Chłopcy z ferajny / Goodfellas
reż. Martin Scorsese (USA 1990)
Kilkunastoletni Henry, zafascynowany lokalną mafią i jej potęgą, dostaje się pod opiekę szanowanego w kręgach mafijnych gangstera Jimmy'ego Conwaya (Robert De Niro). Henry chce być taki jak Jimmy, pragnie mieć pieniądze, szacunek i przyjaciół. Do organizacji zostaje również przyjęty inny młody chłopak, Tommy DeVito. Obaj z łatwością uczą się nowych obowiązków i panujących w mafii reguł. Coraz bardziej też przyzwyczajają się do przemocy, okrucieństwa i ogromnych pieniędzy zdobywanych na drodze przestępstwa.
Chyba każdy oglądał, przynajmniej raz. Świetnie przedstawiona historia, ze jak zarabia się dla rodziny, to i twoja pozycja rośnie, w tym filmie pokazane jest wszystko, wyciśnięto z tematu wszystko co się dało. Mega obsada, Pesci by fenomenalny, zresztą każdy wypadł wspaniale, ale tez nie ma się co dziwić, bo zabrał się za to Scorsese, który filmy o takiej tematyce dopieszcza w 100%. Film petarda, mój nr.1 10/10
_________________ "Jest kilka rzeczy na tym świecie, które są dla mnie święte. Moi przyjaciele, moje pieniądze, moja kobieta. Jeżeli zranisz którąkolwiek z nich, módl się, by Bóg znalazł Cię przede mną."
Ostatnio zmieniony przez Eva 2010-08-06, 18:06, w całości zmieniany 1 raz
Widziałem kilka razy, ale dawniej dużo bardziej mi się podobał. Ostatnio odświeżyłem i już jakby mniej. Mocną stroną jest aktorstwo, a karty rozdaje przede wszystkim Joe Pesci. Jest wiele śmiesznych scen, a końcówka w sumie "chamska". Ale trochę mi się już przejadły te historie o życiu gangsterów. Dużo bardziej podobał mi się Donnie Brasco, z kolei najlepszy film o bandytach z ostatnich lat to Rise of the footsoldier.
_________________ "Barbarism is the natural state of mankind. Civilization is unnatural. It is a whim of circumstance. And barbarism must always ultimately triumph." Robert E. Howard
Widziałem kilka razy, ale dawniej dużo bardziej mi się podobał. Ostatnio odświeżyłem i już jakby mniej.
A ja cały czas się jaram
Arcyznawca napisał/a:
Mocną stroną jest aktorstwo
Lepiej zagrać już nie da rady
Arcyznawca napisał/a:
karty rozdaje przede wszystkim Joe Pesci
Trzeba przyznać, był nie do pobicia
Arcyznawca napisał/a:
Ale trochę mi się już przejadły te historie o życiu gangsterów
Mi od zawsze takie kino się podoba, zawsze chętnie zobaczę jakiegoś świeżaka w tym temacie
Arcyznawca napisał/a:
Dużo bardziej podobał mi się Donnie Brasco
Film całkiem w kit, ale to nie ten poziom
Arcyznawca napisał/a:
z kolei najlepszy film o bandytach z ostatnich lat to Rise of the footsoldier
Świetny film, ale to inna skala przestępczości
_________________ "Jest kilka rzeczy na tym świecie, które są dla mnie święte. Moi przyjaciele, moje pieniądze, moja kobieta. Jeżeli zranisz którąkolwiek z nich, módl się, by Bóg znalazł Cię przede mną."
Obejrzałam wczoraj na TCM (jeden z nielicznych kanałów w TV, które oglądam) Film świetny. Najbardziej podobał mi się Tommy był genialny po prostu.
_________________ If you were me could you defend
The given rights to all the men
Lets fuck the world with all its trend
They say its all about to end
They say its all about to end
They say they say
Wiek: 30 Dołączył: 28 Cze 2010 Posty: 3149 Skąd: z Polski
Wysłany: 2010-08-16, 16:10
Wiadomo.
Co tu można jeszcze o "Chłopcach z ferajny" napisać... Znakomity film, który pokazuje jak doskonałym, dbającym o detale reżyserem - scenarzystą jest (a może był) Scorsese. W zasadzie, "Goodfellasy",w odróżnieniu od "Ojca chrzestnego" czy "Proroka", to kino głównie rozrywkowe. Nie wiem czy jest w tym filmie (podobnie zresztą jak w "Kasynie") jakaś słabo nakreślona postać albo kiepska scena. Oba filmy to ciąg kapitalnych, kolorowych, genialnie zaaranżowanych i zagranych scen. Takie kino się po prostu doskonale ogląda. Wzięcie pod lupę właśnie tych dwóch tytułów Scorsese, znaczy "Goodfellas" i "Kasyna" (moim zdaniem jego szczytowe osiągnięcia), umożliwia zrozumienie, jak bardzo rozczarowujący jest jego najnowszy film, "Shutter Island". Bo niby film dobry i w ogóle, powodów do narzekań naprawdę nie ma, ale jest to po prostu solidny film z twistem na końcu (swoją drogą przewidywalnym, choć to niewiele mu umniejsza) jakich wiele, a nie dawny, genialny, wyjątkowy, oryginalny i przełomowy Scorsese.
Z podobnych, choć zarazem całkiem innych, polecam "Boogie Nights".
_________________ I believe in nothing and I will cut off your Johnson.
Próżnia spada w przepaść
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach