Wiek: 28 Dołączyła: 18 Sty 2009 Posty: 188 Skąd: z domu
Wysłany: 2009-04-11, 22:34 Fresh
Fresh
reż. Boaz Yakin (USA, Francja 1994)
Fresh jest dwunastoletnim chłopcem, mieszkającym w Brooklynie. Wygląda jak każdy inny dzieciak z sąsiedztwa, ale jego życie okazuje się bardziej skomplikowane niż wskazują na to pozory. Zajmuje się bowiem rozprowadzaniem narkotyków, pracując dla lokalnych handlarzy. Matka Fresha nie żyje, siostra jest narkomanką, a ojciec - włóczęga i pijak, ma zakaz widywania się z synem. Chłopiec często jednak wymyka się do parku, gdzie gra z nim w szachy. To jedyny ich wspólny kontakt. Samotny i nieszczęśliwy planuje własną rozgrywkę. Nie chce więcej uczestniczyć w nielegalnym interesie, pragnie wyciągnąć siostrę z uzależnienia. Rozpoczyna intrygę kierując przywódców dwóch gangów narkotykowych przeciw sobie.
Bardzo fajny, a kompletnie zapomniany film. Genialna gra dzieciaka odtwarzającego główną rolę. Nie wiem czemu, ale film skojarzył mi się ze Slumdog Millionaire - tam przebieg fabuły wyznaczał telewizyjny teleturniej, tutaj - partia szachów.
Ostatnio zmieniony przez BM 2009-08-26, 10:23, w całości zmieniany 3 razy
Film może nie do końca zbyt realistyczny w kwestii całej intrygi przeciwko rywalizującym przywódcom gangów, bo w rzeczywistości nie byłoby to wszystko takie łatwe, ale zdecydowanie warto obejrzeć.
_________________ stoję ponad tym wszystkim z aroganckim uśmiechem na twarzy!
Wiek: 30 Dołączył: 17 Lis 2008 Posty: 5233 Skąd: Warszawa
Wysłany: 2009-08-26, 10:22
Właśnie obejrzałem (przenoszę do innego działu).
Wbrew pozorom nie jest to film smutny, ani dołujący. Nie jest to też typowe kino getta z marnym aktorstwem i szablonową fabułą. Nic z tych rzeczy. Fresh, to klimatyczne, momentami zabawne (choć traktujące o poważnych rzeczach) kino. Taki obraz bardziej w starym stylu. Bardzo malowniczo pokazane "zakazane dzielnice" amerykańskich miast (zalane słońcem opuszczone, ceglane bloki, żelazne konstrukcje naziemnego metra, itp). Sami gangsterzy też jacyś tacy trochę przerysowani. To trochę tak jakbyśmy dziś patrzyli na podrygi pierwszych amerykańskich raperów w stylu MC Hammer'a (z jednej strony uśmieszek, z drugiej jakiś tam mniejszy lub większy sentyment czy nawet kult przeszłości). Właściwie film równie dobrze mógłby być zamieszony w dziale filmlab czy arena ale ze względu na silny ganstersko-narkotykowy wątek postanowiłem go przesunąć tutaj.
Fajnie, klimatyczne kino, które się dobrze ogląda. Polecam.
_________________ tell me what you don't like about yourself
Wiek: 25 Dołączyła: 17 Lis 2008 Posty: 2093 Skąd: Warszawa
Wysłany: 2009-08-27, 08:14
Podobało mi się. Główny bohater, jak na swój wiek, świetnie zagrał, fabuła zakręcona, dobre motywy Estebana czy ojca Fresh'a, ciekawa intryga, a w momencie zakończenia byłam szczerze zawiedziona "że to już". Warto na pewno rzucić okiem.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach