Cane żyje na odległym wzgórzu razem z dziadkiem i krową Cvetką. Pewnego dnia dziadek na łożu śmierci prosi wnuka o złożenie obietnicy. Najpierw każe mu sprzedać Cvetkę, potem kupić pewną ikonę oraz rzecz, której zapragnie. Na końcu Cane ma wrócić do domu z żoną. Z ostatnią częścią obietnicy będzie poradzić sobie najtrudniej, przed śmiercią dziadka. Właśnie wtedy przed szkołą Cane spotka Jasną..
Na wstępie chciałem spytać: trafia do was wogóle wizja kina Kusturicy? Jego pomysł na film, konstrukcja fabuły, rozmaite wariacje, mikstura Serbskiego folku i nowoczesności? Jeśli tak to wydaje mi się, że "Obiecaj mi" jest filmem wartym uwagi, bo łączy to co najlepsze/(lub najgorsze, zależy od punktu widzenia) w filmach Emira.
Najlepsze jest to, że film jako taki mnie nie "kupił", ale gama odczuć jaka rozegrała się wewnątrz mnie podczas projekcji sprawiła, że zastanowiłem się nad fenomentem tego filmu.
Macie tak czasami, że oglądając spektakl teatralny, czujecie pewnego rodzaju zażenodwanie? Spowodowane faktem, że aktorowi na scenie może się coś nie udać? Może upaść, pomylić kwestię, a wy nie chcielibyście na to patrzeć? (jeśli tak, to spokojnie, wielu ludzi to ma). To samo miałem ogląając "Obiecaj mi". Miejscami fabuła tak nierealistyczna i 'głupia' ( nie w negatywnym znaczeniu tego słowa), że aż bałem się oglądać dalej. Czułem się nie na miejscu: 20-letni facet, ogląda de facto bajkę dla dzieci. Ale im dalej tym bardziej zmieniałem swoje zdanie. Ten film jest jak najbardziej dla dorosłego widza, nie tylko z powodu burdelowych scen (specyficznych ). Pod płaszczykiem lekkiej historyjki, kryje się też to co Kusturica subtelnie przemyca w każdym swoim filmie - pewna orientacja polityczna, jego zdanie na pewne tematy - dobrze się takie smaczki "łowi" z natłoku zdarzeń (zwróćcie uwagę na motyw hymnu Rosji, której Kusturica nienawidzi).
Duużym atutem jest muzyka - jak pisałem - folklor miesza się z nowoczesnościa, czasami do tego stopnia, iż powoduje to miks wysuwający się przed warstwę wizualną. Jak dla mnie świetne urozmaicenie. Z jednym zastrzeżeniem - oglądać wyłącznie w kinie albo na dobrym sprzęcie!
Po seansie, miałem mętlik: niby nie żałowałem czasu spędzonego przy filmie, ale pewne sceny w tym filmie odebrałem jakoś tak.. dziwnie dla siebie. Muzyka +, fabuła w sumie też (kto by wymyślił coś takiego?), z drugiej strony pewien brak spójności (a może to +?)...
Czekam na wasze opinie, bardzo jestem ciekaw jak wy odbieracie ten film - ruszył was?
Ostatnio zmieniony przez Eva 2009-02-07, 15:36, w całości zmieniany 4 razy
Jeden z gorszych filmów Kusturicy. Ogólnie to go lubię miło się ogląda jego filmy, ale tu przesadził. "Obiecaj mi" ogląda się jak jakiś film klasy B po prostu to wszystko się durne robi ;]. Co jest najgorsze to główny szef mafii (jeżeli można tak powiedzieć) uprawia zoofilie. No sorry to już przesada.
Wiek: 24 Dołączyła: 11 Mar 2009 Posty: 38 Skąd: Cieszyn / Kraków
Wysłany: 2009-03-16, 23:38
Uwielbiam kino Kusturicy. Nie jest z działu filmów głupich po prostu, jest pięknie "głupi", humor, mentalność Serbów, wszystko cudownie przedstawione. Rozumiem, że w takim razie nie spodoba sie Wam "Życie jest piękne" i motywy latającego łóżka. A jednak, wszystkie zabiegi, nawet te najbardziej niesamowite mają jakieś zadania, nic nie jest, jakby się mogło wydawać, wrzucone do filmu tylko tak sobie - łózko idealnie obrazuje oniryczność tak bardzo głęboko osadzoną w tym filmie. Ah.... <3333
Ja serdecznie polecam Kusturice i wszystkie jego filmy, które dano mi obejrzeć - Czarny kot, biały kot / Życie jest piękne / Obiecaj mi! a i oczywiście Arizona Dream.
A Maradona by Kusturica to sie już doczekac nie mogę żeby wreszcie obejrzeć
Przepraszam, że się wtrącę ale chodziło Ci chyba o "Życie jest cudem" bo "Życie jest piękne" jest o żydach. Oba filmy są wspaniałe, a chyba nie chcemy nikogo w błąd wprowadzać ;]
Ale im dalej tym bardziej zmieniałem swoje zdanie. Ten film jest jak najbardziej dla dorosłego widza, nie tylko z powodu burdelowych scen (specyficznych ). Pod płaszczykiem lekkiej historyjki, kryje się też to co Kusturica subtelnie przemyca w każdym swoim filmie - pewna orientacja polityczna, jego zdanie na pewne tematy - dobrze się takie smaczki "łowi" z natłoku zdarzeń (zwróćcie uwagę na motyw hymnu Rosji, której Kusturica nienawidzi).
Dokładnie. Dla mnie istota tego filmu streszcza się w kwestii z filmu: "Jeśli coś stoi na drodze demokracji. Trzeba to zniszczyć!"
Tylko no właśnie: jak to zniszczyć, jesli jest nieodłącznym elementem całości. Kicz, głupota i groteska się z tego filmu wylewa i dowodzi odmienności słowiańszczyzny. Odmienności, której nie sposób zniszczyć, a jesli nie można zniszczyć - to należy z niej czerpać. Kusturica w charakterystyczny dla siebie sposób, poprzez humor, pokazuje tu zderzenie tradycji, folkloru z nowoczesnością i za tą pozornie betroską zabawą kryją się rzeczy poważne, a może nawet wnioski smutne. W pewnym sensie jest to taki manifest przeciw postępującej uniformizacji. Tym niemniej, "Zavet" jest kawałkiem świetnej zabawy, którą jako umiarkowany miłosnik groteski i kiczu po prosty kupuję.
Kadry, zdjęcia, muzyka i cała zabawa od strony formalnej służąca budowie filmowej groteski wskazuje na twórcę, który jest z filmu na film coraz lepszy. Po prostu, z czasem nabiera coraz większej wprawy. Dla mnie rewelacja.
P.S. Nie chcę cię obrazić czy coś, ale zapytam czy ten tekst sam pisałeś. Jest czcionka z kursywą, a ja nie bardzo jeszcze łapię zasady tworzenia tematów na forum. Pozdrawiam.
_________________ Ja to najbardziej lubię filmy jak ojciec ma syna
Wiek: 30 Dołączył: 17 Lis 2008 Posty: 5335 Skąd: Warszawa
Wysłany: 2009-04-22, 20:32
W tym wypadku tam gdzie zaczyna się kursywa, tam zaczyna się opinia użytkownika. Pokrótce - chodzi o to, że tekst opisu, który nie jest naszego autorstwa wyróżniamy przez pochylenie. Maq akurat zrobił dokładnie odwrotnie - wyróżnił to co sam napisał (aczkolwiek w niczym to nie przeszkadza bo widać gdzie się kończy opis sieciowo - dystrybucyjny, a zaczyna opinia autora tematu.
edit
Może jak będę miał wolną chwilę to popoprawiam tematy, w których to jest na opak ale to raczej nie dzisiaj. Nie jest to też coś co spędzało by mi sen z powiek.
Dla mnie film niespodzianka miesiąca, dawno się tak nie uśmiałem a tutaj prawie do łez. Konkretne poniszczenie w głowie zostało, a absurdy typu szef zoofil czy ten jego podwładny co ruchał wszystko z wyjątkiem knurów - rozbawiło mnie do łez.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach