Wysłany: 2008-12-07, 12:07 Sum tak zwany olimpijczyk
Sum tak zwany olimpijczyk
reż. Łukasz Walaszek, Bartosz Walaszek (Polska 2001)
Wędkarz Tadeusz Pień jest przypadkowym świadkiem morderstwa, jakiego dokonuje jedna z grup przestępczych zza wschodniej granicy. Iwan P. i Szura W. pod naciskiem swego szefa - Dzijadzi Stjopy, postanawiają zlikwidować niewygodnego świadka. Tadek wraz ze swym przyjacielem - Ryszardem mają przesrane...
Ryśkowi grozi podwójne niebezpieczeństwo: z jednej strony krymynalyści, a z drugiej jego własna żona Krystyna (120 kg żywej wagi), która nie jest zachwycona poczynaniami męża...
Kto nie zna ani jednego filmu tych gentelmenów, tego nie lubię.
Skurcz robi filmy do obejrzenia na raz, w większej dawce niestrawne i zwyczajnie nudne, znam większośc ich "produkcji" z czego lubię jedynie Bułgarski Pościg i Włókniarza, pierwszy za "Mam Ci ja tu w torbie..." i kilka innych tekstów, a drugi za to że jest krótki. Sum jakoś szczególnie się nie wyróżnia, jedna dobra scena (z drabiną i taczką) reszta do przespania.
_________________ "Don't be so dark." Juggernaut Onan Gupta
Bułgarski pościg porozdawał. Sum też może być, ale dla mnie to już nie ta liga Może dlatego tak piszę, że to trochę nie moje klimaty, ale od czasu do czasu lubię to obejrzeć, bo rzucą jakimś fajnym tekstem.
Bułgarski poscig i sum to dla mnie Amatorskie komedyje, o ile są dobre, to zawsze miotają mną po ścianach.Co do reszty, to im późniejsze produkcje, tym słabiej.Ale momenty mają.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach