Jakoś mi się nie paliło do obejrzenia tego filmu, teraz się złożyło...
Miłe oku.
Patrzeć na grę Kate Blanchett zawsze jest przyjemnie. Pitt także na poziomie - im starszy i mniej przystojny, tym aktorsko lepiej mu idzie Zdaje się, że gładziutka buźka przestaje go przytłaczać.
Pierwsza połowa lepsza (świetne scenografie, kostiumy i charakteryzacja).
Muzycznie nijaki.
Fincher trzyma poziom i ćwiczy w każdym kierunku.
_________________
We travel not for trafficking alone;
By hotter winds our fiery hearts are fanned:
For lust of knowing what should not be known
We make the Golden Journey to Samarkand.
Takie kino romantyczno-familijne, żeby z drugą połową miło spędzić wieczór. Choć pewnie milej dla tej ładniejszej połowy...
Niezła historia, dobre aktorstwo, ładne ujęcia. Na szczęście nie był zbyt ckliwy, ale było blisko.
B. dobry patent z uderzeniem w talerze na pogrzebie
Największym minusem jest długość - zdrętwiały mi nogi w kinie. Obawiam się, że kolejny film Finchera będzie trwał z trzy dni...
_________________ "For all the works of cultured man
Must fare and fade and fall."
Niestyty obejrzałam ten film i żałuje, że zmarnowałam na niego tyle czasu. Przede wszystkim raził mnie naiwny symbolizm, wskazówki zegara jako symbol upływającego wstecz czasu, kapiąca woda - błagam, czy można zaproponować coś bardziej banalnego. Wielość nominacji do oskara udowodniły, że te nagrody stają się coraz bardziej w moich oczach antynagrodami. Jeżeli ktoś chce poznać ciekawą historię o upływającym czasie niech przeczyta Prousta...
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach