Wiek: 30 Dołączył: 17 Lis 2008 Posty: 5233 Skąd: Warszawa
Wysłany: 2008-12-01, 14:26 MR 73
MR 73
reż. Olivier Marchal (Francja 2008)
Schneider to policjant po przejściach, który powoli stacza się w odmęty alkoholizmu i depresji. Gdy pewnego dnia terroryzuje bronią kierowcę autobusu i bierze zakładników, zostaje oddelegowany do upokarzającej pracy przy biurku. W tym samym czasie na wolności grasuje sadystyczny gwałciciel i morderca, który przypomina Schneiderowi o tym, co kiedyś spotkało jego żonę. Postanawia bez wiedzy przełożonych prowadzić własne śledztwo.
Naprawdę porządny, francuski kryminał. Coś w stylu polskiego Pitbulla - wydział zabójstw, patologia, alkoholizm, morderstwa w tle. Absolutnie się nie wynudziłem. Zakończenie też jak należy. Polecam.
Ostatnio zmieniony przez Eva 2009-04-13, 14:34, w całości zmieniany 2 razy
Dołączyła: 19 Lis 2008 Posty: 79 Skąd: The Universe
Wysłany: 2009-01-05, 17:23
No w sumie tez sie nie nudzilam, ale... Lubie klimat francuskich kryminalow, a jeszcze bardziej gre Daniela Auteuila, tylko ze w tym filmie nie bylo nic specjalnie oryginalnego. Detektyw-alkoholik niemogacy otrzasnac sie w zyciowej tragedii, nie trzezwiejac ani na chwile rozwala najbardziej zawiklane i mroczne zagadki kryminalne. Ubrudzi sie przy tym i umeczy, a wszyscy prawie sa przeciwko niemu... No a zakonczenie... hmmm... jakby tworcom zabraklo czasu i chciel domknac wszystkie watki w 5 minut... No ale poza tym to calkiem klimatyczny przyzwoity kryminal
Wiek: 25 Dołączyła: 17 Lis 2008 Posty: 2093 Skąd: Warszawa
Wysłany: 2009-01-05, 21:23
Jak dla mnie dobry. Klimatyczny, ciężki, smutny. Obraz życia walącego się w imię walki o jakąś sprawiedliwość. Poza tym plus za to, że tytułowy MR 73 przez większą część filmu jest tak naprawdę poza sceną.
O lol! To tu jest ten temat? Film jest durny. Główna durność tego filmu wynika pewnie ze scenariusza, w którym nic się kompletnie nie klei i jakimkolwiek sensem nie skutkuje. Jest jakiś morderca, którego tropią przez ... pół filmu
Spoiler:
(bo później się znajduje i go zabijają, ale to jeszcze nie koniec filmu, gdyż)
jednocześnie jest taki stary psychopatyczny i mocno religijny borsuk w więzieniu, który własnie mniej więcej w tym momencie,
Spoiler:
w którym zabijają tego pierwszego
, wychodzi z więzienia, aby ciągnąć fabułę filmu do końca, czyli standardowej godziny czterdzieści. Główny bohater też nie ma łatwego życia, zmarła mu żona, za dużo chleje, ma problemy z kolegą z pracy, którego nie lubi i ogólnie unosi się nad wszystkim taki bliżej nieokreslony nastrój dekadencji.
Spoiler:
Końcówka jest świetnym zwieńczeniem wszystkiego, gdyż reżyser/scenarzysta przygotował dla widza coś specjalnego - sekwencję scen ukazującą jednoczesną eutanazję, egzekucję, narodziny dziecka, samobójstwo i krucyfiks zbryzgany krwią. Naprawdę mocne. Uch! :P
_________________ Ja to najbardziej lubię filmy jak ojciec ma syna
Ostatnio zmieniony przez BM 2009-04-29, 23:03, w całości zmieniany 2 razy
Wiek: 30 Dołączył: 17 Lis 2008 Posty: 5233 Skąd: Warszawa
Wysłany: 2009-04-30, 08:44
PanSardela napisał/a:
Film jest durny.
Zależy w jakich kategoriach go ważysz. W wypadku gdy szukasz w nim artyzmu i dzieła na miarę epoki to jest bardzo durny. Jednak gdy zdasz sobie sprawę, że to zwyczajny, niezobowiązujący kryminał w stylu "obejrzeć i zapomnieć" to można go odbierać na całkiem znośnym poziomie. Należy sobie zdać sprawę z tego, że jest to tylko przeciętny (aczkolwiek całkiem znośny) reprezentant swojego gatunku. Jak bierzesz do autobusu czy pociągu jakiś (czasem durny) książkowy kryminał pod pachę to też się po nim spodziewasz dzieła na miarę Fausta? Czasami fajnie jest obejrzeć też coś takiego. Naprawdę bądźmy poważni. Gdybym w każdym kryminale szukał głębi to miałbym alergię na cały ten gatunek.
Powtarzam - film mi się podobał. Aczkolwiek zgadzam się, że fabuła momentami ssie niemiłosiernie. Film ma jednak fajny, "brudny" klimat i całkiem klimatyczne zdjęcia. W zalewie jednostronnej krytyki warto też i to zauważyć.
Może patrzę przez pryzmat tego symbolicznego zakończenia, bo symbol, jak dla mnie, z samej definicji bycia symbolem oznacza coś głębszego i bardziej artystycznego. Nie jest tym samym typowym reprezentantem sowjego gatunku, bo jest kryminałem symbolicznym (żebym tylko wiedział co te symbole miały znaczyć).
BM napisał/a:
Jak bierzesz do autobusu czy pociągu jakiś (czasem durny) książkowy kryminał pod pachę to też się po nim spodziewasz dzieła na miarę Fausta?
Jak wrzucam do odtwarzacza filmowy kryminał, to spodziewam się, że nie będzie miał on chęci wmawiania widzowi, że jest czymś więcej niż jest, np. "Faustem".
_________________ Ja to najbardziej lubię filmy jak ojciec ma syna
Wiek: 30 Dołączył: 17 Lis 2008 Posty: 5233 Skąd: Warszawa
Wysłany: 2009-04-30, 13:10
PanSardela napisał/a:
Może patrzę przez pryzmat tego symbolicznego zakończenia, bo symbol, jak dla mnie, z samej definicji bycia symbolem oznacza coś głębszego i bardziej artystycznego. Nie jest tym samym typowym reprezentantem sowjego gatunku, bo jest kryminałem symbolicznym (żebym tylko wiedział co te symbole miały znaczyć).
A ja patrzę przez pryzmat zwyczajnego, niezobowiązującego kryminału i jakoś owo (ponoć przesadnie symboliczne) zakończenie wcale mi tej perspektywy nie zaburza.
PanSardela napisał/a:
Jak wrzucam do odtwarzacza filmowy kryminał, to spodziewam się, że nie będzie miał on chęci wmawiania widzowi, że jest czymś więcej niż jest, np. "Faustem".
Zupełnie nie miałem wrażenia, że ten film mi coś wmawia. Naprawdę. Myślę, że sporo zależy od nastawienia. Gdybym nastawiał się, że będę obcował z jakimś ambitniejszym dziełem to pewnie miałbym podobne wrażenia do Twoich. Ja jednak konsekwentnie od początku do końca nastawiałem się na średni, wieczorny kryminał. Tylko tyle. Cała ta dyskusja o filmie jest dla mnie nieco dziwna bo uważam, że w/w obraz na tak poważne analizy raczej nie zasługuje więc po co go (moim zdaniem trochę na siłę) przez nie uszlachetniać? Dajmy spokój. Film jakich wiele. Kto chce ten rzuci okiem, kto nie ten ominie łukiem.
A wlasnie ze nie, bo nie ma w nim sztampy typowej dla takich produkcji i to jest jego najwiekszy plus. Co by o nim nie mowic jest dosc oryginalny. Film calkiem ok, chociaz czegos mi w nim brakowalo.
_________________ "Nie słucham tylko łomotu, a dobre brzmienie zawsze docenię."
Wiek: 30 Dołączył: 17 Lis 2008 Posty: 5233 Skąd: Warszawa
Wysłany: 2009-04-30, 18:10
Pan Zdzisław napisał/a:
A wlasnie ze nie, bo nie ma w nim sztampy typowej dla takich produkcji i to jest jego najwiekszy plus.
Może coś jest w tym co piszesz. Chyba dlatego, że to jednak film francuski. Oni zawsze się jakoś tam odróżniają w zalewie amerykańskich produkcji. Nie znajduję tu jakiejś przesadnej oryginalności. Jest za to naprawdę sporo klimatu. W porównaniu do takiego Resurrection, którym tu niektórzy się ekscytowali, MR73 to film wręcz zajebisty.
Gdybym nastawiał się, że będę obcował z jakimś ambitniejszym dziełem to pewnie miałbym podobne wrażenia do Twoich. Ja jednak konsekwentnie od początku do końca nastawiałem się na średni, wieczorny kryminał. Tylko tyle.
Myślisz, że nastawiałem się na wielkie arcydzieło? Nie, ale jakieś wymagania co do filmów mam i nie mam specjalnej ochoty się z tego tłumaczyć. Niech się może tłumaczą ci co nie mają. Szczerze mówiąc, widzę coś absurdalnego w podejściu; "nastawiałem się na disco polo, ale dostałem italiano disco i dlatego podobał mi się koncert". Nie róbmy z powidła smarowidła.
Jedyne co tam było dobre w tym filmie, to Daniel Auteuil. Szczerze mu współczuję, że zechciał w takim filmie zagrać.
_________________ Ja to najbardziej lubię filmy jak ojciec ma syna
też uważam,że to film całkiem w porządku,nie jest to arcydzieło,ale nie o to tu przecież chodzi. nie jest to film z półki ambitnych i ja równiez niezbyt zgadzam się z PanemSardelą. Trzeba mu przyznać punkty za klimat,który wkręca się od samego początku. Historia i bohater nie sa wymuskani i wyidealizowani, wszystko jest brudne i wiele spraw nie jest pokazanych dosłownie,jak ma to miejsce w filmach amerykańskich - żeby tępy amerykanin wszystko dobrze pojął. ma też to "coś" co jest charakterystyczne dla francuskiego kina, ciężko mi to zdefiniować,ale w ich podejściu do kina jest coś co mnie bardzo przyciąga. Główny bohater ukazany świetnie, nie jest na końcu wybielany,a robi to,co uważa,za najlepsze,bez moralizatorstwa.
Dołączył: 16 Maj 2010 Posty: 631 Skąd: brać pieniądze ?
Wysłany: 2010-12-03, 14:03
Całkiem dobry film ,tylko przez obsade aktorską kojarzył mi sie z filmem 36 ,ale mimo to wart obejrzenia film,troche wkurzają mnie ,,umięjętności " aktorskie Catherine Marchal która potrafi tylko robić te smutne oczka i prawie nic poza tym .
_________________ - Jeśli plotki się potwierdzą, ten film zarobi mnóstwo kasy.
- Jakie plotki?
- Internetowe...
- A co to kurwa jest Internet?
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach