Insomnia / Bezsenność
reż. Christopher Nolan (USA 2002)
Will Dormer to dobry, doświadczony glina. Widział w życiu już niejedno - przemoc, korupcję, brutalne morderstwa. Mimo to, wciąż potrafi z takim samym zaangażowaniem poświęcić się każdej kolejnej sprawie. Wraz ze swoim partnerem Hapem jedzie na Alaskę, gdzie szuka sprawców tajemniczego morderstwa siedemnastoletniej dziewczyny. [Opis Dystrybutora]
Najbardziej niedoceniony film Nolana. Po zakręconym Memento publika spodziewała się kolejnego twistera, otrzymała zaś klasyczny, elegancko nakręcony thriller psychologiczny. Napięcie dawkowane jest tu niespiesznie, klimat tytułowej bezsenności, na którą cierpi główny bohater grany przez Ala Pacino, budują rewelacyjne zdjęcia pejzaży Alaski w trakcie trwania tzw. białych nocy oraz transowa muzyka Davida Julyana. Nolan jak zwykle eksperymentuje tu z montażem, trafiają się prawdziwe sceny - perełki pod tym względem, jak choćby patent z wycieraczkami samochodowymi czy konfrontacja głównych bohaterów pod koniec. Jest tu również obecny "znak firmowy" tego reżysera, czyli pierwsze ujęcie filmu pozornie wyrwane z kontekstu, które nabiera znaczenia dopiero po seansie.
Aktorsko niszczy Pacino, ze zmęczonymi oczami i nierównym krokiem. Bardzo stonowana rola jak na Ala, moim zdaniem jedna z lepszych jego kreacji w ostatnich latach. Williams próbuje mu dotrzymać kroku, ale ma zbyt mało czasu ekranowego i w sumie niespecjalnie interesującego bohatera. Hilary Swank niby jest i odgrywa ważną rolę, ale tą postać mogła dowolna aktorka zagrać i nikt nie dostrzegłby różnicy.
Film jak najbardziej polecam jeżeli ktoś jeszcze nie zna, chociaż radzę się nie nastawiać na jakieś rozkminki czy przemyślenia po seansie. Ale miłośnicy normalnych thrillerów (tzn. nieskażonych hollywoodzkim efekciarstwem i PG-13 zagrywkami pod dzieciarnię) powinni być zadowoleni.
Ostatnio zmieniony przez BM 2010-08-26, 19:33, w całości zmieniany 1 raz
Mnie się podobał bardzo, widziałem raz, a zapamiętałem dość dobrze, bo trzymał w napięciu do samego końca (cecha charakterystyczna dla dzieł tego reżysera). Warto nadmienić, że jest to remake nieznanego mi norweskiego filmu z 1997 roku pod tym samym tytułem (niech ktoś napisze, kto widział, czy warto w ogóle po to sięgać?). Co do opinii nt. filmu Nolana, to mogę właściwie podpisać się pod tym, co już napisał założyciel tematu. Nawet jeśli to jeden ze słabszych jego obrazów, to i tak nadal bardzo dobry i bijący na głowę wiele innych podobnych produkcji.
_________________ "Barbarism is the natural state of mankind. Civilization is unnatural. It is a whim of circumstance. And barbarism must always ultimately triumph." Robert E. Howard
W przypadku Nolana to jest raczej skala od wybitny do dobry, a nie od mocny do słaby
Pierwszy film Nolana, który widziałem, obejrzałem ze 3 razy, b. mi się podobał. Zwłaszcza rola Williamsa - w końcu gra takiego mameja ze złymi intencjami, zawsze mi do takiej postaci pasował. I wg mnie bohater b. interesująco - zabija raczej z bezradności, niż w wyniku niecnej intrygi. Pacino wygląda, jakby miał za chwilę umrzeć.
Chętnie bym zobaczył oryginał i porównał, trzeba sobie zanotować na przyszłość.
_________________ "For all the works of cultured man
Must fare and fade and fall."
Mnie Willaims specjalnie nie porwał tą rolą. Lepsze role psycholi grywał w One Hour Photo (bardzo polecam) i The Secret Agent (umiarkowanie polecam, lepiej przeczytać książkowy pierwowzór).
_________________ "Barbarism is the natural state of mankind. Civilization is unnatural. It is a whim of circumstance. And barbarism must always ultimately triumph." Robert E. Howard
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach