Wiek: 26 Dołączyła: 17 Lis 2008 Posty: 2103 Skąd: Warszawa
Wysłany: 2008-12-13, 19:52 Śniadanie u Tiffany'ego
Śniadanie u Tiffany'ego / Breakfast at Tiffany's
reż. Blake Edwards (USA 1961)
Ekranizacja opowiadania Trumana Capote. Holly Golightly jest postrzeloną dziewczyną, której życie upływa na nieustannej zabawie na koszt bogatych adoratorów. Pewnego dnia piętro niżej wprowadza się młody pisarz, który także jest utrzymankiem. Tę dwójkę zaczyna łączyć przyjaźń, która przerodzi się w głębsze uczucie. Oboje będą musieli zweryfikować swe dotychczasowe życie i zdecydować, czy są w stanie być razem. [filmweb]
Klasyk z klasyków, Audrey Hepburn i niepowtarzalny klimat. Dopiero obejrzenie tego filmu zachęciło mnie do przeczytania książki - nie żałuję.
Ostatnio zmieniony przez BM 2009-04-01, 19:10, w całości zmieniany 3 razy
Co tu by można napisać. Mam słabość do tego filmu i regularnie do niego wracam. Jak dla mnie po prostu arcydzieło, zresztą wszystko w czym maczał palce Truman Capote, zamienia się w złoto. Polecam. BTW, zwróciliście uwagę jak z całego filmu wyraźnie wyróżnia się scena imprezy? Jest nieźle pokręcona.
Zgadzam się, świetny film. Znakomita Audrey Hepburn, która jest jedną z moich ulubionych aktorek.
Ponad to bardzo lubię piosenkę "Moon River", która jest na soundtracku.
Koleżanka ma specyficzny styl wyrażania się - za to ekspresyjny przyzwyczaimy się.
Chyba
_________________
We travel not for trafficking alone;
By hotter winds our fiery hearts are fanned:
For lust of knowing what should not be known
We make the Golden Journey to Samarkand.
świat różnorodnością stoi więc niekoniecznie musi się definiować
_________________
We travel not for trafficking alone;
By hotter winds our fiery hearts are fanned:
For lust of knowing what should not be known
We make the Golden Journey to Samarkand.
zaczynam się zastanawiać czy koleżanka jest rzeczywiście koleżanką, a nie kolegą.
Zdecydowanie jestem kobietą. I może was zaskoczę - heteroseksualną A co do tego porównania z ,,opadł" - nie sądziłam, że aż tak na to ktoś zwróci uwagę...ale to tylko takie powiedzonko Bez obaw, jakoś się przyzwyczaicie do tych moich metafor :-)
Jedno ,,opadł" i nikt nie podjął ze mną walki nt filmu, że jest cudowny, genialny etc. Wow! To będzie moja tajna broń
_________________ ** człowiek człowiekowi wilkiem,a kiwi kiwi kiwi **
Jestem z migotką. Denerwują mnie tego typu filmy. Od samego początku jadące myszką, ułagodzone, grzeczniutkie, jak fryzura włoskiego fryzjera, w żaden sposób nie idące pod prąd, nieprowokujące. Taki miły, filmowy bibelocik z obowiązującym szczęśliwym zakończeniem plus Audrey, która, umówmy się, była żadną aktorką, za to nadrabiała wszystko swoim niewątpliwym kobiecym wdziękiem. Inna rzecz, że do Capote'a czuję wręcz odrazę.
Nie mówię, że tego typu filmy, wzór komedii romantycznej, nie jest potrzebny, ale żeby się zachwycać??? Bez przesady.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach