Wiek: 30 Dołączył: 17 Lis 2008 Posty: 5335 Skąd: Warszawa
Wysłany: 2009-12-25, 16:53 Funny People
Funny People
reż. Judd Apatow (USA 2009)
W ciągu ostatnich kilku lat, scenarzysta i reżyser Judd Apatow ("40-letni prawiczek", "Wpadka") pokazał, że nie ma żadnych tabu - od utraty dziewictwa poczynając, a na cudzie narodzin kończąc. O swoim trzecim filmie mówi tak, "Staram się zrobić bardzo poważny film, który będzie dwukrotnie zabawniejszy od moich poprzednich. Życzcie mi szczęścia!" W filmie "Funny People", historii słynnego komika, który ociera się o śmierć, występują Adam Sandler, Seth Rogen i Leslie Mann. [opis dystrybutora]
Długi (ponad 140 minut) i chyba jednak mocno niedoceniony komediodramat. A szkoda bo to naprawdę coś innego. Dowcip często jest tu naprawdę inteligentny (zdecydowanie kierowany do myślącego widza), a często klasycznie durnowaty, niesmaczny i wbrew utartym, ugładzonym standardom (brawo). Postacie i fabuła też pięknie nabudowane. Mamy tu także (a może nawet przede wszystkim) dramat komika, który ma kasę, panienki, wszystko, ale gdy przychodzą smutne wieści od pana w białym fartuchu okazuje się, że czegoś mu jednak brakuje.
Nie czytajcie kretyńskich recenzji, które sugerują, że ten film zawiódł większość widzów więc jest kiepski. To jest mocno nietypowa produkcja jak na amerykańskie warunki. Niepoprawna politycznie, długa, momentami bardzo wysmakowana. Masowy i tandetny poklask oraz puszczanie oka do wcinacza popcornu zastąpiono tu kawałkiem naprawdę solidnego kina. Widocznie jak na dzisiejsze czasy jest to reżyserskie seppuku, ale chwała za takie "wpadki". Dla mnie ten film to po prostu strzał w 10 i oczywiście zdecydowanie polecam.
_________________ tell me what you don't like about yourself
Film dobry ale ciut słabszy od poprzednich produkcji Apatowa. A propos długości to jest taki moment mniej więcej pomiędzy 1.40-2.10 który jest strasznie chujowy i nudny. Gdyby nie to to naprawdę nie miałbym ani jednego zarzutu. I zajebiste te skecze niektóre mają.
A ta blondynka mnie najzwyczajniej w świecie wkurwia...
Ostatnio wszystko jest "niepoprawne politycznie". Już nie wiem co to oznacza. Chyba to jakiś synonim kiepskich, żenujących dowcipów. No ale jest tam Eric Banan więc obejrzę :]
Wiek: 31 Dołączył: 18 Lis 2008 Posty: 4333 Skąd: Z fali
Wysłany: 2009-12-27, 18:50
Film jako taki nie jest zły, choć zarówno jako komedia, bo się w sumie z tego dosyć szybko robi, o ile dobrze pamiętam, komedia romantyczna, jak i dramatyczna kwestia zawodziła. Średnio pamiętam, bo jakoś szczególnie mi w pamięć nie zapadł. Motyw trenowania początkującego komika przez doświadczonego już był przynajmniej kilkukrotnie przerabiany. Z tego co pamiętam, trochę zbyt
Spoiler:
szczęśliwy był rozwój sytuacji z chorobą głównego bohatera
Co do Sandlera, to mógłby sobie chyba darować durne komedyjki (którą rzecz jasna ten film nie jest),bo już kilka razy pokazał, że potrafi dużo więcej(w sumie podobny przypadek jak z Carreyem). Z drugiej strony czasem i te wszechdurne komedyjki się oglądało dla zabicia czasu, a i raz na jakiś czas miały mocne motywy.
_________________ 36. Many have arisen, being wise. They have said "Seek out the glittering Image in the place ever golden, and unite yourselves with It."
37. Many have arisen, being foolish. They have said, "Stoop down unto the darkly splendid world, and be wedded to that Blind Creature of the Slime."
38. I who am beyond Wisdom and Folly, arise and say unto you: achieve both weddings! Unite yourselves with both!
41. But since one is naturally attracted to the Angel, another to the Demon, let the first strengthen the lower link, the last attach more firmly to the higher.- Aleister Crowley, Liber Tzaddi
"Conscious faith is freedom. Emotional faith is slavery. Mechanical faith is foolishness."G.I.Gurdjieff
"Gdy rządzi się prosto i spokojnie, ludzie stają się prostoduszni i lojalni. Gdy rządzi się przez nakazy i zakazy, ludzie stają się sprytni i podstępni."
" Im więcej zakazów i nakazów tym ludziom żyje się marniej."
"Im więcej praw i zasad się ustanawia, tym więcej będzie złodziei i rozbojów"
-Księga Dao i De
Sandlera zawsze lubilem, zagral w kilku naprawdę fajnych komediach i po prostu umie być zabawny. Tutaj wszystko jest bardziej na poważnie i w takim filmie aktorsko też dobrze sie sprawdza. Duży plus za kilka znanych twarzy w pobocznych rolach - RZA, Eminem, ktoś tam jeszcze. Generalnie wszystko bardzo okej, 2 i pół godziny mijają bezboleśnie
Fajny i mądry film, obejrzany po raz drugi jak najbardziej dał radę. Teraz dopiero zauważyłem, że Daisy to panienka ze Scotta Pilgrima. Obsada jest absolutnie wymiatająca - Sandler, Rogen, Schwartzmann, Hill zaliczyli tu bardzo udane występy. Ciekawe, czy się bardzo wkurzyli, jak przyszedł Eric Bana i skradł im całe show
Bardzo dobry film, co do warstwy komediowej, to przyznaję że części skeczów po prostu nie rozumiałem, za to część była najzupełniej miażdżąca. Film jest całkiem niezłą opowieścią o umieraniu i rozliczeniu z samym sobą, podanym w lekkiej, zabawnej formie. Mocne 8/10 za całość i niektóre skecze.
_________________ "Don't be so dark." Juggernaut Onan Gupta
Wiek: 25 Dołączył: 09 Mar 2009 Posty: 419 Skąd: P-ń
Wysłany: 2010-11-26, 17:40
Według mnie przyjemny, a pomimo czasu trwania wcale się nie dłuży (mi oczywiście nie wiem jak Wam). Stand'upy całkiem niezłe i śmieszne się tam przewijały choć były to krótkie ale cykliczne wstawki. Dobrze, że nie była to typowa komedia na jaką wielu się nastawiało żeby potem wypisywać bzdury na portalach jak to na tym filmie się zawiedli i jaki to słaby film powstał. Wcale nie słaby i dobrze, że nie typowe.
Spoiler:
Bohater to taki dupek, egoista i cham ale mądrzeje na chwilę - tu reżyser pokazywał nam chyba, że jak trwoga to do Boga itp. Wyszło mu to fajnie, w komediowym stylu ma się rozumieć. Później ten nawrót na stare tory wraz z cudownym ozdrowieniem i happy end w stylu Apatowa.
Wiek: 25 Dołączył: 09 Mar 2009 Posty: 419 Skąd: P-ń
Wysłany: 2010-11-28, 22:08
Aske napisał/a:
Spoiler:
Mad_X napisał/a:
happy end w stylu Apatowa.
Tam nie było happy endu moim zdaniem.
Spoiler:
Jeżeli przyjmiemy, że przyjście Georga do Iry na samym końcu filmu, do jego pracy było sygnałem dla widza, że jednak zrozumiał iż są wartości cenniejsze niż pieniądze i przedmiotowe traktowanie ludzi to wychodzi, że happy end jednak był - może nie klasyczny ale dający obietnicę zmiany na lepsze. Tam jeszcze o ile pamiętam padło pytanie w stronę Georga od Iry: "Czy wszystko w porządku, jak się czujesz", a on mu odpowiedział "fizycznie jest ok ale psychicznie jeszcze daleko od ok". Zrozumiał swoje zachowanie, a sama wizyta w pracy Iry jest właśnie jedną wielką sceną happy endu. Oczywiście to moje nieobiektywne zdanie
Dołączyła: 27 Lis 2009 Posty: 1652 Skąd: stąd i zowąd
Wysłany: 2011-01-23, 12:57
Niezły, a nawet bardzo dobry film. Komediodramat, żadna tam głupia komedia, z jakimi niesłusznie niektórzy kojarzą nazwisko Sandlera, którego bardzo bardzo lubię i cenię, za spory potencjał dramatyczny, który potrafi ujawnić, jesli tylko da mu się ku temu okazję (polecam oprócz szeroko, i słusznie, na omawianego na forum "Lewego sercowego" także "Spanglish".)
"Funny people" to rzeczywiście film o zabawnych ludziach, ale nie tylko dlatego, że pracują w rozrywce. Także dlatego, że są samotni a wcale przecież być nie muszą. Obrażają się jeden na drugiego za jakieś - mniejsze czy większe (rzecz względna przecież) błędy, zrywają ze sobą, a później cierpią przez całe życie. To film o sztuce kompromisu, o wybaczaniu, o wielkoduszności, jaką możemy sobie wszyscy nawzajem, ku obopólnej korzyści, darować. Wystarczy tylko spróbować, a życie zaraz wyda się piękne! Ten film powinni obowiązkowo zobaczyć wszyscy ludzie na Ziemi.
To także film o współczesnej sztuce dowcipu, skeczu. Niestety, sztuka ta sięga coraz częściej dna. Ludzie są coraz bardziej zmęczeni codzienną bieganiną, chcą żyć po pracy coraz łatwiej i przyjemniej, coraz mniej czytają, najłatwiej ich więc rozśmieszyć niewysublimowanym dosłownym dowcipem kloacznym, umiejscowionym w okolicach płciowych i wydalniczych. Dowcip intelektualny, odnoszący się do pewnych znaków kulturowych, wymaga publiczności jednak bardziej oczytanej i obytej w różnych tematach. Wszyscy idą na łatwiznę. Nawet Allenowi już się coraz mniej chce w tej dziedzinie. Zauważcie, jak bardzo czesto George Simmons zwraca uwagę swemu uczniowi uwagę, by się na prostacki dowcip mniej wysilał, a raczej by się w ogóle nie wysilał. By bardziej był sobą, czyli niegłupkiem, niż udawał pod publikę, że nim jest.
Acha, i jeszcze jedna bardzo ważna sprawa, na które zwróciłam uwagę - jak często nie potrafimy, boimy się (?) normalnie i po ludzku rozmawiać o swoich emocjach, każdą taką próbę kwitujemy zajebistym dowcipem i po sprawie, wracamy do rechotu - to też nie sprzyja głębszym więziom - rozmowa trójki chłopaków na wzgórzu, kiedy jeden opowiada o śmierci dziadka. To jeden z wielu bardzo poważnych momentów w tym filmie.
No i relacje damsko- męskie - kiedyś dziewczyny, kobiety rumieniły się, gdy mężczyzna w ich towarzystwie zrobił jakąkolwiek aluzję w kierunku narządów płciowych, teraz mamy równouprawnienie i one wręcz same inspirują męską wyobraźnię (scena z dziewczyną, która odstręcza od siebie Simmonsa, pokazując jak wygląda kanapka w wędliną. Tu- autentyczna komik wystąpiła, żeby było jeszcze śmieszniej (?).
Ja daję 9/10 za inteligencję, za zwrócenie uwagi na sztukę kompromisu i negocjacji (warto zapamiętać: "Na wierzchu jest gniew, pod spodem jest ból, a pod nim miłość")w relacjach międzyludzkich i na przewrotną sztukę opowieści o durnym dowcipie w mądry sposób.
Cytat:
Ciekawe, czy się bardzo wkurzyli, jak przyszedł Eric Bana i skradł im całe show
W żadnym wypadku, nie! Nikt nikomu nic nie ukradł. Bana wypada tak jak ma wypaść, rej wiodą Adam Sandler i Seth Rogen, tak jak pan Bóg przykazał. A blondynka jest fajna!
_________________ "Ludzie biorą mnie za intelektualistę. Chyba dlatego, że noszę okulary" /Woody Allen/
http://babkafilmowa.blogspot.com/
Nikt nikomu nic nie ukradł. Bana wypada tak jak ma wypaść, rej wiodą Adam Sandler i Seth Rogen, tak jak pan Bóg przykazał.
już się miałem zgodzić, ale przypomniałem sobie, że Sandler z Rogenem na nakreślenie swoich postaci mieli jakąś godzinę, natomiast Bana dostał około kwadransa, zaczynając z poziomu "zły mąż, co o żonę nie dba i zdradza". Tezę o kradzieży podtrzymuję.
Dołączyła: 27 Lis 2009 Posty: 1652 Skąd: stąd i zowąd
Wysłany: 2011-01-26, 15:49
Nie twierdzę, że Bana się nie spisał czy wypadł blado na tle wyżej wspomnianego duetu. Masz rację, świetnie - szybko (w krótkim czasie) i precyzyjnie zbudował swoją rolę, przekazał to co miał przekazać, że warto na niego jako męża, jeszcze raz postawić i mu zaufać. I chwała mu za to. Ale żeby od razu - "ukradł role" tamtym dwóm? Zależy co kto rozumie pod takim stwierdzeniem. Jak dla mnie nie zdystansował ich, nie umniejszył ich wysiłku, nie odebrał im blasku etc. Ale zabłysnąć sam zabłysnął, owszem. Cholewka, ale zbrzydł mocno! Uuuuu! A Seth Rogen taki brzydal trochę, i taki wydawało by sie aseksualny, a jednak daje tu radę, spodobał mi się nawet, lepiej od Bany. Czy ja aby nie bluźnię?
_________________ "Ludzie biorą mnie za intelektualistę. Chyba dlatego, że noszę okulary" /Woody Allen/
http://babkafilmowa.blogspot.com/
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach