Młode Wino / Bobule
reż. Tomáš Bařina (Czechy 2008)
Honza to sympatyczny, inteligentny cwaniaczek. Na co dzień wraz ze swym przyjacielem Jirką zajmują się oszustwami z mieszkaniami i samochodami. Gdy Honza przypadkowo dowiaduje się, iż jego dziadek jest umierający, postanawia spełnić jego największe marzenie i zorganizować mu podróż dookoła świata. Ponieważ dziadek boi się zostawić swoją winnicę bez opieki, Honza decyduje się popilnować dobytku starca. Nie przewidział, że spełni w ten sposób także swoje marzenia… [opis dystrybutora]
Całkiem ciekawy film, zainteresował mnie głównie ze względu na to, że lubię Czechy, nie zawiodłem się. Nie ma dłużyzn, nudy, humor jest na dość dobrym poziomie, a i w sumie nie jest go tutaj aż tak dużo. Główną zaleta są tu przede wszystkim piękne morawskie krajobrazy, śliczna Klara i wszechobecne wino. Aktor grający głównego bohatera (Kryštof Hádek) bardzo mi się kojarzy z młodym Stuhrem, pewnie to taki jego czeski odpowiednik. Powstał sequel, ale jest inny reżyser, inny scenarzysta, więc nie wiem, ale pewnie postaram się obejrzeć. Podsumowując jest to lekkie i przyjemne kino.
Ostatnio zmieniony przez BM 2010-06-30, 15:15, w całości zmieniany 2 razy
O tak.... To film, który dobrze nastraja Jest jak spotkanie - najlepsze z dobrych - bo z najlepszymi wspomnieniami, które się w nas kryją. Z tymi, które pisane są na piłeczce golfowej, z tymi, które się wiążą z etykietą jadalnego stołu, z tymi, które są ukryte w zapachu świata o świcie lub o zachodzie słońca. Znalazłam w tym filmie własną podróż do Pragi sprzed lat, gdzie podczas próby zamówienia piwa w języku Pepików usłyszałam - 'Mówte po polsku bo nyc nie rozumem', znalazłam mojego nieżyjącego dziadka, który zwykł mawiać - 'Głupi kieliszka nie wmyślił', znalazłam moją własną siłę, kiedy cementowały się fundamenty mojego obecnego życia. Fajny ten film.
Ja, co prawda, obejrzałam go od końca - bo od drugiej części, ale zupełnie mi to nie przeszkodziło - w zasadzie mogłabym uznać, że tak należy
Po tym, jak zobaczyłam jak może się dziać w drugiej części, odpoczęłam poznając pierwszą To zdecydowanie kino do relaksu, wywalenia siebie na chwilę z kieratu codzienności, do świętowania odrobiny czasu dla siebie z kieliszkiem czegoś wybornego, o czym i tak człowiek wie zbyt mało, kiedy słucha tego, co wiedzą o winie ci z ekranu...
Piękny wizualnie, odprężający muzycznie, łaskoczący jak źdźbło trawy w usta swoją prostotą i niezakłamaniem, prosty i dobry ... Z częścią drugą tworzy spójną całość.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach