FF - Forum Filmowe

Poprzedni temat «» Następny temat
Prorok
Autor Wiadomość
BM 
hurtowy filmożerca



Wiek: 30
Dołączył: 17 Lis 2008
Posty: 5239
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2010-06-04, 04:20   Prorok

Prorok / Un Prophète
reż. Jacques Audiard (Francja, Włochy 2009)

"Prorok" to zdobywca Grand Prix festiwalu w Cannes, nominowany do Oscara, okrzyknięty przez krytyków jednym z najlepszych filmów ostatnich lat. Krwista gangsterska saga o francuskiej mafii, kolejna po włoskiej „Gomorze” znakomita europejska odpowiedź na filmy Scorsese i de Palmy. Dziewiętnastoletni Malik zostaje skazany na sześć lat więzienia. Nie potrafi czytać ani pisać. Jest zupełnie sam, ale ma w sobie spryt, który sprawia, że szybko się uczy. [skrócony opis dystrybutora]

Świetny kryminał więzienny. Arabusy, Korsykanie, zapadły francuski zakład karny. Brutalny świat za kratami, do którego trafia nasz młody bohater nie wybacza błędów. Albo się dostosujesz albo zginiesz. Co gorsza nie ma zbyt wiele czasu do namysłu. Dramatyczna fabuła rozwija się z minuty na minutę, a pętla zaczyna się niebezpiecznie zaciskać. Postać głównego bohatera jest naprawdę świetnie obudowana. Niemal czujemy na skórze jego los. Film jest tak skonstruowany, że pozwala głęboko wniknąć w świat przedstawionego na ekranie przestępczego podziemia. Dosyć szybko tracimy dystans i bez reszty zatapiamy się w fabule. Równolegle do kryminalnego nurtu toczy się normalne życie. Do bólu prawdziwe i nieprzewidywalne. Całość (podobnie jak w pamiętnym obrazie "Gomorra") podana w bardzo realistycznej, zupełnie pozbawionej pudru formie. Ode mnie 9/10. Znakomity film. Polecam.
_________________
tell me what you don't like about yourself
 
 
Arcyznawca 
senator z Baltimore



Dołączył: 02 Mar 2010
Posty: 3376
Skąd: Wrocław
Wysłany: 2010-06-24, 22:13   

Moim zdaniem słabizna. Za długi, za monotonny, wręcz nudny. Zresztą nie bardzo wiadomo, czy to jest o więzieniu i mafii, czy też o dorastaniu do bycia Arabem. Obejrzałem na 3 razy. Na plus zaliczyć należy wykonanie, ale fabularnie Prorok leży.
Jedyna godna uwagi scena to:
Spoiler:
zabójstwo Reyeba przez Malika za pomocą żyletki — robi duże wrażenie swoim realizmem. Niestety potem jest już tylko gorzej. Strzelanina w biały dzień na środku ulicy też mocno naciągana, żadnego pościgu, policji, niczego. Zupełnie niepotrzebne są sceny z wizjami, jakie ma Malik.
.
Nie polecam.
 
 
Simpson 
filmożerca



Wiek: 28
Dołączył: 01 Kwi 2009
Posty: 2008
Skąd: Kielce
Wysłany: 2010-06-25, 14:29   

Zaiste przeciętny film. Można obejrzeć, zły nie jest, ale niczego ciekawego niestety nie wnosi. Niewiele z niego pamiętam.
_________________
stoję ponad tym wszystkim z aroganckim uśmiechem na twarzy!
 
 
jazu 
filmożerca



Wiek: 30
Dołączył: 28 Cze 2010
Posty: 3149
Skąd: z Polski
Wysłany: 2010-06-28, 23:54   

Nie no (nieźle zaczynam swój pobyt tutaj - od "nie no" ;-)), "Przeciętny"? "Słabizna". Dziwią mnie tak letnie opinie na temat tego filmu, wyrażane zresztą nie tylko tutaj. Dla mnie film jest wprost rewelacyjny i również najlepszy spośród filmów, które oglądałem w tym roku. Jeśli wziąć pod uwagę fakt jego rywalizacji z "Białą wstążką", to jak dla mnie nie ma nawet dyskusji. To nawet nie tak, że nie lubię Haneke, bo bardzo lubię ("wielbię" byłoby nawet lepszym słowem), ale jego ostatni film jakiś taki średni, nudnawy i nie wiadomo o czym (albo też go nie zrozumiałem, choć to chyba nie tylko mój problem - ostatnio jeden znajomy mi tłumaczył, że to o nazistach, którzy w trakcie II Wojny rozkradli europejski majątek ;-)).

Prorok natomiast to trochę inne kino, pełne akcji, ale również dostarczające bogatego materiału do interpretacji. Praktycznie od samego początku jest to kino zarazem artystyczne, minimalistyczne, jak też brutalnie realistyczne i naładowane porządną dawką adrenaliny. Piszesz Arcyznawco jakoby wadą tego filmu było to, że nie wiadomo o czym opowiada: więzieniu, mafii, dojrzewaniu do bycia Arabem... W moim odczuciu właśnie złożoność tego filmu jest jego wielką zaletą. Można go odczytywać jako film o politycznym zabarwieniu; zarówno w kontekście krytyki systemu więziennego, jak również podejmującym problem przybysza na obcej ziemi. Nie to jednak wydaje mi się w nim najciekawsze. Najbardziej fascynujące, a zarazem najbardziej szokujące wydało mi się to co rozgrywa się w jego warstwie psychologicznej, powiedzmy że opowiadającej o stosunkach między jednym człowiekiem a drugim czy też o człowieku jako takim, o tym co stanowi zbiór jego podstawowych potrzeb: wolności, godności, szacunku, samorealizacji. O tym, że czasem musi coś zrobić za wszelką cenę, bo inaczej przestanie być człowiekiem.

Jest to kino mocne, brutalne, naturalistyczne ale zarazem bardzo zagadkowe, pełne subtelności, miejscami niemal metafizyczne (mi podeszły nawet te odrealnione fragmenty, na które narzeka tak wielu recenzentów). Do teraz się zastanawiam jak rozpatrywać tytuł "Prorok". Czy, biorąc głównie pod uwagę zależności łączące Malika z Cesarem, ma oznaczać to, to iż dla widza to Malik staje się kimś, kto przemawia głosem Boga (Bo takie właśnie jest zadanie proroka, czyż nie? Mówić co jest dobre, co złe i jak powinny wyglądać stosunki międzyludzkie.)? Jego zachowanie wydaje się przecież tak naturalne, oczywiste. Kapitalny jest ten zabieg z uczynieniem bohaterem filmu postaci kompletnie moralnie dwuznacznej i skupieniu na niej uwagi i sympatii widza. Dzięki temu film oddziałuje jakby przez podwójne zaprzeczenie: opowiada o jednostce niemoralnej w niemoralnym świecie, ale czy jest to równoznaczne z tym, że opowiada o jednostce moralnej? I Audiard pozostawiając to pytanie otwarte unika prostego moralizatorstwa.

Dla mnie ten film jest wprost kapitalny. Odkąd go obejrzałem staram się w miarę możliwości zaznajamiać z filmami Audiarda i już na podstawie dwóch tytułów (jako drugie obejrzałem "Na moich ustach") mogę wysnuć wniosek, że jest to kino dość wyjątkowe. Równocześnie, obok kina gangsterskiego, czy też, jak w przypadku "Na moich ustach", pełnokrwistej sensacji - noir odbywa się nieskrępowana eksploracja psychiki bohaterów przeprowadzona z wielką wrażliwością właściwą np. braciom Dardenne, a więc zarezerwowana dla trochę innego rodzaju kina.

Długo bym jeszcze mógł się rozpisywać na temat zalet tego filmu, precyzji scenariusza, fantastycznej i przewrotnej wymowy ostatniej sceny, zaskakująco dobrej gry aktorskiej czy też o doskonałości jego strony tzw. "realizacyjnej", nie będę już Was jednak tym zanudzać i powiem tylko, że rzadko trafia mi się film, któremu od razu i z tak głębokim przekonaniem wlepiłbym od razu nalepę pt: film roku.
Myślę, że nie powinniście się czuć zawiedzeni "Prorokiem", tym bardziej, że film ma naprawdę szeroki target - od wielbicieli pełnokrwistej, realistycznej gangsterki w stylu duńskiej trylogii "Pusher" czy już wyżej wymienionej "Gomorry", po osoby szukające w filmach "głębszego"przekazu. Gorąco polecam!

Tu odbyła się arcyciekawa dyskusja na temat "Proroka". Obie osoby mają rację, z tym, że jedna z nich ma jej więcej. ;-)
Ostatnio zmieniony przez BM 2010-06-29, 00:36, w całości zmieniany 2 razy  
 
 
 
BM 
hurtowy filmożerca



Wiek: 30
Dołączył: 17 Lis 2008
Posty: 5239
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2010-06-30, 22:56   

jazu napisał/a:
Dla mnie film jest wprost rewelacyjny i również najlepszy spośród filmów, które oglądałem w tym roku.

Aż tak wysoko bym go nie ocenił ale film jest z pewnością ponadprzeciętny i też dziwią mnie chłodne oceny forumowych kolegów.

Trzeba sobie powiedzieć wprost, że nie jest to ani łatwy ani przyjemny film. Jest to raczej kino dosyć wymagające (podobnie jak w przypadku Gomorry). Z jednej strony brutalne i wielowarstwowe, a z drugiej opowiadające mroczną, mało fajerwerkową historię. To taki film, w którego świecie trzeba się solidnie zatopić. Oglądając go bez przekonania, ze sceptycznym nastawieniem można się zrazić albo wręcz znudzić. Dla mnie to przede wszystkim kawał solidnego, europejskiego kina i niebanalna historia opowiedziana w odważny, zapadający w pamięć sposób. Polecam każdemu kto jeszcze nie widział bo mimo skrajnych ocen warto sobie wyrobić opinię własna.
_________________
tell me what you don't like about yourself
 
 
jazu 
filmożerca



Wiek: 30
Dołączył: 28 Cze 2010
Posty: 3149
Skąd: z Polski
Wysłany: 2010-07-05, 10:53   

BM napisał/a:
(podobnie jak w przypadku Gomorry)


Teraz mi trudno odtworzyć sobie dokładnie tamten film, ale wydaje mi się, że poza kilkoma podobieństwami (przestępczy półświatek, bardzo zajebista praca kamery - coś co w obu filmach docenią widzowie trochę bardziej wyrobieni) w przypadku "Gomorry" mieliśmy do czynienia z czymś w rodzaju reportażu, podczas gdy "Prorok" to kino skracające do minimum dystans między ekranem a fotelem oglądającego. Czymś kapitalnym jest to, że film ten angażuje po stronie Malika tak umiejętnie.

Również jakby nie do końca trafne i potrzebne wydają mi się porównania do gangsterskich opowieści Scorsese (do "Ojca chrzestnego" jak najbardziej jednak można). Raz, że jest to kino znacznie bardziej surowe i mniej "barokowe", a dwa - dlatego, że porównanie takie rozbudza niepotrzebne, mylące oczekiwania, a stąd już prosta droga do krytycznych opinii w rodzaju "nie było klimatu i kozackich tekstów". "Prorok" to opowieść gangsterska, ale opowieść gangsterska z warstwami i przynajmniej w jednej z nich, bodajże w tej która sprawiła mi najwięcej radochy "Prorok" przypomina bardziej "Mechaniczną pomarańczę", niż cokolwiek innego. Oczywiście, nie twierdzę, że te filmy są do siebie podobne. "Prorok" to nie jest filmem surrealistycznym i wszystko zrobione jak najbardziej poważnie, ale nie mogę oprzeć się wrażeniu, że w sferze "przekazu", na określonym poziomie odczytania, są to filmy jednak bardzo zbliżone.

Tu jak ktoś ma ochotę może przeczytać ciekawą recenzję, w której możemy przeczytać m.in. "„Prorok” to także przecież ironiczna i cynicznie przewrotna pochwała ludzkiej inteligencji definiowanej tutaj jako umiejętność dostosowania się do każdej sytuacji, mentalna elastyczność.". Świetna, inteligentnie napisana recenzja, ale pani redaktorka przykłada niewielką wagę (nie wiem czy z premedytacją czy nie - jak wiadomo, dobra recenzja, to taka, która pozostawia pewien niedosyt i pozostawia czytelnikowi pole do popisu;-)) do faktu, że więzienne mury funkcjonują w tym filmie w gruncie rzeczy jako kategoria umowna (analogie pomiędzy więzieniem, a życiem poza nim nasuwają się same). Również nie do końca zgodziłbym się z twierdzeniem, że socjologia może funkcjonować bez psychologii i na odwrót, także w przypadku tego filmu i przynajmniej w sposobie odczytania, który osobiście preferuję (powyżej) film ma wyraźne aspiracje, aby powiedzieć coś o człowieku, nieważne - współczesnym czy też "jako takim".
_________________
I believe in nothing and I will cut off your Johnson.
Próżnia spada w przepaść
 
 
 
blessdamic 
świeżak



Dołączył: 27 Lip 2010
Posty: 2
Skąd: Zewsząd
Wysłany: 2010-07-27, 14:55   

Może trochę się rozkojarzyłem, ze względu na długość filmu - nie wiem, zazwyczaj nie mam z tym problemu, ale mam klika wątpliwości:

Spoiler:
Zacznijmy od tego gdy Malik jedzie na spotkanie z Lattrachem, Cesar przed przepustką mówi do niego:

"masz rozmawiać i słuchać, sprawdź koszty cięcia powiązań z Włochami, powiedz mu, ze jestem zainteresowany negocjacjami bez Jacky Marccagiego i innych"

Dalej w rozmowie z Lattrachem Malik wypowiada takie słowa:
"Chce wiedzieć, za jaką cenę, odpuścisz interes z Włochami w kasynie.(tu wg mnie pojawia sie pierwsza niejasnosc, bo nie jest to, to samo co koszty powiazan, tak mysle, ale idzmy dalej)

Jeśli się zgodzisz, zagwarantuje twoją pozycję na automatach do gier.
Jak chce zagwarantować nam robotę? Kartką żywnościową?
Nie, za pomocą samorządu.
Sampiero zagwarantuje twoją pozycję z Marcaggim i Radą Korsyki.

W tej negocjacji miało chyba chodzić o odsnięcie Marcaggiego od tego interesu, byłaby to na swój sposób zdrada, jak wiec potem poprzez jego osobe Cesar moglby zagwarantować pozycje Lattrachowi?

Potem wychodzi jeszcze sprawa kreta, do ktorej wrócimy za chwile.

Następnie Sampiero rozmawia z Cesarem, o tym, ze Marccagi, chce go odsunac od interesu, pojawia sie takze sprawa kreta.

Ostatecznie na ostatniej przepustce Malik ma zabić Marccagiego, z pomoca Ryda i Ventoriego, ale pobietego Ventoriego oddaja w rece Marcaggeigo, zeby mogl sie zemcic za zdrade.

Co sie dzieje dalej? Widzimy arszetowanie jednego ze strazników, który był w wiezieniu po stronie Korsykańczyków. Czemu go aresztuja? Czy to Marcaggi podjal jakies ruchy na zewnatrz?
A potem widzimy jak jeden wiezien z ekipy Cesara zostaje zaaatakowany. O co chodzi z tym atakiem w wiezieniu? On był kretem? Czy moze przez kreta został zaatakowany?

I jeszcze kilka pytan:
Dwa razy pada nazwisko Lhangerri, Lattrache pyta Malika czy tez z nim rozmawia, a Cesar mowil o odsunieciu go od interesow, kto to był?
Czy to ten facet do ktorego Malik zanosi walizke na pierwszej przepustce?

I dlaczego pozostawienie przy zyciu Marcaggiego, miało tak znaczacy wpływ na relacje Malika z reszta Arabów? Znaczenie je polepszylo i chyba nie chodzi o sam fakt przeciwstawienie sie woli Cesara, ale cos wiecej.

Koncowa scena Arabowie zapewne jada za nim w celu ochrony, przed ludzmi Cesara czy Marcaggiego?

Mam nadzieje, ze jasno nakreslilem swoje watpliwosci, czekam na odpowiedzi.
 
 
didi18 
bywalec



Dołączył: 04 Lip 2010
Posty: 103
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2010-07-29, 00:38   

Spoiler:
blessdamic napisał/a:
Co sie dzieje dalej? Widzimy arszetowanie jednego ze strazników, który był w wiezieniu po stronie Korsykańczyków. Czemu go aresztuja? Czy to Marcaggi podjal jakies ruchy na zewnatrz?
A potem widzimy jak jeden wiezien z ekipy Cesara zostaje zaaatakowany. O co chodzi z tym atakiem w wiezieniu? On był kretem? Czy moze przez kreta został zaatakowany?


Tu chodzi o odcięcie wpływów w wiezieniu, właśnie za ta zdradę, co później widać jak Cesar chce "pogadać" z Malikiem, dostaje kopa, stal się typowym więziennym zerem, jak i reszta jego ekipy.A Cesar miał właśnie w ekipie szczura i miał go usunac.

blessdamic napisał/a:
"Chce wiedzieć, za jaką cenę, odpuścisz interes z Włochami w kasynie.(tu wg mnie pojawia sie pierwsza niejasnosc, bo nie jest to, to samo co koszty powiazan, tak mysle, ale idzmy dalej)


wydaje mi się , ze właśnie o to chodzi ;)

blessdamic napisał/a:
I dlaczego pozostawienie przy zyciu Marcaggiego, miało tak znaczacy wpływ na relacje Malika z reszta Arabów? Znaczenie je polepszylo i chyba nie chodzi o sam fakt przeciwstawienie sie woli Cesara, ale cos wiecej.


Bo Arabowie przejeli kontrole, zaczeli poprostu zarabiac, Cesar juz przestał się liczyć, a to on rozdawał karty.

blessdamic napisał/a:
Dwa razy pada nazwisko Lhangerri, Lattrache pyta Malika czy tez z nim rozmawia, a Cesar mowil o odsunieciu go od interesow, kto to był?
Czy to ten facet do ktorego Malik zanosi walizke na pierwszej przepustce?


Tak to ten facet.


Film bardzo mi się podobał, mocne kino a takiego ostatnio brakuje, fajnie pokazane jak Malik zaczyna wyrabiać sobie pozycje w wiezieniu jak i po za nim.Prawdziwa petarda 9/10 trzeba zobaczyć ;) .
_________________
"Jest kilka rzeczy na tym świecie, które są dla mnie święte. Moi przyjaciele, moje pieniądze, moja kobieta. Jeżeli zranisz którąkolwiek z nich, módl się, by Bóg znalazł Cię przede mną."
Ostatnio zmieniony przez BM 2010-07-29, 02:17, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Arcyznawca 
senator z Baltimore



Dołączył: 02 Mar 2010
Posty: 3376
Skąd: Wrocław
Wysłany: 2010-07-29, 11:49   

Ja dość szybko pogubiłem się w tych Cezarach, Sardyńczykach i Arabach, plątaninie dziwnych nazwisk i twarzy pojawiających się raz czy dwa na ekranie. Mniej więcej od połowy przestałem już zwracać uwagę na ową wątpliwą intrygę i wyczekiwałem tylko końca tego nudnego filmidła.
_________________
"Barbarism is the natural state of mankind. Civilization is unnatural. It is a whim of circumstance. And barbarism must always ultimately triumph." Robert E. Howard
 
 
Aske 
filmożerca



Wiek: 36
Dołączył: 20 Lis 2008
Posty: 1969
Skąd: Wielka Brytania
Wysłany: 2010-07-29, 13:28   

Arcyznawca napisał/a:
Ja dość szybko pogubiłem się w tych Cezarach, Sardyńczykach i Arabach, plątaninie dziwnych nazwisk i twarzy pojawiających się raz czy dwa na ekranie. Mniej więcej od połowy przestałem już zwracać uwagę na ową wątpliwą intrygę i wyczekiwałem tylko końca tego nudnego filmidła.

Zgadzam się. :( Film typu "od zera do bohatera", z nudną "psychologiczną" otoczką, żeby było jeszcze bardziej niszowo, twórcy umieścili akcję w więziennych klimatach. Wyszło jak wyszło, przedobrzyli zarówno z intrygami jak i duchowymi rozterkami głównego bohatera. 5/10 moim zdaniem.
_________________
"Don't be so dark." Juggernaut Onan Gupta
 
 
 
blessdamic 
świeżak



Dołączył: 27 Lip 2010
Posty: 2
Skąd: Zewsząd
Wysłany: 2010-07-29, 16:29   

Spoiler:
didi18 napisał/a:
blessdamic napisał/a:
Co sie dzieje dalej? Widzimy arszetowanie jednego ze strazników, który był w wiezieniu po stronie Korsykańczyków. Czemu go aresztuja? Czy to Marcaggi podjal jakies ruchy na zewnatrz?
A potem widzimy jak jeden wiezien z ekipy Cesara zostaje zaaatakowany. O co chodzi z tym atakiem w wiezieniu? On był kretem? Czy moze przez kreta został zaatakowany?


Tu chodzi o odcięcie wpływów w wiezieniu, właśnie za ta zdradę, co później widać jak Cesar chce "pogadać" z Malikiem, dostaje kopa, stal się typowym więziennym zerem, jak i reszta jego ekipy.A Cesar miał właśnie w ekipie szczura i miał go usunac.


Ale sam Cesar idzie korytarzem i wydaje się być zdzwiony tym atakiem, wiec jak? To był kret, czy nie kret?

blessdamic napisał/a:
"Chce wiedzieć, za jaką cenę, odpuścisz interes z Włochami w kasynie.(tu wg mnie pojawia sie pierwsza niejasnosc, bo nie jest to, to samo co koszty powiazan, tak mysle, ale idzmy dalej)


didi18 napisał/a:
wydaje mi się , ze właśnie o to chodzi ;)


OK, bardzo mozliwe, ze to to samo znaczenie, ale skoro tak, to nie odpowiedziales na pytanie, dlaczego Malik w imieniu Cesara, chce zagwarantować pozycje Lattrache'a poprzez Marcaggiego, skoro odusniecie od interesów tego ostatniego byłoby zdrada?

blessdamic napisał/a:
I dlaczego pozostawienie przy zyciu Marcaggiego, miało tak znaczacy wpływ na relacje Malika z reszta Arabów? Znaczenie je polepszylo i chyba nie chodzi o sam fakt przeciwstawienie sie woli Cesara, ale cos wiecej.


didi18 napisał/a:
Bo Arabowie przejeli kontrole, zaczeli poprostu zarabiac, Cesar juz przestał się liczyć, a to on rozdawał karty.


Ta odpowiedz tez za duzo nie wyjasnia, tyle byłem sie w stanie domyslic, ale konkrety? Marcaggi podniósł pozycje Lattrache'a i przez to takze reszty Arabów czy jak? Cesar rozdawał karty tylko w wiezieniu, poza nim był podopiecznym Marcaggiego, wiec na zewnatrz zasadniczo nic się nie zmieniło.

blessdamic napisał/a:
Dwa razy pada nazwisko Lhangerri, Lattrache pyta Malika czy tez z nim rozmawia, a Cesar mowil o odsunieciu go od interesow, kto to był?
Czy to ten facet do ktorego Malik zanosi walizke na pierwszej przepustce?


didi18 napisał/a:
Tak to ten facet.

Tu w takim razie wszystko jasne :)

 
 
jazu 
filmożerca



Wiek: 30
Dołączył: 28 Cze 2010
Posty: 3149
Skąd: z Polski
Wysłany: 2010-08-03, 19:34   

No strasznie szkoda chłopaki, że nie chciało wam się przepuszczać filmu przez widełki analityczne, bo naprawdę straciliście jeden z najlepszych tytułów roku.

Aske napisał/a:
żeby było jeszcze bardziej niszowo, twórcy umieścili akcję w więziennych klimatach.


No akurat Audiard nie musi się silić na niszowość raczej, bo i po co. I akurat ten film jest jednym z bardziej komercyjnych (czyt. dużo się dzieje). A poza tym nie jest to żaden film "od zera do bohatera", znaczy pozornie jest, ale jest przewrotny.
_________________
I believe in nothing and I will cut off your Johnson.
Próżnia spada w przepaść
 
 
 
filmorecenzje 
świeżak



Wiek: 28
Dołączył: 26 Sie 2010
Posty: 5
Skąd: Nysa
Wysłany: 2010-08-26, 16:50   

no widzę rozgorzała debata nad potrzebą kręcenia francuskich filmów :)
_________________
www.filmorecenzje.pl
 
 
Aske 
filmożerca



Wiek: 36
Dołączył: 20 Lis 2008
Posty: 1969
Skąd: Wielka Brytania
Wysłany: 2010-08-27, 21:26   

jazu napisał/a:
A poza tym nie jest to żaden film "od zera do bohatera", znaczy pozornie jest, ale jest przewrotny.

Pomijając wszelakie "duchowe" aspekty robione być może pod studenciaków i innych znawców, i maksymalnie upraszczając, cała historia zamyka się w tym że koleś na zlecenie Korsykan, zabija Araba (zioma zresztą), po czym po obrośnięciu w pióra przy tychże Korsykanach, wypina się na nich i wraca do swoich. Cóż za przewrotność, toż to scenariusz na miarę przynajmniej Oskara i to bynajmniej nie za oświetlenie. :zalamka
_________________
"Don't be so dark." Juggernaut Onan Gupta
 
 
 
jazu 
filmożerca



Wiek: 30
Dołączył: 28 Cze 2010
Posty: 3149
Skąd: z Polski
Wysłany: 2010-09-08, 02:02   

A to, że film skraca dystans pomiędzy widzem, a ekranem do minimum - to nie jest przewrotne? Historia Malika została przedstawiona z dużym wyczuciem (wręcz perfekcyjnie), tak iż doskonale rozumiemy i kibicujemy głównemu bohaterowi. (żeby nie było - piszę w swoim imieniu)
Spoiler:
Trudno nie stanąć po stronie niewinnego (winy nie znamy) bohatera, któremu okropny, głupi i pozbawiony zasad gangster najpierw każe zabić, następnie nazywa psem, po czym próbuje wydłubać oko łyżką, przy czym w ogóle jakby nieświadomy zła, jakie wyrządza w ogóle się nie pilnuje...

A to, że jak się okazuje w więzieniu liczy się tylko kombinowanie i inteligencja, przy czym jej brak może być z powodzeniem kompensowany brakiem zasad i siłą?
Albo nagła (chciałoby się powiedzieć "niespodziewana" po takiej ciężkiej pracy) scena modlitwy? Po co w ogóle? Jakie ma znaczenie ta scena dla napuszonych studenciaków i dlaczego modli się Malik?
A wszystkie analogie jakie można odnaleźć w stosunkach Europejczycy - Nieeuropejczycy (już nawet nie tylko Arabowie)?
A to, że istnieją wyraźne podobieństwa pomiędzy życiem społecznym w więzieniu i poza nim?
A to, choć to pewnie sprawa dyskusyjna, że osoba krystalicznie czysta nie trafia za kratki (taki Kafka przykładowo jakoś trafił)?
Dorzuć sobie do tego wszystko to, o czym pisze Pani recenzentka, zwłaszcza w tych miejscach, gdzie używa słów "przewrotnie", "cynicznie", "ironicznie". Nadal wychodzi ci z tego Frank Capra albo Horatio Alger?
_________________
I believe in nothing and I will cut off your Johnson.
Próżnia spada w przepaść
 
 
 
DA 
filmożerca



Dołączyła: 27 Lis 2009
Posty: 1609
Skąd: stąd i zowąd
Wysłany: 2011-01-14, 23:24   

Jazu bardzo słusznie zauważa paralelę między więzieniem i jego mieszkańcami a społeczeństwem, żyjącym poza tymi murami. Obie społeczności, ta na wolności i ta za murami są bardzo podobne (tu także bardzo znamienna scena - kontrola na lotnisku podobna jak w więzieniu, włącznie z wyciaganiem języka). Wszędzie rządzi pieniądz i układy, a tzw. morale jest w stanie szczątkowym.
Dla mnie ten film jest także obrazem stosunków, jakie panują w Europie, w Ameryce, gdziekolwiek, między białymi, a kolorowymi imigrantami, przybyłymi do ich ojczyzn za pracą. Spotykają się oni z taką samą pogardą, wykorzystaniem do czarnych, brudnych robót i odrzuceniem, w momencie, gdy zrobili swoje, z jaką spotyka się Malik w swych relacjach z Cesarem. Nie bez powodu ukuto powiedzenie "Murzyn (Arabus) zrobił, Murzyn może odejść". Malik na każdym kroku jest uświadamiany przez swego chlebodawcę, że tak naprawdę jest nikim, istnieje tylko dzięki Cesarowi, a chyba największą obrazą, jaką usłyszał z ust Korsykanina są słowa, że Arabusy są za białymi tysiąc lat do tyłu, bo myślą tylko kuśkami. Być może wtedy narodziła się pierwsza myśl w głowie Malika, żeby udowodnić białemu wodzowi, że się myli. Późniejsze wydarzenia i poniewierka na jaką skazuje Cesar Malika, utwierdzają go tylko w zamyśle zemsty. Chłopak jest niebywale inteligentny, mimo swego młodego wieku. Posiada ponadto dar przewidywania (scena z sarnami na drodze), jak prorok , często za przyczyną proroczych snów /ja tak bezpośrednio odczytuję ten tytuł. Być może jest jego jakieś metaforyczne, związane ze słowem bożym, znaczenie). Potrafi przewidzieć każdy kolejny ruch w więzieniu, ze strony strażników, jak i samego Cesara, jakie wywoła jego zaplanowane posuniecie, mające na celu powolutku lecz skutecznie, pozbawić swego gnębiciela władzy. Może ten film jest jakąś zakamuflowaną przestrogą, aby biali, jednak zaczęli uważać i doceniać na swych ziemiach kolorowych. Skoro, tak jak Cesar, zaprosili ich do siebie, do współpracy, czytaj: czarnej roboty, za pół darmo, niech liczą się teraz z konsekwencjami tego ruchu, że przybysze chcą żyć jak ludzie, jak gospodarze, ale i po swojemu, bo nikt, przed zaproszeniem, nie wymagał od nich by wyparli sie swej wiary, czy kultury.

Oprócz podobieństw i refleksji natury społeczno-politycznej, mnóstwo odniesień psychologicznych, typu jak przetrwać w takiej dzikiej dżungli jaką jest więzienie. I tu od razu, już na początku filmu, przypomniały mi się slowa Stasiuka z jego "Mur Jerycha", że przetrwają tylko ci, którzy nie pokażą słabości i strachu, choćby robili w majtki i nawet jeśli trzeba by było zabić. Dokładnie tak jak Malik. A Reyeb, niestety, już na samym początku, okazał słabość - w postaci zauroczenia Malikiem, no i skończył jak skończył. Ale przynajmniej zainspirował pozytywnie Malika do samodoskonalenia, na miarę wieziennych warunków, oczywiście.

/Przez cały film męczyło mnie skąd ja znam aktora, grającego Ryada, po seansie sprawdziłam to Adel Bencherif - z "Frontiere(s)", w którym, nawiasem mówiąc, również odkryłam wątki zobrazowania relacji zachodnio-muzułmańskich. :)

Przyznaję, że film nie był łatwy, były mocne, realistyczne sceny ( żyletka i Reyeb - brrr), mnóstwo trudnych do przyswojenia nazwisk, trzeba było dużego skupienia, aby się w tym wszystkim odnaleźć. A i tak mam wątpliwości co do jednej sceny - gdy facet z Marsylii, ten, którego potem chce zabić Cesar, dowiaduje się, że to Malik zabił jego kumpla Reyeba, klepie go po ramieniu. W imię czego? Uznania za zasługi? Że jest twardym gościem? Znowu potwierdzenie, że życie na wolności niczym nie różni się od życia w więzieniu? Dlatego też Malikowi tężeje twarz po wyjściu na wolność? Wie co go czeka.
I tym optymistycznym akcentem zakończę moje kilka słów o filmie.
Film bardzo dobry, zarówno pod względem warsztatowym jak i wielowarstwowości w wymowie, dla chcących ją zauważyć. Ma trochę zabiegów formalnych - mających urozmaicić i zwrócić uwagę na głebszy wymiar filmu, które jednych denerwują, a innych zastanawiają, mnie one nie przeszkadzały, a dodawały pewnego smaczku, że nawet ludzie w więzieniu, nawet najwięksi twardziele mają jakieś życie duchowe (łącznie z wyrzutami sumienia).
Choć nie wiem, czy mogę go uważać, jak jazu, za najlepszy film roku 2010. Za mało tych nowości jeszcze widziałam.
_________________
"Ludzie biorą mnie za intelektualistę. Chyba dlatego, że noszę okulary" /Woody Allen/
http://babkafilmowa.blogspot.com/
 
 
jazu 
filmożerca



Wiek: 30
Dołączył: 28 Cze 2010
Posty: 3149
Skąd: z Polski
Wysłany: 2011-01-15, 15:42   

DA napisał/a:
Chłopak jest niebywale inteligentny, mimo swego młodego wieku. Posiada ponadto dar przewidywania (scena z sarnami na drodze), jak prorok , często za przyczyną proroczych snów /ja tak bezpośrednio odczytuję ten tytuł. Być może jest jego jakieś metaforyczne, związane ze słowem bożym, znaczenie).


Ja bym to widział tak, że Malik to taki prorok na miarę naszych czasów. Prorok czyli ten, który mówi co dobre, a co złe i jak mają wyglądać stosunki między ludźmi. Malik to przede wszystkim osoba, u której inteligencja wybija się na plan pierwszy przesłaniając wszystko inne. Jest osobą doskonale amoralną, obrotną, nastawioną na realizację swojego interesu bez oglądania się na innych. Potrafi przybierać maski i świetnie kłamać, inne osoby traktuje instrumentalnie. Jest człowiekiem wyrachowanym, zimnym, ambitnym, bezwzględnym - nie zastanawia się nad tym, co jest dobre, a co złe, po prostu działa. Bardzo dwuznacznie wypada scena, w której Malik trafia na 40 dni do karceru i zaczyna się modlić. Scena ta ma miejsce tuż po tym, jak Malik wprowadza w życie swoje zamierzenia. Modlitwa jest już zbędna. Odpowiednie kroki zostały podjęte, teraz wystarczy poczekać trochę na ich rezultaty. Scena ma ironiczny wydźwięk. Malik modli się niepotrzebnie - modlitwa jest dla słabych, a nie dla mocnych, jak Malik. Prorok powinien również wzbudzać podziw i trafiać do ludzi ze swoim przesłaniem. Tak też jest. Film doskonale angażuje po stronie Malika, pozwala się wczuć w jego motywy. Uwikłanie go w relacje z Cesarem powoduje, że doskonale go rozumiemy i kibicujemy mu na drodze do odzyskania podmiotowości i godności.

DA napisał/a:
Choć nie wiem, czy mogę go uważać, jak jazu, za najlepszy film roku 2010. Za mało tych nowości jeszcze widziałam.


Również nie znam wszystkich nowości. Zawołałem tak sobie na cześć tego filmu, bo po seansie czułem się dosłownie jak by mnie ktoś poraził prądem elektrycznym. Czas zweryfikował moje zachwyty jak najbardziej pozytywnie. Jak dotąd nie widziałem drugiego, tak dobrego filmu z 2009, może poza "Białą wstążką", ale gdybym miał między tymi dwoma wybierać, to wybrałbym "Proroka". To nie pierwszy tak dobry obraz Haneke i swoich oddanych fanów ma, a na "Proroka" warto zwracać uwagę i promować go wśród ludzi.
_________________
I believe in nothing and I will cut off your Johnson.
Próżnia spada w przepaść
 
 
 
DA 
filmożerca



Dołączyła: 27 Lis 2009
Posty: 1609
Skąd: stąd i zowąd
Wysłany: 2011-01-15, 18:01   

Jazu, piszesz:
Cytat:
Jest osobą doskonale amoralną, obrotną, nastawioną na realizację swojego interesu bez oglądania się na innych. Potrafi przybierać maski i świetnie kłamać, inne osoby traktuje instrumentalnie. Jest człowiekiem wyrachowanym, zimnym, ambitnym, bezwzględnym - nie zastanawia się nad tym, co jest dobre, a co złe, po prostu działa.

Owszem, tak to wygląda, ale czy na pewno jest osobą amoralna? Przeczytaj jeszcze raz, co napisałam wg Stasiuka. Kto raz w więzieniu okaże słabość - nie żyje, albo pozostanie cwelem do końca swych więziennych dni. Czy Malik miał wybór? Owszem, miał. Mógł wybrać swoje życie, albo zycie Reyeba. Wybrał swoje. W końcu nie był świętym, tylko człowiekiem. Ale odpokutował za to, nocnymi wizytami sej ofiary, oraz niewolnictwem i poniżeniem u Cesara. Niestety.
Ale, w końcu, postanowił powiedzieć swemu gnębicielowi, basta i nie zgodził zabić się tego faceta od wspólnych interesów Cesara. Więcej, postanwił zabić samego króla. Niestety, tym samym wydał na siebie wyrok, pamiętasz jego twarz /i sznur samochodów/ po wyjściu z więzienia.
Malik, miał chyba wcześniej moralny kręgosłup, który przetrąciło mu skutecznie, jego aresztowanie i pobyt w więzieniu (co prawda nie wiemy kompletnie, kim był przed aresztowaniem, czy naprawdę trafił do więzienia za "niewinność"). Był zdolny do przyjaźni, przykład jego zaangażowania się w życie i interesy Ryada, co prawda, jego pomoc czasem wiązała się z nieczystymi zagrywkami wobec innych przestępców, takich samych jak Ryad. Ale mozna przypuszczać, że po śmierci Ryada zająłby się jego rodziną, tak jak o to prosił. I gdyby mu koryskańska mafia na to pozwoliła.
W sumie, można podsumować, że od momentu, w którym wpadł w oko Cesarowi, który postanowil uczynić go swoim chłopcem na posyłki, miał już tak czy tak przesr... . Dostał tak czy tak wyrok, prędzej czy później zostanie on wykonany.

Cytat:
Bardzo dwuznacznie wypada scena, w której Malik trafia na 40 dni do karceru i zaczyna się modlić. Scena ta ma miejsce tuż po tym, jak Malik wprowadza w życie swoje zamierzenia. Modlitwa jest już zbędna. Odpowiednie kroki zostały podjęte, teraz wystarczy poczekać trochę na ich rezultaty. Scena ma ironiczny wydźwięk. Malik modli się niepotrzebnie - modlitwa jest dla słabych, a nie dla mocnych, jak Malik.

A może Malik wcale nie jest taki mocny? Tylko cały czas, wiedząc czym to grozi w więzieniu, nie pokazuje tej słabości. Przecież widzimy, za każdym razem, kiedy jedzie na przepustke, by wykonać misje dla Cesara, jak się boi i denerwuje. Jest zżarty przez nerwy, ot choćby taka scena, zamiast iść do burdelu, jak proponuje mu jedna z jego potencjalnych ofiar, woli patrzyć się w morze, a później, w celi, z czułością przesypuje ziarenka piasku z plaży, ktore przechowały się w jego butach.
Malik, raczej gra silnego twardziela, bo nie ma wyjscia, inaczej zginąłby na samym wejściu, zabity za niewykonanie polecenia przez Cesara.

Cytat:
Prorok powinien również wzbudzać podziw i trafiać do ludzi ze swoim przesłaniem. Tak też jest.

Czy Malik wzbudza podziw? Owszem, wola życia jest u niego bardzo silna, jak u prawdziwego zwierzęcia. Ja bardziej mu współczułam, że wpadł w takie szambo.

Rozumiem, że mówisz, o przesłaniu Malika, mając na uwadze to co napisałeś w pierwszym cytacie? Że człowiek, aby przeżyć, musi być zły, amoralny, nastawiony tylko na interes, nakierowany na działanie? Ale, przecież, w końcu, prędzej czy później, skończy tak samo, jak Cesar, zadźgany gdzieś w ciemnej ulicy. Co to za życie, za wolność, w ciągłym strachu?
Może właśnie ten film, gdzieś tam nam, ludziom podpowiada, żeby nie wierzyć takim prorokom, którzy z czynienia zła czynią religię? Zło rodzi się ze strachu, i strach je podsyca, jest bardziej wynikiem tchórzostwa, niż odwagi.
_________________
"Ludzie biorą mnie za intelektualistę. Chyba dlatego, że noszę okulary" /Woody Allen/
http://babkafilmowa.blogspot.com/
 
 
jazu 
filmożerca



Wiek: 30
Dołączył: 28 Cze 2010
Posty: 3149
Skąd: z Polski
Wysłany: 2011-01-16, 17:20   

DA napisał/a:
Owszem, tak to wygląda, ale czy na pewno jest osobą amoralna? Przeczytaj jeszcze raz, co napisałam wg Stasiuka. Kto raz w więzieniu okaże słabość - nie żyje, albo pozostanie cwelem do końca swych więziennych dni. Czy Malik miał wybór?


O Maliku nie wiemy nic. Nie wiemy jaki jest (był), dlaczego trafił do więzienia. W więzieniu jest taką osobą, na jaką pozwalają mu warunki, a - trzeba dodać - dzięki sprytowi i inteligencji wykorzystuje on je na 110 procent. Można nawet zaryzykować twierdzenie, że Malik w ogóle nie istnieje; zaczyna dopiero funkcjonować jako osoba obdarzona podmiotowością w momencie, gdy zaczyna przejmować reguły gry narzucane przez otoczenie. I tu największą siłą tego obrazu moim zdaniem jest nie tyle to, że angażuje widza bez reszty po stronie Malika, ale że robi to z niezwykłym wprost wyczuciem, moim zdaniem genialnie. Mimo tego, jest w tej postaci coś co nie daje mi spokoju i nie pozwala mi myśleć o nim jako o dobrym człowieku. On się po prostu przystosowuje do warunków, jakie panują. Jeśli rozciągnąć tą opowiastkę więzienną na całe społeczeństwo (co można zrobić bez trudu), to otrzymujemy brutalną i dosadną wizję świata, w którym da się osiągnąć cokolwiek tylko dzięki przystosowaniu do warunków, które wesołe nie są, dzięki układom, kombinowaniu i bezwzględności. W tym świecie nie ma miejsca dla słabych. Im pozostaje naiwna nadzieja, że jeśli padną na kolana przed Bogiem, ich los sam się poprawi. Tak też pytałem w swoich poprzednich postach: czy jednostka bez moralności w świecie bez zasad może uchodzić za moralną? Świetnie podsumowuje to niejaki parura w linku na filmwebie, który podałem powyżej (nie wiem czy czytałaś jego świetne podsumowanie?) pisząc, że ten film jest dekonstrukcją różnego rodzaju mitów aksjologicznych, społecznych, politycznych, itp. Mnie on poraził i obdarł ze złudzeń. Jedyną szansą Malika na odzyskanie podmiotowości i godności było przyjęcie bezwzględnych reguł gry. Czy możemy go za to osądzać, że stał się taki? Przecież doskonale możemy go zrozumieć. Podobne, choć może nie aż tak brutalne, warunki narzuca czasami życie. Też, jeśli się chce coś osiągnąć, trzeba mieć oczy dookoła głowy i kombinować. I również, tak jak Malik, często nie mamy wyboru - nie zmienimy świata i jego reguł...

DA napisał/a:
Co to za życie, za wolność, w ciągłym strachu?


...dokładnie. I dlatego ten film jest taki mocny.

DA napisał/a:
Więcej, postanwił zabić samego króla. Niestety, tym samym wydał na siebie wyrok, pamiętasz jego twarz /i sznur samochodów/ po wyjściu z więzienia.


Nie wiem czy dobrze pamiętam, ale ja tą scenę widzę zupełnie inaczej. Idzie sobie Malik z kobietą, dziecko na ręku, a za nim w samochodach jego ludzie. I on im w pewnym momencie zaczyna pokazywać ręką, aby nie jechali tak blisko za nimi, żeby nie rzucali się tak w oczy, tak jak by chciał ukryć wszystko to, co udało mu się stworzyć w "więzieniu", dzięki czemu udało mu się utrzymać na powierzchni, osiągnąć sukces. W życiu też często widzimy osoby którym się powiodło (a mam na myśli takich, którym bardzo się powiodło), ale nie mamy już wiedzy o tym, jak udało im się do wszystkiego dojść. Możemy jedynie się domyślać.

Co najstraszniejsze jest w tym filmie to, to że odbiera nam nadzieję, iż mamy jakikolwiek wybór. Jeśli nie zgadzamy się na to, co dookoła, jesteśmy sprowadzani do roli instrumentów w rękach innych ludzi. Dopiero w momencie, gdy przejmujemy reguły gry, które nie muszą nam odpowiadać, stajemy się ludźmi, podmiotami zdolnymi do działania. Może nam się jedynie wydawać, że jesteśmy zdolni dokonywać wyborów, ale wybór na podstawowym poziomie, dotyczący przyjęcia bądź odrzucenia reguł podstawowych, między dobrem i złem, wiąże się z dylematem: być czy nie być człowiekiem, być podmiotem czy przedmiotem?
_________________
I believe in nothing and I will cut off your Johnson.
Próżnia spada w przepaść
 
 
 
 
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group SiteMap
Template NoseBleed2 v 0.2 modified by Nasedo & BM, downloaded from theme4u website

forum filmowe FORUM FILMOWE forum filmowe

e-mail: admin@forum-filmowe.pl
[ kontakt, współpraca, wymiana bannerów, zapytania, uwagi, reklama ]

Page Ranking Tool stat4u