Grupa przyjaciółek organizuje wesele jednej z nich. Przygotowania zmieniają się w ciąg szalonych zdarzeń i dzień, który miał być najpiękniejszym dniem życia panny młodej, zapowiada się na totalną katastrofę. [za multikino.pl]
Kasowa produkcja Judda Apatowa, jednego z moich ulubionych rozśmieszaczy. Reklamowana jest jako "Kac Vegas dla kobiet", ale na podstawowym poziomie to bardziej babski remake "Chłopaki też płaczą". Nie aż tak dobry, jak jak film Stollera, ale i tak rozmasował mi przeponę.
Śledzimy tu perypetie Annie, uroczej, ale nieudacznej singielki, której najlepsza przyjaciółka Lilian właśnie wychodzi za mąż. Annie ma zostać główną druhną na zbliżającym się ślubie. Pojawia się jednak konkurentka, dziana Helen (dobra Rose Byrne), która w pojęciu Annie chce bezczelnie skraść jej przyjaciółkę oraz przypisać sobie wszystkie zasługi w organizacji ślubu.
Komizm wynika tu często z pakowania się postaci w żenujące sytuacje i przeciągania ich daleko już poza granice żenady. Celuje w tym głównie Annie, która po prostu nie wie, kiedy powinna odpuścić (np. walcząc o mikrofon). Główna bohaterka widzi, że Helen ma wszystko, czego jej brakuje i to jest głównym źródłem jej postępowania. W odpowiednich momentach wprowadzono też humor fizjologiczny, dzięki czemu scena przymierzania sukienek wiele zyskała. Kristen Wiig (także współautorka scenariusza) wymiotła. Sposób w jaki przeprowadziła nawiązanie do kinowej "Strefy Mroku" (nowelka z Lithgowem w samolocie) zrobił z analogicznej sceny w "Druhnach" małą perełkę. Mam nadzieję, że będę miał okazję częściej widywać tą aktorkę w innych filmach.
Minusy można pewnie długo wymieniać, mnie szczególnie nie przeszkadzały, poza jednym - w filmie o rywalizujących kobietach powinna być scena z obowiązkowym trzaskaniem się torebkami i ciągnięciem za włosy. Tu takiej zabrakło, ale trudno - pewne niestandardowe (choć znane z innych komedii Apatowa) rozwiązania fabularne jakoś mi to wynagrodziły.
Ostatnio zmieniony przez Eva 2011-09-18, 23:19, w całości zmieniany 1 raz
Wiek: 30 Dołączył: 17 Lis 2008 Posty: 5335 Skąd: Warszawa
Wysłany: 2011-09-19, 14:38
Świetnie się przy tym bawiłem. I nie ukrywam, że byłem tym nieco zaskoczony.
Spodziewałem się jakiejś przygłupiej komedii romantycznej z naciągana fabułą, a tym czasem jest to jedna z lepszych komedii jakie widziałem w tym roku. To nie jest łatwy gatunek (dlatego najczęściej domorośli recenzenci rozjeżdżają komedie właśnie). Mamy tu wszystko co dobrej komedii trzeba - fajnie postacie, zabawne dialogi i brak dłużyzn.
Druhny to znakomita propozycja aby się zresetować i poprawić sobie humor. Lekko, z polotem, zabawnie.
8/10 - polecam.
P. S.
Na Stopklatce też pozytywna recenzja:
stopklatka.pl napisał/a:
Judd Apatow coraz wygodniej rozsiada się w fotelu przeznaczonym dla wytrawnego hollywoodzkiego gracza. Ten amerykański producent i reżyser znakomicie odnalazł się na kinematograficznym, eklektycznym rynku, znajdując niszę – choć trzeba uczciwie przyznać niezbyt wyszukaną – którą od kilku lat systematycznie wypełnia, dopisując tym samym na swoim koncie kolejne zarobione miliony dolarów. Po „40-letnim prawiczku”, „Wpadce”, "Supersamcu” czy „Step Brothers” przyszedł czas na kobiety w roli głównej, a jego najnowsze „dziecko” – „Druhny” w reżyserii Paula Feiga to kolejna, całkiem zmyślnie zaprojektowana maszynka do zarabiania pieniędzy.
W dużej mierze właśnie na to ukierunkowana była strategia promocyjna filmu, do którego szybko przylgnęła łatka kobiecej wersji „Kac Vegas”. Z artystycznego punktu widzenia posunięcie dość odważne, w kontekście spektakularnego sukcesu sprzed dwóch lat, jaki był udziałem produkcji Todda Phillipsa, ale już z marketingowego – majstersztyk. Zresztą z komediami w ogóle jest problem, wielu twórców uważa bowiem ten gatunek za najtrudniejszy i wyjątkowo niewdzięczny, sugerując niejako, że dużo łatwiej widza wzruszyć, niż inteligentnie rozbawić. Ta opinia znajduje potwierdzenie wśród krytyków filmowych, którzy – też nie bez powodu – właśnie komedie szczególnie często obierają na cel swoich ataków. „Kac Vegas” był w tej materii pewnego rodzaju ewenementem. Zyskał ogromną sympatię publiczności, zaspokoił ambicje recenzentów, a na deser zgarnął Złoty Glob w kategorii Najlepsza Komedia lub Musical. W tym momencie należy obalić sugerowany mit – niezależnie od tego, jak bardzo twórcy, z Apatowem na czele, by chcieli – „Druhny” to nie „Kac Vegas”.
Choć widać pewne konotacje na poziomie fabularnym, główną siłą filmu Phillipsa była moc oryginalnych pomysłów, narracyjnych niespodzianek sumujących się w atrakcyjną dla widza nieprzewidywalność. Podczas gdy „Druhny” de facto od początku do końca pozbawione są elementu zaskoczenia, rozkładając akcenty zainteresowania nieco inaczej. Główną bohaterką jest Annie (w tej roli Kristen Wiig), kobieta po trzydziestce, bezskutecznie próbująca uporządkować swoje życie. Wszelkie żale i frustracje wylewa na kartach pamiętnika, tudzież w kontaktach z klientami salonu jubilerskiego, w którym po wcześniejszych zawodowych porażkach przyszło jej pracować. To, co trzyma ją w ryzach, to myśl, że w tym stanie nie jest jedyna. Toteż gdy dowiaduje się, że jej najbliższa przyjaciółka Lillian (Maya Rudolph) wychodzi za mąż, a ona ma zostać druhną, początkowy szeroki uśmiech szybko zamienia się w wymowny grymas. Spotęgowany faktem, że bycie świadkiem, jak się okazuje, wcale do łatwych nie należy i nawet tutaj panuje pewna hierarchia. Jak w każdej komedii romantycznej rzecz jasna nie może zabraknąć mężczyzn. Zazwyczaj występują dwójkami – ten zły kontra ten dobry – i tak też jest w tym wypadku. Jeżdżącego lśniącym porsche zarozumiałego playboya Teda (kreuje go znany z serialu „Mad Men” Jon Hamm), dla którego Annie w porywach jest numerem trzy, równoważy sympatyczny, nieco fajtłapowaty, acz romantyczny policjant. Co z tego wyniknie? No cóż, chyba można się domyślić…
„Druhny” Paula Feiga w dość stereotypowy sposób wykorzystują kliszę gatunkową komedii romantycznej, ale co istotne, nie przekłada się to wcale na wrażenie irytacji u odbiorcy. Wręcz przeciwnie, a sytuacji wywołujących uśmiech na twarzy jest tu co niemiara. To zasługa świetnie rozpisanych dialogów, pełnych subtelnych językowych żarcików i ciętych ripost. Bryluje w tym zwłaszcza Annie – centralna postać filmu, i to właśnie ona, a raczej niezwykle udanie wcielająca się w tę rolę Kristen Wiig, w dużej mierze odpowiedzialna jest za pozytywny końcowy efekt. Charyzmatyczna, a jednocześnie niezwykle zabawna Wiig, będąca do tej pory przede wszystkim aktorką drugiego planu, to bez wątpienia największe odkrycie filmu Paula Feiga. Kto wie, może rola Annie będzie dla niej woltą w karierze na miarę przypadku Richarda Jenkinsa i filmu „Spotkanie”?
Zaiste jedna z fajniejszych nowych komedii. Co prawda końcowe mniej więcej pół godziny, to już typowa komedia romantyczna, przez co obniżyłem ocenę o pół punktu, ale całość oceniam bardzo pozytywnie. Kristen Wiig nie widzialem wcześniej chyba w żadnym filmie, choć twarz wydaje się znajoma. Dobrze zagrała swoją rolę nieco sfrustrowanej samotnej i pyskatej laski.
Nie do końca podzielam Wasz entuzjazm. Film nie jest zły, czuć Apatowa (którego bardzo lubię), ma parę świetnych momentów i bardzo podobała mi się główna bohaterka (z charakteru i tego jak pani Wiig ją zagrała), ogólnie widać też, że wątki czysto romantyczne wprowadzili na koniec chyba tylko po to żeby móc film jako komedię romantyczną reklamować, ale coś mi tam do końca nie zagrało. Miałem też nadzieję, że to Vegas z opisów fabuły wejdzie w życie. Niezły potencjał był w tym pomyśle. 6,5/10 i nie bawiłem się źle.
_________________ "Thing. Motherfucker looks just like The Thing." - Freddy "This snakeskin jacket is a symbol of my individuality and my belief in personal freedom." - Sailor
Dla mnie film bez rewelacji. Oczywiście było parę zabawnych momentów, jednak nieco się zawiodłam. "Druhny" miały być babską odpowiedzią na "Kac Vegas", podczas którego wspaniale się bawiłam - natomiast o produkcji dotyczącej tego tematu z pewnością nie mogę tego powiedzieć.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach