę i jedzie na północ, gdzie okazuje się, że wcale nie jest tak źle, a ponadto ludzie północy, to gościnni i sympatyczni ludzie. Przy tym śmiechu co niemiara, boki zrywać i w ogóle... Jak na mój gust, komedia jest mocno przesłodzona i naiwna. Jesli ktoś gustuje we francuskich komediach z rodzaju "o żandarmie", to może mu sie spodobać, choć i to nie jest do końca prawda, bo komedie o żandarmie miały atut w postaci De Funesa w roli głównej, a tu tego brak. Mocno średnio.
_________________ Ja to najbardziej lubię filmy jak ojciec ma syna
Ostatnio zmieniony przez BM 2009-07-16, 17:39, w całości zmieniany 3 razy
Trochę za bardzo pojechałeś po tym filmie, ale faktycznie nic szczególnego.
A może rzucisz jakąś garść przemyśleń na temat tego, co ci się przykładowo podobało, a co nie. Wcale mocno nie pojechałem. Wiele się spodziewałem po produkcji, która odniosła tak ogromny sukces we Francji, a dostałem naiwną złotopolskawą komedię, nie bardzo zresztą śmieszną, wałkującą do znudzenia temat różnic regionalnych, bariery językowej, kulturowej, związanych z tym stereotypów - wszystko to potraktowane zresztą bardzo powierzchownie.
_________________ Ja to najbardziej lubię filmy jak ojciec ma syna
Nie chce mi się, urlop mam. Ale ten film obejrzałem w całości, w przeciwieństwie do przytoczonych przez ciebie "Żandarmów...", których nigdy nie dałem rady obejrzeć do końca.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach