Turysta / The Tourist
reż. Florian Henckel von Donnersmarck (Francja, USA, Włochy 2010)
Frank (Johnny Depp), Amerykanin o niezbyt ujmujących manierach, wybiera się na wakacje do Wenecji. Na miejscu zaczepia go Elise (Angelina Jolie), przepiękna kobieta skrywająca niecodzienny sekret. Wkrótce, za sprawą pościgów Interpolu, włoskiej policji oraz rosyjskiego zabójcy ich romantyczne gierki przemieniają się w skomplikowaną sieć oszustw. Oto pełen niespodziewanych zwrotów, międzynarodowy thriller akcji, którego nie można przegapić! [opis dystrybutora]
Uwaga, proszę się skupić. Oto on - Florian Maria Georg Christian Graf Henckel von Donnersmarck (ciekawe ile mu zajmuje złożenie pełnego podpisu), niemiecki reżyser, któremu genialna produkcja pod tytułem „Życie na podsłuchu” w 2007 roku przyniosła Oskara w kategorii „Najlepszy film nieanglojęzyczny”. Niestety taki prestiż zobowiązuje i niejako wymusza na reżyserze kontynuację lub chociaż zachowanie wysokiego poziomu swojego następnego filmu.
„Życie na podsłuchu” zwróciło uwagę widzów oraz udowodniło, że pomimo mało znanych aktorów i niskiego budżetu, kino za naszą zachodnią granicą potrafi zainteresować. Sukces Donnersmarck’a przyciągnął hollywoodzkich producentów i tylko kwestią czasu była pierwsza wysokobudżetowa produkcja.
Amerykańscy bossowie Fabryki Snów dobrze wiedzą jak przyciągnąć widza i wydusić z niego „zielone”. Recepta jest przecież prosta: wystarczą dwie mega gwiazdy, które na dodatek jeszcze nigdy nie spotkały się na planie filmowym i można spokojnie liczyć góry dolarów. A przecież Angelina Jolie oraz Johnny Depp to nie byle kto, duet marzeń, śmietanka hollywoodzkich produkcji.
Reasumując: dwójka zdobywców Oskarów (Jolie i Donnersmarck) oraz nie gorszy, ale jeszcze oczekujący na to wyróżnienie Depp, stali się marionetkami współczesnej myśli filmowej i za sprawą filmu „Turysta” zwiększyli tylko i wyłącznie swoje i tak już grube portfele.
Sukces zbudowany na sukcesie innych, to jedna z domen amerykańskich producentów. Remaki europejskiego i azjatyckiego kina to codzienność, bo pomysłów jest coraz mniej, a przecież „cudzesy” smakują najbardziej. „Turysta” został oparty na francuskim pomyśle z 2005 roku zatytułowanym „Anthony Zimmer” z piękną Sophie Marceau w głównej kobiecej roli. Produkcja z kraju miłośników ślimaków ociekała tajemniczością, przez co wciągała widza od stóp po same końcówki włosów. Amerykanie, jak to Amerykanie, pozamieniali bieguny magnesu i zamiast przyciągać formą, wspomogli się wielkimi nazwiskami, które w gruncie rzeczy uratowały ich marną produkcję.
Recenzując film powinienem pokrótce przytoczyć jego treść, w końcu takie są kanony tej profesji. Najchętniej przemilczałbym ten temat, ale jednak. Tytułowym „Turystą” jest Frank (Depp), który po wielkim rozczarowaniu sercowym, ucieka do Wenecji, gdzie planuje zaznać spokoju i zapomnieć o przeszłości. Człowiek myśli, że uciekając gdzieś daleko, zazna leczącego każdy ból spokoju . Niestety Frank jest w dużym błędzie. Kiedy na swojej drodze, nie przypadkiem, spotyka przepiękną Elise, jego dotychczasowe problemy, stają się niczym, w porównaniu z tymi nadchodzącymi. Frank staje się marionetką w rękach przebiegłej pani agent, która zrobi wszystko, aby osiągnąć swój zamierzony cel.
Zamiast pisać o sztampowej fabule, chciałbym zwrócić waszą uwagę na dwie rzeczy, bez których „Turysta” mógłby w ogóle nie istnieć. Po pierwsze krajobrazy, a po drugie muzyka. W tym przypadku, co rzadko się spotyka, oba te nieodzowne elementy filmu współgrają ze sobą idealnie. Na przykład szybka akcja poparta jest dynamicznymi, przyjemnymi dla ucha dźwiękami, które odpowiednio potęgują wydarzenia na ekranie. Pocztówkowe zdjęcia bajecznej Wenecji cieszą oko, czego niestety nie można powiedzieć o grze gwiazd hollywoodzkiego kina. Depp i Jolie odgrywając swoje role zapomnieli, że muszą ze sobą współgrać, uzupełniać się, a tutaj mamy wrażenie, że grają w dwóch różnych filmach. Nie tworzą zgranej filmowej pary, brakuje im tej wyimaginowanej chemii, która wiąże ich z widzem.
„Turysta” to komercyjna produkcja, która jak zwykle smacznie zapowiedziana, poległa na pierwszych metrach. Gra aktorska, przewidywalna, sztampowa akcja sprawiają, że po obejrzeniu jesteśmy bardzo rozczarowani. Miał to być genialny remake z niepowtarzalnym, widzianym po raz pierwszy, duetem super gwiazd, które wielokrotnie udowodniły, że mają coś do powiedzenia. W tym przypadku otrzymaliśmy produkcję wręcz niemą, bez konkretnego przekazu, dla mas, bardziej tych zza wielkiego oceanu. „Turysta” jest jak niedoświadczony globtroter, który chce podróżować, jednak nie wie, jak czytać mapę.
_________________ Filmy nie dzielą się na te dobre i złe, są takie które się podobają lub nie.
Ostatnio zmieniony przez BM 2011-08-03, 07:41, w całości zmieniany 1 raz
Dalton był fajny, zdjęcia momentami były fajne. I tyle dobrego mogę o tym filmie powiedzieć.
A, przy oglądaniu automatycznie nasuwają się porównania Jolie z Marceau - i ta ostatnia oczywiście wychodzi zwycięsko. Wygląda jak człowiek nie jak nadmuchana lala i nie potrzebuje kreacji za pierdyliard dolarów i tony tapety na twarzy by wyglądać olśniewająco.
PS. Ktokolwiek się nabrał na tą zmyłkę z Sewellem?
Wiek: 26 Dołączyła: 17 Lis 2008 Posty: 2103 Skąd: Warszawa
Wysłany: 2011-08-07, 22:35
Szczerze mówiąc, tuż po obejrzeniu filmu byłam do niego nastawiona bardziej pozytywnie, niż wy powyżej. Ot obejrzałam, nastawiając się na prostego akcyjniaka z parą "supergwiazd". Dostałam piękne krajobrazy Wenecji i kompletnie drewnianą grę pary głównych bohaterów (to już Paul Bettany, czyli filmowy inspektor Acheson, grał bardziej dynamicznie). Angelina to już jakaś totalna porażka, od samego patrzenia bolą zęby, a Depp też sprawia tu wrażenie zapuszczonego, podtuczonego dziadziusia. W sumie delikatnie na plus przeważyło moją ocenę rozwiązanie akcji (no co, miałam chyba prawo nie domyśleć się od razu w trzeciej minucie o co chodzi).
Nie uważam, żebym zmarnowała jakoś szczególnie czas na ten seans (od seansu rozrywkowego nie wymagam zbyt wiele), dlatego mimo sporego zawodu na aktorach pierwszego planu, nie postawię mu mniej niż 5/10.
Jak na kino akcji dla mnie rewelacja. Zarówno Deep jak i Jolie standardowo niezawodni, ale też nietuzinkowi! Angelina istna diablica. Dama w każdym calu, aż cczłowiek gotów porzucić wszystko, by na chwilę być tam z nią...
Film wbija w fotel. Podejrzewasz, że coś musi być na rzeczy z tym kolesiem z pociągu, ale nie ma pewności co... Czy to naprawdę on? Nie, niemożliwe, odzywa się w głowie...
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach