Chora na autyzm dziewczyna posiada zdolność naśladowania wszystkiego co ją otacza. Dzięki temu uczy się sztuk walki, które wykorzystuje by razem z przyjacielem odbierać pieniądze od dłużników ciężko chorej matki.[za filmweb.pl]
Wiadomo, że lepsze od oglądania filmu, w którym faceci piorą się po ryjach jest obejrzenie filmu, w którym facetów pierze po ryjach autystyczna nastolatka. Co ja mogę dodać - ukłony i chapeau bas dla twórców. Ciekawy pomysł, porządne wykonanie, całość angażuje i raczej nie ma tu na co narzekać. JeeJa Yanin w roli Zen jest bardzo wiarygodna, zarówno w ukazywaniu zachowania osoby z autyzmem (choć to słowo jako określenie kondycji Zen w filmie się nie pojawia), jak i w części "kopanej". Walki mają bardzo przemyślaną i efektowną choreografię, z elementami inspirowanymi nie tylko twórczością Tonego Jaa, ale i Jackie Chana. Od strony montażowo - zdjęciowej film także prezentuje się bardzo dobrze. Innymi słowy, wszystko widać, oszczędzono widzom trzęsącej się kamery i sekundowych ujęć zmontowanych w niewyraźną sraczkę. W bonusie: niektórzy tajscy gangsterzy lubią przebierać się w damskie ciuszki, dzięki czemu możemy obejrzeć coś w rodzaju catfight. Dla mnie to rozstrzyga wszelkie wątpliwości, czy film obejrzeć.
Ostatnio zmieniony przez BM 2011-02-16, 11:22, w całości zmieniany 1 raz
Fabuła durnowata, choć i tak lepsza niż w poprzednich filmach Pinkaewa. Walki natomiast to czysta poezja. Na chwilę obecną mój nr 1 jeżeli chodzi o filmy kopane.
_________________ "Nie słucham tylko łomotu, a dobre brzmienie zawsze docenię."
Żadnej poezji walk tam nie odkryłem, suche kopaniny przyozdobione od czasu do czasu użyciem rurki albo pistoletu. Fabuła nudna, mimo że początek jest w miarę obiecujący to im dalej tym gorzej. Od jakiejś 60 minuty oglądałem na przewijaniu, niewiele jednak straciłem. Nie oceniam tego filmu bo i nie ma po co.
_________________ "Don't be so dark." Juggernaut Onan Gupta
suche kopaniny przyozdobione od czasu do czasu użyciem rurki albo pistoletu.
bez wspomnienia o blokach lodu, otwieranych szafkach, rzeźnickich narzędziach, różnego rodzaju kijkach i mieczach samurajskich? Coś nieuważnie oglądałeś.
To co opisałeś nie dodało kompletnie nic do klimatu filmu. Równie dobrze mogło tego tam nie być, efekt jednakowy moim zdaniem. Brakło w tym filmie czegoś co pozwoliłoby dopingować główną bohaterkę, jakiegoś "pazura", wszystko wypadło niesamowicie płasko i nijako. Tyle ode mnie. Może po prostu wolę bardziej "epickie" kino tego typu.
_________________ "Don't be so dark." Juggernaut Onan Gupta
Brakło w tym filmie czegoś co pozwoliłoby dopingować główną bohaterkę, jakiegoś "pazura", wszystko wypadło niesamowicie płasko i nijako.
Ok, już lepiej rozumiem. Mnie wystarczyło, ze bohaterka jest upośledzona społecznie, ma chorą mamę i praktycznie całe przestępcze podziemie Bangkoku do zbicia na kwaśne jabłko
Suche kopaniny? Przecież tam się naprawdę prali po ryjach. Gdybyś obejrzał do końca, to byś zobaczył kulisy walk oraz m.in. odwiedziny w szpitalu ekipy filmowej u połamanego kaskadera.
"Chocolate" można wiele zarzucić, ale choreografia walk jest bezbłędna. Widać też sporo absurdalnych, ale świetnych pomysłów na urozmaicenie walk (upośledzony nerd w dresie rulez!). Ciężko to jednak dostrzec jak się ogląda ten film na przewijaniu. Jeżeli ostatnie 10 minut "Chocolate" nie zrobiło na Tobie wrażenia, to może faktycznie nie lubisz kina kopanego.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach