Wrogowie publiczni / Public Enemies
reż. Michael Mann (USA 2009)
Historia o najsłynniejszych amerykańskich gangsterach lat 30tych - Johna Dillingera, Baby'ego Face'a Nelsona i Pretty Boya Floyda. Kierowana wówczas przez J. Edgara Hoovera FBI z małej agencji stała się potężną organizacją o światowej sławie miedzy innym przez swoje wysiłki zmierzające do schwytania przestępców.
Nie za bardzo kręcą mnie lata 30-te, w przeciwieństwie do Mojej Ślicznej, która ubóstwia tamte czasy. Dla takich osób jak ona, lubujących się w klimatach gangsterskich, to już powód do zapoznania się z tym tytułem. I z pewnością wyjdą oni z kina usatysfakcjonowani. Garnitury, kapelusze, ładne auta, swing, śmieszna broń...
Ale ja również byłem bardzo zadowolony. Mann operuje znanymi filmowymi zagrywkami, ale dopracowanymi do perfekcji. Dobre zwroty akcji, spójny scenariusz i brak faworyzowania, któreś z dwóch głównych postaci, walczących przeciw sobie.
Co jakiś czas pojawiają się akcenty humorystyczne, ale nie tylko po to żeby nam przypomnieć, że to zwykła hollywoodzka opowieść, a nie rzetelna biografia Dillingera, bo jak na amerykańską produkcję, film ma klasę.
I jeszcze jedno. Uwielbiam westerny jak cholera. A tu nawiązań do starych, poczciwych filmów o kowbojach jest od groma.
Ostatnio zmieniony przez Eva 2009-07-19, 23:01, w całości zmieniany 2 razy
Wiek: 30 Dołączył: 17 Lis 2008 Posty: 5335 Skąd: Warszawa
Wysłany: 2009-07-19, 15:45
Rozumiem, że właśnie wróciłeś z premiery?
Ja jeszcze nie byłem ale się wybieram (może dziś nawet). Słyszałem, że ochy i achy nad tym tytułem jednak lekko przesadzone bo film dobry ale nie świetny. Zboczymy jaką będę miał opinię jak wrócę z kina.
_________________ tell me what you don't like about yourself
Szczerze? Po krótkim pobycie na KMF forum tudzież w innych paru miejscach i czytania o tym, że coś jest "mannowskie", albo w ogóle, że on taki geniusz powtarzane przy każdej byleokazji już mnie ząb rozbolał i nawet nie mam ochoty tego nowego czegoś oglądać (a miałem). Rzygam już tym filmem, a jeszcze go nie widziałem. Dziwne, prawda?
_________________ Ja to najbardziej lubię filmy jak ojciec ma syna
Tak, może bez wielkiej erekcji, bo przez cały czas miało się wrażenie deja vu, ale często tak mam, jak oglądam filmy z USA. Można temu filmowi zarzucić wiele - brak realizmu, typowo hollywoodzcy bohaterowie czy nagminne puszczanie oka do widza (efektowna końcówka, lecz trochę tania ...do diabła, a może tak było na prawdę?).
Ja w tym wszystkim widziałem ducha starych filmów, naiwnych, ale nikt przecież nie czuje się oszukany.
Właśnie to jest najlepsze w tym filmie, ta naiwność i wręcz bajkowość starych filmów gangsterskich.Realia lat 30-tych ukazano przez stylistykę filmów z tamtych lat. Tanie,hollywoodzkie gesty budują historię,ale właśnie na ich podstawie powstawały klasyczne dziś filmy. Dla mnie to film dobry i na pewno wart obejrzenia. Nie jest to może orgazm na ekranie,ale kawałek ciekawego kina.No i dobrze oddany klimat,przez co czuje wewnętrzny przymus posiadania ścieżki dźwiękowej *.*
ps.a film na pewno nie straci,jeśli go nie obejrzysz drogi PanieSardelo ; ]
Wiek: 30 Dołączył: 17 Lis 2008 Posty: 5335 Skąd: Warszawa
Wysłany: 2009-07-19, 21:55
Właśnie wróciłem z kina. Fajne, gangsteskie kino akcji. Depp jak zwykle zagrał bezczelnie w czym jest świetny. Faktycznie taki trochę staromodny (momentami nawet tak naiwnie wzruszający filmik). Nawet Bale nie charczał (co mu się ostatnio nagminnie zdarza). Nie jest to żadne filozoficzne kino o dorastaniu we włoskiej dzielnicy, ani inna epopeja gatunku ale z pewnością jest to tytuł dobry. Nawet powiedziałbym bardzo dobry. Zgrzytów większych nie wychwyciłem. Podobało mi się. Jak najbardziej polecam.
Wiek: 26 Dołączyła: 17 Lis 2008 Posty: 2103 Skąd: Warszawa
Wysłany: 2009-07-19, 22:33
BM napisał/a:
Nawet Bale nie charczał (co mu się ostatnio nagminnie zdarza).
Już lepsze wrażenie sprawia kiedy zastyga w swojej ulubionej pozie z lekko rozdziawioną buzią... Nie, jednak nie, i tak mnie irytuje. Chociaż tutaj chyba jednak pasował do swojej roli.
Naiwny? Przecież miał być naiwny. Dillinger płaczący na widok Clarka Gable'a w kinie, tysiąc strzałów na minutę bez zmieniania magazynka, beztroskie wejście Depp'a na komisariat w Chicago, przecież właśnie chodziło chyba o to, żeby to - w porównaniu do ultradosłownego kina akcji XXI wieku - było taką trochę bajką, legendą.
Mi się podobało. No i świetna muzyka, zdecydowanie budowała klimat.
Wiek: 30 Dołączył: 17 Lis 2008 Posty: 5335 Skąd: Warszawa
Wysłany: 2009-07-22, 00:50
Pytanie o pewien istotny epizod (do tych co już film widzieli):
Spoiler:
Jest taka scena, w której John Dillinger wchodzi na komisariat i bezczelnie pląsa w gabinecie sztabu FBI, na koniec pytając jeszcze agentów o to jak obstawiają zakłady. Czy ktoś wie może czy coś podobnego znajduje się na koncie prawdziwej biografii pierwowzoru filmowego gangstera? Chodzi mi o to, czy jest to czysta reżyserska fantazja, czy też podobne zdarzenie miało miejsce naprawdę?
Film dobry (głównie wizualnie i od strony aktorskiej), ale moim zdaniem scenariusz trochę kuleje.
Jak dla mnie brak tu porządnego wprowadzenia w fabułę, koniecznego dla lepszego zarysowania postaci (zrozumienia co ukształtowało ich charaktery i sposób ich postępowania).Przydałyby się jakieś krótkie retrospekcje.
Drugim zarzutem pod adresem scenariusza jest brak wyraźnego punktu zwrotnego.
Ps. Nie wydaje mi się aby akcja z wejściem do komisariatu była prawdziwa, aczkolwiek nie wyglądało to też na nieprawdopodobne, wiadomo -pod latarnią zawsze najciemniej
Byłem w kinie zaraz jak film się ukazał z tego powodu iż uwielbiam filmy gangsterskie i lata 30.Niestety spodziewałem się wiele więcej.Przedewszystkim dobrej muzyki oraz dialogów a wyszło totalnie średnio.Aktorstwo Johnego jak zwykle dobre,za to Christian Bale to drewno o czym po raz kolejny przekonałem się w tym filmie.Świetne są za to sceny strzelanin,pośćigów itp.Nieratuje to jednak tego filmu
_________________ All those moments will be lost in time, like tears in rain. Time to die."
Wiek: 30 Dołączył: 17 Lis 2008 Posty: 5335 Skąd: Warszawa
Wysłany: 2009-08-29, 15:15
Vault Boy napisał/a:
za to Christian Bale to drewno o czym po raz kolejny przekonałem się w tym filmi
A mnie się właśnie Bale podobał ww tej roli. Pasował do swojej postaci znakomicie.
Vault Boy napisał/a:
Świetne są za to sceny strzelanin,pośćigów itp.Nieratuje to jednak tego filmu
Zgadzam się, moim zdaniem jednak zupełnie ratuje to ten film.
Jeżeli chodzi o pozostałe warstwy (muzyka, dialogi, zdjęcia) to nie ma może rewelacji ale całość stoi na dobrym poziomie przez co cały film także ogląda się co najmniej dobrze.
_________________ tell me what you don't like about yourself
Wiek: 26 Dołączyła: 17 Lis 2008 Posty: 2103 Skąd: Warszawa
Wysłany: 2009-08-29, 15:39
Vault Boy napisał/a:
Niestety spodziewałem się wiele więcej. Przede wszystkim dobrej muzyki oraz dialogów a wyszło totalnie średnio.
Ja tam na muzykę nie narzekałam, bardzo mi się podobała (ale może ponieważ się nie znam to przyjęłam wszystko co brzmiało jak lata 30-ste bezkrytycznie). Bale ma dość nieprzyjemną manierę bycia sztywnym i nieużywania twarzy w filmie, ale do niektórych ról (jak np. tutaj) to nawet w sumie pasuje.
Niestety spodziewałem się wiele więcej. Przede wszystkim dobrej muzyki oraz dialogów a wyszło totalnie średnio.
Ja tam na muzykę nie narzekałam, bardzo mi się podobała (ale może ponieważ się nie znam to przyjęłam wszystko co brzmiało jak lata 30-ste bezkrytycznie). Bale ma dość nieprzyjemną manierę bycia sztywnym i nieużywania twarzy w filmie, ale do niektórych ról (jak np. tutaj) to nawet w sumie pasuje.
Co do Bale"a zgodze się z Tobą w 100%.Muzyka niebyła taka zła (chodzi mi tutaj o jazz z lat 30,który przewijał się przez film.Zaś muzyczny motyw przewodni znany nam z trailera kompletnie mnie zawiódł.
_________________ All those moments will be lost in time, like tears in rain. Time to die."
Kawałek może i fajny,ale moim zdaniem kompletnie niepasuje do filmu gangsterskiego,który toczy się w latach 30.Bardziej pasowałby jakiś swing jazz lat 30,który także przewijał sie przez film,ale było tego za mało.
_________________ All those moments will be lost in time, like tears in rain. Time to die."
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach