Wysłany: 2010-10-17, 21:43 Głęboko, prawdziwie, do szaleństwa
Głęboko, prawdziwie, do szaleństwa / Truly Madly Deeply
reż. Anthony Minghella [Wielka Brytania; 1990]
Nina jest cenionym i szanowanym przez szefów tłumaczem, darzą ją także sympatią współpracownicy z agencji. Ale jej sprawy prywatne układają się fatalnie. Po śmierci ukochanego Jamiego pogrążyła się w depresji. Dziewczyną opiekują się przyjaciele oraz siostra, która regularnie składa wizyty w jej zapuszczonym, pełnym szczurów domu, przynosi zakupy i dba o porządek. Nina wciąż nie potrafi wyzbyć się bolesnych wspomnień. Tymczasem pewnego wieczoru Jamie zjawia się w jej domu w postaci ducha. Na początku jest tak samo cudownie, jak przed śmiercią ukochanego. Ale czy taki związek może przetrwać?
Nie, to nie "Uwierz w ducha"
Film potężnie zapomniany, a szkoda - bo i sympatyczny, i dobrze zagrany, i dosyć nietypowy.
Temat z tych o których mówi się - łatwiej powiedzieć, niż zrobić - czyli o powolnym odcinaniu się od uczuć do osoby, która odeszła.
A coby nie było tak grobowo - roi się w nim od prześmiesznych momentów - szczególnie z udziałem pewnej wesołej gromady nieproszonych gości - do tego zabawna piosenka w wykonaniu pary głównym bohaterów.
W sam raz do obejrzenia z najbliższymi. Przytulny, kameralny film.
_________________
We travel not for trafficking alone;
By hotter winds our fiery hearts are fanned:
For lust of knowing what should not be known
We make the Golden Journey to Samarkand.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach