Skrzypek na dachu / Fiddler on the Roof
reż. Norman Jewison (USA 1971)
"Skrzypek na dachu jest przejmującą retrospekcją życia gminy żydowskiej gdzieś na dalekiej prowincji w carskiej Rosji. Obraz wzrusza prawdziwością i subtelnością opisów, kreśli bynajmniej nie sielsko-anielską perspektywę losów bohaterów. Ludzie są prości, ale nie prymitywni, są autentyczni, pracowici, religijni, dowcipni i inteligentni a nade wszystko oddani rodzinie i tradycji. Uczucia miłości i nienawiści mieszają się w wielkim kotle anatewskim dając pyszną kosherną potrawę zaprawioną religijno-politycznymi konotacjami. Dramat rodziny Tewje mleczarza przykuwa uwagę widza od pierwszej do ostatniej minuty długiego przecież filmu. Wszystko ubarwione przepięknymi piosenkami w fantastycznej aranżacji, choreografii i scenografii. Wspaniała gra aktorów. (...)" [Witold Banasik]
Pełen gorzkiego humoru obraz zmagania się z życiem, w czasach, które zapowiadają upadek wieloletnich tradycji, stojących na straży błogiej stabilizacji i spokoju.
Rozpad małej społeczności, od wieków związanej z tym samym spłachetkiem ziemi. Społeczności, która w razie potrzeby potrafi się wspierać i adaptować do nowej rzeczywistości; trawionej namiętnościami, które nieodwracalnie zmieniają życie wszystkich dookoła.
Cokolwiek bym nie napisała siląc się na opis (jak wyżej) - wyjdzie z tego pseudointelektualna sieczka.
Ten film jest wyjątkowy - a o tym można się przekonać tylko i wyłącznie oglądając go.
Gra aktorska - fenomenalna. Topol jako Tevye - niezapomniany.
Ścieżka dźwiękowa (John Williams - Oscar), udźwiękowienie (G. McCallum, D. Hildyard - Oscar) - partie wokalne- same słowa piosenek - ARCYDZIEŁO. To one sprawiają, że wystarczy jeden seans, jedno odsłuchanie piosenki "Sunrise Sunset", "Anatevka" czy "Matchmaker, Matchmaker" - by nigdy "Skrzypka na dachu" nie zapomnieć.
Do tego montaż - zdjęcia (Oscar) - kostiumy ...
Wymowne jest zakończenie filmu - większość z tych ludzi, mimo wrodzonego optymizmu i nadziei - nigdy się nie spotka.
Ale to zakończenie dopisze historia - nieco później.
_________________
We travel not for trafficking alone;
By hotter winds our fiery hearts are fanned:
For lust of knowing what should not be known
We make the Golden Journey to Samarkand.
Ostatnio zmieniony przez Eva 2010-05-25, 22:51, w całości zmieniany 1 raz
Dołączyła: 27 Lis 2009 Posty: 1652 Skąd: stąd i zowąd
Wysłany: 2010-05-02, 17:34
Cytat:
Gra aktorska - fenomenalna. Topol jako Tevye - niezapomniany.
Ścieżka dźwiękowa (John Williams - Oscar), udźwiękowienie (G. McCallum, D. Hildyard - Oscar) - partie wokalne- same słowa piosenek - ARCYDZIEŁO. To one sprawiają, że wystarczy jeden seans, jedno odsłuchanie piosenki "Sunrise Sunset", "Anatevka" czy "Matchmaker, Matchmaker" - by nigdy "Skrzypka na dachu" nie zapomnieć.
Nic dodać, nic ująć - podpisuję się, jeśli można. I dodam, że można sobie nawet ten film kupić, w wychodzącej obecnie serii wydawniczej "musicale", albo zapolować na Cinemaxie, ktory od czasu do czasu emituje "Skrzypka".
_________________ "Ludzie biorą mnie za intelektualistę. Chyba dlatego, że noszę okulary" /Woody Allen/
http://babkafilmowa.blogspot.com/
Pierwszy film obejrzany w tym roku - i pełen zachwyt z mojej strony. Film o tzw. sensie życia, przemijaniu, konieczności borykania się z losem i adaptacji do nowych warunków (co nie zawsze wychodzi, ale wiadomo, pewnych uwarunkowań przeskoczyć się nie da). A wszystko to podane bez zadęcia, z wyczuciem i niesamowitym wręcz zmysłem reżyserskim i artystycznym. Rzecz do tego wybitnie rozrywkowa i działająca na emocje. Już w tej chwili mogę powiedzieć, że Skrzypek... dołączył do mojego filmowego "Top 10". Jeden z najpiękniejszych i chyba najmądrzejszy film jaki kiedykolwiek widziałem.
Moje najwcześniejsze filmowe wspomnienie z dzieciństwa.
_________________
We travel not for trafficking alone;
By hotter winds our fiery hearts are fanned:
For lust of knowing what should not be known
We make the Golden Journey to Samarkand.
dodam, że można sobie nawet ten film kupić, w wychodzącej obecnie serii wydawniczej "musicale"
przegapiłeś - dorwałam jak tylko wyszedł
_________________
We travel not for trafficking alone;
By hotter winds our fiery hearts are fanned:
For lust of knowing what should not be known
We make the Golden Journey to Samarkand.
Moje najwcześniejsze filmowe wspomnienie z dzieciństwa.
Mam podobnie, kiedyś regularnie pojawiał na tvp. Nawet w teatrze zdarzyło mi się być na "Skrzypku", wrażenia równie pozytywne. Jednak najmocniejsze, chociaż nie wiem czy najwcześniejsze wspomnienie dotyczy Twin Peaks, które przesłania mi zdecydowanie resztę, a może nawet miało wpływ na rozwój mojej psychiki.
_________________ Bez bólu nie ma satysfakcji.
Wszystkie te chwile przepadną w czasie niczym łzy w deszczu... Pora umierać.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach