Święci z Bostonu / The Boondock Saints
reż. Troy Duffy (USA 1999)
Dwóch braci, z pochodzenia Irlandczyków, zabija - w akcie dość swoistej samoobrony - dwóch członków rosyjskiej mafii. Zachęceni tym doświadczeniem braciszkowie utwierdzają się w przekonaniu, że są kimś w rodzaju aniołów zemsty zesłanych przez Boga w celu oczyszczenia świata z szumowin. Śladami ich krwawej krucjaty podąża agent FBI o homoseksualnych skłonnościach.
Po prostu
Ostatnio zmieniony przez BM 2012-02-23, 10:24, w całości zmieniany 6 razy
Szczerze mówiąc oglądałem raz i nie wyłapałem zbyt wiele jakiegoś wyjątkowego geniuszu w tym filmie, ale może kiedyś dam mu jeszcze szansę. To widocznie jeden z tych kultów, które do mnie nie przemawiają do końca
Szczerze mówiąc oglądałem raz i nie wyłapałem zbyt wiele jakiegoś wyjątkowego geniuszu w tym filmie, ale może kiedyś dam mu jeszcze szansę. To widocznie jeden z tych kultów, które do mnie nie przemawiają do końca
Ja tez nie uważam żeby ten film był jakos szalenie dobry... reżyser pokradł trochę z get carter trochę z Bracia Kray ( polecam swoją drogą-chodz to artystyczny film ) ale nie umiał tego wykorzystac .Na poziomie Rithie czy Tarantino to to nie jest... Ot niezbyt odkrywcza rozrywka z pomysłem ale według mnie zmarnowanym.Najbardziej Defoe mi się w tym filmie podobał
Jedyna "wyrazista" rola w tym filmie, reszta taka jakaś miałka, czegoś mi tam brakowało, niby przemoc, niby pomysł ale jakoś tak nie do końca dorobione.
_________________ "Don't be so dark." Juggernaut Onan Gupta
No pewnie że wyrazista, przecież gra pedryla. Film oparty jest na mocno naciąganej, banalnej historyjce, a mimo to wciąga i ogląda się go z przyjemnością. Największym minusem tego filmu jest przesłanie. Dobro i bozia nie ok.
_________________ There are two kinds of people in this world: Those with loaded guns and those who dig. So dig
Wiek: 30 Dołączył: 17 Lis 2008 Posty: 5335 Skąd: Warszawa
Wysłany: 2008-12-23, 03:25
Jak dla mnie zupełnie przeciętny film. Fakt, fajnie się to oglądało ale co w tym takiego nieprzeciętnego czy zajebistego to nie mam pojęcia. Większość motywów zupełnie wtórna, a reszta na przyzwoitym ale nie powalającym poziomie. Szczerze mówiąc nie dał bym rady obejrzeć tego więcej niż jeden raz.
Pewnie się na Bracia Kray nie skusicie więc wam spojlerne że
Spoiler:
tam jeden z braci jest homo twardzielem
Skąd inad film reżysera który się najpierw tułał po świecie a potem, zaczoł ruchac spiewaczke operową i pół życia się przy serialach marnuje (Carnival,crime story,wire,strefa mroku i pare innych).Peter Medak się zwie i jest z pochodzenia kurna węgrem .Zrobił też genialny horror jak dla mnie na poziomie Omenu i Egzorcysty albo i lepiej-dodali go do wyborczej więc może częśc z was widziała-''zemsta po latach''.klik .
W braciach Kray pojechał po bandzie (akurat w angli musiał byc o_-) bo zrobił bardzo oniryczny ,artystyczny film z dużą ilością symboliki i ''euroflaków'' co szczerze powiedziawszy średnio pasuje do filmu gangsterskiego .Ale mimo wszystko to jedna z najleszych pozycji brytyjskiego kina gangsterskiego- tyle że nie dla każdego.
Jest tam pare kultowych (dla mnie) tekstó np ''Znacie the Beatles?Moja żona za nimi szaleje (pyta amerykanski gangster który przyjechał robic interesy z nimi ) - nie ale oni napewno znają nas''
Zdecydowanie jeden z moich ulubionych filmów. Nie doszukiwałbym się przesadnej głębi w tej produkcji, ale daleki jestem także od twierdzenie, że jest to prostacka młócka. Jak każdy tytuł opowiadający o jakiegoś rodzaju mścicielach zdobywa popularność w określonych kręgach. Najlepiej oddają to chyba słowa Rocco:
Fuck it! There's so much shit that pisses me off! You guys should recruit, 'cause I'm sick and fucking tired of walking down the street, waiting for one of these crack-piping, ass-wiping, motherless lowlifes to get me!
I taki katolicyzm, to ja rozumiem. Postawa bojowa, krucjaty, realna walka z nieprawością i ogólne Deus Vult.
_________________ Many years ago I met a girl and I fell in love
She was my sunshine, she was my dove
But voices in my head told me what to do
Now I stand at your grave and I'm missing you
Teraz już emocje trochę opadły, ale do tej pory wspominam miło - szczególnie rola Dafoe'a i przekorne spojrzenie Reedus'a wbijają się w pamięć. Dodatkowo świetna ścieżka dźwiękowa !
_________________
We travel not for trafficking alone;
By hotter winds our fiery hearts are fanned:
For lust of knowing what should not be known
We make the Golden Journey to Samarkand.
Po pierwszym obejrzeniu siedziałam z otwartą paszczą. Mam okrutną słabość do takich "braterskich" wątków, ojcowskiej miłości, męskiej przyjaźni i innych brothers in arms.
Minęło już wiele lat, nabrałam odrobinę dystansu względem jego wartości jako takiej, ale nadal jest filmem, który absolutnie się nie nudzi mimo wielokrotnego oglądania, dalej mnie wzrusza, dalej mnie śmieszy (scena z kotem), dalej budzi ducha zemsty (ha!). Pamiętam, ze wpychałam tę kasetę dosłownie każdemu, i czekałam z biciem serca czy będą się nim jarać jak ja
Muzyka jest też idealna, irlandzki motyw po wyjściu z kościoła jest moją wielką, wielką miłością. Wiem, jak niepoważnie to brzmi, ale prawda jes taka, że oglądając Świętych z Bostonu ciągle czuję się jak gówniara dostająca gigantycznego lizaka.
Rocco Siffredi? NOT
Mnie się film nie podobał. Wszystko było jakieś kuriozalne, z przymrużeniem oka. Napinanie, modlitwy, irlandzkie klimaty Jakoś nie trafiają do mnie takie rzeczy. Mam impresję, że parę momentów mi się podobało. Niestety zapomniałem, a nie będę tego jeszcze raz oglądał.
_________________ "Barbarism is the natural state of mankind. Civilization is unnatural. It is a whim of circumstance. And barbarism must always ultimately triumph." Robert E. Howard
Oooo TAK! :-)
Widziałam go kilka razy i zawsze się na nim ,,dobrze bawię" ( czy to wskazuje na jakieś moja zaburzenia? :D). Uwielbiam te ich rytuały, modlitwy i morały
Zdecydowanie wymiata Willem Dafoe i
Spoiler:
sceny w których dokonuje analizy morderstwa,ach! te jego improwizowane hipotezy...
Willem jest cudownym aktorem bez wątpienia. I paskudnie przerażającym, ma w sobie coś nieprzyjemnego. Uwielbiam go za to!
_________________ ** człowiek człowiekowi wilkiem,a kiwi kiwi kiwi **
Chyba lepszy nawet niż "Pulp Fiction". Mniej gadania, a więcej akcji.
Nie popadajmy w przesadę
_________________
We travel not for trafficking alone;
By hotter winds our fiery hearts are fanned:
For lust of knowing what should not be known
We make the Golden Journey to Samarkand.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach