Oskarżony o terrorystyczny zamach bombowy na Kreml, agent IMF Ethan Hunt wraz z resztą zespołu zostaje zwolniony z obowiązków w chwili, kiedy prezydent wdraża „Ghost Protocol”. Pozostawiony bez środków i wsparcia, Ethan musi znaleźć sposób na oczyszczenie dobrego imienia agencji oraz uniemożliwienie kolejnego ataku. Sprawę komplikuje fakt, iż Ethan zostaje zmuszony do podjęcia się misji wraz z zespołem byłych agentów IMF, których osobistych motywów do końca nie poznał. (opis dystrybutora)
Strasznie klawy akcyjniak, ponad dwie godziny dobrej zabawy. Najczęściej infiltrowana tajna agencja w dziejach tym razem zostaje rozwiązana w cholerę, kiedy akurat po świecie gania koleżka z jakimś wiksem do odpalania rosyjskich pocisków taktycznych z głowicami atomowymi. Może go powstrzymać tylko Ethan Hunt i trójka innych agentów IMF. Jednym z nich jest Benji, grany przez Simona Pegga, który oczywiście kradnie każdą scenę i sprawia, że film zmierza w stronę delikatnej autoparodii. Nienachalnego humoru jest zresztą w tej części "Mission: Impossible" wiele, chyba więcej, niż we wszystkich poprzednich razem wziętych.
Twórcy mieli chyba niezłą radochę z wymyślania, w jakie tym razem tarapaty wpakują swoich bohaterów. Tytuł serii zobowiązuje, każda kolejna sekwencja zawiera coraz krótszy dedlajn i jeszcze więcej przeszkód do pokonania. Wisienką na torcie jest oczywiście sekwencja w Burdż Chalifa w Dubaju, przy której wróciły wszystkie moje lęki związane z wysokością. Tak się kurde robi kino akcji.
Byłoby 9/10, gdyby nie wyjątkowo ciężką ręką zrobione sceny przybliżające widzom emocjonalne motywacje stojące za poszczególnymi postaciami z drużyny Hunta. Łatwo poznać, kiedy się zaczną - gdzieś z boku zaczyna przygrywać najbanalniejszy z możliwych temat muzyczny a bohaterowie nagle stroją srogie miny. „Prawdy” emocjonalnej tych scen nie powstydziłby się żaden twórca telewizji Hallmark. Dobra robota, całe szczęście następnym razem będę mógł sobie ten sentymentalny szajs przewinąć.
Ostatnio zmieniony przez Eva 2012-01-16, 09:26, w całości zmieniany 1 raz
Gdyby był tylko bardziej realistyczny... Sceny gdzie mężczyzna skacze z budynku i w locie obraca się o 180 stopni strzelając i trafiając wroga stojącego na dachu wykraczają poza moje granice. Na plus dawka humoru, przyjemne zdjęcia. 6/10
Mi osobiście zbytni brak realizmu odbiera emocjonowanie się filmem. Po prostu nie przejmuje się losami przezajebistych bohaterów którzy wykonują swoje przezajebiste akrobacje z uśmiechem na ustach. Ale nie jestem zawiedziony z filmu - wiedziałem że się tego można spodziewać. Ot taka przyjemna bajeczka
Bardzo zacna rozrywka, chyba obok "jedynki" najlepsza część tego cyklu. W sumie można to uznać za podróbkę Bonda, gdyż w sumie z cyklem o 007 ma nowa Misja... więcej wspólnego niż filmy z Craigiem; świetna, bekowa samoświadomość, luzackie podejście aktorów, zabawa konwencją, humor, gadżety. I dwie piękne kobiety - Paula Patton i Léa Seydoux. Wstawki "dramatyczne" istotnie wybijają z rytmu, ale jakoś specjalnie wiele ich nie ma; sceny misji i akcyjkowe absolutnie pierwsza klasa; nie ma tu obowiązującej w większości współczesnych blockbusterów tendencji do wrzucenia w kadr jak największej ilości wybuchów i CGI, bardziej postawiono na suspens, cwany montaż (ta podmiana pokojów hotelowych to majstersztyk pod tym względem) i różne oryginalne patenty. Nie podobał mi się jedynie główny antagonista - taki Sebastian Shaw dla ubogich, i na dobicie prawie wcale się w filmie nie pojawia - i jak tu się emocjonować walką z nim?
A na koniec pozwolę sobie zacytować komentarz mojej narzeczonej po pierwszej scenie - "Zamiast Sawyera mogli Seana Beana do tej roli wziąść". Ci, którzy widzieli, załapią dowcip.
_________________ "Thing. Motherfucker looks just like The Thing." - Freddy "This snakeskin jacket is a symbol of my individuality and my belief in personal freedom." - Sailor
Bardzo zacna rozrywka, chyba obok "jedynki" najlepsza część tego cyklu.
A dla mnie najsłabsza , no może równie przeciętna jak część druga.
Ogólnie pomimo totalnie absurdalnej historii, to zdecydowanie przerost formy nad treścią.
Jak wszystkie te futurystyczne gadżety, zawsze były zaletą, to tu już rzygałem nimi;)
Jedyny plus to fajne miejsca, które odwiedzamy wraz z bohaterami MI ale to zdecydowanie za mało.Choć oczywiście film do oglądnięcia.
Według mnie część na poziomie mojej ulubionej trójki. Każda część jest na swój sposób inna, każda ma coś w sobie. Najtęższe cięgi zbiera druga część, która...kurczę...lubię ją :D Choć jest najsłabsza. Ma za to najlepszy soundtrack, coś wspaniałego. A czwórka ? Wyróżnia się poczuciem humoru i autoironią. Jest to bardzo dobrze wkomponowane i dlatego w połączeniu z dynamiczną akcją daje to rewelację. Plus akcja na wieżowcu, coś niesamowitego ! Ode mnie w kategorii "akcja" 9/10 !
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach