Rock'N'Rolla
reż.: Guy Ritchie (Wlk. Brytania 2008)
Kiedy rosyjski gangster zamyka szemraną transakcję sprzedaży ziemi, w Londynie pojawiają się miliony dolarów, a wszyscy kryminaliści zaczynają snuć plany przejęcia pieniędzy. Każdy, od groźnego króla podziemia po seksowną księgową i od skorumpowanego polityka po żałosnych drobnych złodziejaszków stara się, sam albo w porozumieniu ze wspólnikami, położyć rękę na pieniądzach i pokrzyżować plany konkurentom.
Guy Ritchie z każdym kolejnym filmem pokazuje że jest coraz lepszy.Po rewelacyjnym "Revolverze", w tym obrazie nie widać spadku formy.Dostajemy całkiem smakowity kryminał,okraszony solidną dawką czarnego humoru,mnogością wątków, "tekstów" i zachowań bohaterów,które sprawiają że można spokojnie wrócić do tego filmu kilkakrotnie i nie nudzić się przy tym. Poza tym film ma jeszcze jeden potężny atut, NAJLEPSZĄ SCENĘ ŁÓŻKOWĄ,moim zdaniem w historii kina,zapomnijcie o tym coście widzieli do tej pory,myslę ze jest szansa na nowy kanon w tej dziedzinie
9/10 i staję się fanem tego pana
Ostatnio zmieniony przez BM 2009-12-28, 18:11, w całości zmieniany 4 razy
Jestem na TAK! praktycznie we wszystkim zgadzam się z Aske. Scena z ćpunami sprzedającymi futro bezcenna no i oczywiście scena łóżkowa (już gdzieś o tym pisałem). Bardzo podobały mi się zdjęcia i ogólna konstrukcja filmu, bardzo przypominała mi Pulp Fiction. Aha no i wątek
Spoiler:
z kumplem pedałem który szedł do paki też gruby.
_________________ Coś się kończy, coś się zaczyna. Coś się spierdoli...
Dołączył: 18 Lis 2008 Posty: 27 Skąd: Ultima Thule
Wysłany: 2009-08-16, 03:00
Ritchie rządzi, scena łóżkowa naprawdę nowatorska, natomiast motyw z rakami to niestety nieco zmodyfikowany motyw se świniami w Snatch. Ale ogólnie film zdecydowanie na plus, klawa ścieżka dźwiękowa (I'm a Man :tanczy: ) no i przede wszystkim obecność tego rudego kutasa co gra we wszystkich brytyjskich produkcjach gangsterskich (Geoff Bell, czy jak mu tam).
Dwa razy już oglądałem, ale nie dlatego że mną tak pozamiatał. Po prostu niezły film, (o atutach już powiedziano w tym temacie) a jak się nie ma co zarzucić to się włącza właśnie niezłe filmy
Nie byłem fanem "Przekrętu" ani "Porachunków" i nie jestem też fanem tego filmu. Co oczywiście nie zmienia faktu, że wszystkie te filmy są dobre i dość zabawne, nieźle się je ogląda. Ale czegoś mi w nich zawsze brakowało.
_________________ stoję ponad tym wszystkim z aroganckim uśmiechem na twarzy!
Poza tym film ma jeszcze jeden potężny atut, NAJLEPSZĄ SCENĘ ŁÓŻKOWĄ,moim zdaniem w historii kina,zapomnijcie o tym coście widzieli do tej pory,myslę ze jest szansa na nowy kanon w tej dziedzinie
Co racja to racja
_________________ Don't know what Dutch Rudder is?
Chciałem zakładać temat, a okazuje się, ze jest od dawna. To jest właśnie jedna z petard filmowych, humor świetny, cały czas się z czegoś pośmiałem, akcja ze najlepszy kumpel jest ciepły rozwaliła mnie , dobrze pokręcony, coś w stylu "Przekrętu", miałem takie dziwne wrażenie, ze te rusek to Romek Abramowicz
_________________ "Jest kilka rzeczy na tym świecie, które są dla mnie święte. Moi przyjaciele, moje pieniądze, moja kobieta. Jeżeli zranisz którąkolwiek z nich, módl się, by Bóg znalazł Cię przede mną."
Film jako powrót formy po Revolver, bardzo dobrze się oglądało, [i]dużo ciekawych zwrotów akcji okraszonych bezbłędnym miejscami humorem, chwytliwa ścieżka dźwiękowa którą nadal daję radę słuchać
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach