Get Him to the Greek
Reż. Nicholas Stoller (USA 2010)
Aaron, pracownik wytwórni płytowej ma zadanie sprowadzić rozwydrzoną gwiazdę rocka Aldousa Snowa na rocznicowy występ do Los Angeles.
Film to spin-off świetnego "Forgetting Sarah Marshall", w którym pojawił się Russel Brand w roli Aldousa Snowa, lidera formacji Infant Sorrow. Jonah Hill też miał tam drobną rólkę, w GHTTG gra pierwszoplanową postać Aarona Greena, muzycznego nerda i wielkiego fana twórczości Snowa. Zadanie sprowadzenia wokalisty na rocznicowy występ (ważne z punktu widzenia finansów wytwórni, w której pracuje) wydawałoby się jest dla niego wymarzone. Ale Snow nie daje się po prostu wpakować do samolotu, najpierw musi wciągnąć tonę koki, popić łiskaczem, poprawić skrętem a potem wydymać wszystko, co się rusza i nie ucieka na drzewo. 72 - godzinna podróż będzie więc obfitować w sex, drugs i tylko trochę rocka.
Jak to w komediach do których rękę przyłożył Judd Apatow - wiele wulgarnych dialogów, sporo ćpania, żartów fizjologicznych (celuje w tym szczególnie Hill wymiotujący przy byle okazji) i sprośności a za tym dużo niegłupich spostrzeżeń o życiu i całej reszcie. Do tego znakomite tempo i perfekcyjny timing kolejnych dowcipów, plus świetne aktorstwo oraz chmara gwiazd i gwiazdeczek w zabawnych cameos i mamy cudowny odstresowywacz. Udzielają się w tym filmie nie tylko Pink i Christina Aguillera, ale też sam Paul Krugman (My Dad loves Your shit - wyznaje nobliście nawalony jak stodoła Aaron podczas oczekiwania na występ Snowa w programie o celebrytach).
Nie wiem, skąd w polskich opisach fabuły wziął się Aaron jako "świeżo upieczony pracownik firmy ubezpieczeniowej" czy "likwidator szkód". Przecież tego nie ma nawet w obcojęzycznych streszczeniach. Może to z podświadomej chęci posłania kogoś odpowiedzialnego za chodzącym generatorem rozwodów, nieślubnych dzieci i mandatów za zakłócanie porządku, jakim jest Aldous Snow?
Ostatnio zmieniony przez Eva 2010-10-08, 11:18, w całości zmieniany 1 raz
To się na więcej razy nie rozpisuj. A ty najpierw go obejrzyj a później krytykuj ok?????????? A po za tym to jak bym miał oceniać między twoim filmem a moim to postawiłbym bardziej na mój i po za tym to nie "Szalony kot" tylko "Szalony lot" NAjpierw naucz się pisać ok????????????????????????
Powiem ci tak: ja nic do ciebie nie mam tylko nie lubie jak ktoś ocenia filmy bez zapoznania się z nimi. Na więcej razy tego nie rób. A jak masz jakieś ale to poprostu podaj mi swóje gg i wtedy pogadamy bo na ty forum wydaje mi sie że ocenia się filmy a nie ludzi i ich gusty!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach