Księżna Georgiana Cavendish (Keira Knightley) wiodła ekstrawaganckie, pełne politycznych i miłosnych intryg życie. Już jako szesnastolatka wyróżniała się wśród innych arystokratek urodą i wdziękiem, wzbudzając tym samym zachwyt wszystkich mężczyzn. Udało się jej zwrócić uwagę samego księcia Devonshire (Ralph Fiennes). Perspektywa małżeństwa z tak wysoko postawionym człowiekiem i możliwość awansu społecznego, sprawiły że Georgiana odrzuciła zakochanego w niej Charlesa Grey'a. Jednak wbrew jej wyobrażeniu życie u boku Księcia nie przypominało bajki, a młoda Księżna szybko poznała gorzki smak życia na dworze. To historia niezwykłej kobiety, która była uwielbiana i znana z tego, że chciała być wierna swojej namiętności, historia kobiety, która musiała zapłacić za to wysoką cenę.
Bardzo przyzwoity kostiumowiec. Musze powiedzieć, że byłem pozytywnie zaskoczony bo spodziewałem się czegoś znacznie, znacznie słabszego. A tu proszę - dostałem niezły film i nad wyraz ciekawą kreację Keiry Knightley (w sumie nieco nietypowa jak na nią bo przeważnie można ją zobaczyć w charakterze tzw. chłopczyc, a tu gra bardzo kobiecą rolę). Nie sposób też nie dostrzec sporych analogi w życiu lady G. i lady D. (i myślę, że jest to absolutnie celowy zamysł reżysera aby pokazać to właśnie w ten sposób). W każdym bądź razie po projekcji można odnieść wrażenie, że to jest film także o życiu lady Diany (i niech tych co nie lubią tej tematyki to absolutnie nie odstrasza bo abstrahując od tematu i aluzji jest to film naprawdę nieźle skrojony), jeżeli choć odrobinę lubicie kino kostiumowe to gwarantuję, że się spodoba.
Wiek: 26 Dołączyła: 17 Lis 2008 Posty: 2103 Skąd: Warszawa
Wysłany: 2009-01-16, 22:33
Jak dla mnie naprawdę całkiem porządna produkcja, tym bardziej, że nie miałam co do tego filmu wysokich oczekiwań (jedyne, niestety, co decyduje o talencie aktorskim Keiry to mimika jej twarzy i oczy). Nienudna, trochę smutna historia życia kobiety na dworze, blasków i cieni, marzeń, rozczarowań, bólu i mądrości.
No ładny ....ogólnie OK
Chociaż początkowo spodziewałam się sztuczności, jak przystało na tamte czasy pełne peruk i facetów na obcasach A jednak mi sie podobał, wybory (nie te polityczne!!) bardzo uniwersalne i ludzkie, choć osadzone w tamtych wypudrowanych realiach. Jedyne co mnie drażniło od początku do końca to własnie aktorka odtwarzająca głowna rolę.... matko jak ja nie lubię tej kościstej szkapy. Jest tyle pięknych aktorek,które świetnie sprawdziłyby sie w tej roli, czemu musieli wziąć ten chudy banał z krzaczastymi jak facet brwiami i zupełnie bez cycków?
Wiek: 26 Dołączyła: 17 Lis 2008 Posty: 2103 Skąd: Warszawa
Wysłany: 2009-01-17, 11:09
ribit napisał/a:
Jest tyle pięknych aktorek,które świetnie sprawdziłyby sie w tej roli, czemu musieli wziąć ten chudy banał z krzaczastymi jak facet brwiami i zupełnie bez cycków?
Mogli np. wziąć Johannson, jak już widzieliśmy w "Dziewczynie z perłą" - spełnia wymogi urody sprzed iluśset lat.
Keira ma bardzo wyrazistą twarz i twarzą głównie gra. Charakterystyczne dla niej są różne drobne zmiany wyrazu i drgnięcia poszczególnych mięśni twarzy, które nadają jej rolom smaczku. Ale gdyby nie to, te jej role byłyby zupełnie bez charakteru. Jedyna rola, w której ją widziałam i do której pasowała to było w "Domino", gdzie grała zbuntowaną panienkę z dobrego domu hobbystycznie rozwijającą karierę łowcy głów (razem z Mickey Rourkiem poniekąd - polecam!).
Wiek: 26 Dołączyła: 17 Lis 2008 Posty: 2103 Skąd: Warszawa
Wysłany: 2009-01-17, 17:22
Cytat:
Swoją drogą to kobiety w tamtych czasach były niezłe, jak można tyle kilogramów nosić na głowie!!!
Czego się nie robi dla urody? Teraz za to kobiety ganiają po mieście w szpilkach (przypomnę - zaprojektowanych wyłącznie do siedzenia, ew. przechodzenia z limuzyny do restauracji i z powrotem, nie dalej niż 15m. w jedną stronę!), dręczą skórę solarką i wyciskają siódme poty na fitness'ie.
Wiek: 26 Dołączyła: 17 Lis 2008 Posty: 2103 Skąd: Warszawa
Wysłany: 2009-01-17, 17:50
Thabel napisał/a:
I wszystko nie dla facetów, tylko żeby inne kobiety im zazdrościły
A myślisz, że księżna Devonshire (tak zawracając zgrabnie do tematu tego wątku) stroiła się dla swojego męża? Albo nawet dla Grey'a? Jak to powiedziała na początku filmu: "Dla kobiet suknie i kapelusze to sposób wyrażania siebie".
kobiety ganiają po mieście w szpilkach (przypomnę - zaprojektowanych wyłącznie do siedzenia, ew. przechodzenia z limuzyny do restauracji i z powrotem, nie dalej niż 15m. w jedną stronę!),
No i powiem szczerze że ja własnie w ten sposób użytkuję szpilki moje 10cm, tyle żeby dojechać do pracy, potem na stołek i krótkie przechadzki po biurze i z powrotem. Raz musiałam troche podylać w nich po Krakowie, bo jak wiadomo, zaparkowanie blisko rynku jest niemożliwe jeśli sie nie chce dostać obręczy na koła i po przejściu ok 1 km miałam odparzone stopy (te poduszki koło palców) niemiłosiernie
Dołączyła: 19 Lis 2008 Posty: 79 Skąd: The Universe
Wysłany: 2009-01-17, 19:51
ribit napisał/a:
po przejściu ok 1 km miałam odparzone stopy (te poduszki koło palców) niemiłosiernie
Niektorych to zycie nie oszczedza...
ribit napisał/a:
Swoją drogą to kobiety w tamtych czasach były niezłe, jak można tyle kilogramów nosić na głowie!!!
Biorac pod uwage. ze strojenie sie i wygladanie bylo glownym zajeciem tych pan, to w sumie nie mialy tak zle. Te ktore pracowaly w palacowej kuchni, albo na polu na bank nie nosily takich kapeluszy
Jezeli o tematyke historyczną ok
Jezeli chodzi o kostiumy super moim zdaniem na miare Oscara
Jezeli chodzi o Keira hm za mało charazmatyczna jak dla mnie ale i tak dobrze zagrała pasuje do tej roli
Wiek: 30 Dołączył: 17 Lis 2008 Posty: 5335 Skąd: Warszawa
Wysłany: 2009-02-11, 14:51
Moim zdaniem nie pasuje zupełnie (brak cycków i anorektyczna figura to jednak nie ta epoka) ale zagrała tak dobrze, że zupełnie mi to nie przeszkadza. Dobry aktor widać potrafi kompletnie wyjść poza swoje ograniczenia fizyczne.
_________________ tell me what you don't like about yourself
Dołączyła: 25 Mar 2009 Posty: 48 Skąd: z krainy skrzatów
Wysłany: 2009-04-15, 15:30
Oprócz kostiumów nie widziałam w tym filmie nic przykuwającego uwagi. To nie pierwszy film kostiumowy Keiry Knightley, co powoduje, iż z łatwością można ją porównać z innymi tego typu rolami. Jak dla mnie każda z nich się zlewa, tak jakby w każdym grała tą samą postać.
Poza tym fakt, że jej figura nie pasuję do tej epoki ciągle zwraca uwagę. Wydaje mi się, że reżyserzy mogliby w końcu przestać patrzeć na jej ładną buzię i wziąć odpowiednią osobę do roli.
_________________ "Fakt, że jestem paranoikiem, nie oznacza jeszcze, że cały świat nie sprzymierzył się przeciwko mnie"
Dawno oglądałam ale dopiero teraz pomyślałam że naskrobię posta
Film baaaardzo dobry. Często mu się zarzuca brak emocji, że księżna Devonshire była pustą, pozbawiona uczuć itp. Ja mam wręcz przeciwne wrażenie. Ten film dla mnie jest naszpikowany emocjami, tylko te emocje są skrywane, skomplikowane. Bohaterowie są rozdarci, muszę postępować wg konwenansów, sprostać oczekiwaniom. A tak naprawdę cierpią, nie różnią się od innych - także mają pragnienia i uczucia. Rola Fiennesa genialna, podobnie jak Keiry. Cudne kostiumy Uważam że to jeden z lepszych filmów 2008 roku
a to z filmwebu od razu po seansie napisane także bardziej prawdziwe:
Spoiler:
Film jest naprawdę poruszający, wręcz tragiczny. Wydaje mi się że ta "niezamierzony chłód, który wieję z ekranu był (wręcz przeciwnie)jak najbardziej zamierzony. choć nie nam to osądzać, bo nie wiemy jaki był zamysł reżysera. Wracając do tego chłodu- moim skromnym zdaniem ma on ukazywać "powierzchowność" tej całej otoczki w której znajdują się bohaterowie. Każdy w ówczesnych czasach miał do "wykonania" swoje rolę. Georgiana od najmłodszych lat była kształcona do roli żony, uczyła się języków, manier i zachowania w towarzystwie- tak żeby była powszechnie kochana. Georgiana jest typem marzyciela, ufa ludziom, ufa w to że mąż ją kocha i godzi się na romanse księcia ponieważ tak należy, ponieważ nikt nie widzi w tym nic nie właściwego i dlatego że nie ma w kim znaleźć oparcia. I nie jest prawdą to, że ówczesnym kobietom zależało tylko na strojach i wygodnym życiu - Georgiana chciała być szczęśliwa, chciała być dobra księżna i urodzić potomka ale w pewnym momencie pękła nie potrafiła znieść tych konwenansów narzuconych przez otoczenie i wdała się w romans, który niestety nie zakończył się szczęśliwie. W pewnym momencie zauważcie że była gotowa zrezygnować z tego wystawnego życia i obracania się w towarzystwie dla Graya ale została zaszantażowana i nie miała wyboru. Tak naprawdę nigdy nie miała żadnego wyboru, łudziła się że będzie mogła być szczęśliwa z Grayem. Tak naprawdę każdy z bohaterów był tak jakby ubezwłasnowolniony. Książe Devonshire także, bo czyż miał on jakiś wybór - nie... Miał tylko obowiązki, musiał spełniać oczekiwania i grać swoją rolę... wnioskuję to z tego że kiedyś przy rozmowie z Georgianą jak patrzył na dzieci wypowiedział słowa: "jakie to wspaniałe być takim wolnym ". Te słowa w pełni obrazują tragedię całej trójki bohaterów. Ludzi którzy dokonując pewnych wyborów, muszą zaakceptować i "godzić się" na swój los....
_________________ If you were me could you defend
The given rights to all the men
Lets fuck the world with all its trend
They say its all about to end
They say its all about to end
They say they say
Mnie film nie powalił na kolana, może dlatego, że koncentruje się na postaci kobiecej, pokazuje kobiecy punkt widzenia itp. Jakoś mnie to znudziło w sumie. Ja wiem, było ciężko, okrutny patriarchalny system uciskał kobiety (no i chłopom było też źle, i trochę później robotnikom). Keira mnie jakoś nie bardzo przekonała, zdecydowanie lepiej wypadła w "Dumie i uprzedzeniu". Kostiumy faktycznie były chyba najmocniejszą stroną tego obrazu. Aha - no i ja nie doszukiwałem się tu żadnych analogii z księżną Dianą. Generalnie to można nawet obejrzeć, ale nie nastawiać się na żadne "nie wiadomo co".
_________________ "Barbarism is the natural state of mankind. Civilization is unnatural. It is a whim of circumstance. And barbarism must always ultimately triumph." Robert E. Howard
co powiecie o tym:
"Producenci twierdzą, że mieli szczęście, przekonując do przyjęcia roli Keirę Knightley. Według Gaby Tana było to dzieło przypadku. "Obiło mi się o uszy, że Keira szuka filmu, w którym chciałaby zagrać właśnie w tym czasie. Zdarza się to niezwykle rzadko, więc natychmiast wykorzystaliśmy tę szansę. Najważniejsze było zgranie w czasie, mieliśmy prawdziwe szczęście, że była wtedy dostępna i że projekt do niej przemówił. Dowiedziałam się pocztą pantoflową, że czytała tę książkę na planie filmu, który właśnie kończyła, i że podziałała na jej wyobraźnię. Ona z kolei była idealna do tej roli.” ? (źródło:http://film.onet.pl/F,15396,1525536,1,571,artykul.html )
Wg mnie Keira nie udźwignęła roli. Natomiast Ralph Fiennes jak zwykle genialny.
Wg mnie Keira nie udźwignęła roli. Natomiast Ralph Fiennes jak zwykle genialny.
A moim zdaniem po równo. na plus. Knightley świetnie wypada w kinie kostiumowym i w kinie akcji - w melodramatach średnio. To raczej scenariusz nie powalał - historia jest - jak na taką postać - dosyć okrojona i grzeczna.
_________________
We travel not for trafficking alone;
By hotter winds our fiery hearts are fanned:
For lust of knowing what should not be known
We make the Golden Journey to Samarkand.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach