Las Vegas Parano / Fear and Loathing in Las Vegas
reż. Terry Gilliam (USA 1998)
Bohaterowie filmu, Raoul Duke (Johnny Depp) i jego samoański adwokat, doktor Gonzo (Benicio Del Toro), wyruszają w szaloną podróż w poszukiwaniu "amerykańskiego snu" samochodem wypełnionym po brzegi wszelkimi możliwymi używkami. Mają przygotować dziennikarską relację z zawodów sportowych, zamiast tego jednak pogrążają się w kolejnych falach narkotycznych wizji i bezmyślnej przemocy. Dla obydwu narkotyki są ucieczką, choć mają świadomość, że jest to ucieczka w szaleństwo. Co chwilę ulegają atakom strachu i paranoi, a własne zachowanie budzi w nich w końcu obrzydzenie. Obłąkańcza wyprawa jest pretekstem do pokazania Ameryki w momencie przełomu - u schyłku epoki dzieci kwiatów i na chwilę przed tym, jak rządy Nixona obudziły w kraju atmosferę spisków i podejrzeń.
Ten opis z Filmwebu jest najmądrzejszy, inne to jakieś majaczenie...
Jeden z moich ulubionych filmów. Kult nad kulty dla większości wielbicieli nie do końca legalnych używek jakich znam. Oglądałem go ze 30 razy i rzadko podczas projekcji byłem trzeźwy...Faktem jest, że wtedy ten film ogląda się najlepiej, ale nie trzeba się przecież naćpać, żeby go obejrzeć. Niestety, z tego co zauważyłem większość ludzi, którzy narko nie lubią, nie lubią też tego filmu. To trochę nie fair, bo nie jest to przecież film tylko dla ćpunów ani przez ćpunów robiony, chociaż patrząc na kreacje Deppa i del Toro dochodzę do wniosku, że jednak musieli trochę w życiu brać, skoro w tak przekonujący zagrali ludzi wiecznie ućpanych... LVP to jak dla mnie zajebiste ukazanie dwójki byłych hippisów, którzy nieumiejętnie próbują odnaleźć się w amerykańskiej rzeczywistości w kilka lat po hippisowskiej rewolucji. W czasach "gdy fala już się załamała i cofnęła". To był koniec epoki hippisów, część z nich albo pewnie skończyła w rynsztoku albo kostnicy, albo tak jak główni bohaterowie wykształcili się i znaleźli pracę, ale wciąż żałują że te czasy już minęły i chcąc do nich powrócić nadal ćpają, realizując w ten sposób swój "amerykański sen"... Tak ja to odbieram, jak ktoś ma inne zdanie to chętnie przeczytam.
Nie filozofując, to po prostu świetna komedia z doskonałymi rolami, reżyserią i masą genialnych tekstów. I choćby dlatego warto to obejrzeć, chociaż to film nie dla każdego...
PS. Tak szczerze to nie wiem jak wrzucić plakat filmu, więc jak admini mogą mnie w tym wyręczyć, to będzie miło.
Ostatnio zmieniony przez BM 2009-04-01, 18:23, w całości zmieniany 4 razy
Wiek: 30 Dołączył: 17 Lis 2008 Posty: 5335 Skąd: Warszawa
Wysłany: 2008-12-02, 04:18
Ktoś mi kiedyś to puszczał (fragmenty) i mówił, że trzeba się naćpać żeby poczuć klimat tego filmu. Ponoć to najlepszy film do ćpania jaki kiedykolwiek powstał (był plebiscyt na ten temat), tłumaczy to w pewien sposób wysokie oceny jaki ludzie mu dają. To wszystko nie specjalnie przekonuje mnie do zapoznania się z tym wynalazkiem ale może kiedyś jak będzie mi się bardzo nudziło to obejrzę.
_________________ tell me what you don't like about yourself
Dołączył: 20 Lis 2008 Posty: 24 Skąd: bagna i bajora
Wysłany: 2008-12-02, 07:25
Obejrzałem kilka razy, dobra gra Johnnyego Depp'a, którego nie poznałem na początku Co do ćpania to racja, moi kumple dla których ten film jest jakaś wyrocznią, starali sie wziąść wszystkie prochy które o których w filmie mowa. No i prawie im się udało łącznie z eterem i meskaliną
Dla mnie osobiście dobry film, momentami śmieszny, czasem głupi, ale ogólnie na plus.
Wiek: 26 Dołączyła: 17 Lis 2008 Posty: 2103 Skąd: Warszawa
Wysłany: 2008-12-02, 07:28
Widziałam kiedyś. W sumie takie nawet (oglądałam na trzeźwo)
Raoul Duke napisał/a:
LVP to jak dla mnie zajebiste ukazanie dwójki byłych hippisów, którzy nieumiejętnie próbują odnaleźć się w amerykańskiej rzeczywistości w kilka lat po hippisowskiej rewolucji.
Ja to raczej w ten sposób widziałam. Jako trochę smutny, trochę żałosny obraz ludzi, którzy za wszelką cenę czepiają się "fazy" i nawet im samym jest z tego powodu trochę głupio.
A za to ćpunom proponuję obejrzeć "Requiem dla snu" - też świetny film o narkomanach.
Niestety, z tego co zauważyłem większość ludzi, którzy narko nie lubią, nie lubią też tego filmu.
Zapewniam, że to żadna reguła. Ja oglądałem go kilka razy i zawsze na trzeźwo (!), a o narkotykach nie wspominając, co wcale nie zatarło dla mnie tego zajebistego klimatu. A sam film jak dla mnie niesamowity, zdecydowanie jeden z najbardziej ulubionych.
_________________ Bez bólu nie ma satysfakcji.
Wszystkie te chwile przepadną w czasie niczym łzy w deszczu... Pora umierać.
Moim zdaniem jeden z najwybitniejszych filmów Gillama, nieziemski Depp, nie ustępujący mu Del Toro, realizacja godna kilku Oskarów, kolejny triumf reżysera. No i muzyka... Nie ma minusów.
BM napisał/a:
Ktoś mi kiedyś to puszczał (fragmenty) i mówił, że trzeba się naćpać żeby poczuć klimat tego filmu. Ponoć to najlepszy film do ćpania jaki kiedykolwiek powstał (był plebiscyt na ten temat), tłumaczy to w pewien sposób wysokie oceny jaki ludzie mu dają. To wszystko nie specjalnie przekonuje mnie do zapoznania się z tym wynalazkiem ale może kiedyś jak będzie mi się bardzo nudziło to obejrzę.
BM olej opinie zjadaczy,palaczy i wąchaczy, oglądaj bo to kawał wybitnej sztuki.
Wiek: 25 Dołączył: 09 Mar 2009 Posty: 419 Skąd: P-ń
Wysłany: 2009-05-04, 16:16
To świetny film którego wcale nie trzeba oglądać na haju bo jest on według mnie tak samo dobry na trzeźwo. Deep i Del Toro dali pokaz aktorstwa.
Właściwie ten film jest komedią, dramatem który powstał na podstawie książki amerykańskiego dziennikarza Huntera Thompsona pt. "Fear and Loathing in Las Vegas". Reżyser (Gilliam) stworzył obraz bardziej komediowy, "lekko" przekoloryzowany na potrzeby filmu.
H. Thompson (podobny!? )
Natomiast mało kto słyszał o równie świetnym o ile nie lepszym filmie, który był w gruncie rzeczy pierwowzorem dla autora "Las Vegas Parano", a mianowicie "Tam wędrują bizony", w którym to zagrał sam Bill Murray. Ten film to już dużo bardziej biografia aniżeli wspomniany wcześnie "Las Vegas parano". Utrzymany jest również w stylistyce komediowej. Wszystkim tym, którym spodobał się film Gilliama koniecznie powinni obejrzeć pierwowzór Arta Linsona choćby po to by porównać kto lepiej wypadł jako Hunter Thompson (Bill Murray vs Johny Deep).
Natomiast mało kto słyszał o równie świetnym o ile nie lepszym filmie, który był w gruncie rzeczy pierwowzorem dla autora "Las Vegas Parano", a mianowicie "Tam wędrują bizony", w którym to zagrał sam Bill Murray.
Ani nie lepszy, ani nie równie dobry :-) Depp w LVP zagrał i wyglądał bardzo podobnie, co oczywiście jest logiczne, i bardziej mi się podobała jego kreacja. Była ciekawsze i przede wszystkim zabawniejsza. Podobnie sytuacja wyglądała z jego prawnikiem, który jednak różnił się nieco od pierwowzoru. Jest kilka podobieństw pomiędzy tymi filmami, np scena z autostopowiczem, ale LVP to po prostu lepsza komedia i lepszy film. "Tam wędrują bizony" to jednak bardzo dobry obraz i fani LVP powinni go obejrzeć.
Wiek: 31 Dołączył: 18 Lis 2008 Posty: 4333 Skąd: Z fali
Wysłany: 2009-06-27, 04:26
BM napisał/a:
trzeba się naćpać żeby poczuć klimat tego filmu
Klimat? może i przydatne. Natomiast film jak i książka mają głębszy wymiar niż ćpanie,o czym wiele osób zapomina.
_________________ 36. Many have arisen, being wise. They have said "Seek out the glittering Image in the place ever golden, and unite yourselves with It."
37. Many have arisen, being foolish. They have said, "Stoop down unto the darkly splendid world, and be wedded to that Blind Creature of the Slime."
38. I who am beyond Wisdom and Folly, arise and say unto you: achieve both weddings! Unite yourselves with both!
41. But since one is naturally attracted to the Angel, another to the Demon, let the first strengthen the lower link, the last attach more firmly to the higher.- Aleister Crowley, Liber Tzaddi
"Conscious faith is freedom. Emotional faith is slavery. Mechanical faith is foolishness."G.I.Gurdjieff
"Gdy rządzi się prosto i spokojnie, ludzie stają się prostoduszni i lojalni. Gdy rządzi się przez nakazy i zakazy, ludzie stają się sprytni i podstępni."
" Im więcej zakazów i nakazów tym ludziom żyje się marniej."
"Im więcej praw i zasad się ustanawia, tym więcej będzie złodziei i rozbojów"
-Księga Dao i De
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach