Wiek: 30 Dołączył: 28 Cze 2010 Posty: 3683 Skąd: z Polski
Wysłany: 2011-05-23, 12:53 Dzień próby
Dzień próby / Training Day
reż. Antoine Fuqua (Australia, USA 2001)
Jedyną rzeczą niebezpieczniejszą od przekraczanej granicy jest glina, który ją przekracza... Alonzo Harris, policjant z wydziału narkotykowego z 13-letnim stażem, ma dość niekonwencjonalne - choć skuteczne - metody śledcze. W walce z przestępczością często balansuje na krawędzi uczciwości i korupcji. Gdy pewnego dnia zostaje do niego przydzielony żółtodziób Jake Hoyt, Alonzo nie przejmuje się specjalnie chłopakiem. Młody idealista ma tylko 24 godziny, aby zapoznać się z metodami Alonza. Wsiąkając coraz głębiej i głębiej w świat, który rządzi się własnymi prawami, musi się zastanowić nad jasnymi dotąd i oczywistymi pojęciami, takimi jak: etyka zawodowa, sprawiedliwość, prawość, zbrodnia...
Zdziwiło mnie, że ten film nie ma jeszcze tematu na forum. Moim zdaniem, kapitalny dramat sensacyjny. Konflikt postaw życiowych, ideałów z ich brakiem, przynoszący mi trochę na myśl ten zaprezentowany w "Barwach ochronnych". Znakomite aktorstwo, zarówno nagrodzonego Oskarem za rolę tu odgrywaną Denzela Washingtona, jak i jedna z lepszych ról Ethana Hawke'a, który wiele nie ustępuje Denzelowi. Porządna akcja, za sprawą skontrastowania obu bohaterów emocjonująca i trzymająca w napięciu od początku do samego końca. Plus, spojrzenie od kuchni na pracę policji i spora dawka scen z życia ulicy. Czego chcieć więcej? Bardzo porządne kino amerykańskie. Jeden z moich ulubionych filmów w tym gatunku. Polecam. Ode mnie mocarne 9/10.
Jest tu w ogóle ktoś, kto jeszcze nie widział?
Kawał solidnego sensacyjniaka. Główni bohaterowie zagrali wręcz wyśmienicie. Niektóre sceny (z czego mój faworyt to ta kończąca się w łazience u pewnych panów) rozdają po całości. 9/10 spokojnie, zwłaszcza że zdarza mi się wracać do tego filmu.
_________________ "Don't be so dark." Juggernaut Onan Gupta
No fajne, fajne, ale wyjątkowo irytuje mnie w tym filmie - nastawionym wszak na realizm - sztampowa, hollywoodzka końcowa konfrontacja oraz kilka mocno nieprawdopodobnych zbiegów okoliczności. I dlatego daję 8 jedynie.
Straszna kupa (no może nie taka straszna, ale w porównaniu z tym co o tym filmie się mówi to jednak kupa). O Oskarze się nie będę wypowiadał bo nie wiem jaka była konkurencja, ale ani historia mnie nie wciągnęła ani NIC, ot tvn-owski "mocny piątek" czyli jak cie nie zaprosili na imprezę to możesz na smutno obejrzeć. 6/10
P.S. Dostrzegam pewne analogie z "Shield" i przez to jeszcze mniej mi podchodzi
_________________ "Thing. Motherfucker looks just like The Thing." - Freddy "This snakeskin jacket is a symbol of my individuality and my belief in personal freedom." - Sailor
Wiek: 30 Dołączył: 28 Cze 2010 Posty: 3683 Skąd: z Polski
Wysłany: 2011-05-24, 13:26
Zainspirowany tematem wczoraj sobie powtórzyłem i...
Jarod napisał/a:
sztampowa, hollywoodzka końcowa konfrontacja oraz kilka mocno nieprawdopodobnych zbiegów okoliczności.
...w sumie co do sztampowości i hollywodzkości filmu masz wiele racji. Już od początku jest wiele takich scen, które nazbyt wyraźnie starają się objaśniać kto jest kim, kto dobry, a kto zły. Film jest typową amerykańską produkcją, która nie pozostawia wiele miejsca na wątpliwości i domysły (porównanie do "Barw ochronnych" było trochę na wyrost ). JEDNAK, oglądałem film już któryś raz z rzędu i wiedziałem jak to wszystko się potoczy, a przecież te gadki i gra Denzela stały czasami na takim poziomie, że te wątpliwości co do prawdziwych zamiarów postaci mogły się pojawić. Inaczej, jak ogląda się film już któryś raz z rzędu
Aske napisał/a:
Niektóre sceny (z czego mój faworyt to ta kończąca się w łazience u pewnych panów) rozdają po całości.
A już ta scena w szczególności. Bardzo mocna, rozwiewająca ostatnie wątpliwości i "robiąca" cały film w zasadzie. Świetna scena. Jarod, pisząc o zbiegach okoliczności nie masz chyba jej na myśli? Mi wszystko w niej pasowało.
Fakt, że hollywoodzkie to i w ogóle
Spoiler:
(najśmieszniejsze motywy pod koniec: jak się wszyscy z osiedla, w tym jego kochanka i jakaś stara babcia nawet [ile czasami zależy od jednego głupiego ujęcia ], albo jak już ostrzelali samochód Denzela, to on jeszcze wysiadł i dopiero przyjął serię z karabinów maszynowych na klatę )
, niemniej jest to fajny rozrywkowy sensacyjniak z ciekawym wątkiem dramatycznym, zderzeniem dwóch ludzkich typów. No i dość klimatyczny. Oceny nie zmieniam, bo wcale nie aż tak wiele tak dobrych filmów Hollywood wypuszcza.
Mnie tam się bardzo podobało i już parę razy do tego filmu wracałem. Ciężka atmosfera, dużo chamówy, do tego aktorstwo na wysokim poziomie - czego chcieć więcej? Przynajmniej jedną scenę mogli sobie twórcy podarować, ale jak na kino sensacyjne z Hollywood rodem, to jest bardzo dobrze.
_________________ "Barbarism is the natural state of mankind. Civilization is unnatural. It is a whim of circumstance. And barbarism must always ultimately triumph." Robert E. Howard
Przynajmniej jedną scenę mogli sobie twórcy podarować
Którą?
Spoiler:
tę, w której murzyńska zbiorowość wypowiada posłuszeństwo Alonso - odebrałem to tak, że nawet gangsterzy mają honor, a tu skorumpowany glina bez zasad ble ble ble
Wiek: 30 Dołączył: 28 Cze 2010 Posty: 3683 Skąd: z Polski
Wysłany: 2011-05-25, 18:49
Arcyznawca napisał/a:
Spoiler:
tę, w której murzyńska zbiorowość wypowiada posłuszeństwo Alonso - odebrałem to tak, że nawet gangsterzy mają honor, a tu skorumpowany glina bez zasad ble ble ble
No, masz rację. Też tak to odebrałem. Ale nawet nie to było największym przegięciem tej sceny imo. Kupiasto została sfilmowana, bo
Spoiler:
nie tylko gangsterzy się "odwrócili", ale wyglądało to jak pospolite ruszenie dzielni - w tym całym towarzystwie były nawet jakieś stare murzyńskie babcie. Jak czasem można przedobrzyć jednym, drobnym ujęciem...
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach