17-letnia Frances spędza wakacje wraz z rodzicami i siostrą w eksluzywnym ośrodku wypoczynkowym. To właśnie tutaj poznaje przystojnego instruktora tańca Johnego. Między młodymi ludźmi rodzi się uczucie.
Nie mogłam nie założyc tematu o filmie, który "prześladuje" mnie od dzieciństwa. Co prawda, gdy został nakręcony miałam dopiero 4 lata, więc zobaczyłam go nieco później, ale pamiętam, że wywarł na mnie niesamowite wrażenie.
Co jakiś czas do niego wracam- z sentymentu, chęci posłuchania dobrej muzyki czy zerknięcia na Patricka.
Ten film chyba nigdy mi się nie znudzi.
P.S. Absolutnie nie polecam wydania z gazety- napisy sa do d..y- na szczęscie dialogi znam na pamięć.
Ostatnio zmieniony przez BM 2009-04-01, 19:05, w całości zmieniany 6 razy
Ja pamiętam że miałam może z 10 lat, a film był od 15 chyba i trzeba sie było bardzo postarać i wziąć starszą koleżankę żeby dostać bilet. Stało sie w kolejce liczącej chyba 100 osób, a potem, z braku miejsc siedzących oglądało się film na stojąco w korytarzyku w kinie, ale był i jest to
Wiek: 26 Dołączyła: 17 Lis 2008 Posty: 2103 Skąd: Warszawa
Wysłany: 2008-11-21, 01:07
Nie wiedziałam jedynki i chyba nie chce mi się oglądać. Dwójka gdzieś mi się przewinęła po oczach, ale odłożyłam ją po jednym obejrzeniu do tej samej szuflady gdzie leży karaibskie kino familijne.
Ja jestem zdania, że filmy o znanych tytułach, które przewijają się od czasu do czasu w dyskusjach warto obejrzeć samemu chociażby po to, żeby mówić w swoim imieniu. Nie wyobrażam sobie jak można dyskutować o Casablance, albo Dirty Dancing (to tylko przykłady) i poddawać je krytyce, zanim się je zobaczy.
Btw. Określenia Dirty Dancing i 'strata czasu' nijak mi do siebie nie pasują. Stratą czasu może być obejrzenie np Hostel albo A.D Babylon, a nie filmu, który jest jest już pewnym klasykiem - na te nigdy nie szkoda czasu, nawet jeśli po obejrzeniu stwierdziliśmy, że nam się nie podoba.
dobra warto je znać, jeśli chodzi o to, że odhaczyłam sobie klasyk to ok, czasu nie straciłam, przyznaje się.
Ale poczucie straty mam i tak, wg mnie wirujący seks pozycją obowiązkową nie jest *_*, o wiele lepiej będzie obejrzeć jakiś inny seks ; ]
dla mnie ten film to kult,chociaż nie wiem dlaczego.nigdy nie zastanawiałam się nad tym zbytnio. uwielbiam jego stylistykę, dość kiczowatą ścieżkę muzyczną oraz fabułę mającą wyciskać łzy. dd2 to już nie to samo,pozbawione jest magii tamtego okresu... kultem jest też dla mnie musical Grease,tak na marginesie
Time of my life :-) i wszystko jasne...
Sentyment, Patrick Swayze i muzyka sprawiają, że nie sposób oprzeć się urokowi tego filmu. Historia jest banalna,ale...przecież mogła być bardziej... A co mi się najbardziej podoba, to to, że
Spoiler:
Baby i Johnny nie biorą ślubu, nie przyrzekają sobie dozgonnej miłości i są po prostu wakacyjnymi kochankami, przeżywają przygodę
Spoiler:
Scena ich baraszkowania jest przeseksowna
_________________ ** człowiek człowiekowi wilkiem,a kiwi kiwi kiwi **
Dołączyła: 27 Lis 2009 Posty: 1652 Skąd: stąd i zowąd
Wysłany: 2011-02-18, 15:59
Jeden z moich ulubionych filmów rozrywkowych. Co jakiś czas oglądam z wielką przyjemnością. Jest na co popatrzeć i czego posłuchać. Mimo, że kicz, a może właśnie dlatego. Historia miłosno-obyczajowa prosta jak drut, i dobrze, bo film zrobiony by widza zrelaksować, a nie potrząsnąć. Można polecić, szczególnie zapatrzonym kiedyś w kolejne edycje "Tańca z gwiazdami", żeby zobaczyli na czym polega prawdziwy taniec a nie podskakiwanie na parkiecie.
_________________ "Ludzie biorą mnie za intelektualistę. Chyba dlatego, że noszę okulary" /Woody Allen/
http://babkafilmowa.blogspot.com/
A tak apropos skojarzenia ,,Tańca z gwiazdami" z ,,Dirty Dancing"...
Jennifer Grey wystąpiła w amerykańskiej edycji w 2010 roku :-) Jeden z jej tańców został nawet poświęcony scenie z filmu...
Szczerze mówiąc, trudno ją poznać po tej operacji nosa (który nadawał jej wdzięku i charakteru)
_________________ ** człowiek człowiekowi wilkiem,a kiwi kiwi kiwi **
_________________
We travel not for trafficking alone;
By hotter winds our fiery hearts are fanned:
For lust of knowing what should not be known
We make the Golden Journey to Samarkand.
Ona miała więcej operacji niż tylko operację nosa. Zresztą sama przyznała, że tego żałuje, nie wspominając o tym, że potem nikt jej nie poznawał i jej kariera nie potoczyła się tak jakby mogła.
Właśnie ostatnio dwa razy leciał DD w TV więc sobie go odświeżyłam dwukrotnie.
_________________ Are we living just for pleasure, or for reasons yet unknown?
1 to klasyk! Muzyka, taniec, Patrick! 2 dużo dużo gorzej - i chociaż uwielbiam Romolę Garai jak i Diega Lunę - to nie odczuwało się żadnej chemii pomiędzy nimi (poza tym troszkę większa jest od niego). Muzyka dobra.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach