Wiek: 30 Dołączył: 17 Lis 2008 Posty: 5239 Skąd: Warszawa
Wysłany: 2010-04-03, 13:22 Wyspa tajemnic
Wyspa tajemnic / Shutter Island
reż. Martin Scorsese (USA 2010)
Akcja filmu rozgrywa się w 1954 roku na pięknej wyspie Zatoki Bostońskiej. W tak bajecznym miejscu znajduje się szpital dla obłąkanych przestępców. Na wyspie będzie prowadzone śledztwo w sprawie tajemniczego zniknięcia jednej z pacjentek. Sprawa jest prowadzona przez federalnych szeryfów Tedda i Chucka. Kobieta zniknęła z pokoju, który był zamknięty, a w oknach były kraty. Pozostała po niej tylko zaszyfrowana wiadomość. Nad wyspę nadciąga huragan i łączność z resztą świata zostaje zerwana. [opis dystrybutora - kino]
Mroczny thriller kryminalny (a jednocześnie dramat) nakręcony przez mistrza Scorsese wypełnia zapotrzebowanie na pełnokrwisty, oldschoolowy obraz jakich coraz mniej w naszych kinach. Całość zaczyna się troszkę niepozornie. Dwóch detektywów na promie, mają do zbadania jakąś sprawę, dyskutują sobie niezobowiązująco. Kameralne, momentami ostro wgryzające się w detal ujęcia, pochmurne niebo i tajemnica wisząca w powietrzu. Lądujemy na ponurej wyspie i intryga się zaczyna. A im dalej w las tym mroczniej. Pojawiają się wątki nadprzyrodzone (koszmary dręczące naszego bohatera jeszcze z czasów wojny i walki z Niemcami) i zupełnie niespodziewane (eksperymenty na ludziach, spiski rządowe, byli nazistowscy lekarze, etc). Ogólnie ten niesamowity klimat szpitala psychiatrycznego dla szczególnie niebezpiecznych przestępców, na zupełnie odizolowanej od świata wyspie, w dodatku smaganej sztormami i ulewami, buduje poczucie pewnego paranoidalnego mikrokosmosu. W kinie to naprawdę robi wrażenie (zatem jeśli macie możliwość polecam zapoznać się z najnowszym dziełem Scorsese na dużym ekranie). Są takie filmy, o których mówimy, że mają styl, klasę i klimat. Wyspa Tajemnic z pewnością jest takim filmem. Mimo początkowych obaw absolutnie się nie zawiodłem i zdecydowanie polecam.
_________________ tell me what you don't like about yourself
Po Dicaprio się tego nie spodziewałem. We wszystkich trailerach biegając w białym kitlu z tą swoją zarośniętą buźką małolata wyglądał po prostu śmiesznie. Nie żebym coś do niego miał, uważam go za niezłego aktora tylko Cameron sponiewierał mu karierę Ale do rzeczy. Leo gra świetnie i zadziwiająco dobrze wpasowuje się w mroczny klimat filmu. Od czasów Titanica chyba tylko w Infiltracji tak dobrze się sprawdził. Bardzo podobał mi się też Mark Ruffalo jako Chuck, ale boleję, że Scorsese nie dał większej roli Koteas'owi bo
Spoiler:
po pierwszym fragmencie z nim nie mogłem się doczekać aż wróci na ekran, czego nie zrobił
Sama historia mnie nie porwała, chwilami wręcz wiało mi trochę nudą (co nie znaczy, że jest słaba, po prostu mi do gustu nie przypadła), ale zakończenie, a nawet ostatnie pół godziny filmu jest fenomenalne i rekompensuje wszystkie negatywne emocje wynikające z poprzedniej części seansu. Warto
_________________ "Thing. Motherfucker looks just like The Thing." - Freddy "This snakeskin jacket is a symbol of my individuality and my belief in personal freedom." - Sailor
Wiek: 30 Dołączył: 17 Lis 2008 Posty: 5239 Skąd: Warszawa
Wysłany: 2010-04-03, 17:25
mr Orange napisał/a:
Leo gra świetnie i zadziwiająco dobrze wpasowuje się w mroczny klimat filmu.
To prawda. Co ciekawe on tu nawet nie wygląda dobrze (nieogolony, zgorzkniały, z wiecznym grymasem bólu na twarzy). Zupełne przełamanie wizerunku wiecznego chłopca o anielskiej buzi, z którym zapewne spora część widzów ciągle go kojarzy.
mr Orange napisał/a:
Bardzo podobał mi się też Mark Ruffalo jako Chuck
Mam to samo. To już druga rola w jakiej go widzę (po "Zodiak"), w której po prostu fenomenalnie wciela się w rolę detektywa.
mr Orange napisał/a:
Sama historia mnie nie porwała, chwilami wręcz wiało mi trochę nudą (co nie znaczy, że jest słaba, po prostu mi do gustu nie przypadła), ale zakończenie, a nawet ostatnie pół godziny filmu jest fenomenalne i rekompensuje wszystkie negatywne emocje wynikające z poprzedniej części seansu.
Mnie się w sumie podobał jako całość. Jako ciekawostkę mogę też powiedzieć, że dopiero po wyjściu z kina zorientowałem się jak długi to był film (niemal 2,5h). W czasie seansu zupełnie mi to nie doskwierało. Miałem też sporo skojarzeń z klasykami typu "Lot nad kukułczym gniazdem" czy nawet "Siedem". Momentami też film potrafił wywołać niezłe ciary.
_________________ tell me what you don't like about yourself
Wiek: 25 Dołączyła: 17 Lis 2008 Posty: 2095 Skąd: Warszawa
Wysłany: 2010-04-03, 20:29
Ogromny plus za klimat i zdjęcia. Ta cała wyspa ze starymi, ceglanymi budynkami, w połowie zrujnowanymi, do tego wiecznie niesprzyjająca pogoda, jakieś wichury, ulewy, sztormy i huragany, no i mocno niepokojąca atmosfera wewnątrz szpitala - czasami nie wiadomo kto jest bardziej szurnięty, pacjenci, sanitariusze, strażnicy czy "lekarze". Jak to ujął trafnie BM - mocno wyczuwa się jakiś taki lokalny mikroklimat, jakby to wszystko działo się w dość nietypowym ekosystemie szczelnie wyizolowanym od normalnego, racjonalnego świata.
Świetna gra DiCaprio (on i Brad Pitt od kilku filmów skutecznie zarabiają sobie na coraz lepszą moją opinię o ich talencie aktorskim, ewoluują z pozycji "ładnych chłopców" na "świetnych aktorów"). Reszta aktorów była w zasadzie tłem, z którego wybijali się szczególnie Ben Kingsley (choć mi się osobiście nie podoba, to zawsze udaje mu się przykuć moją uwagę), Mark Ruffalo jako Chuck, Max von Sydov jako wywołujący ciarki doktor Naehring i Elias Koteas, który zawsze jest dobry, nawet kiedy jest go jak na lekarstwo.
Tak sobie myślę, że będę chciała obejrzeć ten film jeszcze przynajmniej raz, bo jest to bardzo dobra fabuła ubrana w genialną atmosferę i naprawdę przyzwoite aktorstwo. Szkoda, że takie filmy trafiają się tak rzadko.
Na początku (jeszcze w kinie) myślałem, że mi się to przywidziało ale wchodzę później do netu i okazało się, że podobne "przywidziało" miało więcej osób. Na powtórce wyraźnie widać, że w pewnym momencie szklanki po prostu nie ma.
_________________ tell me what you don't like about yourself
Wiek: 25 Dołączyła: 17 Lis 2008 Posty: 2095 Skąd: Warszawa
Wysłany: 2010-04-03, 23:44
Też na to zwróciłam uwagę podczas seansu i jedyne co mi przychodzi do głowy to to, że
Spoiler:
jest to pierwsza zapowiedź, że wszystko, co się dzieje w szpitalu jest wyreżyserowane pod kątem Tedd'a. Taka rzucona mimochodem, mająca w zasadzie tylko zaniepokoić. Utwierdzić widza w przekonaniu, że coś tu w tej całej historii śmierdzi.
To samo miałem wydawało mi się, że coś widziałem, ale zapomniałem sprawdzić
Spoiler:
Może to taki znak, że albo leki, które mu podają zaczynają działać, albo jeśli jest naprawdę szalony to choroba wysyła mu sygnały. Swoją drogą, jak wg Was skończył się film? Wiadomo, że można interpretować na kilka sposobów, ale uogólniając: Teddy był szalony i prawdziwa jest wersja z 2 latami spędzonymi na wyspie, czy może jednak nie?
_________________ "Thing. Motherfucker looks just like The Thing." - Freddy "This snakeskin jacket is a symbol of my individuality and my belief in personal freedom." - Sailor
Koteas to De Niro, i byłam dumna ze swojej bystrości, a Wy mi tu o jakiejś niewidzialnej szklance, kurde.
Film dobrze zaskakuje, mimo dość ogranych motywów, po zwiastunie trochę się martwiłam, że te jego wizje/sny będą dominować i zastępować akcję, ale ostatecznie wszystko miało sens i grało, nie tylko wprowadzało zamęt. Leo wymiata. Na początku trochę drażniła mnie muzyka, sztucznie moim zdaniem budująca napięcie (mimo, że rewelacyjna), wydawała się wepchnięta na siłę np. podczas drogi do szpitala. Może to wina nagłośnienia, bo kino wyjątkowo zaszalało, dzwoniło w uszach po seansie.
Sama historia Leo naprawdę uderza i smuci, Michelle Williams mimo krótkiej obecności na ekranie wywołuje ciary.
10/10, na pewno jeszcze do niego wrócę
Wiek: 29 Dołączył: 15 Mar 2010 Posty: 90 Skąd: Hell
Wysłany: 2010-04-06, 20:11
Mogę śmiało polecić ten film, napisze wyjątkowo krótko jeśli lubicie K-Pax czy Vanila Sky ten film na pewno się wam spodoba, misternie zestawiona fabuła w połączeniu z dobrą grą "Di Karpia" pragnę dodać, że jego osoba powoduje u mnie wstręt ale tu naprawdę zagrał dobrze. Wszystko to prowadzi do "KARPIKA" na twarzy a to lubię na koniec dobrego filmu :P
Wiek: 30 Dołączył: 17 Lis 2008 Posty: 5239 Skąd: Warszawa
Wysłany: 2010-04-07, 13:01
mr Orange napisał/a:
Spoiler:
Swoją drogą, jak wg Was skończył się film? Wiadomo, że można interpretować na kilka sposobów, ale uogólniając: Teddy był szalony i prawdziwa jest wersja z 2 latami spędzonymi na wyspie, czy może jednak nie?
Spoiler:
Myślę, że był szalony - chyba wszystko na to wskazuje. Pod koniec terapia się udała ale to co do niego dotarło przeraziło go na tyle, że udając psychola skazał się na dobrowolną lobotomię czyli śmierć lub życie ludzkiego warzywa w nieświadomości własnego ja.
_________________ tell me what you don't like about yourself
jeśli lubicie K-Pax czy Vanila Sky ten film na pewno się wam spodoba
Ja nie lubię ani jednego ani drugiego, a Shutter Island mi się bardzo podobało. Nie widzę związku tych trzech filmów ze sobą.
Co do fabuły to ponoć autor książki wypowiadał się na temat zakończenia powieści i wyjaśnił, które jest właściwe, kto wie może w książce to wcale nie jest takie zawikłane i wszystko widać jak na tacy. Nie wiem, nie czytałem, nie zmienia to jednak faktu, że element "widzu dopowiedz sobie sam" jest ogromnym plusem dla filmu i chyba oleję to co myśli autor
_________________ "Thing. Motherfucker looks just like The Thing." - Freddy "This snakeskin jacket is a symbol of my individuality and my belief in personal freedom." - Sailor
Dobry film, chociaż niestety dość szybko połapałem się, o co w tym chodzi.
Spoiler:
Kto widział chociażby Lśnienie, Kurację czy Palimpsest ten szybko zatrybi, że to wszystko na niby. Moim zdaniem bez dwóch zdań bohater odgrywany przez DiCaprio był szalony i ubzdurał sobie to wszystko. Problematyczna pozostaje jedynie interpretacja ostatniej sceny. Ale bardzo możliwe, że jest tak, jak napisał BM. Udawał nawrót choroby, ażeby poddali go zabiegowi lobotomii.
Dobre wykonanie, Scorsese nie jest moim zdaniem mistrzem, ale bardzo dobrym rzemieślnikiem i nie zawiodłem się. Zgodzę się, że głównym atutem jest tu klimat, atmosfera — czy jak tam to nazwać. Ta wyspa szczególnie zrobiła na mnie wielkie wrażenie. Muzyka niezła, taka trochę, jak w Katyniu tylko tam kulę w potylicę aplikowali, a nie lekarstwa na migrenę. Aktorstwo bardzo dobre, ale tego się akurat spodziewałem. DiCaprio bardzo lubię, to moim zdaniem świetny aktor, jeden z lepszych, dobry jest tu także Ben Kingsley. Max von Sydow to wiadomo, że klasa, szkoda tylko, że tak często grywa role li tylko poboczne.
Trochę głupot jednak było. Już pomijam, że rzecz jasna w obozach śmierci byli tylko Żydzi, a pilnowali ich tam "naziści", no bo przecież nie Niemcy, gdzieżby tam!
Trochę gorzej, że gdy Amerykanie wyzwalają Dachau, to pada śnieg. Tyle tylko, że ten fakt miał miejsce pod koniec kwietnia. To chyba nie było śniegu? I jeszcze jedno — brama wjazdowa do obozu to jest brama z Auschwitz. W Dachau rzeczywiście też był ów słynny napis, tyle że wyglądało to trochę inaczej. No i ten samosąd na SS-manach miał jednak miejsce.
No, ale to są pierdoły. Ogólnie film ok, duży plus za zakończenie.
Wiek: 22 Dołączyła: 11 Maj 2010 Posty: 7 Skąd: Pru
Wysłany: 2010-05-12, 09:34
Zgodzę się z tym, że klimat filmu jest niesamowity i wciągający, a DiKarpio zagrał naprawdę świetną rolę Ale niestety jestem rozczarowana i to dosyć mocno, bo bardzo szybko można się zorientować o co chodzi w całej historii Co zdecydowanie psuje zabawę i klimat. Ale potwierdzam, kawał dobrej rozrywki na niezłym poziomie.
_________________ Moja mała Amelio, twoje kości nie są ze szkła. Możesz zderzać się z życiem.
Wiek: 30 Dołączył: 18 Lis 2008 Posty: 4085 Skąd: Z fali
Wysłany: 2010-05-12, 10:41
rzegotka napisał/a:
Co zdecydowanie psuje zabawę i klimat.
Sorry ale jak rozwiązanie tego o co chodzi może mieć wpływ na klimat? To są dwie rózne rzeczy.Może w przypadku kryminałów czy "twisterów"- czyli filmach które są oparte tylko i wyłącznie na "zaskakującym" zakończeniu ma to sens. Tu "zaskakujące" zakończenie nie było centralnym punktem filmu.
Co do samego filmu, to wielki plus za klimat. Zastanawiam się czy Scorsese przy okazji robienia Infiltracji nie zapoznał się szerzej z azjatyckim kinem. Niektóre sceny wyglądały jakby żywcem wyjęte z filmów Miike np z jego segmentu z Three Extremes.
_________________ 36. Many have arisen, being wise. They have said "Seek out the glittering Image in the place ever golden, and unite yourselves with It."
37. Many have arisen, being foolish. They have said, "Stoop down unto the darkly splendid world, and be wedded to that Blind Creature of the Slime."
38. I who am beyond Wisdom and Folly, arise and say unto you: achieve both weddings! Unite yourselves with both!
41. But since one is naturally attracted to the Angel, another to the Demon, let the first strengthen the lower link, the last attach more firmly to the higher.- Aleister Crowley, Liber Tzaddi
"Conscious faith is freedom. Emotional faith is slavery. Mechanical faith is foolishness."G.I.Gurdjieff
"Gdy rządzi się prosto i spokojnie, ludzie stają się prostoduszni i lojalni. Gdy rządzi się przez nakazy i zakazy, ludzie stają się sprytni i podstępni."
" Im więcej zakazów i nakazów tym ludziom żyje się marniej."
"Im więcej praw i zasad się ustanawia, tym więcej będzie złodziei i rozbojów"
-Księga Dao i De
byłbym zapomniał: na wyróżnienie zasługuje także J.E. Haley, w sumie jego udział w tym filmie ograniczył się tylko do jednego epizodu, ale był bardzo udany. Szerzej znany jest on z roli Rorschacha w Watchmenach, a niedługo zobaczymy go jako F. Krugera w remaku Koszmaru z ulicy Wiązów
_________________ "Barbarism is the natural state of mankind. Civilization is unnatural. It is a whim of circumstance. And barbarism must always ultimately triumph." Robert E. Howard
Wiek: 30 Dołączył: 18 Lis 2008 Posty: 4085 Skąd: Z fali
Wysłany: 2010-05-13, 21:02
Jakby coś to występuje też w serialu Human Target który został właśnie odnowiony na drugi sezon (premiera jesień 2010).
_________________ 36. Many have arisen, being wise. They have said "Seek out the glittering Image in the place ever golden, and unite yourselves with It."
37. Many have arisen, being foolish. They have said, "Stoop down unto the darkly splendid world, and be wedded to that Blind Creature of the Slime."
38. I who am beyond Wisdom and Folly, arise and say unto you: achieve both weddings! Unite yourselves with both!
41. But since one is naturally attracted to the Angel, another to the Demon, let the first strengthen the lower link, the last attach more firmly to the higher.- Aleister Crowley, Liber Tzaddi
"Conscious faith is freedom. Emotional faith is slavery. Mechanical faith is foolishness."G.I.Gurdjieff
"Gdy rządzi się prosto i spokojnie, ludzie stają się prostoduszni i lojalni. Gdy rządzi się przez nakazy i zakazy, ludzie stają się sprytni i podstępni."
" Im więcej zakazów i nakazów tym ludziom żyje się marniej."
"Im więcej praw i zasad się ustanawia, tym więcej będzie złodziei i rozbojów"
-Księga Dao i De
kolejny dobry film z Leosiem. jak już chyba większość napisała, rozwalił mnie ogólny klimat filmu. ja wcale nie uważam, aby muzyka była w którymkolwiek momencie na siłę wepchnięta , że niby sztucznie tworząc klimat grozy i niepokoju. według mnie coś niesamowitego było w tym, że przeplatały się niby niewinne sceny z takim podkładem muzycznym, jakby chciano nam już wcześniej coś powiedzieć, ale nie w sposób dosłowny. ponadto świetne wrażenie robi cały obraz wyspy, surowej, smaganej wiatrem, oddalonej od świata z żyjącymi nań świrami, jakby się faktycznie trafiło na jakiś szary koniec świata.
trochę szkoda, że nie zagmatwano tak fabuły, żeby nie można było szybko wpaść na to, że
Spoiler:
Leoś jest pacjentem
, ale ogólnie film się broni.
troszkę też mnie drażniły niektóre sceny w plenerze, które kręcone były najwidoczniej w studio, a tło nałożono. było to dosyć wyraźnie widoczne jak np główny bohater jechał w samochodzie bodaj z jakimś strażnikiem i w ogóle nie było gry świateł na twarzach mimo, ze nad głowami mieli drzewa, ale koniec końców można to przełknąć.
nad Leosiem spuszczać się nie będę przyzwyczaiłam się, że to bardzo dobry aktor. dodam tylko, że czekam na Incepcje :P
_________________ "Zdobyć przyjaźń kota nie jest rzeczą łatwą. Nie lokuje on swych uczuć nierozważnie: może zostać Waszym przyjacielem, jeśli jesteście tego godni, ale nigdy waszym niewolnikiem"
Też jestem pod wrażeniem filmu. Przyznam, że mimo nieznajomości książki szybko udało mi się przewidzieć rozwój wydarzeń ze sporym sukcesem i nie czułam się ani zbyt wciągnięta w opowieść ani zaskoczona finałem. To z jednej strony. Z drugiej- nastrój filmu był po prostu wspaniały, duszący, ciężki, co zaowocowało moim totalnym wciągnięciem w fabułę, która nie wydawała mi się ciekawa. Magia..!
Jedyne, co mi się bardzo nie podobało to wspomniane wyżej "naciągactwo" historyczne. Trochę drażniły mnie sceny z Michelle Williams. Też zauważyłam wyraźne odcięcia aktorów od tła w scenach nagrywanych w blueboxie, ale machnęłam na to ręka i stwierdziłam, że jeśli taka wpadka ma miejsce w wysokobudżetowym i dopracowanym wizualnie filmie to pewnie chodzi o jakiś retro efekt i tyle .
_________________ ... the island where love is free ...
Mnie za to film bardzo wkrecil. Naprawde pierwsza klasa, a teraz o takie trudno. A tu prosze bardzo mila niespodzianka. Fakt, jak bedziesz uwazny, to po czasie zalapiesz co i jak. .
_________________ "Jest kilka rzeczy na tym świecie, które są dla mnie święte. Moi przyjaciele, moje pieniądze, moja kobieta. Jeżeli zranisz którąkolwiek z nich, módl się, by Bóg znalazł Cię przede mną."
Ostatnio zmieniony przez BM 2010-07-09, 01:12, w całości zmieniany 1 raz
Wiek: 25 Dołączył: 09 Mar 2009 Posty: 419 Skąd: Piła
Wysłany: 2010-07-20, 12:15
"Wyspa tajemnic" to dobry film, nie zawiodłem się i dostałem ponad 2 godz. solidnego kina ze świetnymi aktorami, zdjęciami, scenariuszem, muzyką i primo reżyserem. Osobiście wg mnie najlepiej wypada tu Ben Kingsley ale jestem być może nieobiektywny gdyż tego aktora po prostu bardzo lubię.
Film bardzo.. nastrojowy, klimatyczny, ale jak na mój gust nieco przekombinowany. Nie znam książkowego pierwowzoru, ale ekranizacja wygląda tak, jakby Scorsese z jednej strony próbował zrobić studium szaleństwa na serio, zaś z drugiej - podpiąć się pod modne ostatnio "ambitne" twistery pokroju choćby Memento czy Fight Club. ja niestety rozkminiłem wszystko już podczas sceny z kaburą. Kolejnym minusem jest jak dla mnie łopatologiczne tłumaczenie wszystkiego przez Kingsleya na końcu - nie można było zostawić widzowi choćby odrobiny swobody względem interpretacji? Ale film ogólnie dobry, momentami wręcz rewelacyjny. Moja ulubiona scena - masakra SS-manów skręcona pojedynczym ujęciem "wzdłuż płota".
Zupełne przełamanie wizerunku wiecznego chłopca o anielskiej buzi, z którym zapewne spora część widzów ciągle go kojarzy.
Zależy z CZYM go kojarzy...
Mocny, klimatyczny i ponury film z irytującą, zupełnie nie potrzebną fanfaronadą (kakofonia na instrumenty dęte blaszane w tle) zdobiącą kilka scen poprzedzających akcję w ośrodku.
Tego, że mogę się spodziewać
Spoiler:
jakiejś interwencji w psychikę głównego bohatera
domyśliłam się od sceny
Spoiler:
z zaginionymi / zastąpionymi fajkami - do tego ta pogawędka o używkach
.
Jarod napisał/a:
już podczas sceny z kaburą.
też
Nie oszukujmy się motywy z
Spoiler:
psychicznymi zaburzeniami
w rożnych odsłonach były poruszane wystarczająco często, by móc mieć jakieś tam swoje teorie na temat tego jak akcja może się rozwinąć - choć przyznam, że finał to mocne uderzenie i przez kilka chwil miesza w głowach wystarczająco by z uznaniem pomyśleć o scenarzyście. Zakończenie - majstersztyk.
Nie przeszkadza mi to, że
Spoiler:
wszystko zostało wytłumaczone krok po kroku
obawiam się , że gdyby zostawić jeszcze kilka możliwości interpretacji wydarzeń - widzowie po prostu pogubiliby się na amen i całość znacznie straciłaby na mocy + drugie rozwiązanie było by nielogiczne.
Obejrzałam z przyjemnością - zarówno dla samego filmu, jak i dla kolejnej świetnej roli DiCaprio.
Zakończenie odkryłem dość szybko, ale mimo wszystko bardzo dobrze się oglądało.
Dobry klimat, świetny DiCaprio - ale najbardziej podeszła mi muzyka. B. niepokojąca.
Myślę, że parę lat temu ten film robiłby większe wrażenie, teraz takie plot twisty to nic nowego.
Ale generalnie solidna robota, warto znać.
_________________ "For all the works of cultured man
Must fare and fade and fall."
Dobroć, choć mnie niemiłosiernie wpierdziela sprzedawanie wszelkich treści pod postacią historyjek "z twistem" (sam nie wiem czemu). Użył bym nawet sformułowania, że "jest to szkodliwe".
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach