Wiek: 25 Dołączyła: 17 Lis 2008 Posty: 2095 Skąd: Warszawa
Wysłany: 2010-01-22, 08:27
PitBullFarm napisał/a:
Kino sensacyjne na sterydach, z ADHD i epilepsją.
Dobre określenie. Faktycznie tak to się mniej więcej odbiera.
Jeśli taka technika w filmie przypadła Ci do gustu to koniecznie obejrzyj też dwójkę. Jest jeszcze szybciej, jeszcze bardziej hardkorowo i jeszcze śmieszniej.
Jeśli taka technika w filmie przypadła Ci do gustu to koniecznie obejrzyj też dwójkę. Jest jeszcze szybciej, jeszcze bardziej hardkorowo i jeszcze śmieszniej.
Obawiam się, że w takim wypadku sprzęty domowe naprawdę mogłyby ulec uszkodzeniu, bądź zostałyby wysłane do defenestracyjnej szkółki krótkich lotów szybowcowych na kurs przyspieszony.
_________________ Many years ago I met a girl and I fell in love
She was my sunshine, she was my dove
But voices in my head told me what to do
Now I stand at your grave and I'm missing you
A mogłem jednak posłuchać znajomych... Druga część była filmem akcji, a jakże, ale niestety żenująco niskich lotów. Większość dialogów wymuszona i daleko im do śmieszności, chociaż zdarzają się lepsze momenty, dynamiczny montaż jedynki poszedł na spacer, dostaliśmy za to pełen chaos przypominający wizualizację nieskładnej paplaniny Ikonowicza czy innego Iwińskiego. Akcja niby gna do przodu, ale napotykając silny opór powietrza, który w efekcie tak niweluje uczucie pędu, że przysnąłem dwa razy podczas seansu. Pozostający przy barwnych porównaniach, ten film jest jak pędzący po krzywych torach pociąg pełen łajna, w którym palacz nieregularnie i od niechcenia ładuje dziurawą szuflą węgiel do wyeksploatowanego do cna pieca.
_________________ Many years ago I met a girl and I fell in love
She was my sunshine, she was my dove
But voices in my head told me what to do
Now I stand at your grave and I'm missing you
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach